Życie niby idealne-odc.1
Do ślicznego Sunset Valley przeprowadziło się młode małżeństwo z dwójką dzieci.
Rodzinka składa się z kobiety su.kce.su- Susan Crystal, świetnego bi.zn.es.me.na- Piotra Crystal, bystrej dziewczynki- Kamili Crystal oraz z odważnego chłopca- Sebastiana Crystal. Susan jest urodzoną kucharką,wędkarką i niezłą ogrodniczką. Jej potrawy można porównać z posiłkiem bogów. Cała ta rodzina jest EKO, dlatego Susan zawsze gotuje organiczne posiłki, co nie zawsze znaczy bee.


Pewnego dnia Piotr zadecydował, aby wysłać rodzeństwo do szkoły z internatem. Lecz Susan miała pewne wątpliwości co do szkół z internatem. Powiedziała do Piotra:
-Kochanie skąd wiesz, że te szkoły są bezpieczne?
-Przecież muszą być bezpieczne...
-Ale dzieci nie mogą ...yyy...
-Czego nie mogą, wszystko mogą.
- Właśnie! Może stać się im krzywda, aa my się dowiemy o tym za późno!
-Spokojnie, wyślemy dzieci do najlepszej szkoły z internatem i będziemy do nich dzwonić codziennie.
-A jedzenie...
-Nie będzie tak jak twoje, ale zjadalne.
-No dobrze. Może Prywatne Gimnazjum Śmigoła?
-O! Idealnie...yyy....1600?!
-Kochanie... razy dwa...
Na tym rozmowa się skończyła. A więc w poniedziałek pożegnanie.
Mam nadzieję że się podoba, następny odc. już jutro.
Komentarz
Dzieci pojechały do szkoły z internatem. Piotr przyszykował kolację przy świecach dla Susan. Żona była zachwycona. Po romantycznym posiłku naszła ich ochota na bara-bara.Na następny dzień dzwoni Kamila i mówi:
-Mamo chcę wrócić.
-Skarbie dopiero pierwszy dzień, przyzwyczaisz się.
-ALE JA NIE MOGĘ!
-No dobrze już cię wypisuję.
No i Susan wypisała Kamilę. Lecz nie uszło jej to płazem. Zapisała ją do szkoły Artystycznej LeFromage.Piotr wrócił z pracy z dobrą wiadomością:
- Kochanie jestem dyrektorem finansowym.
-Fajnie...
-Nie cieszysz się.
-Cieszę, cieszę...
-Co się stało?
-Kamila idzie do innej szkoły...do artystycznej...
-Dlaczego?
-Niedobre jedzenie...
Nareszcie słoneczny weekend. Piotr chce z Susan wybrać się pod namiot:
-Kochanie jedziemy nad jezioro pod namioty!
-Co?
-Co znowu?
-Źle się czuję.
-Zawiozę cię do lekarza.
-Ok.
U lekarza. Lekarz mówi:
-Hmmm...wszystko jasne.
-To znaczy?-Susan
-Jak to co? Jest pani w ciąży!
-Poważnie???
-Nie. Ma pani raka i dwa tygodnie życia.
Susan spojrzała na lekarza jak na wariata, a lekarz na to:
-Lubię żartować.
-To co? Umrze czy urodzi?!-Piotr
-Urodzi, urodzi.
Małżeństwo wychodzi od lekarza nie wiedząc dokładnie o co chodziło, ale czego mieli się spodziewać po głupim pytaniu-Poważnie???.Teraz ich życie nabierze stabilności.
Susan często rozmyślała nad swoim życiem. Jej los był idealny, wszystko szło po jej myśli, a nawet lepiej. W duchu wiedziała, że już nic nie może tego zepsuć...
Chodziła do najlepszych lekarzy, aby dowiedzieć się czy jej ciąża nie jest zagrożona, bo już raz poroniła. Na szczęście dzidziuś był zdrów jak ryba, i dobrze się rozwijał. Piotr coraz częściej wracał do domu bardzo późno, jakby nie martwił się o swoją żonę w ciąży. W środę miał wolne i powiadomił Susan, że wychodzi na spotkanie służbowe i niedługo wróci. Jednak Susan postanowiła to sprawdzić. Poszła za Piotrem. Zatrzymał się w parku rozglądając się niespokojnie. Z drugiej strony podbiegła nawet ładna blondynka. Piotr ją przytulił po czym po czym pocałował! To skandal!Susan mówi do siebie w myślach:Muszę to natychmiast przerwać!. Podeszła do męża i uderzyła go w twarz:
-Nieuczciwy wieśniak! Jak mogłeś!
-Yyy..nnie znam jej! Rzuciła się na mnie!
-Akurat! Jesteśmy małżeństwem od pięciu lat! Kochałam cię! Wierzyłam w ciebie!A teraz mam ciebie dosyć!!!
-Ja też! To koniec już cię nie kocham! Zrywam z tobą!
-Oszust!Wynoś się z mojego domu!
To były ostatnie słowa Susan do Piotra. To był koniec ich związku, oraz mieszkania pod jednym dachem. Susan została sama z dwójką dzieci i jednym w drodze. Cały świat runął jej na głowę.
Następnego dnia wypisała dzieci ze szkoły. Postanowiła, że będą chodzić do miejscowej szkoły. Powiedziała im że jest w ciąży, a tata odszedł, ale będzie się z nimi widywał. Nie wiedziała jak sobie poradzi.
Nie obraź się czasem, ale jak na razie jest parę minusów. Dialogi są za bardzo długie, nie dodajesz, kto to mówi. Jest bardzo mało zdjęć. Zerwanie Susan z Piotrem przeszło zbyt szybko. Najpierw mówi, że jej nie zna, a potem, że chce zerwać?
Mimo to historia jest ciekawa
Według mnie mogłabyś zmienić temat na Życie (niby) idealne, według mnie lepiej pasuje.
Dziękuję za rady. Proszę o jedno: nie wpieprzajcie się z głupimi komentarzami typu- nie podoba mi się. Jak się nie podoba to po co komentujesz i w ogóle po co czytasz. Nawet nie wiecie co się wydarzy w następnych odcinkach i od razu mnie krytykujecie. ****ę historię w odcinkach bo wszystko na raz było by za długie. Jak skończę pisać historię to dopiero wtedy krytykujcie. Owszem maluśkie uwagi mogą być, a nie po trzech odcinkach post: co mi się NIE PODOBA.
Od razu mówię: odcinków będzie prawdopodobnie bardzo dużo, PRAWDOPODOBNIE.
Postaram się dodawać więcej zdjęć.
Życie niby idealne-odc.4
Susan ciężko było się pozbierać po zdradzie. Co dzień płakała i myślała o Piotrze. Nie miała pracy, a za coś trzeba utrzymać rodzinę. Lecz była w ciąży i nic nie mogła zrobić. Postanowiła, że w okresie ciąży będzie pisać książki. Dzięki temu zarobi nieco na utrzymanie domu i dzieci oraz na meble dla niemowlęcia. Plan Susan powiódł się. Zaczęła zarabiać na powieściach coraz więcej i więcej. Jak wiadomo nie była profesjonalistką w tej dziedzinie, ale szło jej to o wiele lepiej niż dawniej.Nadeszła środa oraz następne badanie kontrolne. Wszystkie badania wyszły pomyślnie. Susan wróciła do domu i ku jej zdziwieniu przed domem stał Piotr z pięknymi czerwonymi jak **** różami.
Piotr: Witaj.
Susan: Co ty tu robisz?
Piotr: Czekam na ciebie.
Susan: Niepotrzebnie. Już wszystko jasne.
Piotr: Chciałem cię przeprosić... za wszystko-wyjmuje kwiaty zza pleców.
Susan: Trochę się spóźniłeś. Już nie pamiętasz jak się gorąco obściskiwałeś z tą blondynką? Zabierz mi sprzed nosa te wiechcie i zejdź mi z oczu. Nie chcę cię już więcej widzieć!!!
Susan weszła do domu i zaczęła płakać, gdy Piotr zdenerwowany myślał co zrobić:odejść i zapomnieć czy walczyć do ostatniego tchu? Postanowił walczyć. Zapukał z nadzieją do drzwi: cisza. Wszedł do jej domu ostrożnie, gdy zobaczył Susan leżącą na podłodze i skręcającą się z bólu. Natychmiast zawiózł ją do szpitala.W szpitalu:
Piotr: Moja żona krwawi, jest w ósmym miesiącu ciąży to za wcześnie!!!
Dr.Samuel: Na nosze ją!!
Okazało się że dzisiejsze badania zawiodły. Susan powinna leżeć w szpitalu od dwóch dni! Z sali lekarze wyprosili Piotra i powiedzieli tylko, że to już czas. Piotr dokładnie nie zrozumiał o co chodziło, bo był trochę nie kumaty. Po trzech godzinach z sali operacyjnej wyszedł Dr. Samuel i powiadomił Piotra, że jego żona urodziła ślicznego chłopczyka oraz, że może odwiedzić mamę. Ponieważ Susan była po porodzie bardzo słaba poprosiła Piotra, żeby do poprawy stanu jej zdrowia został w jej domu. Oboje nazwali chłopca: Patryk. Następnego dnia Susan poczuła się o wiele lepiej i wyprosiła Piotra. Piotr wyszedł nic nie mówiąc. Dla Susan liczyły się tylko jej dzieci i nic i nikt więcej. Lecz następnego dnia spacerując po parku poznała miłego faceta- Cody Right.
Weekend. Cody zadzwonił do Susan i zaprosił ją do siebie. Susan zgodziła się. Gdy tam przyszła zobaczyła stolik zakryty białym obrusem ze świecami i wyśmienitym posiłkiem. Zrozumiała że to randka. Między nimi zaiskrzyło. Szykowała się cudowna randka...
Daje 10/10
Susan już je pamięta jak znalazła się z Cody'm w łóżku. To działo się bardzo szybko, ale Susan jest pewna, że to idealny mężczyzna dla niej. Dziś czekała ją sprawa sądowa, na której ma paść decyzja o alimentach: ole, co ile, itd. Niespodziewanie dzwoni Kamila:
Kamila: Mamo dzisiaj o 15:00 jest zebranie, musisz tu być.
Susan: Ojej, nie mogę mam ważną sprawę do załatwienia..
Kamila: Pani mówiła, że każdy ma być, nieważnie czy ciocia, wujek, czy dziadek.
Susan: Już wiem! Przyjedzie do ciebie mój znajomy, dobrze?
Kamila: Tak, mamo.
Chodziło o Cody'ego, ale Susan nie miała pewności,czy jej córce spodoba się jej "chłopak". Na szczęście dzwoni do niej Kamila i mówi, że jej kolega jest bardzo fajny i czy może z nimi zamieszkać.Susan zadowolona zgodziła się, lecz miała wątpliwości czy Sebo go zaakceptuje. Gdy Sebo się zgodził, Susan ściągnęła dzieci na parę dni ze szkoły na ślub.
Od razu po ślubie przeprowadzili się do większego domu. Zapowiadało się cudowne wspólne życie...
EDIT:Zaprzestaję pisania tej opowieści. Może kiedyś znowu ją kontynuuję, a na razie planuję rozpocząć historię "Zagubieni" w Riverview. O ile będziecie chcieli, później będę mogła rozpocząć kolejną serię, tylko w innym mieście.