Morskie Zaklęcia

Mam nadzieję że historia będzie się podobać :-)

Opis.
Jak pomóc przyjacielowi, który tego nie chce?

Hanna i Joey myślą, że nic nie może zagrozić ich przyjaźni. Ale gdy rodzice Joey postanawiają zaadoptować Paula, świat staje na głowie. Dziewczynka zakochuje się w bracie Hanny, a potem wszystko jeszcze bardziej się komplikuje z powodu porzuconych kociąt, czekoladowego batonika i pasiastego roweru


Rozdział |
Moja najlepsza przyjaciółka Joey Donovan to niezwykła osoba. Jest inteligentna, miła i naprawdę fajna, ale czasem zachowuje się dziwnie i można to akceptować lub nie.
Zawsze taka była. Poznałam ją siedem lat temu. Któregoś dnia pojawiła się w naszej klasie w botkach ze skóry renifera i patrzyła na nas swoimi niebieskimi oczami, jakby chciała powiedzieć "trzymajcie się ode mnie z daleka". Przeszła przez liceum Kirklaggan jak tornado i tak już zostało.
Jest poniedziałkowy ranek, Joey wsiada do szkolnego autobusu. Ma piegowatą twarz i usta pomalowane czarną szminką.
Włożyła dziś szarą spódnicę, z której wystają nitki, i długie, pasiaste skarpetki sięgające za jej chude kolana.
Jedna skarpetka jest czarno-biała, druga czarno-czerwona. Joey ma na nogach buty od jazdy na motorze. Całości dopełnia wielki blezer, który wygląda jak kurtka. Takie blezery nosili nasi pradziadkowie w 1947 roku. Zamiast emblematu z logo naszego liceum jest na nim naszywka z nazwą ulubionego zespołu Joey - Good Charlotte.
Moja przyjaciółka ma buntowniejszą naturę i styl punkowo-kloszardowy. Niedawno skończyła dwanaście lat.
- Niezłe skarpetki! - woła mój brat Kit z tylnego siedzenia.
Kilka osób wybucha śmiechem. Joey pokazuje mu język, ale mojemu bratu naprawdę podobają się jej skarpetki. Kit ma trzynaście lat. Zauważyłam, że kiedy Joey znajduje się w pobliżu, na jego twarzy pojawia się coś w rodzaju rozmarzenia.
Nie mówiłam jeszcze o tym Joey. Nie chcę jej przestraszyć.
Moja przyjaciółka siada obok. Ma popielate włosy z różowymi i zielonymi pasemkami. Dziś zaplotła sobie dwa warkoczyki, które sterczą dziwacznie nad jej kołnierzem.
- Powiem ci coś, to padniesz - mówi podniecona. Błyszczą jej oczy - Naprawdę! Nie zgadniesz, co się wczoraj stało!
Wczoraj Joey miała mnie odwiedzić. Chciała skorzystać z mojego komputera, żeby odrobić pracę domową i obejrzeć u nas odcinek Simpsonów. Jed i Ewa nie mają w domu komputera ani telewizora i Joey trochę przez to zdziwaczała. Wczoraj zadzwoniła w ostatniej chwili i powiedziała, że nie może przyjść.
Nie przejęłam się tym zbytnio, ale Kit był rozczarowany. Ubrał się w najlepsze dżinsy i bluzę z kapturem, ułożył sobie włosy na żel i wylał na siebie butelkę pachnącego płynu po goleniu. Wpadł po uszy.
- No więc - dociekam, ciągnąć Joey za jeden warkocz. - Co się stało? Powiedz!
Joey rozsiada się wygodnie i daje mi kawałek gumy do żucia.
- Nigdy nie zgadniesz! Jed i Ewa zaadoptowali nowe dziecko!
Joey i jej młodszy brat Mikey też zostali zaadoptowani. Gdybyście zobaczyli rodzinę Donovanów, nie przyszłoby wan do głowy, że nie są spokrewnieni. Bardzo do siebie pasują i uwielbiają się nawzajem!
- Żartujesz! - uśmiacham się - Nowe dziecko? To Dobrze czy źle?
- Oczywiście że dobrze - śmieje się Joey. - Nazywa się Paul. Paul Slater. Pracownicy opieki społecznej mówią, że Paul jest z trudnej rodziny, cokolwiek to znaczy, ale uważają, że będzie się dobrze czuł u Jeda i Ewy. Przywieźli go wczoraj. Nieźle, co?
- Nieźle. A ile on ma lat? Będzie się bawił z Mikeyem?
- Nie - mówi Joey. - Paul jest starszy od nas. Ma trzynaście lat. Będzie w klasie twojego brata. Może Kit się nic zajmie?
Mój brat Kit bywa nieznośny, ale ma poczucie humoru, zna się na wszystkim i jest lubiany. Czasem drażni się z Joey, ale zrobiłby dla niej wszystko.
- Poproś go o to - proponuję - Na pewno nie będzie miał nic przeciwko temu.
- Myślisz? Paul zaczął dziś szkołę. Ewa przywiozła go wcześniej, bo miała podpisać dokumenty. Chciała porozmawiać z McKenziem i innymi nauczycielami.
Kiedy autobus się zatrzymuje, tłum nastolatków rzuca się do wyjścia. Ja i Joey nie spieszymy się. Jest styczeń. Właśnie zrobiło się jasno, temperatura na dworze poniżej zera. Po co się spieszyć? Kiedy Joey wstaje, mój brat pojawia się tuż za nią - niby przypadkiem.
- Miło was zobaczyć, dziewczyny - wita się obojętnie, chociaż planował to przez cały tydzień. - Idź pierwsza, Josephine.
- To miło z twojej strony, Christopher. - odpowiada Joey ze słodkim uśmiechem.
Kit staje za moją przyjaciółką i wali mnie plecakiem w ramię - dla mnie nie zamierza być miły. Joey wyjaśnia mu, że w jej rodzinie pojawił się ktoś nowy. Kiedy trzęsąc się z zimna wychodzimy na pokryty lodem chodnik, Kit obiecuje, że zajmie się Paulem.
- ***óki nie nabierze pewności siebie - prosi Joey - On jest dość nieśmiały, ale mieszkał w Glaskow, to nie jest jakiś wsioch.
- Zostaw to mnie - zapewnia Kit - Zajmę się nim.
- Och, Kit, dziękuję - mówi Joey przymilnie, trzepocząc rzęsami - Wiedziałam, że można na ciebie liczyć.
Kiedy Joey Odwraca się, mój brat jest cały czerwony i szczerzy zęby w uśmiechu, jakby oszalał. Zdążyłam już do tego przywyknąć.
Łapiemy się za ręce i idziemy, chichocząc, w stronę szkolnej bramy.
- Twój brat się zaczerwienił - stwierdza Joey, chociaż jestem pewna, że zauważyli to wszyscy mieszkańcy naszego miasta - Myślisz, że mu się podobam?
- No, może trochę.
- O rety - śmieje się Joey - Nie wiem, czy sobie z tym poradzę.
Nagle zauważamy naszego dyrektora, pana McKenziego, stojącego przy szkolnej bramie. Zamieramy. Pan McKenzie i Joey Donovan mają odmienne poglądy spraw. Jego celem jest tłumienie w zalążku wszelkich przejawów buntu i chaosu oraz tępienie silnych osobowości. Uczniom, którzy nie noszą szkolnych mundurków, grozi kara śmierci, a w najlepszym razie tydzień odsiadek po lekcjach. Joey nie ma szans.
- Wejdziemy tylnym wejściem, od strony parkingu dla nauczycieli - decyduję, odciągając Joey od szkolnej bramy.
Joey robi ponurą minę, lubi kłócić się z panem McKenziem o strój. Przyszła do liceum Kirklaggan w zeszłym roku i od tamtego czasu pan McKenzie musiał dopisać dwa nowe punkty w regulaminie dotyczącym szkolnych mundurków. Pierwszy mówi o tym, że nie wolno nosić spódnic mini, w drugim jest mowa o tym, że obroże i pieszczochy są surowo zakazane.
- Dziwoląg - rzuca chłopak z trzeciej klasy, przechodząc obok nas.
- Frajer - odpowiada natychmiast Joey.
Za naszymi plecami mój brat daje wycisk chłopakowi, który odezwał się niegrzecznie do Joey. Nie mogę powstrzymać się od śmiechuu.
Przekradamy się między stojącymi na parkingu samochodami nauczycieli i dochodzimy do tylnego wejścia. Ze stołówki płynie silny zapach gotowanej kapusty i budyniu, chociaż jest dopiero za dziesięć dziewiąta.
- Co to za hałas? - pyta Joey, marszcząc czoło.
- Nic nie słyszę. Chodź bo się spóźnimy.
Joey stoi nieruchomo, na jej twarzy maluje się niepokój. Przygląda się uważnie leżącym na podwórku kartonom, plastikowym skrzynkom i stojącym pod ścianą trzem pojemnikom na śmieci.
- Słyszałam coś - nalega.
- A ja nie - mówię. Jest tak zimno, że słowa wydawają się zamarzać w powietrzu. Mój oddech zamienia się w białą chmurę niczym oddech smoka. - Joey, jest strasznie zimno. Możemy już iść?
Moja przyjaciółka kręci głową i kładzie palec na ustach. Daje za wygraną, chociaż trzęsę się z zimna w moim wełnianym pł******.
- Co słyszałaś? - pytam
Z budynku dobiega krzyk uczniów, w kuchni ktoś szoruje garnek. Na parking wjeżdża zniszczony volkswagen pani Quinn i zatrzymuje się za nami.
- Ciii...
Rozlega się dzwonek. Pani Quinn przechodzi obok szybkim krokiem, jej różowy szal powiewa na wietrze. Pani Quinn zdecydowanie zmierza w stronę części budynku, gdzie odbywają się zajęcia artystyczne.
- Pospieszcie się dziewczynki - uśmiecha się. - Spóźnicie się! Ja też!
Pani Quinn znika za rogiem, ale Joey nie rusza się z miejsca. I wtedy słyszę ten dźwięk: żałosny pisk, który dobiega z pojemnika na śmieci.
Joey podbiega do pojemników, zdejmuje pokrywki i zaczyna grzebać w śmieciach. Kawałki celofanu i zużytego papieru kuchennego lądują na betonie.
- Hanno - szepcze Joey - spójrz, co znalazłam.
Pochylamy się nad trzecim pojemnikiem. Między obierkami warzyw i ******** po fasolce widzimy zgnieciony karton, w którym coś się rusza. To trzy małe, drżące, niebieskookie kociaki.

Komentarz

  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano października 2011
    Świetne, to było naprawdę super. Widać, że masz talent.
  • wiktoriabanas99wiktoriabanas99 Posty: 39
    edytowano listopada 2011
    Bardzo fajne, ciekawe a tytuł strasznie mnie zaintrygował! Czekam na kolejne : )
  • wikolandiawikolandia Posty: 24
    edytowano listopada 2011
    Super - w języku Kicka z ,,Kick strach się bać" W DECHE! He, he! :mrgreen: :oops: :lol: 8) :D :shock: :P :? :!: :wink: :roll: :?: :-) :) :-o
  • PiramidkaPiramidka Posty: 628 Member
    edytowano listopada 2011
    Fajne! Ciekawa akcja.
  • 1KINGA1KINGA Posty: 695
    edytowano listopada 2011
    Za tydzień będzie drugi rozdział. ; )
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano listopada 2011
    Świetna historia! Podoba mi się Twój styl pisania.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top