Zaszalałaś xD Z niecierpliwością czekam na coś co przecyztłam. Ale warto poczekać (to było do innych) WBIJAĆ NA TO!!! To moja koleżanka więc WBIJAĆĆĆĆĆ :twisted: :twisted:
U mnie także :evil:
Saba123 napisała aby tu zaglądać , ponieważ goka1999 to jej koleżanka...
No, więc zaglądamy... Co widzimy ??? PUSTKĘ :!:
Goka1999 napiszesz coś wreszcie ???
Chyba nie muszę przypominać, że miałaś to zamieścić dzisiaj???
Nie bulwersujcie się. W szkole była
Ale! To jest na prawdę fajne (czytałam to bo mi wysłała) więc wrto. dzisiaj wróciła później, cierpliwości. Ręczę za nią, że jutro już będzie.
Już wstawiam Zapomniałam że dziś później wracam... Tak to jest z moją pamięcią :oops:.
Część 1.
Lea wyszła z domu. Była już dziewietnasta, ale miała tam blisko. Dzięki temu szybko dotarła na miejce. Wchodziła właśnie do wieżowca, na któego szycie mieścił się jeden z najlepszych klubów w Lightport, Multiverse.
Lea to młoda, sławna aktorka. Jest szczupła i niezbyt wysoka. Ma długie włosy koloru jasnego kajmaku i szaroniebieskie oczy.
Nazwa tego miejca była uzasadniona. Klub podzielony był na 3 "strefy" - do dwóch było ograniczenie, a trzcia była dostępna dla wszytskich.
Wracając do Ley, wjechała windą na najwyższe piętro i udała się do pierwszej strefy, gdzie czekała już na nią Alyssa.
Jest ona jej przyjaciółką, w tym samym wieku i również aktorką. Ma ciemnobrązowe włosy spływające po jednym ramieniu. Jej oczy są brązowe.
Siedziała przed barem i rozmwaiała z miksologiem pijąc drinka. On słuchał wszystkiego z widocznym zainteresowaniem, więc Lea postawiła nie przeszkadzać i usiadła przy jednym z wielu stolików.
Rozejrzała się po ciemnym wnętrzu, w którym nie było zbyt wiele osób, jednak co chwilę ktoś wchodził. Zauważyła, że jej przyjaciółka skończyła już rozmowę, więc podeszła do niej. Przywitały się, po czym podszedł do nich mikosolog i podał drinki, które okazały się darmowe. On i Alyssa dziwnie na siebie patrzyli, ale Lea nie zwracała na to uwagi.
Prezniosły się z drinkami do jednego ze stolików, skąd dobrze widziały wchodzących ludzi. Gdy obie wypyły swoje soki, Alyssa wstała i poszła tańczyć, jak zauważyła Lea, z tamtym barmanem.
Z miejsca widziała prawie cały klub, łącznie z drzwiami. Gdy do klubu wszedł młody blondyn. Był dobrze zbudowany i wysoki, jednak dziwnie blady. Podszedł do Ley po czym przedstawił się i zapytał, czy może się dosiąć.
Takie rzeczy tylko w środy od 8 do 8,45 wpadajcie
Cd historii to ciekawa. Druga część musi być ciekawsza. Wpadajcie na tą i na moją (Tajemnice DarkTown)
Pozdro
Postanowiłam pisać moją historię na blogu, żeby była dostępna dla moich "koleżanek". Dokończyłam też 1 część. Zaparaszam do czytania : http://wampirzanoc.blogspot.com/ .
EDIT2: Niestety na blogu nie ma obrazków (bo zamieszczanie screenów z gry jest nielegalne [!]), więc wrzucam tutaj wersję z obrazkami
Rozdział 2. - Pomiędzy
Lea znajdowała się w małym, ciemnym pomieszczeniu. Stała na platformie, a obok na takiej samej stał Michael. Zszedł z niej pierwszy, a dziewczyna nieufnie zrobiła to samo. Po chwili odezwała się:
- Gdzie my w ogóle jesteśmy?!
- Zaraz wszystkiego się dowiesz.
- A mogę wiedzieć chociaż, która jest godzina i jaki mamy dzień?
- Jest równo 00:00 idealnie pomiędzy 31 grudnia, a 1 stycznia.
Na to Lea mu nie odpowiedziała. Miachael poszedł w stronę drzwi i rzucił jeszcze „Chodź”, więc poszła za nim. Wyszli na długi korytarz, również utrzymany w ciemnych kolorach, a po chwili doszli do wielkiej sali ze sceną. Zajęli miejsca w pierwszym rzędzie, a po zapełnieniu wszystkich krzeseł na podwyższenie wyszedł młody chłopak, blady, jak połowa ludzi tutaj.
- Witam wszystkich na Wielkiej Rozpoczynającej Gali – zaczął swoje przemówienie.- Chciałbym poinformować o rozpoczęciu ostatnich już przygotowań do ataku. Odpowiedzi na wszelakie pytania ludzie dostaną od swoich Przewodników. Dziękuję – zakończył i zeszedł ze sceny.
Lei jego wystąpienie wydawało się zupełnie niepotrzebne, równie dobrze Michael by jej to wytłumaczył. Gdy wstał, ona również, bo już wiedziała, że tutaj musi się jego trzymać. Wrócili ponownie do ciemnego pokoju, tylko tym razem zamiast platform były tam dwa fotele, a pomiędzy nimi stolik, na którym stał kartonik od soku.
- To masz jakieś pytania? – zaczął chłopak, gdy usiedli.
- Wiele. Przede wszystkim, to gdzie my jesteśmy?
- W Wielkim Podziemnym Wampirzym Zamku.
- A o co chodzi z tym atakiem?
- Od kilkunastu lat wampiry zbierają się do przejęcia Ziemi. Tym razem może nam się uda dopełnić naszą armię i rozpocząć atak.
- Więc… Wszyscy normalni ludzie którzy tutaj są, dziś przemienią się w wampiry?
- Mhm – przytaknął Michael.
- Ale kiedy?
- Kiedy Przewodnik uzna to za stosowne.
- Czyli w moim przypadku kiedy?
- Nie wiem.
- A w jaki sposób masz zamiar mnie zmienić w wampira?
Jednak on zamiast odpowiedzieć, wstał, Lea zrobiła odruchowo to samo. Podszedł do niej i ugryzł ją w ramię. Dziewczyna poczuła, że nogi nie utrzymują jej ciężaru…
Jeszcze się nie spotkałam, by ktoś się przyczepił za wykorzystanie screenów z gry. Napisz proszę, gdzie to jest napisane, że nie można. Chętniej się z tym zapoznam i oddam do konsultacji.
Ja i tak zrobione screeny edytuję, by dostosować rozmiar, a udostępniam w historii bez czerpania zysków, co od razu eliminuje możliwość doczepki W tytule historii jest wpisane "na podstawie rozgrywki the sims 3" (<- to jest ważne) co również pokazuje, że zdjęcia nie powstają całkowicie w moim warsztacie i nie czerpię 'chwały' za ich wykonanie. Nie ma zatem czego się obawiać. Możesz bezpiecznie, z zachowaniem wyżej wymienionych "środków bezpieczeństwa" wklejać zdjęcia na bloga. Przynajmniej tak mi doradzał facio ze straży miejskiej, który się zajmuje nielegalnym oprogramowaniem itp.
Co do historii, to czekam a niecierpliwością na kolejny odcinek i pozdrawiam.
Mi też się podoba
Ale i tak poczekam na dalsze części. Co do zdjęć, po szkole (co ja ****ę :shock: po kościele!) będe musiała 9 zdjęc do mojej historii, z czego dwa juz mam zrobione
Lea obudziła się na łóżku. Znajdowała się teraz w niezbyt dużym, jasnym pomieszczeniu, na którego środku stała kamienna płyta. Dotknęła ją. Zwykły kamień… Jednak wydawał się inny… Jakiś specjalny… Nie rozważała nad tym. Zauważyła, że pomieszczenie jest bez drzwi. Była sama. Nie wiedziała co robić. Podeszła do kawałka ściany, który miał się zaraz otworzyć. Nie wiedziała jak i kiedy, ale wiedziała, że się otworzy.
Dotknęła ich i w tym momencie stało się, to co przeczuwała. Za nimi znajdowała się biblioteka. Weszła do niej. Lampy się zapaliły. Wzięła pierwszą z brzegu książkę. Opowiadała ona o zamianie w wampira. Jednak coś kazało odłożyć jej tą księgę i wziąć malutką, bardzo starą książeczkę. Schowała ją i wróciła do pokoju, w tym samym momencie drzwi się zamknęły i zniknęły, a chwilę potem pojawił się Michael. Wiedziała, że to się stanie.
- I jak po pierwszej fazie metamorfozy?
- Na razie normalnie… A jak miałoby być?
- Dowiesz się jeszcze. W każdym przypadku wygląda to inaczej. Chodź. Oprowadzę cię na razie po części zamku.
- Dobra, ale jak masz zamiar stąd wyjść?
- Zaraz zobaczysz – powiedział i załapał ją za ręce. Chwilę potem byli znów w ciemnym pokoju. – Ty jeszcze nie masz możliwości teleportacji… Ale po zmianie będziesz mogła.
Wyszli na korytarz. Tym razem poszli w drugą stronę. Minęli kilkanaście drzwi, za którymi były identyczne ciemne pokoje. Po chwili dotarli do rozwidlenia dróg. Jedna z nich była krótsza i miała tylko na końcu drzwi. Ruszyli w tamtą stronę i po chwili znaleźli się w pokoju pełnym regałów z książkami.
- Tu jest nasza Zamkowa Biblioteka. Są tu wszystkie księgi, jakie tylko znajdują się na jego terenie, nie licząc tych z archiwum, które zostało porządnie ukryte… Ale to dobrze, bo znajdują się tam wszystkie księgi mogące zagrozić wampirą.
„No chyba nie za dobrze, skoro tam byłam” – pomyślała Lea. Nie powiedziała o tym Michaelowi, jednak nie wiedziała dlaczego, po prostu wiedziała, że tak będzie lepiej. Nagle przed oczami ukazał się jej obraz przedstawiający ją, w malutkim ciasnym pokoju. Było to więzienie. Znalazła się tam dlatego, że powiedziała o zabranej księdze. Trwało to chwilę, po czym znowu było normalnie.
Znowu wyszli na korytarz, a po chwili dotarli do szklanych drzwi, za którymi było wielkie pole z roślinami.
- Co tu jest uprawiane? – zapytała Lea, pomimo że domyślała się jego odpowiedzi.
- Krwiste owoce. Bardzo smaczne. Są głównie dla wampirów- wegetarianinów i do potraw, ale najlepiej smakują same – w tym momencie podszedł do krzaczka, zerwał owoc i zaczął go jeść. – Jednak u ludzi wywołuje nudności, a poza tym nie ma dla nich dobrego smaku.
Następny był łuk, prowadzący do restauracji. Było to dosyć jasne pomieszczenie, co ją zdziwiło Stało tam kilkanaście stolików, a przy niektórych ktoś siedział. Za kolejnymi drzwiami był sklep- spiżarnia. Można tu było kupić krwiste owoce, przetwory z nich i krew do picia, jak i zarazem przechowywano tam wszystko.
Lea poczuła, jak krew pulsuje jej w żyłach. Wcześniej swędziało ją ugryzienie, jednak powstrzymywała się od drapania go. Nie wiedziała, co się dzieje.
Michael powiedział, że musi na razie iść, a ona może pochodzić sobie po zamku. Dziewczyna udała się do biblioteki, aby tam poczytać tajemną książeczkę.
Usiadła w najciemniejszym kącie, otworzyła na pierwszej stronie i zaczęła czytać. Opowiadała ona o sposobie zapobiegania atakowi wampirów. Przeczytała tylko, że może to zrobić osoba obdarzona jasnowidzeniem i czytaniem w myślach… W tym samym momencie przed jej oczami pojawił się obraz przedstawiający wielką salę z pięknym kamieniem na środku. Wiedziała, że jest ważny…
Do Yukiz: Co do screenów z gry, tata gdzieś tak wyczytał, i raczej nie będę wstawiać na bloga, bo ja tak mam, że jeśli ktoś powie, że coś jest niebezpieczne albo nielegalne, to jak już raczej zawsze uważam Chciaż... Nawet to przekunujące co napisałaś
Komentarz
czekamy...
Saba123 napisała aby tu zaglądać , ponieważ goka1999 to jej koleżanka...
No, więc zaglądamy... Co widzimy ??? PUSTKĘ :!:
Goka1999 napiszesz coś wreszcie ???
Chyba nie muszę przypominać, że miałaś to zamieścić dzisiaj???
Ale! To jest na prawdę fajne (czytałam to bo mi wysłała) więc wrto. dzisiaj wróciła później, cierpliwości. Ręczę za nią, że jutro już będzie.
Część 1.
Lea wyszła z domu. Była już dziewietnasta, ale miała tam blisko. Dzięki temu szybko dotarła na miejce. Wchodziła właśnie do wieżowca, na któego szycie mieścił się jeden z najlepszych klubów w Lightport, Multiverse.
Lea to młoda, sławna aktorka. Jest szczupła i niezbyt wysoka. Ma długie włosy koloru jasnego kajmaku i szaroniebieskie oczy.
Nazwa tego miejca była uzasadniona. Klub podzielony był na 3 "strefy" - do dwóch było ograniczenie, a trzcia była dostępna dla wszytskich.
Wracając do Ley, wjechała windą na najwyższe piętro i udała się do pierwszej strefy, gdzie czekała już na nią Alyssa.
Jest ona jej przyjaciółką, w tym samym wieku i również aktorką. Ma ciemnobrązowe włosy spływające po jednym ramieniu. Jej oczy są brązowe.
Siedziała przed barem i rozmwaiała z miksologiem pijąc drinka. On słuchał wszystkiego z widocznym zainteresowaniem, więc Lea postawiła nie przeszkadzać i usiadła przy jednym z wielu stolików.
Rozejrzała się po ciemnym wnętrzu, w którym nie było zbyt wiele osób, jednak co chwilę ktoś wchodził. Zauważyła, że jej przyjaciółka skończyła już rozmowę, więc podeszła do niej. Przywitały się, po czym podszedł do nich mikosolog i podał drinki, które okazały się darmowe. On i Alyssa dziwnie na siebie patrzyli, ale Lea nie zwracała na to uwagi.
Prezniosły się z drinkami do jednego ze stolików, skąd dobrze widziały wchodzących ludzi. Gdy obie wypyły swoje soki, Alyssa wstała i poszła tańczyć, jak zauważyła Lea, z tamtym barmanem.
Z miejsca widziała prawie cały klub, łącznie z drzwiami. Gdy do klubu wszedł młody blondyn. Był dobrze zbudowany i wysoki, jednak dziwnie blady. Podszedł do Ley po czym przedstawił się i zapytał, czy może się dosiąć.
EDIT: Saba już dziś będzie
Cd historii to ciekawa. Druga część musi być ciekawsza. Wpadajcie na tą i na moją (Tajemnice DarkTown)
Pozdro
Czekam na dalszą część
EDIT : Zapraszam do czytania 2. części
EDIT2: Niestety na blogu nie ma obrazków (bo zamieszczanie screenów z gry jest nielegalne [!]), więc wrzucam tutaj wersję z obrazkami
Rozdział 2. - Pomiędzy
Lea znajdowała się w małym, ciemnym pomieszczeniu. Stała na platformie, a obok na takiej samej stał Michael. Zszedł z niej pierwszy, a dziewczyna nieufnie zrobiła to samo. Po chwili odezwała się:
- Gdzie my w ogóle jesteśmy?!
- Zaraz wszystkiego się dowiesz.
- A mogę wiedzieć chociaż, która jest godzina i jaki mamy dzień?
- Jest równo 00:00 idealnie pomiędzy 31 grudnia, a 1 stycznia.
Na to Lea mu nie odpowiedziała. Miachael poszedł w stronę drzwi i rzucił jeszcze „Chodź”, więc poszła za nim. Wyszli na długi korytarz, również utrzymany w ciemnych kolorach, a po chwili doszli do wielkiej sali ze sceną. Zajęli miejsca w pierwszym rzędzie, a po zapełnieniu wszystkich krzeseł na podwyższenie wyszedł młody chłopak, blady, jak połowa ludzi tutaj.
- Witam wszystkich na Wielkiej Rozpoczynającej Gali – zaczął swoje przemówienie.- Chciałbym poinformować o rozpoczęciu ostatnich już przygotowań do ataku. Odpowiedzi na wszelakie pytania ludzie dostaną od swoich Przewodników. Dziękuję – zakończył i zeszedł ze sceny.
Lei jego wystąpienie wydawało się zupełnie niepotrzebne, równie dobrze Michael by jej to wytłumaczył. Gdy wstał, ona również, bo już wiedziała, że tutaj musi się jego trzymać. Wrócili ponownie do ciemnego pokoju, tylko tym razem zamiast platform były tam dwa fotele, a pomiędzy nimi stolik, na którym stał kartonik od soku.
- To masz jakieś pytania? – zaczął chłopak, gdy usiedli.
- Wiele. Przede wszystkim, to gdzie my jesteśmy?
- W Wielkim Podziemnym Wampirzym Zamku.
- A o co chodzi z tym atakiem?
- Od kilkunastu lat wampiry zbierają się do przejęcia Ziemi. Tym razem może nam się uda dopełnić naszą armię i rozpocząć atak.
- Więc… Wszyscy normalni ludzie którzy tutaj są, dziś przemienią się w wampiry?
- Mhm – przytaknął Michael.
- Ale kiedy?
- Kiedy Przewodnik uzna to za stosowne.
- Czyli w moim przypadku kiedy?
- Nie wiem.
- A w jaki sposób masz zamiar mnie zmienić w wampira?
Jednak on zamiast odpowiedzieć, wstał, Lea zrobiła odruchowo to samo. Podszedł do niej i ugryzł ją w ramię. Dziewczyna poczuła, że nogi nie utrzymują jej ciężaru…
I proszę komentujcie
Podoba mi się :!:
Ja i tak zrobione screeny edytuję, by dostosować rozmiar, a udostępniam w historii bez czerpania zysków, co od razu eliminuje możliwość doczepki
Co do historii, to czekam a niecierpliwością na kolejny odcinek i pozdrawiam.
Ale i tak poczekam na dalsze części. Co do zdjęć, po szkole (co ja ****ę :shock: po kościele!) będe musiała 9 zdjęc do mojej historii, z czego dwa juz mam zrobione
Link na bloga: http://wampirzanoc.blogspot.com/2012/01/rozdzia-3-zamek.html (Link do bloga jest dla osób, które wolą bez obrazków
Rozdział 3. - Zamek
Lea obudziła się na łóżku. Znajdowała się teraz w niezbyt dużym, jasnym pomieszczeniu, na którego środku stała kamienna płyta. Dotknęła ją. Zwykły kamień… Jednak wydawał się inny… Jakiś specjalny… Nie rozważała nad tym. Zauważyła, że pomieszczenie jest bez drzwi. Była sama. Nie wiedziała co robić. Podeszła do kawałka ściany, który miał się zaraz otworzyć. Nie wiedziała jak i kiedy, ale wiedziała, że się otworzy.
Dotknęła ich i w tym momencie stało się, to co przeczuwała. Za nimi znajdowała się biblioteka. Weszła do niej. Lampy się zapaliły. Wzięła pierwszą z brzegu książkę. Opowiadała ona o zamianie w wampira. Jednak coś kazało odłożyć jej tą księgę i wziąć malutką, bardzo starą książeczkę. Schowała ją i wróciła do pokoju, w tym samym momencie drzwi się zamknęły i zniknęły, a chwilę potem pojawił się Michael. Wiedziała, że to się stanie.
- I jak po pierwszej fazie metamorfozy?
- Na razie normalnie… A jak miałoby być?
- Dowiesz się jeszcze. W każdym przypadku wygląda to inaczej. Chodź. Oprowadzę cię na razie po części zamku.
- Dobra, ale jak masz zamiar stąd wyjść?
- Zaraz zobaczysz – powiedział i załapał ją za ręce. Chwilę potem byli znów w ciemnym pokoju. – Ty jeszcze nie masz możliwości teleportacji… Ale po zmianie będziesz mogła.
Wyszli na korytarz. Tym razem poszli w drugą stronę. Minęli kilkanaście drzwi, za którymi były identyczne ciemne pokoje. Po chwili dotarli do rozwidlenia dróg. Jedna z nich była krótsza i miała tylko na końcu drzwi. Ruszyli w tamtą stronę i po chwili znaleźli się w pokoju pełnym regałów z książkami.
- Tu jest nasza Zamkowa Biblioteka. Są tu wszystkie księgi, jakie tylko znajdują się na jego terenie, nie licząc tych z archiwum, które zostało porządnie ukryte… Ale to dobrze, bo znajdują się tam wszystkie księgi mogące zagrozić wampirą.
„No chyba nie za dobrze, skoro tam byłam” – pomyślała Lea. Nie powiedziała o tym Michaelowi, jednak nie wiedziała dlaczego, po prostu wiedziała, że tak będzie lepiej. Nagle przed oczami ukazał się jej obraz przedstawiający ją, w malutkim ciasnym pokoju. Było to więzienie. Znalazła się tam dlatego, że powiedziała o zabranej księdze. Trwało to chwilę, po czym znowu było normalnie.
Znowu wyszli na korytarz, a po chwili dotarli do szklanych drzwi, za którymi było wielkie pole z roślinami.
- Co tu jest uprawiane? – zapytała Lea, pomimo że domyślała się jego odpowiedzi.
- Krwiste owoce. Bardzo smaczne. Są głównie dla wampirów- wegetarianinów i do potraw, ale najlepiej smakują same – w tym momencie podszedł do krzaczka, zerwał owoc i zaczął go jeść. – Jednak u ludzi wywołuje nudności, a poza tym nie ma dla nich dobrego smaku.
Następny był łuk, prowadzący do restauracji. Było to dosyć jasne pomieszczenie, co ją zdziwiło Stało tam kilkanaście stolików, a przy niektórych ktoś siedział. Za kolejnymi drzwiami był sklep- spiżarnia. Można tu było kupić krwiste owoce, przetwory z nich i krew do picia, jak i zarazem przechowywano tam wszystko.
Lea poczuła, jak krew pulsuje jej w żyłach. Wcześniej swędziało ją ugryzienie, jednak powstrzymywała się od drapania go. Nie wiedziała, co się dzieje.
Michael powiedział, że musi na razie iść, a ona może pochodzić sobie po zamku. Dziewczyna udała się do biblioteki, aby tam poczytać tajemną książeczkę.
Usiadła w najciemniejszym kącie, otworzyła na pierwszej stronie i zaczęła czytać. Opowiadała ona o sposobie zapobiegania atakowi wampirów. Przeczytała tylko, że może to zrobić osoba obdarzona jasnowidzeniem i czytaniem w myślach… W tym samym momencie przed jej oczami pojawił się obraz przedstawiający wielką salę z pięknym kamieniem na środku. Wiedziała, że jest ważny…
Do Yukiz: Co do screenów z gry, tata gdzieś tak wyczytał, i raczej nie będę wstawiać na bloga, bo ja tak mam, że jeśli ktoś powie, że coś jest niebezpieczne albo nielegalne, to jak już raczej zawsze uważam