Upadek Anioła.

*Rozdział 1*
*(Nie)zwykły dzień*


Nie mogłam złapać powietrza. Dusiłam się. Kaszląc, podeszłam do mosiężnych drzwi ,starając się je odworzyć . Niestety, już po pierwszym szarpnięciu klamka została w mojej ręce. Resztkami sił wrzasnęłam najgłośniej jak mogłam. Po kilku minutach wsłuchiwania się w ciszę, podbiegłam do okna. Spróbowałam je otworzyć. Jednak i ono odmawiało współpracy. Odwróciłam się, ale ogień odciął mi drogę. Myślałam, że to już koniec gdy coś ostrego przecieło mi skórę na kostce. Księga Siedmiu Płomieni. Podniosłam ją. Była obłożona w ciemną skórę, konty zdobiły malutkie płomyki. Strony były cienkie, kruche i pożółkłe. Nie wiele myśląc zamknęłam ją i z całej siły uderzyłam w szybę. Szkło rozbiło się na miliony małych kawałeczków a księga poleciała na dach kamiennicy naprzeciw. Spojrzałam w dół. Choć kręciło mi się w głowie, udało mi się policzyć okna od mojego do parteru. Znajdowałam się na 6 piętrze kamiennicy przy ulicy Beaty Lim. Ludzie z dołu krzyczeli coś, ale nie słuchałam. Stanęłam na parapecie i wspominając wszystkie wspomnienia jakie w tym domu przeżyłam...skoczyłam...
29qjrk0.jpg
***
-Eliza obudź się- powiedziała Daniela szturchając moje ramię.

–No już, no już- odpowiedziałam odpychając ją lekko. Wstałam z łóżka. Podeszłam do okna, otworzyłam ję i odetchnęłam z ulgą. Nie byłam w żadnej kamiennicy tylko w moim piętrowym domku małym i przytulnym. Westchnęłam i poszłam do kuchnii.
***
Usiadłam przy stoliku. Daniela postawiła przede mną talerz gofrów. Wziełam widelec i zaczęłam jeść śniadanie.
-Co ci się takiego śniło, że tak krzyczałaś?- zaczęła dyskusje Lila, moja młodsza siostra.
-Nie Twój interes- mruknęłam.Nie chciałam nikomu mówić o moim śnie.
koqoh.jpg Skończyłyśmy w ciszy gofry i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Coś u mi nie pasowało. Spojrzałam na szybę. Wszystko było tak jak zazwyczaj. Poza jednym małym szczegółem. Nie było tam mnie.

–Co tu się dzieje?-krzyknęłam . Usłyszałam kroki na klatce. Szybko zamknęłam drzwi na klucz. Tylko tego mi brakowało, żeby jeszcze ktoś się w to mieszał.

–Co sie stało?- tata zastukał w drzwi.

– Nic ,nic.- powiedziałam-tylko mi się wydawało. Poczekałam, aż ojciec sobie pójdzie. Gdy usłyszałam jak drzwi od mieszkania się zamykają, podeszłam bliżej do lustra. Muszę stwierdzić, że wisząca w powietrzu różowo-biała bluzka na ramiączka, wyglądała komicznie. Pokręciłam z niedowierzaniem głową i weszłam pod prysznic.

***
Pa Dani -krzyknęłam w strone łazienki i wyszłam, dokładnie zamkając drzwi od domu. Szłam spokojnie w kierunku przystanku autobusowego. Powoli mijałam domki, budynki i drzewa. W końcu znalazłam się ma przystanku. Po 20 minutach byłam w szkole. Przez moje rozkojarzenie zapomniałam wziąć rzeczy z szafki i już na pierwszej lekcji kazali mi zostać w szkole po lekcjach. Super! Ale chyba jedna godzinka w kozie jeszcze nikomu nie zaszkodziła?Starałam się skupić na lekcji, ale przystojny chłopak, który siedział przede mną mi w tym przeszkadzał. Nigdy go jeszcze nie widziałam w naszej klasie. A chyba zapamiętałabym takiego kolesia jak on... Przynajmniej on też idzie to kozy, więc będę miała czas, żeby go zagadać.
dblcsz.jpg

Dryń!
Następna lekcja. Zostały mi jeszcze 3 godziny a właściwie 4 godziny siedzenia w szkole...
Zaczynam rozumieć, czemu ludzie wagarują...

---
Mam nadzieje,że Wam się spodoba. Każdy komentarz się dla mnie liczy! :-)

Komentarz

  • ciaciek12ciaciek12 Posty: 1,002 Member
    edytowano października 2011
    Fajne
  • MagdolciaMagdolcia Posty: 313
    edytowano października 2011
    *Rozdział 2*
    *Przystojny Nieznajomy*



    pojrzałam na zegarek. Do op.u.sz.cz.enia 'więzienia' zostało dwadzieścia minut. Wystarczająco dużo, żeby podejść do tego chłopaka. Korzysając z tego , że wychowawca wyszedł do toalety, ukradkiem podeszłam do ucznia.
    -Hej, jestem Eliza!- uśmiechnęłam się promiennie, a przynajmniej tak mi się wydawało.
    -Cześć- odzwajemnił uśmiech.- Jestem Angelo.
    -Ładny jesteś, to znaczy... ładne masz imię- burknęłam speszona, czerwieniąc się. Nie przestał się uśmiechać. Gadaliśmy ze sobą przez kilka minut, aż w końcu wychowaca wrócił (nie ma co długo tam siedział!) i nas wypuścił. Nie mając co ze sobą zrobić, wróciłam do domu. Nie chciałam wracać do ojca, Danieli i Lili, ale nie mam wyjścia. Już prawie przekręcałam klucz w zamku, gdy nagle ktoś mnie zawołał. Angelo.
    -Co tu robisz?-zdziwiłam się.
    -Mieszkam tu.- Wskazał kamiennicę obok. Dobrze pamiętam ten dom. Jak byłam mała z moim kolegą obrzucaliśmy drzwi domu kamieniami. Tak dla zabawy. Aż w końcu wyszedł z niego blady, wręcz niebieski mężczyzna z czarnymi jak noc oczami.T Wyglądał naprawdę przerażająco. Uciekłam z tam tąd najszybciej jak potrafiłam. Kolega tam został. Już nikt go więcej nie widział. Łzy jak na zawołanie zaczęły płynąć po moim policzkach. Do dziś mam wielkie wyrzuty sumienia.
    -Wszystko w porządku-spojrzał mi w oczy i położył ręke na moim ramieniu.
    -Tak, wszystko dobrze-chlipnęłam, wycierając łzy. Wiedziałam,że czeka na opowieść. Tyle że nie chciałam mu o tym mówić. Wziął by mnie za wariatkę. Nie zostawało nic innego, niż skłamać.- Moja babcia kiedyś tam mieszkała. Bardzo mi jej brakuje.
    -Aha.- W jego oczach było widać rozczarowanie.- Chcesz iść na lody?
    - Nie mam kasy.- Odpowiedziałam odruchowo. Nie chciałam od niego pieniędzy. Na innych chłopaków brak pieniędzy był bardzo dobrym środkiem odstraszającym.
    -Nie szkodzi, ja stawiam-pomachał mi przed nosem banknotem. Popatrzyłam nie pewnie na drzwi od mojego domu i poszliśmy do najbliższej kawiarni.

    ***
    Usiedliśmy przy stoliku obok okna. Po kilku minutach czekania przyszła do naszego stolika kelnerka. Zamówiliśmy sobie jedną dużą porcję dla nas obojga.
    -Od kiedy tu mieszkasz?-zapytałam, gdy przyniesiono nam talerz lodów.
    -Od... kilku...miesięcy..- odpowiedział powoli, przymrużając oczy. Aż takie trudne było to pytanie?- A ty?
    -Chyba od siedmiu lat-odparłam. Nie pamiętałam dokładnej daty, ale wiem, że Lila miała wtedy trzy lata. Kończyłam moją porcje lodów, rozmyślając nad dokładną datą tego wydarzenia, gdy nagle nie wiadomo skąd w moich myślach pojawiła się ciekawa wizja wyglądająca mniej więcej tak:

    Mała dziewczynka i chłopiec trzymają się za ręce. Idą przez las, śmiejąc się. Nagle chłopiec p.u.sz.cz.a rączke dziewczynki i zaczyna biec między drzewami. Dziewczynka biegnie za nim, jednak nie widzi kłody leżacej na trawie i upada. Powoli podnosi się ziemi, gwaltownie podnosi ręke i mówi coś w innym języku. Drzewa przestają wesoło się kołysać i spadają jeden po drugim. Dziecko natychmiast przestaje, ale jest za późno-została przymiażdżona przez pień drzewa. Chłopczyk przy biega po chwili, płacząc z rozpaczy. Próbuje odsunąć pień, ale mu się nie udaje.

    -Eliza, obudź się!-Angelo siedział koło mnie. Nie byliśmy już w kawiarni, tylko na ławce w parku. Musiałam zemdleć.
    -Tak wszystko w porządku-odpowiedziałam,kiwając głową. Jego spojrzenie nie było już take jak wcześniej. Było zimne, pozbawione emocji. Pożegnałam się z chłopakiem i pobiegłam do domu.

  • KLAUDIA16KLAUDIA16 Posty: 909
    edytowano października 2011
    Superowa historia!Czekam na c.d.n!
  • MagdolciaMagdolcia Posty: 313
    edytowano listopada 2011
    *Rozdział 3*
    *Zdjęcie*


    -Czy możesz mi wyjaśnić co stało się wczoraj?- spytałam, podchodząc bliżej chłopaka. Stał parę metrów dalej ode mnie, zaciskał pięści. Widać było, że tak naprawdę dobrze wie co chcę mi powiedzieć, tylko boi się jak ja zareaguję. Po kilku minutach ciszy, podszedł do mnie, wziął za ręke i westchnął. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale natychmiast ją zamknął, puścił moją dłoń i odszedł mówiąc tylko:

    -Kiedyś Ci powiem,ale nie teraz. Sam nie wiem dokładnie co się stało.
    I zostałam sama. Super. Sama pośrodku lasu, nie wiedząc nawet, którędy iść. Trzeba być pożądnym 'burakiem', żeby zostawić bezbronną dziewczynę samą w lesie. A przynajmniej tak mi się wydaje.
    Postanowiłam iść przed siebie. Szłam bardzo ostrożnie (nigdy nie wiadomo, co tam może być!) , ale ku mojemu zdziwieniu, nic nagle nie wyskoczyło. Po kilku minutach marszu, doszłam do miejsca, które z skądś pamiętam. Pourywane drzewa, które leżały na ziemi wyglądały na stare. Nagle zerwałam się z miejsca i spróbowałam odsunąć pnie. Gdy już nie miałam siły, usiadłam na ziemi. Poczułam coś wilgotnego i miękkiego. Zdjęcie. Stare, wymiętne, pożółkłe zdjęcie. Nawet nie było w całości, tylko połowa. Poczułam wielką chęć zabrania tego. Szybko się podniosłam i czym prędzej ruszyłam przed siebie, trzymając w ręce wiekową fotografię.

    ***

    -Cooo tam maaasz?-zapytała Lila próbując wyrwać mi papier z rąk.
    -Nic takiego-odpowiedziałam, odpychając wścibskie rączki. Zdjęłam bluzę i poszłam do pokoju. Usiadłam na podłodze i zaczęłam sz.u.k.a.ć. Nie wiedziałam czego, ale czułam taki impuls, że gdzieś to tu jest. Gdy w końcu z jakiegoś zeszycika wyjęłam wymiętą połowe zdjęcia wiedziałam, że to TO. Powoli, zaczęłam złączać obydwie części. Gdy w końcu moja praca była skończona, obejrzałam uważnie zdjęcie: dwójka dzieci na tle starego domu. Nie było by w tym nic podejrzanego, gdyby nie oczy dziewczynki... Były takie duże, czarne i puste. Bez jakichkolwiek uczuć, takie jak miał Angelo wtedy przed kawiarnią. Ale było w nich coś więcej, tylko nie wiedziałam co. Jakby smutek. Chłopiec natomiast wydawał się szczęśliwy i beztroski.
    Po chwili zrozumiałam już co mi nie pasowało w oczach dziecka – były takie same jak moje, podczas pogrzebu babci. Babcia była mi bardzo bliska, chyba bardziej niż ja sama. Niektórzy mi mówią, że coś się we mnie zmieniło od tego czasu.

    Siedziałam nad zdjęciem kilka minut i coraz bardziej miałam potrzebe pokazania tego komuś. I nawet wiem komu. Stałam z podłogi, założyłam sweter i wyszłam z nadzieją, że Angelo będzie w domu. Najbardziej jednak bałam się jego domu...

    --
    Bardzo proszę oceniajcie :) .

  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano grudnia 2011
    Chcemy więcej, chcemy dłuższe odcinki :D
    Fajoska historyja... kiedy kolejne??
  • MagdolciaMagdolcia Posty: 313
    edytowano grudnia 2011
    Dziękuje za Twój komentarz :D .
    Historię p.i.sz.ę kiedy mam czas, właśnie pracuje nad czwartym rozdziałe :D .

    Szkoda, że tak mało ludzi to ogłada...
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano grudnia 2011
    ja przeczytałam i gdybym była komisją bym to oceniła 4.5/5 wciąga, i w ogóle ale to... chmm...nie jest coś czego ja ******. Nieprzejmuj się ludzie są różni :roll:
  • Nacia666Nacia666 Posty: 632
    edytowano grudnia 2011
    ******* dosyć ciekawie, na prawdę nie jest źle. ;) Mam nadzieję jednak, że nie będzie to kolejne opowiadanie fantasy, bo zdecydowanie za dużo ich jest. Ale czykam na więcej, ciekawe co będzie dalej. :P
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top