Tajemnice DarkTown

124»

Komentarz

  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Super =D Ale historia bardzo fajna i na reszcie więcej o tym nieszczęsnym Kruku wiaddomo :)
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Elli? To na pewno będzie ciekawe :twisted:
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano kwietnia 2012
    Z racji na to, że kilkadziesiąt minut temu kolega zalał mi zapiski z historią nie jestem w stanie jej odtworzyć - sok pomiorowy nie jest przyjazny. Już dzisiaj miałam wstawiać, pamiętam urykwi. Postaram się do końca następnego tygodnia to odtworzyć... Bardzo mi przykro... Pozdrawiam Was serdecznie
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Sabinka kazała mi przekazać w tym poście, że to co teraz doda, będzie działo się od chwili, gdy Conena i Kruk wyjdą z bańki :P A przy okazji zachęcam do czytania, bo jest bardzo ciekawe :D
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano kwietnia 2012
    Goka - Dysk Przeznaczenia - Pysk Przeznaczenia xD
    Tak więc jest to część 1, z racji na to, że nie pamiętam reszty :]

    -Więc mówisz, że ta mała wiedźma jest w bańce głeboko pod wodą? - zapytałam Xaviera. Byłam aż za spokojna...
    - Ano, prawda.
    - To czemu, do jasnej cholery, ona jest na wolności!? - wskazałam na lustro, w którym widnieli Kruk i Conena wynurzający się z wody.
    - Yyyy... Eeee... Ten no...
    - Sren no! Czy ty do cholery nic nie możesz zrobić dobrze?! Czy JA mam sama wszystko robić!? - wrzasnęłam czerwieniąc się ze złości. Ach te ludzkie ciało...
    - Nie... - skłonił w pokorze głowe ukazując wielkie, koźle rogi. Ta, ta... Xavier był mutantem kozy, człowieka, diabła i maga.
    Powoli podeszłam do lustra i walnęłam w nie pięścią z całej siły. Te cholerne, ludzkie ręce zaczęły krwawić!!! Nagle wpadł mi do głowy niezły pomysł.
    - Idiotów podobno nie sieją... - mówiłam, powoli podchodząc do wazonu z czarno-czerwono-zielonymi kwiatami. - No nic. Przynieś mi to coś, czym te nędzne kreatury zdejmują skalp. No wiesz, to czy seryjni morydercy, srutututu.
    - Czy ty... Ty mnie nie... - zapytał mocno przestraszony.
    - No co ty. Muszę zdjąć to ohydne, ludzkie wdzianko. Pośpiesz się łamago!
    Czemu Xavier mnie kochał - jest to tajemnica największa ze wszystkich... No, przynajmniej magicznie się przydawał.
    Mutant przyniósł skalpel. Parsknęłam, bo spodziewałam się czegoś więszego. No nic, zaczęłam zdzierać skórę. Gdy doszłam do talii Xavier nei wytrzymał i odwrócił się.
    - Kochana, czy już mogę?
    - Yyyhhh - westchnęłam zrywając ostatni kawałek skóry. - Możesz.
    Odwrócił się. Byłam jak nowonarodzona.Piekna, perłowa cera, długie, czerwone włosy starannie uplecione w warkocz, duże, błękitne ocy i zgrabne ciało. Byłam piękna. Tylko, co ja tu mogę zrobić...
    - Xavierze - wyszczebiotałam - Mój kochany, zanieś uroczej, jak krowie łajno Conenie te piękne kwiaty - podałam mu Śmiercianki, czerwono-czarno-zielone kwiaty. - Jeżeli to nie podziała, wyślemy Ciapka.
    - CIAPKA!? Przecierz to szczyt! Nawet Najjaśniejszy się go boi! - zaprotestował rogacz.
    - O to chodzi. Co cię od niego odpycha!? Przecież to jest milusi, słodziusi pupilek!
    - Ta, jeżeli ktoś lubi zmutowaną mieszankę smoka, chomika i psa. W dodatku zmasakrowanego, a nie wspomnę o imieniu.
    Ciapek był owłosionym smokiem z oczami chomika, sierścią owczarka i skrzydłami. I oczywiście, z ogromnym ogonem, zdolnym powalić Mur Chiński. Gdy go tworzyłam coś mi wybuchło i spaliłam mu część sierści, które nie odrosło. W tym miejscy są łuski.
    - Cóż... może już pójdziesz?
    - Jak trzeba, to trzeba... - i wyszedł.
    - KWIATEK ŁAMAGO!
    I wrócił, zabrał kwiatek, wyszedł ponownie.
    - Masakra... Jak ja z takim matołem wytrzymuję?! Przynajmniej mnie obroni... Tępy łamaga... Hmm...
    Wzięłam wilcze ziele, pióro Tupaji Ognistej*, krew nietopyrza i ogon chomika, wrzuciłam do kotła i wymieszałam.
    - Cholera jasna...
    Dolałam wrzątku. i zamieszałam ponownie. Nalałam do miseczki.
    - Gdzie jest ta cholerna łyżka!?

    * Tupaja Ognista - piękny ptak wymyślony przeze mnie na religii.
    Mam nadzieję, że fajne :)
    pzdr.
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano kwietnia 2012
    No troche dodałaś :D Czekam na ciąg dalszy :twisted:
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano kwietnia 2012
    To sie, moja droga, naczekasz :D
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Ella nadużywa nawy choroby zakaźnej ;P Fajne, jak zwykle :D Tyle czekałam na kolejną część baaardzo długo ;* Ale się doczekałam i nie żałuję tego czekania :) Coraz mniej porządnych historii na forum... Ty i Goka nie możecie przestać pisać !!! Taki talent się marnuje ;P
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Ja tam mam jeszcze pomysły na 2 hisotrie :lol: A ty Saba lepiej ****, cały dzień dziś nie pisałaś, a na matmie się zabrałaś :P
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano kwietnia 2012
    No ale niestety napisałam kilka linijek.
    A i przy okazji - jako, iż w Simy przez długi jeszcze czas nie pogram, postanawiam rysować ilustrajcje. Nie będą to dzieła sztuki, ale zawsze coś :D
    Postaram się je skanować i wrzucać, ale jeżeli do skanera nie będę miała dostępu przez jakiś czas to będę pstrykała telefonam :]
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano maja 2012
    Historia zawieszona do czerwca.
    Powód?
    Tyle trwa przetrzymywanie zakładnika (zeszytu z dalszymi losami) przez mojego kupmla. Nie mam czym spłacić okupu :(
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano maja 2012
    Fajnych masz kumpli :evil: A ile wynosi okup, jeśli można wiedzieć ? I dlaczego zakładnik to akurat zeszyt !? To nie fair !
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano maja 2012
    Faceci, aby zwrócić na siebie uwagę kobiety,zazwyczaj posługują się jakże wymownym gestem odebrania jej obiektu, który powoduje, iż jego wybranka poświęca więcej czasu na owy obiekt a nie na niego... tudzież kumpla, kolegę... jak zwał tak zwał :mrgreen:
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano maja 2012
    To jest fakt :mrgreen: Tylko dlaczego oni to robią? Niby tacy "genjusze" a tu... no :hunf:
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano maja 2012
    No dzięki Ci Yukiz. Totalna załamka. Ale swoją drogą, to już tylko 3 dni do oddania ^^ oby ta ciota go oddała na czas TT^TT
    EDIT: wyskrobałam coś. Voila!

    Ciekawe, czy już go dał... – zastanawiałam się zajadając.
    - Wiem! Wiewióreczki! Ach, moje kochane! – podeszłam do wielkiego słoika z kilkoma żywymi wiewiórami zaliczając walnięcie o kant. – CHOLERAAAA!!!!!!! – zawyłam. Pokuśtykałam do stolika, wzięłam nóż i siłą woli cisnęłam go w ogon wiewióry. – Jestem wkurzona. Cholernie wkurzona. - Nagle odezwał się dzwonek do drzwi. Zeszłam z piętra i otworzyłam drzwi.
    - Czego? – warknęłam na 16letniego smarkacza z gazetami.
    - Witam szanowną wiedźmę – odfukną.- przyniosłem wiedźmie gazetę. Wiedźma chce, czy na makulaturę? – odparł chłopak bez szacunku. Zaczynał mi się podobać.
    - Właź.
    Zaskoczony tą propozycją wszedł niepewnie.
    - A teraz słuchaj, idź pod Niewiadomą 666 i zapukaj do drzwi. Jeżeli otworzy ci smarkula z czarnymi kudłami to zapytaj ją c dostała kwiatki, wróć i mi powiedz. Kapujesz? Dostaniesz 100 Monet.
    - D-dobrze! Już biegnę! – i już go nie było. Blond włosy. Fle!

    Ależ ci śmiertelnicy są głupi. Pora.. ej, wiewióra. A, niech się wykrwawi. Te wszystkie małe ohydne zwierzątka, takie z dużymi oczkami i małymi łapkami... A FE! Pora udać się na miasto popsocić! Tylko gdzie by tu...
    Zaklęciem przeniosłam się do klubu „Acocietoobchodzi”, zamówiłam drinka o nazwie „Otumaniacz” i usiadłam w rogu przy stole dla nienawidzących. Idealnie. Cały plan idzie jak po maśle. Conena i David skłóceni... Wybornie! Ale chwila... Jeszcze ten koń. Z takim zadem to ciężko będzie coś z nim zrobić... Kto by chciał koninę? Jakiegoś rzeźnika znam? Ach, ten chłopak wróci za dwie godzinki. Ale przejdźmy do konkretów.
    Plan na najbliższe 2godziny:
    - Spowodować bójkę.
    - Rozbić całe szkło
    - okaleczyć kogoś. (trwale)
    - spuścić żyrandol z sufitu.
    Ależ roboty... no aż boli mówienie o tym.
    Cudnie! Wyrobiłam się!
    - Pobili się o mnie (ha!)
    - ale będą mieli sprzątania! (haha!)
    - Marek nie podniesie się z wózka (muahahaha)
    - No, może być. (ujdzie w tłumie)

    Wyszłam. Zaczynało padać. JA KOCHAM DESZCZ. Coś rozbłysło i przede mną ukazała się postać wysokiego i szczupłego czegoś.
    KABUM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


    Może mało, ale zawsze ^.^
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • KLAUDIA16KLAUDIA16 Posty: 909
    edytowano czerwca 2012
    Twoja historia bardzo mi się podoba. Jest taka inna :)
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano czerwca 2012
    No dzięki :D
    Niedługo wstawię więcej ^.^
    PS co byście w tym poprawili, co chcielibyście aby tu było?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top