Co mi się stało? - Rozdział XIV - "Popioły"

12346»

Komentarz

  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Bardzo ciekawa i fajna historia. Zadziwiająco łatwo idzie Ci rozwijanie historii : ) Co do czasów to jest mi obojętne, bardzo dobrze Ci idzie w obu : D Ale jedno mi się nie podoba. Napisałaś, już dawno, że dowiemy się jak się uaktywnia moc i ciągle tego nie napisałaś...
    Czekam na następny rozdział : P
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Hej! Rozdział będzie już niedługo, ale zanim go skończę, chcę Wam zadać kilka pytań: O czym chcielibyście, żeby Ashley porozmawiała z Alexem na następnym spotkaniu? Już mam jeden temat - aktywację mocy (tak, zapomniałam o tym! :P).
    I chyba jednak będę pisać w czasie przeszłym, łatwiejszy.^^
    Dzięki za komentarze. :)
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Pierwszy raz tu zaglądam, ale jednego dnia przeczytałam wszystko !
    Strasznie mi się to podoba :D
    Tak aktywacja mocy to dobry temat :)
    Już nie mogę się doczekać następnej części :lol:
  • PomaranczowaPomaranczowa Posty: 1,780 Member
    edytowano maja 2012
    Czemu nie pojawia się nowy rozdział? D:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano maja 2012
    My wciąż czekamy :) Aktywacja mocy przede wszystkim ;D
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano maja 2012
    Kurcze! :< Robienie screenów w 'rodzince modeli do historii' robi się coraz trudniejsze. Gra wciąż mi się u nich wyłącza, nawet po 5 minutach rozgrywki. Ta rodzinka ma chyba jakąś wadę, najbardziej ścina mi się w Trybie Kupowania (nie mam żadnych nieoficjalnych mebli). No nic, dodaję najpierw tekst, choć wyszedł strasznie długi, więc nie wiem, czy będzie Wam wygodnie czytać bez zdjęć. Zdążyłam zrobić kilka fotek... no, ale coś się stało i zmieniły format (to na pewno nie moja wina, nic z nimi nie robiłam ani do niczego ich nie przenosiłam, może ktoś wie, dlaczego tak się stało? nawet nie zdążyłam, zaglądnęłam do folderu i już takie były i w tym stanie mnie powiatły... jak ktoś się na tym zna, to wyjaśnię wszystko dokładniej). Jutro zajmę się zmienianiem im formatów i je wstawię, a póki co... pójdę chyba spać. :P

    Rozdział XIV - "Popioły"

    Wstałam z łóżka. Była sobota, więc byłam wyspana. Przeciągnęłam się, po czym pościeliłam łóżko.
    Potem wsadziłam rękę pod nie i wyjęłam małą butelkę o dziwnym kształcie z mieniącym się w środku zielonym płynem.
    Eliksir Energii, który musi pić każdy mag. Napój, który schowałam na razie w skrzyni pod łóżkiem i który pozostanie w tym miejscu, póki nie wpadnę na lepszy pomysł schowania go.
    W końcu gdy mama się na niego natknie, będzie naprawdę źle. I tu nie chodzi głównie o to, że gdy go wypije, zachoruje na grypę żołądkową, tylko o to, że zapewne byłaby ciekawa, co to są za napoje oraz dlaczego je schowałam. Rany, każdy byłby ciekawy!
    Ale nikt nie może się o nich dowiedzieć, podobnie zresztą jest ze wszystkim, co dotyczy Innego Wymiaru – magicznej krainy, do której można się dostać za pomocą magicznych, białych drzwi.
    Skoro tak już przypominam wszystko, warto wspomnieć o tym, że niedawno za pomocą jakiegoś rytuału stałam się magiem oraz że mam dar przewidywania przyszłości, który wydaje się naprawdę fajny. Kto wie, co przewidzę.
    Zaczęło się od wizji z Beau (tak na marginesie, jest to mój stary przeprowadzacz, przez którego dostaje zawrotów głowy), który w niej zachowywał się jak wariat. Właściwie, gdy teraz o tym wszystkim myślę, bawi mnie to. Wtedy jednak byłam strasznie zakłopotana, zwł******, że on wspomniał coś o Kamieniu Chaosu – magicznym kamieniu, który zaginął tysiące lat temu podczas bitwy dobrych i złych magów. Tego, czym on był, dowiedziałam się dopiero od Alexa, czyli mojego teraźniejszego Przeprowadzacza.
    Warto by też dodać, że te wszystkie informacje są w moim życiu od niedawna i że wciąż wszystko, co jest z nimi związane, mnie zadziwia. Niestety, ta cała magia, inny świat oraz przygody nie mają jedynie pozytywnych stron.
    Być może wszystko co ma związek z Innym Wymiarem jest fantastyczne, ale cała reszta, związana z moim prawdziwym życiem, układa się beznadziejnie.
    W ciągu tych kilku dni, przyjaciele, a nawet i chłopak mnie opuścili. Aktualnie była najlepsza przyjaciółka jest na mnie wściekła i zajmuje się wymyślaniem kolejnych plotek o mnie, które potem wszystkim rozpowiada.
    Oprócz tego, nauczyciele też za mną nie przepadają i wciąż muszę wszystkich okłamywać. Dosłownie wszystkich. Rodzinę, znajomych... po prostu wszystkich, z którymi mam do czynienia.
    I mam już tego dość. - pomyślałam, ziewając i wyszłam z pokoju.
    Skierowałam się do kuchni, gdzie zastałam gotującą mamę.
    - Cześć. - przywitałam się.
    - Witaj, Ashley. - obdarzyła mnie uśmiechem.
    Zachowywała się normalnie, tak jak zwykle. Ja też starałam się robić takie wrażnie.
    Próbowałam udawać, że wcale nie usłyszałam jej rozmowy z chłopakiem, a raczej narzeczonym, o planowanym ślubie. Postanowiłam, że będzie lepiej, jak sama mi powie, niż jak ja wyznam, że wszystko już wiem. Pewnie nie bez powodu wahała się przed powiedzeniem mi, zapewne chciała trochę z tym poczekać. I ja to szanuję, choć jednocześnie mam w planach dać jej jakieś znaki, że nie mam nic przeciwko temu, żeby była z Alanem.
    - Spałam jak suseł. - powiedziałam, znów ziewając szeroko i usiadłam przy stole. - - - Która godzina? - spytałam z uśmiechem.
    - Dopiero dziewiąta. - odpowiedziała mama.
    - O... - odparłam. Myślałam, że jest grubo po dziesiątej.
    - Ashley... - odezwała się mama. - Może pojedziemy jutro na zakupy?
    - Jasne, nie ma sprawy. - zgodziłam się.
    - Dobrze. - mama uśmiechnęła się szerzej. - Wiesz, chciałabym żebyśmy spędzały ze sobą więcej czasu. - odparła, a ja zaczęłam zastanawiać się, czy ma to coś wspólnego z Alanem.
    - Ja też bym tego chciała. - uśmiechnęłam się po mimo wszystko.

    * * *

    Ostatnio spotkałam się z Alexem mnóstwo razy, zważając na to, że jest moim Przeprowadzaczem od mniej niż siedmiu dni. Ale wiele dziwnych rzeczy się wydarzyło, miałam dużo pytań i musiałam poznać odpowiedzi.
    Jednak nadal nie wiedziałam wszystkiego i nie zaprzestałam z ciągłymi lekcjami z Alexem. Tego dnia też się z nim umówiłam. Wyczarowałam drzwi, przeszłam przez nie i znów trafiłam do tego magicznego, białego pokoju.
    Mój Przeprowadzacz powiedział, że to miejsce jest bramą między wymiarami, ja jednak lubię o tym czymś po prostu mówić Biały Pokój.
    Wybrałam jedne z drzwi, umieszczonych na ścianach pomieszczenia i przeszłam przez nie, wyobrażając sobie magię, czary, średniowieczny zamek (po którym oprowadził mnie Alex na poprzedniej lekcji) i wszystko, co związane z Innym Wymiarem oraz miejscem, przy którym umówiłam się z Alexem (czyli Salą Narad, chciałam się znaleźć właśnie w jej pobliżu).
    Jednak... coś nie wyszło. Znalazłam się raczej na dziedzińcu zamku niż w jego wnętrzu.
    Dookoła chodziło mnóstwo ludzi, były stragany z różnymi towarami od jedzenia do fioletowych ametystów, które - jak głosił szyld - chroniły przed złą energią.
    Wzruszyłam ramionami, nawet ciesząc się, że tutaj trafiłam. Podczas wycieczki z Alexem niewiele czasu tu spędziłam i nie miałam chwili, by się rozejrzeć. Tak więc jest to niezła okazja. Takie miejsce jak to, jest na pewno ciekawe.
    Uśmiechnęłam się i zapuściłam się w powolny chód między stoiskami. Wtem, usłyszałam głos jakiejś starej kobiety i poczułam, że coś dotyka mojego ramienia:
    - Dziecino, może chcesz wróżbę?
    Obróciłam się i zobaczyłam starą kobietę, odzianą w fioletowo-morsko-niebieskie szaty. Wyglądała raczej poważnie i mądrze, jakby była pełna doświadczenia, choć w sumie stary człowiek musi go być pełen. To ona dotknęła moje ramię, aby zaprosić do wielkiego, granatowego namiotu w kącie dziedzińca.
    - Poproszę. - odparłam i uśmiechnęłam się.
    Nie wierzyłam we wróżbitów w moim, prawdziwym świecie, ale wróżki z Innego Wymiaru chyba muszą być wiarygodne. Co nie?
    Weszłam z kobietą do namiotu. Jego wnętrze było nieco inne niż się spodziewałam - bardzo kolorowe i jasne. Mniej więcej na środku leżały duże poduchy do siedzenia i stolik z jakąś kryształową kulą.
    - Usiądź. - usłyszałam polecenie. Wróżbitka wskazała jedną z poduszek, na której po chwili przycupnęłam. Kobieta zasiadła naprzeciwko mnie. - Dobrze, zacznijmy wróżenie. - odparła i wyjęła z kieszeni dziwny woreczek.
    Po chwili wysypała jego zawartość na stół. Moim oczom ukazały się dziwne, kwadratowe tabliczki z wyrytymi, krętymi symbolami.
    Kobieta przewróciła je wszystkie na drugą stronę, tak aby na wierzchu nie znajdowały się symbole. Potem zaczęła je tasować.
    - Wybierz jedną tabliczkę. - odrzekła po chwili i wyciągnęłam rękę.
    Wzięłam kompletnie losową tabliczkę i odwróciłam ją do siebie, aby spojrzeć, co wzięłam. Był to dziwny zawijas, który nie skojarzył mi się z absolutnie niczym. Był bardzo poskręcany i na pewno skomplikowany, nie chciałabym go odrysowywać ani nic podobnego.
    - Pokaż tabliczkę, dziecino. - poprosiła staruszka, więc podałam jej przedmiot. - Och... - odrzekła, gdy zobaczyła symbol. - To ciekawe. - mruknęła i położyła kartę na stoliku, obok kuli, po czym zgarnęła wszystkie karty prócz mojej z powrotem do woreczka.
    Później zaczęła dziwnie ruszać dłońmi nad świecącym kryształem kuli.
    - Popioły... - szepnęła.
    - Hm? - podniosłam się z poduszki i nachyliłam nad kulą, jednak nic w niej nie zobaczyłam.
    - Popioły! - powtórzyła wróżbitka i ze strachem spojrzała na mnie, jakby bała się, co siedzi tam w środku.
    - Co? - spytałam.
    - Ogień... ogień jest wszędzie. - odparła.
    - Nic... nic mi to nie mówi. - zaniepokoiłam się, kobieta gadała totalne brednie.
    - Płomienie! - zaczęła krzyczeć, a z kuli trysnął jasny płomień ognia.
    Serio. Najprawdziwszego... dobrze, że odsunęłam się w porę.
    - Co... - spojrzałam w sufit namiotu, potem na kulę, na koniec na przerażoną twarz wróżbitki. - Co to znaczy, jak z kuli tryska ogień?
    Kobieta pokręciła głową, wciąż przepełniona strachem.
    - Co to zna... - zaczęłam, lecz ona mi przerwała:
    - Ogień. Był wszędzie... ta moc... ona jest zbyt potężna. A oni wszyscy... on płonął.
    - O co chodzi? - spytałam. Byłam już totalnie zbyt przestraszona na jakieś gierki, musiałam wiedzieć. To z pewnością mnie dotyczyło.
    Jednak kobieta skuliła się i zaczęła gwałtownie trząść. Wiedziałam, że nic z niej już nie wyciągnę.
    Wtem, zabrzmiał dźwięk mojej komórki.
    Szybko wstałam i wyciągnęłam ją z kieszeni, wciąż patrząc na skuloną staruszkę.
    To dzwonił Alex. Odebrałam.
    - Hej. - odparłam, mniej drżącym głosem niż myślałam, że powiem.
    - Cześć. - przywitał się Alex. - Słuchaj, czekam już w Sali Narad.
    - Okej. - skinęłam głową. - Zaraz tam będę.
    Pewnie źle robiłam, zostawiając samą wróżbitkę. Później opowiem Alexowi tę historię. Teraz jednak chciałam odsunąć się jak najdalej od tej przeklętej kuli, niby coś nieszkodliwego, a jednak śmiertelnie mnie przerażało.
    Poszłam szybko do Sali Narad.

    * * *

    - A więc, aktywacja mocy wygląda tak: idziesz do specjalnej sali, tam zostajesz uśpiona Zaklęciem Usypiającym. Kojarzysz te kolorowe światełka, co? Potem, gdy już zaśniesz, zostajesz przeniesiona na specjalne łóżko z ametystu, gdzie leżysz jaakiś czas w towarzystwie dwóch medytujących i sprawujących opiekę nad twoją przemianą, mnichów... Ashley? Wszystko gra?
    - Hm, chyba tak. - oparłam. Tak naprawdę nic nie było w porządku, byłam zdziwiona tym, co stało się w sali. To nie dawało mi spokoju.
    Wiem, wcześniej wyszłam stamtąd spokojnym krokiem i wmówiłam sobie, że to wszystko nie może być prawdą, ale jednak w to wierzę.
    Ten płomień...
    - Na pewno? - dopytywał się Alex.
    - Co? Tak...

    No to tyle. Obym niczego nie przekręciła ani nie pominęła...
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano maja 2012
    Czyli aktywacja mocy wygląda tak samo jak rytuał ?
    Fajnie, że wreszcie napisałaś :D
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano maja 2012
    Uwielbiam tą historię! :D
    Czekam na kolejny rozdział ^^
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano czerwca 2012
    Hej. :(
    Tamte zdjęcia zostały utracone, a nie mogę zrobić nowych, gdyż mój komputer wyłącza się, gdy włączam simsy i wybieram jakąś rodzinkę. To samo dzieje się gdy odpalam jakiś filmik na YT, więc wątpię, żeby to była wina jakiegoś simsowego dodatku. Nie wiem, co mam z tym zrobić, ale pogadam o tym ze znajomym informatykiem.
    Mam nadzieję, że rozumiecie.
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano sierpnia 2012
    OK, ale w razie czego możesz pisać historię i ją tu wstawiać. Bez zdjęć.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top