Tworzymy przyziemny romans. Najlepiej bez fantasy, wanpirów czy takich tam. O miłości ; p
Do Sunset Valley, wprowadziła się młoda kobieta o imieniu Rebeca. Była ona całkiem ładna, lecz uparta jak osioł i miała paskudny charakter.
Pewnego dnia gdy przechadzała się się po plaży, zobaczyła że pewien młodzieniez siedzi koło krzaków i marzycielsko spogląda na morze Valleyskie
Komentarz
Pomimo swego osądu zerkała co chwilka na niego. Zza krzaków wyłoniła się dostojna pani, podeszła od tyłu do młodego mężczyzny i objęła go rękoma w pasie.
Ha, a nie mówiłam, utwierdzała się w swym przekonaniu Rebeca.
Nieznajomy odrzucił jej dłonie osuwając ją od siebie. Donośnie, nieświadomy, iż ma widownie powiedział:
- Teraz przepraszasz?! Kiedy kładłaś się mu do łóżka, to o mnie raczej nie myślałaś. Zaręczyny zerwane. Odejdź... - zamilkł na chwilę, po czym dodał stanowczo - odejdź na zawsze!
Kobieta zrobiła się czerwona ze złości.
- Pożałujesz Adamie, mnie się nie odmawia. - Odeszła szybkim krokiem.
Rebeca stała jak słup soli... takiego obrotu sprawy sobie nie wyobrażała.
I nagle zwrócił wzrok ku niej. Receca się zarumieniła, jednak nie mogła przestać patrzeć w te jego oczy... nie mogła...
Rebeca zawstydzona dopiero teraz uświadomiła że siedzi z otwartymi ustami i czym prędzej je zamknęła.
- Ekhem.. nie było to potrzebne. To b-była wielka głupota !
Młodzieniec spojżał na nią troskliwie swoimi złocistymi oczyma. Reb myslała, że się w nich zatraci, gdy on żucił:
- Tak przy okazji to jestem Adam.
- Ja R-reb-beca.
- Zimno ci, chodz do mojego domu, mam znakomity przepis na gorącą czekoladę...
Reb poczuła słodki zapach jego oddechu i szyko odskoczyła.
- Em... dziękuję za czekoladę - szepnęła biorąc gorący kubek w swoje zimne dłonie.
- Nie ma za co - zawołał Adam lekko spięty. - Czy opowiesz mi dlaczego zemdlałaś ?
Rebeca po jego łapczywych ruchach uświadomiła sobie, że chłopak jest czymś zmartwiony. Na początku spięta dziewczyna teraz całowała go z niemałą przyjemnością mimo iż wiedziała, że to co robi jest bez sensu, bo poznała go tego samego dnia, a teraz co robi ? Obściskuje obcego faceta.
Ubrała muślinowy szlafrok i zbiegła na dół. Na stoliku stały pełne po brzegi dwie miseczki, a po kuchni krzątał się ....Adam :!:
- Co ty tu ro...- nie dokończyła. Adam przyłożył jej palec do ust
- Nic nie mów - nie wiadomo dlaczego Rebeca wylądowała z nim na kanapie. Delikatne pocałunki mężczyzny zaczęły schodzić po szyi niżej i niżej...
-Nie każ mi przestawać - szepnął...
Rebeca tak się szarpała, że Adam był zmuszony przestać.
- Adam proszę powiedz mi co ty chcesz zrobić ? Poznałam cię wczoraj, a ty zachowujesz się jak byśmy się znali pare lat !
Chłopak milczał. Dopiero po chwili szepnął:
- Wiem jestem głupim masochistą... zaczęło się to gdy poznałem moją wielką miłość: Agatę. Byliśmy razem 5 lat, do czasu gdy ona zmarła, potem ....
Dziewczyna nie wiedziała, co ma powiedzieć, ani tym bardziej, co ma zrobić.
W końcu wydusiła z siebie:
- A-a-ale jak ty się tu dostałeś?
- Eee... Wiesz... Nieważne... - odpowiedział lekko zmieszany mężczyzna
- A czy wiesz, że włamanie do cudzego domu nie jest bezkarne?! Czy wiesz, że prześladowanie i podglądanie ludzi, których się prawie nie zna nie jest normalne?! Czy...
I w tym momencie Adam włożył delikatne dłonie Rebeci w swoje i począł mówić, że to nie jest tak, że on po prostu się w niej zakochał, ale nie tak, jak w Agacie czy w Karen... Tak jakoś po prostu... Mówił też, że w nocy nie mógł wytrzymać i wybrał się do niej po jakiś kontakt, np. numer telefonu, a kwiaty były w formie przeprosin za obudzenie, jednak ona zareagowała trochę gwałtownie, wszystko potoczyło się nie tak, jak miało być i po prostu, zmieszany, uciekł (po za tym Rebeca mu groziła). Chciał jeszcze raz spróbować, więc rano zakradł się do jej domu i przyrządził budyń, ale reakcja Reb znowu była zbyt gwałtowna. A jeśli chodziło o włamanie, to Adam nie wiedział, co robi, był po prostu na skrzydłach miłości...
- Proszę wybacz... - powiedział, patrząc się na nią swymi złotymi oczyma
Za to Rebecę po raz drugi zatkało. Jeszcze nigdy żaden facet czegoś takiego dla niej nie zrobił...
- Wiesz... Nigdy w życiu nie poznałam takiego mężczyzny jak Ty. Skąd się wziąłeś Adamie ?- na jej twarzy po raz pierwszy od włamania pojawił się promienny uśmiech.
- To chyba było nieuniknione- podszedł do niej i zanurzył swą dłoń w jej miękkie włosy- Czysty zbieg okoliczności...
Gorący pocałunek sprawił, że na policzkach dziewczyny pojawiły się rumieńce. Odsunęła go lekko od siebie i popatrzyła mu w oczy...
- Niestety, ale reszta na wieczór...
Adam roześmiał się. Przytulił mocno do siebie Rebecę i szepnął:
- Już nie mogę się doczekać...