Co mi się stało? - Rozdział XIV - "Popioły"

2456

Komentarz

  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano sierpnia 2011
    świetne! czekam na dalsze części!kocham magie! i tajemnice! **** jak najwięcej i najczęściej!
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano sierpnia 2011
    Dobrze, dobrze, postaram się. :P Rozdział siódmy:

    Rozdział VII - "Jestem szczęśliwa!"

    28k3iiv.jpg

    - Tak, właśnie. - odpowiada Beau, można wyczuć nutkę dumy w jego głosie.
    - Jaka to moc? - pytam podekscytowana, wyobrażając sobie milion odpowiedzi w głowie. Przenoszenie gór, czytanie w myślach, kontrolowanie emocji, decyzji, wzniecenie ognia za pomocą ruchu ręką...
    - Rzucanie zaklęć, wielka szybkość, telekineza... - nie tego się spodziewałam, ale to w sumie też może być ciekawe...
    - Zaklęcia?
    - Tak, zaklęcia. Pokaże ci to wszystko niedługo.
    - Okej... - odpowiadam podekscytowana, nie mogę się doczekać lekcji czarów! - A... telekineza, czyli przenoszenie przedmiotów za pomocą siły woli, czy coś takiego, tak? - mamroczę, tak cieszę się z nowych możliwości, że nie potrafię nawet układać zdań.
    - Tak. - odpowiada krótko Beau, widać, że to wszystko nie jest dla niego nowością, traktuję to tak zwyczajnie...

    Zaczynam wykonywać ręką dziwne ruchy, wzrok skupiam na książce, leżącej na stoliku w oddali. Próbuję przywołać ją do siebie, ale nijak mi to wychodzi.
    - Chciałaś wypróbować telekinezę? - pyta, śmiejąc się głośno i patrząc, co robię.
    - Hm... no tak. - mamroczę ze wstydem, przestając machać ręką i odwracając się do Beau.
    - Musisz jeszcze przejść pewien rytuał... - tłumaczy z nutą tajemnicy w głosie.
    - Jaki rytuał?
    - Rytuał wprowadzający, nic takiego... aktywowałem ci moc, ale to dopiero początek. Rytuał strasznie długo trwa, także nie zrobimy go dzisiaj.
    - Ach... no dobra, dobra... a kiedy?
    - Hm... może jutro? Pasuję?
    - Tak, o której godzinie?
    - Hm... o czternastej?
    - Okej, dobra... - odpowiadam luźnie. - Czyli ja jestem czarodziejką, a ty... ty... Przeprowadzaczem? - pytam podsumowując rozmowę.
    - Tak... tylko wiesz, ja też jestem czarodziejem.
    - Tak, no jasne... nie wyglądasz. - mówię, patrząc na ubiór Beau.
    - Możliwe, ale nim jestem. - odpowiada z uśmiechem.

    ap8glc.jpg

    - Okej, to teraz wytłumacz zmieniające kolor tęczówki.
    - A więc, kolory naszych oczu, obrazują nasze emocje.
    - Emocje? Czyli ty... w jakim jesteś nastroju? - pytam, patrząc na jasną czerwień oczu Beau.
    - Ha, do osób, które już przeszły rytuał wprowadzający, to się nie zalicza.
    - Ach... - odpowiadam, odwracając wzrok od jego oczu. - Czyli... na przykład, jaki nastrój oznacza fiolet, czerwień? - pytam niewinnie, przypominając sobie na jaki kolor zmieniały mi się dzisiaj tęczówki.
    - Fiolet... hm, osoba z takim kolorem oczu, jest zagubiona, ciekawa.
    - Ach, no jasne... - mamroczę, przypominając sobie swoje emocje, w chwili posiadania tego koloru tęczówek. Zastanawiałam się, dlaczego nic nie pamiętam i próbowałam dowiedzieć się, co zrobił mi Jack. Jest mi teraz tak głupio, nakrzyczałam na niego, a on przecież nie miał nic wspólnego z moim zanikiem pamięci i nic złego mi nie zrobił.

    30t28zo.jpg

    - A czerwień to wściekłość, agresja.
    - Wściekłość i agresja?! - powtarzam zszokowana, może wtedy byłam zła, ale na pewno... na pewno nie agresywna.
    - Tak, to symbol wściekłości, agresji, gniewu... i podobnych emocji. A róż... czyli aktualny kolor twoich oczu, odpowiada za szczęście, miłość, przyjaźń, serdeczność... i takie tam. - tłumaczy, podsumowując swoje słowa szerokim, serdecznym uśmiechem. Pewnie w tej sytuacji miałby różowe tęczówki.
    - Ach... - odpowiadam, uśmiechając się. Tak, jestem szczęśliwa! - Okej, a... jest to gdzieś spisane? Chce się trochę poduczyć tego wszystkiego.
    - Tak jest, zaraz ci dam Księgę Mądrości. Ta księga, to spis wszystkiego, co powinnaś wiedzieć.
    - U, super... Księga Mądrości. - nazwa księgi brzmi dziwnie w moich ustach.
    - Masz jeszcze jakieś pytania?
    - Tak i to dużo! Hm... a więc, jak Jack zapomniał naszą randkę?
    - Dałem mu coś do wypicia... - i posyłam mu kolejne, pełne nienawiści spojrzenie. Niewiarygodne, jak naturalnie wypowiada te słowa. - Nic szkodliwego, tylko pewien eliksir. - dodaję po chwili.

    - Ach... niech zgadnę nazwę, Eliksir Zapomnienia? Hm, a może... Eliksir Zaniku Pamięci? - Przeprowadzacze, Księga Mądrości... nazwy są tu tak oczywiste...
    - Eliksir Zapomnienia, nie lubimy sobie komplikować życia trudnymi nazwami. - wyjaśnia Beau.
    - Mi też go daliście?
    - Nie, ty jesteś jedną z nas... nie pamiętasz nic zapewne dlatego, że zemdlałaś i...
    I wtedy, zdaję sobie sprawę z czegoś ważnego. Przerywam Beau i pytam:
    - Zaraz, to gdy ja zemdlałam, ty... ja sobie spałam, a ty mi aktywowałeś moc?
    - No tak... co miałem zrobić?
    - Hm, poczekać aż się obudzę?!
    I w tym momencie wstaję z krzesła i zamierzam uciec od niego.
    - Ashley, zaczekaj! Tak, wiem, źle zrobiłem, ale... wybacz mi. Wziąłem cię, gdy spałaś i aktywowałem moc nie tłumacząc ci wszystkiego, i zostawiając z pustką w głowie, ale... wtedy byłem inny.
    - To było wczoraj.
    Zapadła cisza.

    - Przepraszam, wynagrodzę ci to.
    - Niby jak? - pytam z irytacją.
    - Pokaże ci to, co stało się tamtego wieczoru.
    - Hm... no dobra. - mamroczę. I tak nie mogłabym się gniewać na niego długo. Nie umiem wrócić do domu, potrzebuję wyjaśnień i tego dziwnego rytuału nowicjuszy.
    - Świetnie, no to jutro.
    - A... a dlaczego nie dzisiaj? - pytam smutno.
    - Jesteśmy tu już kupę czasu, chyba powinnaś wracać do domu, bo rodzina zacznie się martwić.
    - Hm... no tak! - mówię, zdając sobie sprawę z tego, że miałam spać i, że mama pewnie się zastanawia, gdzie jestem. - No to... co mam zrobić, by wrócić?
    - Zaraz wywołam, dobrze ci znane, białe drzwi, ty przejdziesz przez nie i znajdziesz się w Białym Pokoju. Tam, wybierzesz sobie któreś z drzwi i przechodząc przez nie, wyobraź sobie swoją sypialnię, swój dom i wszystko, co go dotyczy.
    Po wyjaśnieniu tego, co mam zrobić, Beau podszedł do regału z książkami, w pobliżu i wziął z niego jakąś książkę, potem podał mi ją i powiedział:
    - To jedna z Ksiąg Mądrości, przeczytaj kilka jej rozdziałów.
    - Dobra. - odpowiadam, patrząc jak Beau zamyka oczy, koncentruję się i przed nami pojawiają się drzwi. Przechodzę przez nie, trafiam do złoto-białej przestrzeni i w końcu do dobrze znanego mi Białego Pokoju, gdy jestem już przy wyborze drzwi, nagle przypominam sobie, że było jeszcze parę rzeczy, o które chciałam spytać Beau. Hm, zrobię to jutro!


    Ciąg dalszy nastąpi.

    PS: - Zapomniałam o tym, że Beau miał dać Ashley, Księgę Mądrości i edytowałam trochę koniec, także ci, co już przeczytali ten rozdział, muszą jeszcze raz przeczytać koniec (ostatni fragment rozdziału). Przepraszam.
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano sierpnia 2011
    Fajnie oczywiście, bardzo fajnie. Nawet bardzo bardzo fajnie. Podoba mi się. Jestem ciekawa i chcę więcej.
    Obejrzałabyś może moją historię "Pamiętnik Lilianny"?
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano sierpnia 2011
    olizgs napisał użytkownik:
    Fajnie oczywiście, bardzo fajnie. Nawet bardzo bardzo fajnie. Podoba mi się. Jestem ciekawa i chcę więcej.
    Obejrzałaś może moją historię "Pamiętnik Lilianny"?

    Dzięki... ^^ i nie, nie obejrzałam ale zaraz to zrobię i napiszę komentarz.
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano sierpnia 2011
    Dzięki ;)
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano sierpnia 2011
    kiedy next? :lol:
    dobra podobał mi się ten odcinek jutro czekam na dokładke :D Uwielbiam to!
  • olgusiiiaolgusiiia Posty: 8
    edytowano sierpnia 2011
    Kocham to,nie przestawaj pisać!!!
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano sierpnia 2011
    ja tu teraz codziennie zaglądam i czekam na dajszą częśc tej książki, no bo z tym tak jak z książkami, przeczytasz jedną, wciągającą książke i czekasz na następną część
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano sierpnia 2011
    olizgs napisał użytkownik:
    Dzięki ;)
    Nie ma za co, naprawdę. ^^
    krzychu12 napisał użytkownik:
    kiedy next? :lol:
    dobra podobał mi się ten odcinek jutro czekam na dokładke :D Uwielbiam to!
    olgusiiia napisał użytkownik:
    Kocham to,nie przestawaj pisać!!!
    Dziękuję wam wszystkim. ^^ Tym, których niezacytowałam - z powodu lenistwa - również. XD

    Rozdział VIII - "Szkolny koszmar."

    Wyobrażam sobie białe ściany swojego pokoju, a w nim dobrze znane mi meble, łóżko z pościelą w kwiaty, etażerkę obok, na której ustawiony jest nowoczesny budzik, piłka do rugby, której dawno nie używałam i wazon z baziami, wyobrażam sobie też swoją komodę, biały stolik, na którym jest moja komórka i roślina w szarej doniczce oraz stojący obok, regał z książkami. Więcej nie zdążam już pomyśleć, biało-złota aura zaczyna znikać i odsłaniać widok wszystkiego, co przed chwilą sobie wyobrażałam. Pojawiam się tu z głośnym hukiem, którego nie przewidziałam.

    mutowm.jpg

    Wiem, że ten hałas zwróci uwagę mamy, dlatego biegnę natychmiast w stronę swojego łóżka i usadawiam się na nim tak, jakby nic się nie stało. Jakbym cały czas tu była, a inny wymiar w którym przed chwilą rozmawiałam z Beau, nigdy nie istniał.
    - Pójdę sprawdzić, co to był za hałas! - słyszę głos mamy, a serce zaczyna bić mi szybciej. Mam nadzieję, że uwierzy we wszystko, co powiem jej za chwilę, cokolwiek to będzie. Sama nie wiem, co wymyślę.
    Słyszę jej kroki, jest coraz bliżej.
    I w końcu, jest przy moich drzwiach.
    Naciska klamkę.

    2hol0us.jpg

    - Ashley, jesteś! - krzyczy radośnie na mój widok. - Już zaczynałam tracić zmysły!
    - Heh, byłam... byłam tu cały czas. - mamroczę nerwowo.
    - Naprawdę? Wiesz, weszłam tu, do pokoju i cię nie widziałam.
    - Oh... to-to może dlatego, ż-że ja... nie mogłam spać i poszłam do kuchni... napić się czegoś. - i w tym momencie, wstaję z łóżka i podchodzę do mamy, by... by.... właściwie, to nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Chyba z nerwów.
    - Byłam tu kilka razy z pewnym obrębem czasu i za każdym razem, nie było cię w pokoju.
    - Och, bo ja... ja miałam problemy z zaśnięciem i... i... no... robiłam masę różnych rzeczy, chodząc po całym domu.
    - Dziwne, że cię nie widziałam.
    - Bo ja... ja...
    No dobra, tak naprawdę byłam w innym wymiarze.
    Właśnie... czemu tak nie powiem? Czemu nie wyznam prawdy i przestanę okłamywać bliskich?! CZEMU? Mama pewnie nie uznałaby mnie za wariatkę... nie wiem, co by zrobiła, ale na pewno nie to.
    Nie zrobiła by mi nic złego.
    I choć jestem tego w pełni świadoma, nie mogę wyznać jej prawdy.
    - Ja... ja nie wiem jak to wytłumaczyć, ale byłam tu cały czas. - odpowiadam ze zwiniętym w supeł, żołądkiem.
    - Och, no wiem przecież, kochanie! - odpowiada mama, śmiejąc się troskliwie. - No... już dwudziesta druga, a jutro masz szkołę, także połóż się lepiej spać. Rozumiem, że spałaś cały dzień, ale... musisz być całkowicie wypoczęta do szkoły.
    - Jasne. - odpowiadam, uśmiechając się i dotykając Kamienia Energii, powieszonego na mojej szyi, za pomocą błyszczącego, srebrnego łańcuszka.

    24xki21.jpg

    Mama wychodząc z pokoju, jeszcze patrzyła na mnie, a jej oczy zdawały się mówić "Połóż się! No, połóż!", także zrobiłam szybko to, co mi kazały.

    23wno0o.jpg

    Zaczęłam udawać, że zasypiam... otuliłam się kołdrą, położyłam głowę wygodnie na poduszce, zamknęłam oczy... ale tak naprawdę, dzięki Kamieniu Energii, wcale nie chciało mi się spać, nie byłam ani trochę zmęczona, a tę noc spędziłam, czytając Księgę Mądrości. Przeczytałam jakieś 10 rozdziałów i dowiedziałam się z nich, co nieco o eliksirach, ich wykonywaniu, ziołach oraz przeczytałam trochę o zaklęciach. Nie mogę się doczekać ich nauki!

    Następnego dnia...

    wjgd54.jpg

    Właśnie czytałam coś o mocach czarodziei, kiedy głośny alarm mojego budzika, poinformował mnie, że została mi tylko godzina do wyjścia do szkoły. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam s.z.u.k.a.ć jakiejś zakładki, by zaznaczyć w Księdze stronę, na której skończyłam. Znalazłam prostokąt białej kartki, z rysunkiem kota, którego kiedyś narysowała Christie i wetknęłam go pomiędzy stronice książki. Potem podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać strój na dzisiaj.

    Czterdzieści minut później, byłam już gotowa na wyjście. Wsiadłam więc do swojego samochodu i pojechałam pod budynek szkoły. Byłam szczęśliwa i cieszyłam się swoją... hm, wyjątkowością? Może oczy nadal gwałtownie zmieniały swój kolor na ekscentryczne, nienaturalne, barwy, ale ja nie już byłam dziwadłem. Tylko czarodziejką!

    Potem, jak to zwykle robię, poszłam do sali i zaczęłam rozpakowywać rzeczy na pierwszą lekcję.
    - Nie jesteś chora? - usłyszałam nagle oburzony głos dobrze znanej mi osoby. Piórnik, który zamierzałam położyć na swojej ławce, wypadł mi z rąk i wylądował gwałtownie na podłodze, rozsypując wkoło kolorowe długopisy, ołówki i gumki do mazania.

    m91sib.jpg

    - J-ja-ja... - zaczynam mamrotać, odwracając się do wściekłej Christie. Nie mam pojęcia, jak to wytłumaczyć.
    - Już nic nie mów. Okłamałaś mnie...
    Nie zaprzeczam i wbijam wzrok w podłogę. Widzę jak czyjeś buty przechodzą po moich długopisach.
    - Dlaczego to zrobiłaś?
    Milczę.
    - Co, kiedy ja czekałam tam na ciebie w parku, byłaś z jakąś inną przyjaciółką?
    - Nie... ja-ja... ja...
    Odchodzi ode mnie szybkim krokiem, pełna gniewu, zostawiając mnie samą ze swoim wstydem i kłamstwami.
    Kucam by pozbierać wszystko, co wyleciało z piórnika, włącznie z nim i zauważam, że jeden z ołówków, jest złamany.
    Tak wyglądam ja od środka.
    Ja pękłam w środku.
    W okolicach serca.
    Mam dość swoich kłamstw.

    11llgkh.jpg

    Na przerwie, wychodząc z łazienki, usłyszałam:
    - A wiesz, jaka z Ashley jest menda? - był to oczywiście głos Christie. Nie wiedziałam, z kim rozmawia, bo gdybym się wychyliła zza ściany, zobaczyłaby mnie, na co nie mogę sobie pozwolić. - Okłamała mnie! Choć, wszystko ci opowiem... - i Christie wraz z tajemniczym ktosiem, ruszyła w stronę schodów, oddalając się, dzięki czemu mogłam się wychylić i je zobaczyć. Okazało się, że Christie rozmawiała z Jessicą. Moją dobrą koleżanką, która pewnie teraz zmieni zdanie, co do mnie.

    Po chwili, rozległ się dzwonek na drugą lekcję, a ja po podejściu do klasy, odkryłam, że prawie wszystkie dziewczyny mnie już nie lubią. Wszyscy patrzyli się na mnie tak wrogo...

    Gdy już myślałam, że gorzej być nie może, zaczęło mi się strasznie chcieć spać na środku lekcji.
    - W inercjalnym układzie odniesienia, jeśli na ciało nie działa żadna siła lub siły działające równoważą się, to ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym. - wyjaśniał nauczyciel.
    Tak, tak, bardzo ciekawe, mhm. - myślałam.
    Spojrzałam na kamień z naszyjnika i zauważyłam, że już nie świeci się tak mocno, jak wcześniej.
    Dlaczego przestałeś działać? - zastanawiałam się.
    Z każdą minutą chciało mi się spać jeszcze bardziej. Nagle ziewnęłam głośno na środku wykładu nauczyciela.
    - Panno Ashley, czy chciałaby pani wytłumaczyć klasie swój brak kultury? - spytał obrażony nauczuciel.
    - Ja... przepraszam, nie wyspałam się. - odpowiedziałam nerwowo, zauważając, że wszyscy przewracają oczami i szepczą coś sobie, patrząc na mnie z irytacją.

    Ciąg dalszy nastąpi.
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • olgusiiiaolgusiiia Posty: 8
    edytowano sierpnia 2011
    Jak bym wygarnęła tej przyjaciółeczce to by spadła z krzesła(nie lubię jej).
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano sierpnia 2011
    olgusiiia napisał użytkownik:
    Jak bym wygarnęła tej przyjaciółeczce to by spadła z krzesła(nie lubię jej).

    XD Ja też jej nie lubię.
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano sierpnia 2011
    eloelx3 napisał użytkownik:
    olgusiiia napisał użytkownik:
    Jak bym wygarnęła tej przyjaciółeczce to by spadła z krzesła(nie lubię jej).

    XD Ja też jej nie lubię.

    chodzi Wam o mnie czy o christie? XD

    eloelx3 **** dalej ok? a i moge zamiast pisać twój nick po prostu skrócić to do eloel? tak się dziwiłam co ten kamień energii wyprawia niedługo po prostu zaśnie i wezwą jej mame do szkoły, nie mówiąc już o brutalnej uwadze.
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano sierpnia 2011
    krzychu12 napisał użytkownik:
    chodzi Wam o mnie czy o christie? XD
    Hm... mi chodzi o Christie. XD
    krzychu12 jeszcze napisał użytkownik:
    eloelx3 **** dalej ok? a i moge zamiast pisać twój nick po prostu skrócić to do eloel?
    Możesz mi mówić po prostu Ola. ^^ I raczej w ciągu tych czterech dni, nic nie napiszę. Są u mnie kuzyni. :/
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano sierpnia 2011
    Trochę dawno nie komentowałam, ale oczywiście rozdział bardzo fajny. A Christie zachowała się jak idiotka. Też mi przyjaciółka!
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano sierpnia 2011
    Szkoda Olu że nie napiszesz przez te cztery dni...
    co do Christie też się zgadzam, ale nie możemy jej uznawać za całkowicie czarny charakter, a bohaterke za biały charakter.
  • olgusiiiaolgusiiia Posty: 8
    edytowano września 2011
    Ola jest creazy. EEEEE Lol :);)
  • eloelx3eloelx3 Posty: 169 Member
    edytowano września 2011
    olizgs napisał użytkownik:
    Trochę dawno nie komentowałam, ale oczywiście rozdział bardzo fajny.
    Dzięki. ^^
    olgusiiia napisał użytkownik:
    Ola jest creazy. EEEEE Lol :):wink:
    Olga, czy Ty znowu piłaś? Chuchnij mi tu. xD
    krzychu12 napisał użytkownik:
    co do Christie też się zgadzam, ale nie możemy jej uznawać za całkowicie czarny charakter, a bohaterke za biały charakter.
    Hm... no, Christie została okłamana przez Ashley i to z głupiego powodu, to fakt, ale... trzeba przyznać, że zareagowała zbyt gwałtownie. :P

    Rozdział IX - Ucieczka.

    Wszystko ucicha...
    Szepty klasy, słowa nauczyciela, krzyki uczniów, ćwiczących na boisku szkolnym... wszystko.
    A moje powieki stają się coraz cięższe...
    I opadają całkiem, sprawiając, że nie czuję się już jak na torturach.
    Kładę delikatnie głowę na ławce.
    Czuję, że już nie muszę powstrzymywać chęci snu.
    Muszę jej wysłuchać i wreszcie pójść spać.
    Sen, to coś czego potrzebuję.
    Wszystko inne traci znaczenie.
    Wszystko.
    Nauczyciel nie będzie zachwycony.
    Klasa nieźle się uśmieję.
    Ale to jest bez znaczenia.
    Wszystko jest bez znaczenia.
    Nic nie ma znaczenia.
    Sen.
    Sen.
    Sen.
    To coś czego potrzebuję.
    I tylko to jedno się liczy.
    Sen.
    Ucieczka od szkolnego koszmaru.
    Sen, sen, sen...

    ***

    - Panno Ashley?!
    Otwieram oczy i rozglądam się. Widzę przed sobą rozgniewaną twarz nauczyciela i okrążający mnie, tłum śmiejących się uczniów... o nie! Ja to zrobiłam! Usnęłam na lekcji! Niee! Obiecałam sobie, że tego nie zrobię... nie, nie, nie! Jestem taka głupia...
    Głupia ja.
    Niemyśląca ja.
    I co teraz będzie?
    Przestańcie się ze mnie śmiać! Och, to najgorszy dzień mojego życia...
    - Zostaję pani dzisiaj po lekcjach!
    - Co? Nie, ja... ja dzisiaj nie mogę. - odpowiadam zdesperowana. Dziś o czternastej mam przecież spotkanie z Beau!
    - A dlaczegóż to?
    - Ja... ja... - próbuję wymyślić jakąś wymówkę... o już, mam!
    Ale nie, zaraz... nie mogę skłamać. Nie mogę tego zrobić. A już na pewno nie na oczach tych wszystkich ludzi, którzy już mają mnie za wielką kłamczuchę.
    - Ja... jednak przyjdę. - mamroczę po chwili ciszy.
    - Och, jednak przesunie pani swoje plany? Przewybornie! - mówi nauczyciel, sprawiając, że wszyscy się ze mnie naśmiewają.
    Tłum wspólnie wyśmiewających się ze mnie uczniów...

    2ry4vb7.jpg

    Następną przerwę postanowiłam przespać. Byłam wyczerpana i miałam dość wrogich spojrzeń innych! Właśnie s.z.u.k.a.łam odpowiedniego miejsca do spania, kiedy Jessica spytała:
    - Serio sądzisz, że jestem głupia? - zamarłam. Nigdy nie myślałam, ani nie powiedziałam nic podobnego.

    5x8oba.jpg

    - Co? Nie! Skąd ci to przyszło do głowy?
    - Podobno powiedziałaś coś takiego Christie...
    - Co?! - zaniemówiłam. Zaczęłam rozglądać się wkoło i zastanawiać, jakie jeszcze kłamstwa rozpowiedziała Christie. Może i ją okłamałam, ale... to chyba nie powód, żeby nastawiać wszystkich przeciwko mnie, co? - To nieprawda! Lubię cię! Nie jesteś głupia! Jesteś mądra, miła, fajna... i w ogóle! - wybełkotałam.
    - Serio? - spytała z niedowierzeniem.
    - Serio!
    - Heh... dzięki. - odpowiedziała, uśmiechając się nieśmiało i rozglądając się. - A... a dlaczego okłamałaś Christie z tym wyjściem do parku? - spytała po chwili, patrząc mi w oczy.
    - Ech... ja... - odparłam, patrząc na ziemię. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
    Spojrzałam na Jessicę, jej ciemne, zielone oczy wpatrywały się we mnie, przyjacielsko i serdecznie, oczekując odpowiedzi.
    - Ja... wiesz, bo... to skomplikowane. - odpowiadam, patrząc gdzieś w bok.
    To skomplikowane?! Tylko tyle zdołałaś wymyślić?!
    - Acha, ro... rozumiem. - odpowiada Jessica, nie do końca przekonana moją odpowiedzią. - No nic, muszę już iść. - oznajmia po chwili.
    - A, okej. - odpowiadam, patrząc jak podchodzi do grona dziewczyn, stojących w oddali. Cieszę się, że nie ma tam Christie i obserwuję, jak rozmawiają, śmieją się razem. Czuję się przez to taka samotna... stojąca sama w oddali, podczas gdy każdy z kimś rozmawia. Ja mogę tylko oglądać, jak świetnie się rozumieją, dogadują, uśmiechają, pocieszają...
    Patrzę tak jeszcze przez moment, jak czarno-włosa koleżanka Jessici, pokazuję coś reszcie, patrzących na nią z uwagą dziewczyn... nagle, do grupy podchodzi Christie. Po chwili, śmieją się wszystkie razem, a mój żołądek zwija się w supeł.
    Muszę stąd uciec! Uciec! Jak najdalej i najszybciej! - postanawiam, odwracając wzrok i wychodząc ze szkoły.

    Wiem, nie powinnam wagarować... ale ja już nie wytrzymuję. Chcę mi się spać jak nigdy, wszyscy mnie nienawidzą...

    117yeeg.jpg

    Gdy jestem już koło boiska szkolnego, zaczynam myśleć, jak by to było fantastycznie, gdybym mogła teraz prze teleportować się do innego wymiaru. Tak myślę i myślę, wyobrażając sobie siebie, przesuwającą siłą woli, mały kamyk... wow, to na pewno jest fantastyczne uczucie! Myślę też, nad tą całą umiejętnością szybkiego biegania. Jak szybko można biegać? Może tak, że wszystko przed oczami się zmienia w kolorowe plamy? Ach, a jak tylko przypominam sobie o zaklęciach, to...
    - Ashley! Ashley, słyszałem, że zasnęłaś na lekcji! - słyszę głos Jack`a i zamieram. - Czy to prawda?
    Tak, idź sobie.
    - Co się stało?
    Sama chciałabym wiedzieć.
    - Ashley...
    - Byłam bardzo zmęczona. - odpowiadam.
    - A...
    - No.
    - A czym się tak zmęczyłaś?
    Nic nie odpowiadam, wbijam wzrok w ziemię. Nie chcę kłamać. Nie chcę. I wiem, że zachowuję się idiotycznie, że powinnam wypaplać coś w stylu; "poszłam spać gdzieś o trzeciej, bo miałam problem z zaśnięciem, to przez to, byłam taka śpiąca", to by załatwiło sprawę.... jednak ja już nie chce kłamać. Nawet moje własne kłamstwa mnie bolą.
    - Ashley...
    Idź już sobie, idź już sobie, idź już sobie, idź...
    I nagle, wszystkie moje myśli przerywa dzwonek na lekcję.
    - Jack Collins! Na boisko! - krzyczy trener. - A panienka do klasy! - dodaję, patrząc na mnie.

    Udaję, że robię to, co mi kazał, jednak w połowie drogi do sali, zawracam, tak, żeby mnie nie widział. Nie mam ochoty wracać do klasy, nie rezygnuję z ucieczki ze szkoły.

    Gdy jestem już poza jej terenem, zaczynam myśleć nad tym, gdzie spędzę dzisiejszy dzień. Musi to być miejsce, w które mama by nie zajrzała. Do głowy przychodzi mi tylko magiczna kraina, w której byłam tej nocy z Beau. Nic innego. A to miejsce, do którego nawet nie umiem się dostać.

    I nagle, wpadam na pomysł; Może żeby wywołać te białe, teleportujące do Białego Pokoju, drzwi, trzeba o nich po prostu pomyśleć? Podobnie, jak wtedy, gdy teleportowałam się do domu? Wtedy musiałam sobie wyobrazić miejsce, w którym chce się znaleźć... Postanawiam wypróbować swoją teorię. Poszłam w miejsce, gdzie nikt nie mógłby mnie zobaczyć, zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie białe drzwi, ze złotą, elegancką klamką, takie same jak te z Białego Pokoju. Chwilę się w nie wpatrywałam, a potem, mój umysł zalała biało-złota aura.

    qpnpth.jpg

    Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą białe drzwi, które przed chwilą sobie wyobrażałam. To było niesamowite! A to tylko przedsmak moich magicznych zdolności! Podekscytowana i dumna z siebie, otworzyłam złotą klamkę drzwi i skąpałam się w biało-złotym świetle. Po chwili, przeszłam przez drzwi i znalazłam się w Białym Pokoju. Cieszyłam się, że nie jestem już w świecie, w którym każdy ma mnie za najgorszego wroga.

    Gdy znalazłam się już w Białym Pokoju, zaczęłam się rozglądać. Patrzyłam na białe ściany pomieszczenia i latającą wszędzie białą mgłę, przez którą ten pokój wydaję się taki tajemniczy...

    Do teleportacji, wybrałam drzwi naprzeciwko mnie, a podchodząc do nich, zaczęłam się zastanawiać nad tym, co pomyśleć, podczas teleportacji do tego miejsca, w którym byłam tej nocy. Co sobie wyobrazić? Z tego co wiem, żeby się przeteleportować do konkretnego miejsca, trzeba o nim pomyśleć, wyobrazić je sobie... poczuć je. A ja przecież byłam tam tylko raz... Zamknęłam oczy i otworzyłam wybrane drzwi. Szybko zaczęłam sobie przypominać tę noc, spędzoną w jakimś dziwnym pomieszczeniu o jasnych barwach, w głowie najdokładniej zapisały mi się białe krzesła, na których siedzieliśmy razem z Beau. Gdy wyjawił mi wszystkie sekrety...
    Ach, miło jest tak wspominać! - stwierdzam, zaraz potem z żalem zauważając, że biało-złota aura, przez którą chwilę temu przeszłam, zaczyna znikać.

    Znajduję się w tej samej sali, co podczas tej rozmowy z Beau. Szybko zauważam białe krzesła, na których siedzieliśmy i podchodzę do nich, uśmiechając się dumnie. Umiem się teleportować!

    Ciąg dalszy nastąpi.
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano września 2011
    Świetny!
  • PiramidkaPiramidka Posty: 628 Member
    edytowano września 2011
    Świetne opowiadanie! Z Christie niezły model... słów brakuje. Jack jakby też lekko podejrzany... ;)
    W każdym razie czekam na więcej :mrgreen: Wg mnie z pierwszej części rozdziału
    Wszystko ucicha... (...)
    byłby niezły materiał na piosenkę :wink:
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano września 2011
    Supeeeer! a czy przypadkiem ten Jack to nie ktoś powiązany w jakikolwiek sposób z Beau?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top