Moja mama interesuje się ufo o_O. Ja osobiście myślę, że coś tam na pewno żyje w kosmosie. Ale nie musi to być koniecznie jakiś ufoludek, czy coś w tym stylu. Może to być bakteria, wirus. Ot i tyle...
Ja co prawda nie interesuję się UFO, ale wierzę, że gdzieś jest. Bo trochę to by było nierównomierne, gdyby Matka Natura umieściła nas jako jedyne formy życia w całym Wszechświecie. Choćby (jak to napisała Kasia1616) to był tylko mały wirus, albo jakiś organizm jednokomórkowy. Przecież my wszyscy też ewoluowaliśmy przez setki miliardów lat
Popieram alciasim. UFO jest pewnego rodzaju hipotezą. A każda hipoteza może zostać obalona lub potwierdzona. Może w dalekiej przyszłości dowiemy się czy inne formy życia we wszechświecie, prócz nas kiedyś istniały... 8)
A słyszeliście o Meteorycie Tunguska?
Katastrofa tunguska – wydarzenie z 30 czerwca 1908 w tajdze, w środkowej Syberii (+60° 53' 8.51", +101° 53' 36.71") nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał. Doszło tam wówczas do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km, widziana była w promieniu 650 km, słyszana w promieniu 1000 km, zaś niezwykle silny wstrząs zarejestrowały wówczas sejsmografy na całej Ziemi, a wreszcie — dzięki szczególnemu położeniu Słońca w okresie przesilenia letniego, wskutek odbijania światła przez pył, będący efektem eksplozji — w wielu europejskich miastach zaobserwowano zjawisko "białej nocy". Uderzenie było tak silne, że ówczesne rosyjskie magnetometry pokazywały w jego rejonie drugi biegun północny.
Jest wiele zagadek i niejasności dotyczących tej katastrofy. Wciąż do końca nie wiadomo, co wywołało tak potężny wybuch. Inną niewyjaśnioną zagadką są różne relacje świadków z rejonu rzeki Angara oraz z rejonu rzeki Dolna Tunguzka; relacje te mówią m.in. o różnych kierunkach przemieszczania się obiektu oraz o różnym czasie, w którym obiekt został zaobserwowany. Świadkowie z okolic Angary mówią o wczesnym ranku, Dolnej Tunguski — o popołudniu. Kolejną tajemnicę stanowi fakt istnienia trzech wywałów drzew na terenie katastrofy, co także zdaje się potwierdzać, iż katastrofa tunguska nie była dziełem jednego obiektu. Obiekty te mogły mieć do 50 m średnicy.
Po Wybuchu Tunguskim powstało wiele mniej lub bardziej prawdopodobnych hipotez, mających wyjaśnić przyczynę owego fenomenu. Aby położyć kres bezpodstawnym domniemaniom, w 1927 — 19 lat po wybuchu — sowieckie środowisko akademickie postanowiło wysłać pierwszą poważną ekspedycję naukową w rejon Podkamiennej Tunguski. Badania zostały przeprowadzone przez Leonida Kulika z Sowieckiej Akademii Nauk. Po odnalezieniu w archiwalnej gazecie wiadomości o wydarzeniu, uczony ów wyraził **************, iż na obszar Syberii spadł gigantyczny meteoryt, zbudowany z żelaza i niklu. Chcąc znaleźć dowody na poparcie tej tezy, Kulik długie lata prowadził badania w strefie torfowisk na górze Stojkowicz. Poszukiwania ekspedycji Kulika zakończyły się niepowodzeniem — nie znaleziono żadnych pozostałości meteorytu lub krateru pouderzeniowego, zawdzięczamy jej jednak sporą ilość materiału fotograficznego, demonstrującego krajobraz tajgi po katastrofie. Zdaniem czechosłowackiego astronoma Ľubora Kresáka, który wyraził swoją opinię na temat ekspedycji w 1978, stanowi to dowód, iż przyczyną katastrofy tunguskiej był meteoroid, którym był oderwany fragment Komety Enckego.
Stanowisko to odbiło się szerokim i niespodziewanym echem w światowych mediach, co spowodowało kolejną falę polemiki na temat możliwych przyczyn katastrofy. Jedni (np. naukowiec Andrew Chaikin) twierdzili, że w rejon Podkamiennej Tunguski spadła skalna asteroida. Inni przychylali się do koncepcji eksplodującego w powietrzu meteorytu (co wyjaśniałoby brak krateru), radioaktywnej komety bądź też eksplozji bagiennego gazu. Żadna z tych hipotez nie brała jednak pod uwagę anomalii, z jakimi w obszarze tajgi zetknęła się ekspedycja Kulika i późniejsze: wzrost na terenie katastrofy zdeformowanych drzew oraz odnalezieniu kulek szkła o średnicy 1 mm, przypominających tektyty.
Powstało wiele teorii bazujących na tym że istoty pozaziemskie były zamieszane w katastrofę Tunguską, włączając katastrofę statku pozaziemskiego lub użycie pozaziemskiej broni w celu zniszczenia zagrożenia grożącego Ziemi. Jan Pająk wysunął teorie, że za katastrofę był odpowiedzialny obcy statek kosmiczny z napędem magnetycznym (magnokraft)[1]. Eksplozja uwolniła ogromną energię zakumulowaną w polu magnetycznym.
W 1990 w rejon katastrofy udała się ekspedycja naukowa składająca się z badaczy rosyjskich, bułgarskich, francuskich i szwedzkich, oraz Chorwata Korado Korlevica. Ten ostatni, po dziesięciu dniach pobierania próbek ziemi, oznajmił, że wyrobił sobie pogląd na przyczynę i przebieg katastrofy tunguskiej.
Zdaniem Korlevica wybuch spowodowany został zderzeniem Ziemi z meteorytem o wielkości porównywalnej z drapaczami chmur. Dwadzieścia sekund po eksplozji na niewielkiej wysokości powstał grzyb rozżarzonej pary wodnej o temperaturze 15 000 °C, który "ugotował" całą strefę uderzenia – popiół i piasek stopiły się, tworząc tektyty — szklane kuleczki, odnalezione przez ekspedycję Kulika. Według chorwackiego uczonego powstała fala uderzeniowa rozchodziła się równolegle do powierzchni ziemi, co wyjaśnia, dlaczego zniszczenia lasów na powierzchni 2150 km² miały nieregularny kształt, który widziany z góry przypominał motyla. Korlevic wyjaśnił również nietypowy kształt drzew, jakie rosną do dnia dzisiejszego w rejonie Podkamiennej Tunguski — miałoby to być wynikiem opaleń powstałych wskutek pożarów, jakie miały miejsce po upadku meteorytu.
Tez się tym interesuje
Zadajmy sobie jedno pytanie jak ogromny jest wszechświat... no właśnie możliwe że nawet nieskończenie wielki a my żyjemy w jednej galaktyce a takich jest mnóstwo więc na pewno jest istnienie pozaziemskie.
Jak byłam mała i byłam u babci obudziłam się.Widziałam jak babcia i wujek stoją przy oknie i coś oglądają.Zapytałam się co robią a, oni powiedzieli że coś dziwnego lata po niebie.Ja tego nie widziałam bo, byłam zmęczona i zamiast pójść zobaczyć padłam.To mogło być UFO.
Komentarz
Katastrofa tunguska – wydarzenie z 30 czerwca 1908 w tajdze, w środkowej Syberii (+60° 53' 8.51", +101° 53' 36.71") nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał. Doszło tam wówczas do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km, widziana była w promieniu 650 km, słyszana w promieniu 1000 km, zaś niezwykle silny wstrząs zarejestrowały wówczas sejsmografy na całej Ziemi, a wreszcie — dzięki szczególnemu położeniu Słońca w okresie przesilenia letniego, wskutek odbijania światła przez pył, będący efektem eksplozji — w wielu europejskich miastach zaobserwowano zjawisko "białej nocy". Uderzenie było tak silne, że ówczesne rosyjskie magnetometry pokazywały w jego rejonie drugi biegun północny.
Jest wiele zagadek i niejasności dotyczących tej katastrofy. Wciąż do końca nie wiadomo, co wywołało tak potężny wybuch. Inną niewyjaśnioną zagadką są różne relacje świadków z rejonu rzeki Angara oraz z rejonu rzeki Dolna Tunguzka; relacje te mówią m.in. o różnych kierunkach przemieszczania się obiektu oraz o różnym czasie, w którym obiekt został zaobserwowany. Świadkowie z okolic Angary mówią o wczesnym ranku, Dolnej Tunguski — o popołudniu. Kolejną tajemnicę stanowi fakt istnienia trzech wywałów drzew na terenie katastrofy, co także zdaje się potwierdzać, iż katastrofa tunguska nie była dziełem jednego obiektu. Obiekty te mogły mieć do 50 m średnicy.
Po Wybuchu Tunguskim powstało wiele mniej lub bardziej prawdopodobnych hipotez, mających wyjaśnić przyczynę owego fenomenu. Aby położyć kres bezpodstawnym domniemaniom, w 1927 — 19 lat po wybuchu — sowieckie środowisko akademickie postanowiło wysłać pierwszą poważną ekspedycję naukową w rejon Podkamiennej Tunguski. Badania zostały przeprowadzone przez Leonida Kulika z Sowieckiej Akademii Nauk. Po odnalezieniu w archiwalnej gazecie wiadomości o wydarzeniu, uczony ów wyraził **************, iż na obszar Syberii spadł gigantyczny meteoryt, zbudowany z żelaza i niklu. Chcąc znaleźć dowody na poparcie tej tezy, Kulik długie lata prowadził badania w strefie torfowisk na górze Stojkowicz. Poszukiwania ekspedycji Kulika zakończyły się niepowodzeniem — nie znaleziono żadnych pozostałości meteorytu lub krateru pouderzeniowego, zawdzięczamy jej jednak sporą ilość materiału fotograficznego, demonstrującego krajobraz tajgi po katastrofie. Zdaniem czechosłowackiego astronoma Ľubora Kresáka, który wyraził swoją opinię na temat ekspedycji w 1978, stanowi to dowód, iż przyczyną katastrofy tunguskiej był meteoroid, którym był oderwany fragment Komety Enckego.
Stanowisko to odbiło się szerokim i niespodziewanym echem w światowych mediach, co spowodowało kolejną falę polemiki na temat możliwych przyczyn katastrofy. Jedni (np. naukowiec Andrew Chaikin) twierdzili, że w rejon Podkamiennej Tunguski spadła skalna asteroida. Inni przychylali się do koncepcji eksplodującego w powietrzu meteorytu (co wyjaśniałoby brak krateru), radioaktywnej komety bądź też eksplozji bagiennego gazu. Żadna z tych hipotez nie brała jednak pod uwagę anomalii, z jakimi w obszarze tajgi zetknęła się ekspedycja Kulika i późniejsze: wzrost na terenie katastrofy zdeformowanych drzew oraz odnalezieniu kulek szkła o średnicy 1 mm, przypominających tektyty.
Powstało wiele teorii bazujących na tym że istoty pozaziemskie były zamieszane w katastrofę Tunguską, włączając katastrofę statku pozaziemskiego lub użycie pozaziemskiej broni w celu zniszczenia zagrożenia grożącego Ziemi. Jan Pająk wysunął teorie, że za katastrofę był odpowiedzialny obcy statek kosmiczny z napędem magnetycznym (magnokraft)[1]. Eksplozja uwolniła ogromną energię zakumulowaną w polu magnetycznym.
W 1990 w rejon katastrofy udała się ekspedycja naukowa składająca się z badaczy rosyjskich, bułgarskich, francuskich i szwedzkich, oraz Chorwata Korado Korlevica. Ten ostatni, po dziesięciu dniach pobierania próbek ziemi, oznajmił, że wyrobił sobie pogląd na przyczynę i przebieg katastrofy tunguskiej.
Zdaniem Korlevica wybuch spowodowany został zderzeniem Ziemi z meteorytem o wielkości porównywalnej z drapaczami chmur. Dwadzieścia sekund po eksplozji na niewielkiej wysokości powstał grzyb rozżarzonej pary wodnej o temperaturze 15 000 °C, który "ugotował" całą strefę uderzenia – popiół i piasek stopiły się, tworząc tektyty — szklane kuleczki, odnalezione przez ekspedycję Kulika. Według chorwackiego uczonego powstała fala uderzeniowa rozchodziła się równolegle do powierzchni ziemi, co wyjaśnia, dlaczego zniszczenia lasów na powierzchni 2150 km² miały nieregularny kształt, który widziany z góry przypominał motyla. Korlevic wyjaśnił również nietypowy kształt drzew, jakie rosną do dnia dzisiejszego w rejonie Podkamiennej Tunguski — miałoby to być wynikiem opaleń powstałych wskutek pożarów, jakie miały miejsce po upadku meteorytu.
Ciekawa jestem jak to na prawdę było
Zadajmy sobie jedno pytanie jak ogromny jest wszechświat... no właśnie możliwe że nawet nieskończenie wielki a my żyjemy w jednej galaktyce a takich jest mnóstwo więc na pewno jest istnienie pozaziemskie.
Sam osobiście nie miałem styczności ale czytając te wszystkie "historie" robi się coraz mroczniej i ciekawiej ^^ 8)
szkoda. ze człowiek zyje tak krotko by sie tego dowiedziec...