Witam, mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Rozdział 1 Dziwna Noc
-Czemu mi to zrobiłaś....? Czemu....? – dławiąc się łzami pytała grób swojej matki – To już cztery lata....Cztery... A ja....? Jestem sama... Ojciec zapił się na śmierć... Nie mam już nikogo....– w tym momencie Conena zaczęła płakać na dobre... Łkała i nawoływała matkę, która 4 lata temu popełniła samobójstwo.

„Ehh... Pójdę już lepiej... Może się trochę zabawię...? Od roku nie byłam na żadnej imprezie... Potrzebuję trochę rozrywki... Nie mogę cały czas siedzieć w domu...” – pomyślała.
2 przecznice za cmentarzem był klub. Mało osób tam przebywało, ale atmosfera była przyjemna.
„No to ide. Co mi szkodzi?” – nadal czerwona od płaczu wyszła z cmentarza. Droga była nieco ponura. Całe DarkTown było zalane mgłą... To dodawało trochę grozy do całokształtu przechadzki.
*
- Ciemną Radochę prosze...
- Się robi mała – Powiedział barman chcąc być zabawny.
W tle leciała muzyka, do której aż chciało się tańczyć. Conena sączyła powoli swojego drinka, kiedy zauważyła, że grupa chłopaków stojących na drugim końcu sali się jej przypatruje. Rozmawiają, przypatrują się i śmieją. Widać było jednego chłopaka, którego pchali w jej strone. Dobrze zbudowany brunet z czarnymi, poszarpanymi spodniami. W końcu do niej podszedł.

- Hej, chcesz zatańczyć? – zapytał.
- Jasne!
„Wybawienie z nudy...”
Tańczyli i rozmawiali dwie godziny....

„ Całkiem fajny ten David...”
„ Fajna jest... Ehhh....” – pomyślał
- Chcesz mój numer telefonu? – zapytała.
- Jasne! – prawie wykrzyczał z radości.
Wymienili sie numerami. Conena spojrzała na zegar...
- Ojej! Muszę lecieć! Do zobaczenia! – rzuciła na pożegnanie i wybiegła jak strzała z klubu.
- Pa... – zdążył powiedzieć zaskoczony David.
Spojrzał tam gdzie ona. Dochodziła 23. Co było w tym nadzwyczajnego? Może to, że dziś była pełnia księżyca oświetlająca dokładnie jej dom...? Może to, że jutro będzie dzień, na który czekała całe życie....?
Komentarz
Na prawdę zapowiada się fajnie
A teraz część 2:
Rozdział 2
Jedyna taka chwila
Biegła do domu niczym wampir.
-Szybcieejjj! Zaraz się pojawi!
Była już w domu.
-Uff... Zdążyłam... już idzie!
W oddali zauważyła kasztanowego konia kierującego się do niej.
- Już czas... – wyszeptała.
Jej dom był już przygotowany na przyjście jakiegokolwiek końskiego przybysza. Inaczej co by o niej pomyślały stworzenia magiczne?
Biegła do niego.
Pogłaskała konia.
Ale chwila!
Nic nie wiecie o DarkTown, prawda...?
Ok. No to słuchajcie:
Dawno, dawno temu, gdy DarkTown nazywało się jeszcze ShineTown, dni były słoneczne, a noce widne. Żyła tam pewna Mara (prababcia Coneny), która była wiedźmą. Tak ją ludzie nazywali. To ona zapobiegała ulewom, okropnym mrozom oraz suszom. Gdy urodziła jej się córka (babcia Coneny), postanowiła przelać na nią swą moc. Pech chciał, że moc ujawniła się po 16 roku życia. Dokładnie w jej 16 urodziny zła czarownica Ella zabiła Marę oraz na ShineTown sprowadziła wieczną noc.
Gdy córka wiedźmy to zobaczyła postanowiła z tym walczyć. Jedyne co wskórała, to przepowiednia, która mówi iż córka trzeciej wiedźmy z rodu Velco w swoje 17 urodziny odepchnie czar Elli oraz ją zabije. Rok przed (w 16 urodziny) ciemny dzień zamieni się w świetlisty, jak kiedyś, do wiedźmy przybędzie koń który zmieni się w jednorożca w odpowiednim czasie. Tylko to mogła zrobić.
Tak więc nazwano tą dziurę DarkTown. Ojoj, nazwałam to dziurą? Przepraszam. Poniosło mnie.
Tak więc Conena próbowała wsiąść na grzbiet wierzchowca.
-Uff... Wreszcie...
Pogalopowała na nim na wzgórze. Tak dawno nie widziała słońca.
Była już 1:10.
„Za 10 minut świt... Możesz w to uwierzyć koniku?” – powiedziała sama do siebie wiedząc, że koń jej nie usłyszy.
- Wierzę... Ale mi się nie chce.... – powiedział koń.
Conena mało z niego nie spadła.
-Ty gadasz?!
- I czytam ci w myślach. – rzucił koń. – Nie wiem czy wiesz, ale dokładnie za 5godzin, 47minut i 10,9,8,7...
- No rozumiem ale co będzie?
- Stanę się jednorożcem.
-T-tego w przepowiedni nie było!
-Taki mały kruczek... Jestem Kruk.
Koniec części 2.
Mam nadzieję, że fajne ^^ komentujcie śmiało !
:!: Kolejna część powinna wyjść jutro lub po jutrze :!:
Czekam ....
Tylko jedna uwaga :
Moim zdaniem to wszystko toczy się za szybko ...
No, ale **** dalej... Ciekawa jestem kolejnych wydarzeń
Conena podeszła do zbocza góry Arryl. Tam widok był najpiękniejszy. Zauważyła smugę światła na horyzoncie...
Świat zawirował... Czarny, żółty, niebieski, zielony, różowy, czarny...
Znów była na tym świecie. Słońce nie zmieniło położenia.
- Co to było?! – zapytała Kruka.
- Metamorfoza. Nie czytałaś o tym?
- Widziałam wyrwany rozdział, ale nie sądziłam, że jest ważny...
- Każdy rozdział jest ważny! – parsknął Kruk. – Jednakże, metamorfoza nastała zbyt wcześnie... To mi się nie podoba...
- Dobrze, ale co... – machnęła ręką. – CO MI SIĘ STAŁO!?
Była blada. Przeraźliwie blada. W mgnieniu oka zeskoczyła z konia i pobiegła do domu. Weszła do zielonej sypialni gdzie znajdowało się jej osobiste, duże lustro.
Włosy stały się długie i czarno-brązowe, oczy ciemno brązowe, a skóra z pięknie opalonej szpetnie biała. Uszy stały się nienaturalnie długie i s.p.i.c.z.a.s.t.e.. We włosy wplecione miała małe niebieski kwiatki. Zamiast dotychczasowej s.u.k.i.e.n.k.i. i obcasów miała dużo odsłaniającą zielono-brązową... no właśnie, co? Wyglądało jak z bajek o wróżkach – pokręcona s.u.k.i.e.n.e.c.z.k.a. z odkrytymi kawałkami ciała. Buty były delikatne, bez obcasów.
Wybiegła na dwór. Nie zwróciła uwagi na nowe wcielenie Kruka.
Kruk biegł przez las zostawiając za sobą smugę niebieskiego światła.
- Czym ja jestem!? Czy byłbyś łaskaw powiedzieć mi, o co chodzi?! – Conena wrzasnęła do jednorożca.
- Jak mnie dogonisz!
Conena zaczęła biec za Krukiem.
Przepraszam że krótkie, ale nie miałam zbytnio czasu i pomysłu.
Mam nadzieję że fajne, komentujcie ^^
Jeśl;i brak ci weny, możesz poczekać, aż wróci.
Też tak miałam. Ale nie usunęłam swojej historii z bloga. Po 3 tygodniach, lub 4 wróciłam. I się ciesze.
Alicja1957 pisała świetną historie, potem niespodziewanie przerwała ją. Po (chyba aż pół roku!) wróviła do niej. Ty też tak możesz
Przynajmniej to lepsze niż od razu zamykanie historii. :roll:
Jest ciekawa
Tu nie chodzi o to. Po prostu mam wrażenie, że ***** ją sama dla siebie.