DZIEŃ 1
Nazywam się Esmeralda.Esmeralda LeFin.Wiem,może to dla Was głupie nazwisko,ale wcześniej mieszkałam we Francji.Moja mama zachorowała na nieuleczalną chorobę i zmarła...Miesiąc potem adoptowała mnie pewna kobieta.Matylda Montoja.Wraz z jej dwoma młodszymi siostrami zamieszkałam w Brigetport.Jedna z nich,Edyta nie cierpi mnie.Uważa,że jestem za bardzo wymagająca i przyniosę im masę kłopotów ( chociażby w szkole).Druga zaś jest cudowna.Ma na imię Klara i strasznie mnie rozpieszcza.
Całkiem niedawno byłam w mieście razem z Klarą,jednak plany popsuł nam sam Pan burmistrz.Zadzwonił do Klary w sprawach służbowych (Klara jest politykiem).Także,więc wybrałyśmy się w dzikim pędzie do ratusza.Gdy sprawy zostały załatwione była niestety godzina 21.00. Musiałyśmy iść do domu... Jednak nie to mnie martwiło...Tylko to,że jutro mam swój pierwszy dzień w szkole i pierwszą wycieczkę szkolną!Panicznie się boję.
DZIEŃ 2
Byłam na wycieczce szkolnej.Żenada...
Nauczyciel cały czas gadał o historii posterunku policji,czy coś tam...A ja? Ja miałam to wszystko w nosie! Marzyłam o końcu tej paplaniny i wycieczki.A kiedy nadeszła ta upragniona chwila od razu pobiegłam do salonu piękności,bo nic nie poprawia humoru tak dobrze jak nowe ciuchy.Wydałam wprawdzie sporą sumkę, ale mama nie będzie zła (znaczy ta nowa mama).Ciocia Edyta uważa,że zmiana stylu jest wskazana,i to bardzo! A mówi tak,ponieważ jest dość znaną aktoreczką.Codziennie goni ją tłum fotoreporterów,a buty od dobrego projektanta bardzo się wtedy przydają...
Wszędzie jej pełno!Czy to w gazetach,czy w telewizji.Zawsze wtedy musi mieć odpowiednią kreację.No i pod tym względem jestem do niej podobna!Ja też nie wytrzymałabym bez zmiany ubrania i makijażu...
DZIEŃ 3
Dziś wieczorem odwiedził nas pewien mężczyzna.Był trochę dziwny...
Miał bladą skórę,krwistoczerwone usta i oczy.Mama kazała mi iść spać,jednak nie mogłam wcale zasnąć.Mama położyła się do łóżka dopiero o 1.00 w nocy.Było to dość dziwne.Czego chciał tajemniczy facet? To pytanie ciągle mnie męczy...
DZIEŃ 4
Edyta i Klara miały swój pierwszy dzień w pracy! Mama zresztą też.Jednak coś mi się wydaje,że szybko się zwolni, bo na wieczór miała worki pod oczami.
Tego to ona nienawidzi...
Dzisiaj także i ja miałam dość nie fajny dzień.Musiałam iść pomóc Edycie sprzątać plan filmowy (a by to szlag jasny trafił!). Ponoć z niej taka gwiazda kinowa,a tu sprzątanie po innych...Trochę się zbłaźniła.
Na pewno jutro w gazetach będzie o tym głośno...
Jest to dość amatorsko napisane (bo nigdy wcześniej nie pisałam historii),ale czekam na wasze szczere komentarze...

Za niedługo kolejne części! Zapraszam do czytania
Komentarz
Mama i ciocia Edyta strasznie się dzisiaj pokłóciły. Nie wiem dokładnie o co poszło,ale chyba o coś ważnego,bo ciocia wybiegła z płaczem z mieszkania. Klara jako tako się tym nie przejmowała. Siedziała na łóżku i czytała książkę. Ja za to zamknęłam się w łazience i siedząc na brzegu wanny płakałam...
Potem drzwi do łazienki się otwarły i weszła mama.
-Kochanie o co chodzi? - spytała.
-O Ciebie...-wyłkałam- I o ciocię Edytę...
-I to przez to płaczesz? Głuptasku... nie przejmuj się!
-Proszę Cię nie mów tak do mnie...
Mama dała mi chusteczkę i chwyciła za rękę.
-Chodź! Pojedziemy do sklepu. Będziemy miały czas,aby spokojnie porozmawiać.
-Dobra,tylko daj mi się odświeżyć!
I nim się zorientowałam jechałyśmy już autobusem po ulicach Brigetport. Była godzina 12.00. Z szarego nieba zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. Mama, która siedziała obok mnie patrzyła przez okno. Jechałyśmy długo, a kiedy autobus stanął na odpowiednim przystanku,wąskimi uliczkami pobiegłyśmy do centrum handlowego...
W środku było ciepło i miło. Wprawdzie tłum ludzi cisnął się do stoiska z lodami i ****ą, ale i tak było fajnie. Przymierzyłam z 10 ********, a mama kupiła mi ich połowę!(EXTRA). Gdy siedziałyśmy w kawiarence uznałam, iż trzeba w końcu zapytać o co poszło z ciocią Edytą. Mama wtedy popatrzyła na mnie jakbym wbiła jej nóż w plecy...
-Nie wiem... Nie jestem pewna,czy powinnaś o tym wiedzieć...
-Dlaczego? Przecież nikomu nie powiem !
Mama uśmiechnęła się lekko, wzięła do buzi kolejną łyżkę lodów i powiedziała:
-Ciocia Edyta chce oddać Cię do domu dziecka... Oczywiście nie zgodziłam się,ale wiesz jaka ona jest... Zawsze musi postawić na swoim!
- I co? Pozwolisz jej na to? Przecież to Ty jesteś moją matką!
-Kochanie, dobrze wiesz,że mam dużo pracy... Może to jednak dobry pomysł...
Wtedy pomyślałam,że oszaleję! Cały świat mi się zawalił...
Wybiegłam z kawiarenki i usiadłam na ławce na przystanku autobusowym. Chciałam być jak najdalej od niej... Jak najdalej od wszystkich! Byłam taka samotna...
Za błędy strasznie przepraszam :oops: (****ę dość szybko i nie zauważam...)
Za Wasze komentarze bardzo dziękuję
Dochodziła godzina 19.00. Rozpadało się na dobre... A ja przemoknięta do suchej nitki postanowiłam wrócić do domu. Przynajmniej
cioci Klarze będę mogła wylać wszystkie smutki.
Gdy jechałam windą na piętro,gdzie znajduje się moje mieszkanie znalazłam pierścionek mamy. Podniosłam go i dokładnie obejrzałam. Nie mogłam uwieżyć,że kobieta,w której pokładałam tyle nadziei chce mnie teraz oddać do adopcji.
Gdy zielone światełko dało znak,że jestem na dobrym piętrze i drzwi od windy otwarły się automatycznie w korytażu zaóważyłam Klarę. Taszczyła cztery ogromne walizki.
-Co robisz?-spytałam.
-Wyprowadzamy się...
-Gdzie?-moje oczy szeroko się otwarły,a serce na moment przestało bić...
-Powiem Ci w pociągu...Edyta już czeka na stacji!Rusz się!
Klara wrzuciła walizki do windy i pociągnęła mnie za rękę.
-A mama?-byłam bliska płaczu-Co z mamą?
-Ona... Ona nie może z nami jechać-wyjakała.
-Co? Dlaczego?
-Przestań zadawać tyle pytań-warknęła-Nie teraz...
15 minut potem jechałyśmy już we trójkę w pociągu. Ciocia Edyta i Klara oraz ja...mama nie...
Pierwsza odezwała się Edyta:
-Esmeraldo,siedź prosto i wytrzyj te łzy! Tusz Ci się rozmazał...Jak Ty wyglądasz?
-A jak Ty byś wyglądała w takiej sytuacji,co? No jak?- ciocia Klara była bardziej niż zła,była wściekła!
-Dobra,dość!!!-krzyknęłam. Wszystkie osoby w przedziale popatrzyły na mnie ze zdziwieniem.
-Ciszej!-warknęła jakaś starsza kobieta za mną.
-Przepraszam-mruknęłam- A teraz powiedzcie mi co tu jest grane,ok?
-Posłuchaj-ciocia Edyta popatrzyła na mnie ze złością- Nie musisz wszystkiego wiedzieć!
-No,ale ciocia Klara powiedziała,że wszystko mi powie!
-Tak,to prawda-rzekła tamta-Jednak,może z łaski swojej nie teraz?
Zamilkłam.Wolałam przeczekać to wszystko,bo w powietrzu wisiało spore napięcie...
Jednak nie mogłam przestać o tym myśleć.
Gdzie jedziemy?
Dlaczego bez mamy?
I po co?
Nerwy były nie do zniesienia. Oparłam się o fotel i wpatrzyłam się w krajobraz za oknem...
Świat jest okrutny!!! Życie także...-pomyślałam.
Nie będzie dalszych rozdziałów
Ostatnio nie mam czasu i weny
Może kiedyś coś jeszcze napisze