Opowieści z Bridgbort sezon 1 historia o Ninie i Aschley

Będą linki bo nie umiem inaczej :oops:

:oops:
http://img692.imageshack.us/img692/9027/screenshot993g.jpg
Ashley - ta Blondynka

Nina - w czarnych włosach 8)
Myśle że rozpoznacie

Po prostu powiedzcie jak zrobić pełne zdjęcie :roll:
To moja 1 historia będzie :oops:
Odc.1 Nad zwyczajne dzieciństwo ...
Nina wychowywała się w małym miasteczku o nazwie Twinbrook zawsze tam było szaro i rzadko słońce świeciło

,a jej rodzice byli eko przez to Nina jest wegetarianką. Nina nie była przyzwyczajona do słońca unikała go jak ognia. Lubiła deszczowe dni gdy ślepo patrzyła przez okno na swoich rówieśników jak się bawili i urządzali balangi do rana. Ona sama nie miała przyjaciół ani nawet wymyślonego przyjaciela. Lubiła czarny i nadal go lubi. Miała jedną siostrę i nazywała się Yely (czyt. Jeli) była młodsza od Niny o 4 lata i było widać że ją bardziej kochali ... i to było prawdą ...
Yely mimo dziwnego imienia miała ogromnie duuuużo przyjaciół i z 50 chłopaków :shock: ! Nina nie lubiła szkoły nigdy bo to oznaczało naukę i ludzi ... oraz znienawidzoną siostrę... Nina miała smutne dzieciństwo takie szare. Jak Twinbrook ...
Co innego z Sunset Vally !!! Gdzie mieszkała Ashley ... Sunset Vally zawsze było promienne słońca tak samo jak Ashley , Ashley od najmłodszych lat lubiła rysować była kreatywna ,miała wymyślonego przyjaciela i miała przyjaciółkę ze szkoły która także go miała. Miała rodzeństwo ... dwóch braci: Tomka i Michała i jedną siostrę Helenkę. Helenka była młodsza od Ashley o 5 lat. Tomek był o rok starszy od Ashly ,a Michał o 3 lata starszy od niej. Rodzeństwo dość się lubiło jak na rodzeństwo

. Ashley miała wysokie stopnie a Stefy (Stefi) jej naj miała ... powiedzmy takie sobie :roll: . Ashley jednak zawsze była nieśmiała i codziennie płakała , płacz był jej obowiązkiem. Nie żaliła się ani nic tylko musiała się wypłakać aby było jej lżej. Czasem musiała na lekcji :oops: . Pewnego wiosennego dnia Ashly po szkole miała się zająć Helenką, Michał nie mógł ponieważ miał ważny mecz ,a Tomek został po lekcjach chociaż zwykle był kujonem :?. Rodzice poszli na mecz Michała. Ashly cały czas się opiekowała Helenką... wrócił w końcu Tomek i jakoś diwacznie wyglądał był ubrudzony sprejem, śmierdział śmieciami ,a z kieszeni wystwawały mu papierosy w ręce trzymał wypitą Warkę(a miał wtedy 11 lat). Hmmm ... a gdzie jego kujonowate okulary ??? :? ??? Ashley pełna obaw zapytała brata :
- Yyy gdzie byłeś Tomek ?
- Pchi ! Mówiłem że zostałem po lekcjach ! :x !!! - odpowiedział żulowym głosem Tomek.
- Ty i zostawanie po lekcjach ... :? ... wiesz nie umiesz kłamać ! - Powiedziała Ashly.
- Oooo naprawdę ! Dobra przyznaję się byłem z kolegami ! Z Wojtkiem i Karolem ! - Krzyknął żulowato brat. Ashly była zdziwiona ...nigdy się nie kłócili. No i Tomek by nie zkłamał że poszedł z kolegami (Wojtek i Karol to też kujony) się uczyć ! Rodzice by go puścili !
- Nie ... Tomi :oops: byś nie kłamał z zostaniem po szkole ... wałęsałeś się chyba z żulami :shock: ! - Oczywiście powiedziała to Ashly ;-) .
- Och jesteś jeszcze dzieckiem ! - krzyknął Tomek tym razem ochryple. Po czym spadł z trzaskiem na ziemię.Ashly się rozpłakała to przez tych żulów z pod Biedronki ! O tak znam ich ! Niestety oczywiście ... Ubragon, Xaronim , Czacha , Krumbeg i Twardziak (ksywy). Przy tym Xaronim ma tylko 6 lat :shock: .
Jednak Ashly nie była głupia zadzwoniła szybko po karetkę i rodziców. Szybko przyjechali. Karetka zabrała Tomka do szpitala. Okazało się że Tomek pił piwo,palił i brał narkotyki. Jego stan zdrowia z dnia na dzień się pogarszał. Po paru miesiącach było na tyle źle że był możliwy zgon. Cała rodzina była przy Tomku.
- Ych :-( Ashley ... yyych ... chce ... z tobą .... porozmawiać .... -potem popatrzył na resztę rodziny błagalnie - ... na osobności.
- No dobrze ... - Reszta rodziny.
Gdy z hukiem zamknęli się drzwi Tomek popatrzył na swoją siostrę pszepraszającym wzrokiem.
- Psze-pra-szam

- Powiedział płacząc.
- Och ! Nie masz za co ! To wina tej paczki

. Tomek ... wiesz ... i tak wyzdrowiejesz ! - Pocieszyła go Ashley.
- Nie ...

... ale się zobaczymy ...

- powiedział o wiele bardziej ochrypłym głosem niż zazwyczaj.
- Wiem ... ale ile to będzie trwać ! :? - Rozpłakała się Ashly.
- Nie chodzi mi oto ! Ja umrę, teraz umrę ale pojutrze się spotkamy ! :roll: - Wykaszlał już Tomek.
- :shock:

:shock: - Ashly się bała i uściskała brata. A jego ostatnie słowa to :
- Nie bój się ! Przepraszam ! I do pojutrza ! - Powiedział szeptem aby nie wykaszleć się na Ashly. Po czym zamnknął oczy i uśmiechnął się.Nagle cały zdrętwiał. Ashley dobrze wiedziała co się stało. Ale nie mogła w to uwierzyć. A jednak ! Wyszła z pokoju w łzach i powiedziała do swojej rodziny :
- To się stało

...
Następny dzień ...
Była noc następnego dnia. Ashly nie mogła spać coś zmuszało do pójścia na grób brata ... Ta siła była większa od niej. Było gdzieś pół do pierwszej. Ubrała się i poszła na grób. Była straszna mgła i było zimno. Coś było z nagrobkiem ... ruszał się ... ,a potem stworzyła sę nad nim mała aura. I wtedy Ashly przypomniała o słowach brata " Do pojutrza! " i " [...] Ja umrę, umrę teraz ale pojutrze się spotkamy" . Po czym zobaczyła coś co przypominało ducha ... ale o kształcie i wyglądzie jej brata.
- To ja Tomek :roll: - Odpowiedziała dziwna postać przypominającego Tomka.
- Ty ? Tomek ? - zapytała przestraszona Ashley.
- Hym a kto inny ?!

- uśmiał się duch Tomka. Potem Ashly wszystko usłyszała w swojej głowie. Wytłumaczył tajemniczy głos o wszystkim ten tajemniczy głos był Tomka.
- Jeeeej ... A będziesz codziennie ???? - zapytała Ashly tak jak by rozmawiała na co dzień z bratem.
- nie :oops: - Odpowiedział rześkim głosem duch.
- A dlaczego

? - zapytała Ashly.
- Bo muszę wyzdrowieć

i zrobić coś z żulami :twisted: he he he - śmiał się mały duszek.
- Uuuu ale się kiedyś zobaczymy ? - Zapytała Ashly też ze śmiechem

- No JASNE ! Jak będziesz mieć córkę ... Korę 8) - odpowiedział z uśmieszkiem na twarzy.
-Nie nazwę mojej córki Kora tylko Lily ! -

- Eee tam ! Ja tam byłem w przyszłości ! I dam ci radę na przyszłość :
Patrz na swą przyjaciółkę Nine Youlove i na jej chłopaka uważnie a dostrzeszesz że chłopak coś ukrywa i pragnie cię !!! - powiedział tajemniczym głosem duszek i zniknął. Ashley to sobie zanotowała. Po czym mgła zniknęła ,a księżyc ustąpił słońcu ...
To be continued ...
Komentarz
Nina bardzo lubiła swoje szare Twinbrook takie szare jak ona. Lecz marzyła o mieszkaniu w wielkim mieście. Po pierwsze : nie będzie przeklętej siostry , po drugie : nie będzie przeklętej siostry i po trzecie: nie będzie przeklętej siostry 8) . Akurat znalazła tanie mieszkanie w nie takim złym bloku. Wszystko było IDEALNIE. Czy coś mogło się zepsuć ???
Ashly pamiętała rady brata na pamięć i wiedziała że z tym chłopakiem jakiejś Niny i z tym że on będzie jej pragnął to ona doskonale wiedziała że chodzi o miłosną powieść ... Lecz czas się przeprowadzić !!! Ashly przeszukała już całe Sunset Vally od wzgórza prowadzącego do Twinbrook aż do morza prowadzącego do Hidden Springs i ani śladu Niny ,a więc czas gdzieś pojechać i tam *****ć !!! Hmmm... a może do Bridgport ???? Czemu nie ??? Ashley znalazła akurat tanie mieszkanko w przepięknym bloku
Nina już jechała taksówką do Bridgport ta podróż była bardzo dłuuuga już Nina kilka razy się przespała , skorzystała w lesie i zrobiła tysiąc zdjęć pięknemu kierowcy
- Masz takie włosy że lepiej je zwiąż.
- Hem ? Co powiedziałeś słuchałam empetrójki... - powiedziała Nina przerywając słuchanie swojej ulubionej piosenki.
- Eee nic :? ... już jesteśmy ! - powiedział kierowca zmieniając temat.
- Hmmm ... ulica Gołąbkowa ... tak, faktycznie. To ... do zobaczenia :oops: - powiedziała Nina lekko trzepocąc rzęsami.
- Taaa ... do zobaczenia :roll: - powiedział kierowca nie zwracając uwagi na filtry Niny. W myślach chciał już jej nie zobaczyć.
Patrick taksówkarz zamknął pośpiesznie drzwiczki do taxi. Nie miał ochoty na to aby pasażerka niejaka Nina Youlove chciała poprosić jeszcze o jego numer telefonu. No dobra teraz wróci na dworzec i będzie czekać z Berdim na kolejnego pasażera. Patrickowi szybko udało się dostać na dworzec. Zobaczył jak chuda blondynka z warkoczami i bagażami idzie w jego kierunku. "Nawet nie zobaczyłem się z Berdim !" pomyślał smutno Patrick.Blondynka się uśmiechneło i powiedziała :
- Dzień dobry ! Nazywam się Ashley Yolike i chcę się dostać na ulicę Gołąbkową!
- Dobrze ... 40 simoleonów.- odpowiedział Patrick.
- ILE ?! - wytrzeszczała na niego gały Ashly.
- Tak ... chyba że pani wysia ... - nie dokończył nawet zdania gdy Ashly mu przerwała.
- Oczywiście proszę bardzo - powiedziała dziewczyna dając Patrickowi 40 simoleonów. Patrick szybko je zabrał. Ashly Youlike cały czas pytała : "Jak się nazywa ta ulica ?","Czy tutaj mają dobre buty?", " Czy tu są nie drogie ciuchy ale zarazem śliczne ?" albo " Czy tamta kobieta czasem nie była Lady Gagą ?!!!?".
Jak już Patrick w końcu dojechała to zapytała :
- Zaniesiesz mi bagaże ???
- Hem jestem taksówkarzem nie lokajem :roll: - powiedział Patrick nadal się uśmiechając.
- A rozumiem lokaj zaraz tu przyjdzie ! - powiedziała zwariowana dziewczyna.Na to Patrick bez słowa odjechał od Ashley.
Ashly czekała i czekała na tego lokaja.Nic. Czeka następną godzinę.Nic. I następną. Nic. I jeszcze jedną ... no nic !!!! Co to miało niby znaczyć :hunf:?!
Lokaj tu jest okropny ! I spóźnialski ! Myślała że powitają ją tu jak gwiazdę !!! No ale i tak by też nie było dobrze Ashly przecież jest taka nieśmiała ! Dziwnie by się czuła. Dobra bez lokaja da radę -.- . Pomyślała smętnie i poszła do środka. Blok nie wyglądał okropnie ale też nie bajerancko , wyglądał jak zwyczajny dobrze zadbany blok.No i dobrze ! Idealny dla Ashley ! Co miało się zepsuć
Ej no 13 odsłon i tylko jedna JEDNA jedyna osoba dała komcia ?! :hunf: ?! Jak wy byście się czuli ?! No ja gorzej od was ! Zawsze moim marzeniem było robić takie historie