Tajemnice DarkTown

13

Komentarz

  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lutego 2012
    Świetna historia !!! Błagam daj następny odcinek...i co ? Zdjęcia nie były konieczne ,no nie ? Będę wchodzić regularnie !
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano marca 2012
    No więc znowu będzie be zobrazków - gdy robiłam wczoraj zdjęcia simsy zrobły kaboom. Zdjęć mam co kilka, a nowe postacie się nie zapisały. No ale nic. Jak zrobię zdjęcia, to wyślę :wink:

    Teraz historia:

    Siedział tam wilk. Biały jak śnieg. Koncówki jego uszu i ogona były krwistoczerwone. Miał bardzo ******ą sierść i wyglądał na wystraszonego.
    Conena nie mogła uwierzyć. Co się stało?
    - Jak... Kiedy to się stało? - zapytała.
    - Wstałem rano, i swędziało mnie za uchem, no to się podrapałem. Poszedłem zrobić sobie śniadanie, zjadłem i poszedłem się ubrać. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem. Gdy się obudziłem i wstałem, było jakoś nisko, ale poszedłem na łóżko. Wtedy coś mi nie grało - mówił wilk. - podszedłem do lustra i co widzę?! KUNDLA!
    - Wilka - poprawiła go.
    - Wilka... Co mi jest?
    Conena chwilę myślała nad sytuacją.
    - Wiem! - powiedziała, złapała wilka za ogon i wyszeptała zaklęcie teleportacji. Chwilę później byli u niej na podwórku. Podczas teleportacji się zmieniła. David siedział oszołomiony nową Coneną.
    - Kruuukuu! Chodź tu!
    - Humpf, czemu? Aaa.... - odparł koń z niesmakiem gdy zobaczył wilka. - Co tu robi ten kundel?
    - To nie kundel, tylko David. Co mu się stało?
    Kruk przejżał wspomnienia Coneny z kolacji.
    - Hmm... Myślę, że w jego genach obudziłaś jakieś zaklęcie. Czy twoim ojcem był Ivelios Grimmo?
    - Owszem, był - potwierdził David.
    - W takim razie - kontynuował koń - jesteś potomkiem jedynego Psiego Człowieka we wszystkich wymiarach, galaktykach, etcetera, etcetera... Przyzwyczaj się. Podczas pocałunku Conena przekazała ci, kundlu, wystarczająco dużo magii aby geny twego ojca się pobudziły. Potrzebujemy budy. Raz w tygodniu będziesz się zmieniał. Zaiste ciężki żywot cię czeka - magowie i Psi Ludzie od wieków, no, od narodzin Iveliosa ponad 4500lat temu, są w konflikcie. Podczas tylu lat Ivelios stał się potężnym człowiekiem. Kiedy do jego prowincji przybyła młoda kobieta potrzebująca schronienia, miał wtedy może z.. 100 lat? W każdym razie wyglądał na 20. Pozwolił jej zamieszkać. Gotowała, prała, dotrzymywała mu towarzystwa. Była jednak córką Najjaśniejszego. Gdy pewnej nocy upity Ivelios zapragnął młodej Kine, przyszedł do jej komnaty. Ta jednak się przebudziła. W samą porę - prychną koń łapiąc powietrze. - Uciekała przed nim, jednak na próżno. Posiadł ją na zimnej posadzce jednej z komnat. Gdy Najjaśniejszy się o tym dowiedział, zesłał na naszą planetę Herexolellę, znaną Conenie jako Ella. Miała ona unicestwić Iveliosa i wsyztskich jego potomków. Zrobiłą to - w prawdzie 4388lat później, ale zabiła. Myślała, że wszystkich. Otóż nie. Jedynie ty ocalałeś - spoglądną na Davida z pogardą. - gdy się o tym dowiedziała, przybyła tu, do DarkTown. Ściągnąłeś na nas większe niebezpieczeństwo, niż nam groziło.
    - Ale... Czemu Psi Ludzie i magowie są w konflikcie? - wtrącił David.
    - Yh... Bo - zaczął na nowo Kruk - Najjaśniejszy rzucił na was klątwę. Brzmi ona tak:
    "Jeżeli Psi Człowiek serce swe odda, nigdy nie weźmie go spowrotem. Serce jego wykrztusi, jako dar miłości wiecznej. Jednakże każdy potomek jego, umierał będzie. Gdy zdradzi oblubienice swą, ta umrze wraz z sercem jego. A zbrodniaż żył wiecznie będzie i nie zazna uczuć." W wolnym tłumaczenniu: Nigdy nie zakochasz się ponownie, każde twoje dziecko będzie umierało, na znak miłości "zwymiotujesz" swoim sercem, a jeżeli lubą swą zdradzisz, umrze ona wraz z twym sercem, lecz nie z duszą i ciałem, jasne?
    - Nie - odparł David.
    - Nie martw się, ja też go często nie rozumiem. Yhh... Słabo się czuję.... Może... pójdę... się... - nie dokończyła. Upadła. I zniknęła... Pojawiła się na dachu - zaczęła się zsuwać. I zniknęła. Pojawiła się na grzbiecie Kruka z mieczem. Zniknęła. W domu coś gruchnęło. To Conena upadła na szklany stół łamiąc go. Kruk zmienił się w niezwykłego młodzieńca i pobiegł do Coneny. Była ona cała we krwi. Z jej ciała sterczały odłami szkła.

    David nadal nic nie rozumiał. Wy też? No, przynajmniej wiecie jak czuł się David.


    PS. Na blogu szybciej się pojawia, już wczoraj było :D
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano marca 2012
    Wow ! Trochę straszne ! Masz niesamowite pomysły ! To się zmienia w historyjkę dla dorosłych :lol:
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano marca 2012
    Heh, nie będzie nic... nieodpowiedniego ;)Jeżeli uda mi się Simy odpalić, to pokażę w kogo zmienił się Kruk i jak wygląda zmieniony David. Oj będzie się działo :twisted:
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano marca 2012
    Szkło, krew, ma klimacik... czekam na więcej ^^
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano marca 2012
    :shock: No faktycznie, ma klimacik :shock: Dawaj zdjęcia, bo mi ostatnio mówiłaś, że Simy działają, ale kiepsko. Zawsze jednak coś :D I daj więcej :roll:
  • ewunia9811ewunia9811 Posty: 39
    edytowano marca 2012
    to jest super historia
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano marca 2012
    No więc, po dłuższej przerwie mam część następną. Nie chce mi się bawić w rozdziały i tytuły :D
    Zdjeć nie ma z dwóch prostych powodów:
    1. Do tej częśći obrazy są nie wykonalne (w moich oczach)
    2. Pożyczyłam koleżance dodatek, którym odpalam :P wiem, mądre... Ale bez przeciągania! Oto kolejna część Tajemnic DarkTown...


    Kruk wyjmował powoli szkło z nieprzytomnej dziewczyny. Byłoby łatwiej, gdyby nie upadła w sam środek. Całe ciało miała we krwi. Wyjmował je ostrożnie. David zaniepokojony siedział, wciąż jako pies, niedaleko za Krukiem. Przyglądał mu się.
    Kruk przemienił się w młodzieńca o nietypowej skórze. Była… No sam nie potrafił ocenić jaka. Miał dziwne oczy i czarne, długie włosy. Nie był specjalnie przystojny.
    Gdy David spostrzegł ten fakt, lekko mu ulżyło. Bardzo zależało mu na tej dziewczynie. Co się działo – nie wiedział. Ale ona z pewnością. Ufał jej. Była piękna, mądra, zajmująca, urocza… David był z pewnością zakochany. Tylko… czy taka dziewczyna zechce kundla? Jeżeli kiedykolwiek się odmieni…. Ale…
    W rozmyślaniach przerwał mu krzyk. To Kruk krzyknął sopranem. Kawałek szkła w ciele Coneny przemówił. David nie rozumiał, co to mówi. Gdy słowa się urwały, szkło eksplodowało odrzucając osobników płci męskiej na ścianę. Conena leżała spokojnie.
    - Pilnuj jej psie. – warknął Kruk z nowym niesmakiem.
    Wyszedł. Zamienili się w jednorożca i wybiegł.
    David siedział przy Conenie. Patrzył na zastygłą twarz swej ukochanej. Wolałby, aby to się nie stało. Chciał znowu być normalny. Nagle jego ciało zaczęło wibrować. Puff… Był znowu człowiekiem. Nie wierzył. Widział swoje ręce, ale nie wierzył. Podszedł do lustra. Jego włosy były biało-czerwone. Tylko tego brakowało. Oczy białe. Świetnie!
    Ktoś zapukał do drzwi. David chwiejnie podszedł do nich. Spojrzał przez wizjer – była tam kobieta. Otworzył drzwi.
    - Witaj – powiedziała kobieta melodyjnym głosem. – Mieszkasz tu?
    Była blondynką. Szczupłą, wysoką blondynką z pięknym ciałem i buzią. Miała dziwnie fioletowe oczy. Nagle David poczuł się niezręcznie.
    - Nie…. Ja tu tylko… tak…. Popilnować rybek…. – wybrnął z sytuacji.
    - Szkoda… Myślałam, że złapię kontakt z kimś nowym…. A może… Może pokazałbyś mi to miasto? Nie znam go… Hmm? – uśmiechnęła się zalotnie. – Jestem Ella. A Ty?
    Ella?! Nie… Ta Ella?! Nie… spodziewał się, że TA Ella będzie brzydką, starą wiedźmą. W mig zapomniał o Conenie, i o tym, że miał ją pilować.
    - Ja jestem David. Chętnie!
    Wyszli. To była najgorsza decyzja, jaką David mógł podjąć. Bardzo prawdopodobne też, że jego ostatnia decyzja.

    Przez resztę dnia flirtował z Ellą. Była taka… Piękna! David zgłupiał. Conena była niczym.


    Po 22 wrócił do domu Coneny. Nikogo, jak myślał, nie było w domu.
    - Co ty sobie wyobraż***? Że ja będę się zajmował wszystkim? – mówił łagodnie Kruk.
    - Ale…
    - Co ty sobie wyobraż***?! – podnosił głos. – CONENY NIE MA! GDZIE BYŁEŚ NA BRODĘ NAJJAŚNIEJSZEGO!!?? JA CIE NORMALNIE POĆWIARTUJĘ! MAMY ZGINĄĆ?! NIEEE…. TO TY ZGINIESZ PSIE!!!!!! – Kruk wybuchnął gwałtownie. Rzucił się na Davida.
    Siłowali się. David był wyraźnie pijany.


    Uhh… Moja ręka!
    Mam złamaną rękę? Złamał mi ją? Nie jest dość silny… Może to ja?
    Podszedłem do leżącego na ziemi Davida. Leżał w kałuży krwi, ale żył. Splunąłem na niego. Ale miałem ważniejsze sprawy do robienia. Uleczyłem rękę i poszedłem *****ć Coneny. Nim wyszedłem, usłyszałem jęk Davida. Jęczał czyjeś imię. Podszedłem do niego zainteresowany.
    - E-ell…a…. Ona… Uh…. – zemdlał.
    Czy to… Czy on…
    Wtargnąłem do jego umysłu.
    Nagle zachciałem go dobić. To, co zobaczyłem – uczucia, twarze, zapachy – wstrząsnęło mną do reszty.
    Ella.
    Ta przebrzydła wiedźma. Uwiodła go jednym ze swoich zaklęć. A on nawet nie pomyślał… A przepraszam, bydło pomyślało.
    Nie mogłem się oprzeć. Ukląkłem i walnąłem go porządnie w tą głupią gębę.
    Wybiegłem. Gdzie mogła być Conena? To sprawka Elli? Może się po prostu ocknęła i wyszła? Ale…
    Przewertowałem zaklęcia znajdujące się w mojej głowie. Tak! To było to! Małe zaklęcie, chwilka bólu i voilà! Kruk jak malowany! Wzbiłem się w powietrze. Przecież rzuciłem specjalne zaklęcie na Conenę. Na wysokości góry Jegho, nad nią, pojawiał się osobliwy obłoczek w kształcie gwiazdy. Tylko weź tu takiego znajdź! Ale nic… poradzę sobie…. Muszę… dla dobra świata… dla dobra ludzkości... dla dobra ogólnego.
    Przez godzinę latałem nad miastem. W końcu znalazłem obłoczek. Podleciałem do niego i zacząłem pikować w dół. Dziwne. Co Conena robiłaby na morzu?
    Krótkie zaklęcie, ból, łuski, skrzela i żyję pod wodą.
    Teraz mam dwa cele:
    Po pierwsze znaleźć Conenę. W miarę żywą.
    Po drugie nie dać się zjeść. Kto wie co kryło się w morzach tej uroczej dziury?
    W dole coś migotało. Płynąłem w głąb ile się dało. Co kilka minut musiałem zmieniać się w coraz to inne zwierze – nie każda płotka może płynąć kilkaset metrów w głąb morza. Chyba, że zmutowana.
    Im niżej schodziłem, tym więcej kształtów dostrzegałem. Wyraźnie rysowała się ludzka sylwetka. Bardzo zgrabna sylwetka.
    W końcu ją znalazłem. Była w wielkiej bańce. Panikowała – stukała w nią, próbowała zaklęć… Na próżno.
    Zamieniłem się w człowieka… Głupi pomysł. Zrobiłem to tylko dlatego, żeby mnie rozpoznała. Zamiast tego przeraziła się jeszcze bardziej.
    Ty durny kołku… Ona cię nie widziała!
    Zamieniłem się w jednorożca, przekłułem bańkę moim magicznym rogiem i wydostałem nas z otchłani morza.
    - Kruk! Jak dobrze ciebie widzieć! – powiedziała i objęła końskiego mnie za szyję. Mimo tego, że woda była zimna, Conena była bardzo ciepła.
    Siłą woli zmieniłem się w człowieka. Mam dość na dziś. Jeżeli jeszcze raz się przemienię poprzez zaklęcie, klepnę się porządnie w tą moją durną łepetynę!
    Conena nadal trzymała mnie za szyję. Gdy zobaczyła mnie, ludzkiego mnie, odskoczyła jak oparzona. Czy raczej odpłynęła.
    - Nie bój się. To ja. Kruk.
    - Ale… Co ty… Jak?!
    - Magia moja droga, magia… Czy to takie trudne? Mogę być również mamutem, smokiem czy innym stworzeniem. Mogę być zarazkiem. To byłoby zabawne – zachichotałem.
    - Wwróćmy już na brzeg… - odparła bardziej odprężona.
    Gdy już wydostaliśmy się z wody, poprosiłem Conenę, aby powiedziała mi co się stało.
    - Obudziłam się na podłodze. Podszedł do mnie jakiś dziwak, walnął wazonem w łeb i obudziłam się tu.
    - Jaki dziwak? Opisz mi go.
    - Ojeju… Nie pamiętam no!
    - Nie proszę. Karzę ci. Albo zrobimy to po mojemu.
    Conena pośpiesznie przywołała myśli. Posłała mi obraz bladego, umięśnionego… człowieko-podobnego czegoś z rogami i ogonem.
    Xavier. Logiczne.
    - Musimy się zmyć z miasta. Natychmiast.
    - Ale przepowiednia! Co z miastem? Co z Davidem!?
    - Zapomnij o nim – warknąłem. – Nie jest wart nawet złamanego grosza.
    - Ale co się…
    - CICHO! Zaraz ktoś tu oberwie, i to nie będę ja.
    Umilkła. Byłem agresywny. Zbyt. Nie znała mnie takiego. Prawdziwego mnie.
    Nikt mnie nie lubił. W szeregach Najjaśniejszego byłem… nikim. Nie zawierałem przyjaźni – każdy naokoło miał do mnie jakieś uprzedzenia. Skąd? A co dopiero miłość. Phi. Miłość to pułapka. Jedna wielka pułapka. W końcu Najjaśniejszy wyrzucił mnie z królestwa z Wieczną Misją.
    Przez to stałem się tym, kim jestem.
    - Czy wszystko w porządku? Kruku… Ja widzę, że coś jest z tobą nie tak. Powiedz mi, albo załatwię to po twojemu – uśmiechnęła się.
    - Nie mam na to ochoty. Jeżeli zaraz nie wyjedziemy, on dowie się, że uciekłaś. Zabije nas oboje.
    - Ale kto?
    - Xavier. „Ukochany” Elli – bo tak na serio, to ona go nie kocha. To tylko jej zabawka. Jest od niej słabszy, a potężniejszy niż ty i ja razem wzięci. Tylko smok może pokonać tę parę. – powiedziałem jej, co Ella zrobiła z Davidem. Na co sobie pozwolił.
    W miarę jak opowiadałem, Conena czerwieniła się coraz bardziej.
    Jeszcze trochę a wybuchnie.
    - I tak oto cię porwano. I teraz wiesz, czemu go tak nie lubiłem. Wiedziałem, że wywinie jakiś numer.
    Wybuchła.
    - Gdzie on jest? – zapytała mnie spokojnie. Ty była reakcja Coneny – im bardziej byłą zła, tym bardziej spokojna.
    - W do… - nie dokończyłem. Przeniosła nas do domu.
    David nadal leżał w kałuży krwi. Conena przywołała do siebie doniczkę w kaktusem, którego pielęgnowała starannie. Stanęła nad nim i spuściła mu donicę na twarz.


    Jak napiszę kolejną część, jak zrobię, w miarę możliwości, zdjęcia, to wrzucę następną część : )
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano marca 2012
    Lubie kaktusy:)
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano marca 2012
    Superanckie !!! Tylko kaktusika szkoda, bo Davida to niebardzo...Razem z Twoją przyjaciółką, jesteście bardzo zdolne !!! :mrgreen:
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano marca 2012
    Fajne, tylko dla mnie za krwiste :D
    kakanova2000 napisał użytkownik:
    Razem z Twoją przyjaciółką, esteście bardzo zdolne !!! :mrgreen:

    Dzięki :-)
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano marca 2012
    A takie małe pytanko do autorki:
    Kim właściwie jest Kruk? Jednorożcem? Człowiekiem? Czarodziejem? KIM??? Bo napisałaś, że może być kim chce, ale kim się urodził :?:
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano marca 2012
    Tak więc Kruk... Kruk urodził się człowiekiem. Pseudo człowiekiem raczej. I dzięki jego zdolności może być kim chce - za pomocą zaklęć. Jednorożec to jego drugie ja. Tak jak Davida wilk. Conena później pozna swoje drugie, zwierzęce ja.

    goka1999 krwisty to może być stek. ;-)
    Historia może być krwawa, ale moim zdaniem nie jest - ledwo 3 lub 4 razy są momenty z użyciem słowa "krew".

    Zaraz zabiorę się do pisania kojelnej "części" i może wstawię jeszcze dzisiaj. Może :thumbup:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano marca 2012
    :) Bardzo dziękuję za odpowiedź, bo już przestałam łapać kim on w końcu jest ;p

    EDIT: Jestem bardzo dociekliwa: On urodził się człowiekiem i ojciec, czy tam matka dali mu na imię Kruk ?
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano marca 2012
    Jeżeli ktoś napisze coś pod tym moim postem, to wrzucę dzisiaj "historię Kruka".

    kakanova - dowiesz się, czemu ma na imię tak a nie inaczej. Kto był jego ojcem, matką - to wszystko będzie już nie długo. Dziś lub jutro :>
  • ewunia9811ewunia9811 Posty: 39
    edytowano marca 2012
    Nie mogę się doczekać następnej części :D
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano marca 2012
    Ja też !!! Ta historia jest świetna i bardzo ciekawa ;)
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano marca 2012
    Przepraszam, że nie wstawiłam w terminie - nauka tekstu, zamieszanie... No ale już wstawiam - krótkie, bo którkie ale zawsze. Coś o Kruku jak obiecałam. Takie którkie streszczenie jego życia.

    Kruk urodził się tysiące, jak nie miliony lat temu. Nie widać tego po nim...
    Jego matka, Sophie, była śmiertelniczką, którą Keron, ojciec Kruka, obdarzył niezwykłą miłością.
    Keron był potężnym wojownikiem, prawą ręką Najjaśniejszego. W zasadzie to był jego bratem. Podczas wojny na ziemi, zakochał się w Sophie, która dwa lata po ślubie wydała na świat chłopca.
    Chłopiec był odmieńcem – czarne włosy, czerwone oczy, biała cera... Wyglądał jak śmierć. W istocie – był śmiercią. Był śmiercią, jakiej bali się inni. Śmiercią okrutną, bolesną i długą. Śmiercią duszy.
    Dziecko nazwano Kruk – zawsze, gdy śmierć ma przyjść, zjawia się czarny kruk.
    Gdy doszedł 16 wiosny odkrył, że jego wygląd staną. Odkrył również, że zabił swoją pierwszą miłość. To było najgorsze – osoba, którą kochał umierała. W ten sposób umarli jego rodzice. Gdy Najjaśniejszy dowiedział się o śmierci brata z wściekłości wysłał go z Misją Wieczną. Dowiedziawszy się co, a w zasadzie kto, podarował mu tą zdolność postanowił się zemścić. Postanowił złapać Ellę, bo to wszystko przez nią. Postanowił ją zlapać i rozerwać ją na malutkie kawałeczki, podać świniom na obiad.
    Kruk zabija umysł, nie ciało. Potrafi wedrzeć się do umysłu i siać w nim ogromne spustoszenia. Czarny jednorożec oznacza nieszczęście.
    Gdy odnalazł Conenę postanowił jej towarzyszyć aż do odnalezienia Elli.
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano marca 2012
    Ciekawe;) Sporo powtórzeń, postaraj się używać synonimów:) Taka dobra rada od koleżanki, naprawdę lubię Twój pomyślunek :P Czekam na dalszą część; przydało by się więcej retrospekcji do przeszłości Kruka, ponieważ jest intrygującą postacią :D
  • saba123saba123 Posty: 75
    edytowano kwietnia 2012
    bwsunny - oka, postram się dawać mniej powtórzeń (albo chociaż nie pisać późną nocą...) a retrospekcje będą... Mogę tylko powiedzieć, że kolejna część, którą wrzucę będzie z perspektywy Elli :twisted:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top