[CA]
Maja spędzała czas w swoim pokoju, prawdę mówiąc wolała być teraz w Akademii niż w Perdido Beach. Od kilku dni miała bardzo realistyczne, a jednocześnie dziwne sny. Nagle usłyszała zamieszanie na korytarzu, przerwała więc rysowanie po zeszycie i wyszła z pokoju. Zobaczyła grupkę uczniów rozmawiających o czymś bardzo niespokojnie. "Pewnie znów się kłócą" - pomyślała i poszła w stronę stołówki. To dziwne bo nie spotkała żadnego nauczyciela dyżurującego, a zawsze byli prawdę mówiąc wszędzie. Weszła do sali, gdzie także nie było zbyt spokojnie. ,,Czy tylko ja zawsze nie jestem o niczym poinformowana?" Usiadła więc na najbliższym krześle i przysłuchała się rozmowy dziewczyn siedzących obok. "Oni sobie chyba ze mnie żartują, jak to wszyscy dorośli zniknęli?"
Dziewczyna wyszła na dwór. Wszędzie biegały wystraszone dzieci. Poszła w stronę straży , nikogo nie było. Poszła też do McDonald'sa ,na plac i do kościoła. Żadnych dorosłych. Wszędzie są tylko dzieci. Często wyobrażała sobie świat bez dorosłych,ale to co się działo nie było tak różowe jak mogło się zdawać. "Straszne. Ciekawe czy w szkole też nikogo nie ma?"
[CA]
Aneglika jak zwykle siedziała w swoim pokoju w Coates. Malowała swoje ulubione miejsca w rodzinnym Londynie. Jednak w pewnej chwili usłyszała jakieś zamieszanie na korytarzu. Wyszła z pokoju i udała się do stołówki. "Co się mogło stać?". Kiedy weszła do środka, usłyszała jak wszyscy mówią o tym, że dorośli zniknęli. "Dorośli zniknęli? Chyba nie jest ze mną aż tak źle?". Zauważyła Maję i od razu do niej podeszła. - Co tu się dzieje? Nic nie rozumiem...
[CA]
Pytanie Angeliki otrząsnęło Maje z zamyślenia. - Sama tego nie rozumiem, wszyscy sądzą, że dorośli i ci z starszych klas zniknęli. Może to jest po prostu jakiś głupi żart.
Wyciągnęła z kieszeni telefon komórkowy, szybko wybrała numer domowy - brak sygnału, internet także nie działał. "Coś tu z pewnością jest nie tak, mam dziwne poczucie jakby to wszystko się już zdarzyło" - A jeżeli to wszystko to prawda? W mieście także poznikali? Nagle ogarnął ją strach. "To nie skończy się dobrze, na pewno"
[CA] "Może ja też zadzwonię do ciotki?". Sięga po telefon, jednak po wybraniu numeru nie otrzymuje odpowiedzi. - To jest chyba prawda. Nie wiem co robić! "Najchętniej pojechałabym do Londynu. Martwię się o moją ciotkę". Dziewczyna nerwowo zaczęła stukać rękoma o stół. - Nie wiem jak Ty ale ja mam ochotę stąd iść. Nie wytrzymam tu dłużej.
[CA]
Gregory podsłuchiwał rozmowę Mai i Angeliki. Nie mógł zrozumieć jak to się stało że dorośli znikneli.. "Myślę że ktoś za tym stoi a może się mylę.."
Chłopak podszedł do dziewczyn i dołączył się do rozmowy: -Cześć, sory że się wtrącam, ale chciałbym wiedzieć jak to się stało, może wy coś wiecie?
[CA] - Niestety nie mam pojęcia dlaczego to się stało. To jest takie dziwne, że aż sama nie mogę w to uwierzyć...
Rozgląda się wokół. Spostrzega grupę uczniów, którzy wychodzą ze stołówki. "Może idą się rozejrzeć po mieście? W sumie niegłupi pomysł". - Może my też pójdziemy? Sprawdzimy co się dzieje w mieście.
Chowa telefon do kieszeni i daje znak, że chce już iść.
[CA]
Po wypowiedzi Angeliki Gregory miał ochote wyjść na zewnątrz."W sumie Angelika ma racje..Ciekawe czy na zewnątrz będą jacyś dorośli.. Może znajdzie sie ktoś kto będzie wiedział więcej niż my..
Gregory podniósł się z krzesła. -No.. w sumie możemy iść. Maja idziesz?
Helena wróciła do domu. Poszła do salonu,idąc wołała imię ciotki - nikt nie odpowiadał. Dziewczyna usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Nie było obrazu,były tylko zakłócenia. Skakała po wszystkich kanałach - nic. Postanowiła zadzwonić na policje. Brak sygnału. Dorośli na prawdę zniknęli. - C-co się dzieje? - powiedziała do siebie
Dziewczyna schowała komórkę do kieszeni,założyła kurtkę i wyszła na dwór. Niedaleko od jej domu stał automat z napojami. "Muszę się czegoś napić" Kliknęła w guziczek przy napisie "Coca Cola" i sięgnęła do kieszeni - zauważyła ,że nie wzięła pieniędzy. "Niech to szlag" Rozejrzała się dookoła. Cofnęła się o kilka kroków i kopnęła z całej siły automat. Po chwili wyleciała pus.zka . "Po tylu latach picia coli jedna za darmo mi się należy. W sumie to wzięcie jeszcze jednej nikomu nie zaszkodzi"
[CA] -Idę z Wami, tylko, że do miasta jest parę kilometrów. Mam nadzieje, że ci z miasta będą coś wiedzieć. Odpowiedziała Maja, po czym wszyscy zaczęli się zbierać do drogi. ,,O co tu chodzi? A jeżeli oni także nic nie wiedzą? Co się z nami stanie, jeżeli wszyscy powyżej piętnastego roku życia nie wrócą? Czy my także znikniemy?"
Orsay jak zwykle siedziała w sadzie akademii. Tu na ogól było cicho ale teraz słychać było szumy i gwar. A nie było to podobne do popołudniów w Coates. Zawsze nauczyciele pilnowali abyś nie szwendał się po akademii.Było cicho i spokojnie.
Okno w pokoju Orsay wychodziło na sad więc gdy ogrodnik szedł na obchód ogrodów, wymykała się i siadała pod swoim ulubionym drzewem. Wyryła tam napis DEADLY. Czemu? To pierwsze co przyszło jej na myśl, gdy pierwszy raz siadła pod tym właśnie drzewem i zaczęła myśleć. Myślała o swojej matce której już nigdy nie zobaczy. Myślała o swym ojczymie który nigdy nie kochał jej matki a był z nią tylko dla pieniędzy. Myślała o powrocie do domu. Do Los Angeles.
Orsay postanowiła pójść do stołówki. Nie martwiła się, że ktoś ją zobaczy bo nauczyciele byli pewnie zajęci uciszaniem i uspokajaniem innych dzieciaków. Po prostu szła do stołówki.
Gdy weszła na korytarz usłyszała rozmowę dwóch nastolatków. Krzyczeli, że są wolni, nie ma dorosłych, zero zakazów i nakazów!
"Nie ma dorosłych? O czym oni gadają? Dobra pójdę przed szkole, może czegoś się dowiem"
Wyszła przez główne drzwi i od razu zobaczyła Gregorego. - Ej, Gregory! Poczekaj! Maja ty też! Moment!
Czwórka uczniów wyszła z akademii. Droga do miasta zajęła im trochę czasu jednak ostatecznie dotarli pod sam ratusz. "Jesteśmy w mieście i nadal nie widać żadnego dorosłego..." Angelina zaczęła krążyć wzdłuż ulicy, bacznie się rozglądając. - No świetnie... Jednak to prawda. Wszyscy dorośli zniknęli!
Maja rozglądnąwszy się po placu, zauważyła tylko rozbiegane dzieci, które jak widać nie wiedziały co ze sobą zrobić. Wokół można było także ujrzeć wiele rozbitych samochodów, tyle, że nikogo w środku nie było. - Normalnie jak w tanim horrorze.
Zażartowała Maja, po czym zauważyli dziewczynę stojącą przy automacie z napojami. Podeszli do niej pytając czy wie co się dzieje.
Maja podeszła do Heleny.Stali za nią Angelika i Gregory. Dziewczyna zmierzyła ich wzrokiem "Ahh,to ci z Coates. Teraz wszyscy z wzgórza tu się zlecą.". Dziewczyna lekko się skrzywiła.
- Czy wiesz co się tu dzieje? - spytała Maja - Hmm. Nie ma dorosłych. Byli i nie ma. Nie da się do nikogo zadzwonić, telewizja i internet nie działa. Dzieci podzieliły się na grupy. Jedni panikują,inni kradną , jeszcze inni się cieszą,a ja piję colę - powiedziała i uśmiechnęła się - Witajcie w świecie bez dorosłych - powiedziała półgłosem bardziej do siebie niż do nich
-Tyle to wiemy, w Akademii jest tak samo. - odpowiedziała Maja po czym zwróciła się do reszty. - Musimy coś zrobić, nie wiemy przecież kiedy wszystko wróci do normy. Nie wiadomo także co się może jeszcze wydarzyć, najlepiej się nie rozdzielajmy. A więc co robimy? - powiedziała poprawiając krawat.
Spojrzała na Maję ,która odwróciła się do niej plecami. "Pff, wyciągnęli ode mnie informacje,a teraz mnie olała" - A może by tak poczekać kilka dni. Jak sytuacja się nie zmieni to zaczniemy panikować lub coś wymyślimy. Może to wszystko jakieś zwidy? Może dorośli pojechali na jakiś zjazd? Może nawdychaliśmy się jakiś oparów i przez to mieliśmy zwidy,że zniknęli,a na prawdę tylko sobie spokojnie wyszli. Nie ma co panikować i planować niczego d.o.p.ó.k.i nie dowiemy się wszystkich szczegółów tej zaplątanej układanki.
Dziewczyna odwróciła się na pięcie. Przeszła kawałek,znowu się odwróciła i podeszła do Mai. - A i jeszcze jedno. Jestem Helena. Miło mi poznać.
Dziewczyna spojrzała z irytacja na Helene. "Czego ona jeszcze chcę?" - Ja jestem Maja, a to Gregory, Angelika i Orsay. - powiedziała poprawiając grzywkę.
- Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że w to wszystko jest zamieszany ten wybuch elektrowni sprzed lat. "Co ja gadam? Może Helena ma racje i się czegoś nawdychaliśmy."
Helena zaśmiała się pod nosem. - Możliwe,ale nie wydaje mi się by wybuch po latach pożarł dorosłych.
Dziewczyna chwilę pokrążyła dookoła nich,a potem spojrzała w niebo. - Zastanawialiście się dlaczego świat był taki 'idealny'? Dorośli zyskali władzę nad dziećmi i uczyli je by były dobre. Pilnowali bezpieczeństwa i reszty. Dzieci miały wtedy własne zachcianki. Chciały jeść słodycze ,ale one kosztowały,a ukraść się ich nie dało,bo dorośli pilnowali sklepu. Dzieci przez 'głupie nakazy' były złe na rodziców i mogła budzić się w nich chęć władzy nad nimi. Świat 'idealny' był czymś co nie podobało się dzieciom. Teraz gdy nie ma dorosłych dzieci robią co chcą. Zaczną się kradzieże ,zamieszki , pożary , bijatyki ,a na końcu głód. W skrócie możemy robić co chcemy,ale nie wyjdzie nam to na dobre. Czemu wszyscy co stawali się 'dorośli' i mieli trochę oleju w głowie zniknęli? Czy to apokalipsa? Chyba zacznę wierzyć w wróżbę końca świata w 2012.
Dziewczyna podeszła do automatu z napojami i kopnęła go kilka razy. Wyleciało 5 pus.zek z colą ,usiadła na ziemi i położyła przed sobą pus.zki. - Proszę,częstujcie się.
Maja usiadła na ziemi niedaleko Heleny i wzięła jedną p.us.z.kę, pozostali zrobili to samo. W zamyśleniu popijała cole, po czym przyszła jej do głowy pewna myśl. - Ale jeżeli oni nie wrócą, to chyba ktoś z pobliskiego miasta tu przyjedzie? Wątpię, aby to się wydarzyło na całym świecie, w końcu ktoś musi się zająć tymi małymi dziećmi. Mam nadzieje, że mój brat sobie poradzi. -mówiła po czym wróciła do rozmyślań.
- Masz brata? Hmm,kiedy się urodził? Interesuje mnie czy np. gdy będę mieć 1 dzień do 15 urodzin to czy w te 15 urodziny zniknę czy nie. Wierzmy,że to jednorazowe. Co do pomocy,to ktoś już pewnie by tu był. Może tylko my żyjemy? Może cały świat czekała zagłada i tylko my przeżyliśmy? To pewnie interwencja kogoś z góry. Tak czy siak jak nic się nie zmieni za 2 dni to przejdę się do pobliskiego miasta. Ciekawi mnie jak inni sobie radzą. My nie potrzebujemy opieki,ale co z tymi maluszkami? Niektórzy na prawdę myślą,że nic się nie stało i ktoś za chwilę wróci. Mówiąc szczerze też chcę w to wierzyć.
Komentarz
Maja spędzała czas w swoim pokoju, prawdę mówiąc wolała być teraz w Akademii niż w Perdido Beach. Od kilku dni miała bardzo realistyczne, a jednocześnie dziwne sny. Nagle usłyszała zamieszanie na korytarzu, przerwała więc rysowanie po zeszycie i wyszła z pokoju. Zobaczyła grupkę uczniów rozmawiających o czymś bardzo niespokojnie. "Pewnie znów się kłócą" - pomyślała i poszła w stronę stołówki. To dziwne bo nie spotkała żadnego nauczyciela dyżurującego, a zawsze byli prawdę mówiąc wszędzie. Weszła do sali, gdzie także nie było zbyt spokojnie. ,,Czy tylko ja zawsze nie jestem o niczym poinformowana?" Usiadła więc na najbliższym krześle i przysłuchała się rozmowy dziewczyn siedzących obok. "Oni sobie chyba ze mnie żartują, jak to wszyscy dorośli zniknęli?"
Dziewczyna wyszła na dwór. Wszędzie biegały wystraszone dzieci. Poszła w stronę straży , nikogo nie było. Poszła też do McDonald'sa ,na plac i do kościoła. Żadnych dorosłych. Wszędzie są tylko dzieci. Często wyobrażała sobie świat bez dorosłych,ale to co się działo nie było tak różowe jak mogło się zdawać. "Straszne. Ciekawe czy w szkole też nikogo nie ma?"
Aneglika jak zwykle siedziała w swoim pokoju w Coates. Malowała swoje ulubione miejsca w rodzinnym Londynie. Jednak w pewnej chwili usłyszała jakieś zamieszanie na korytarzu. Wyszła z pokoju i udała się do stołówki. "Co się mogło stać?". Kiedy weszła do środka, usłyszała jak wszyscy mówią o tym, że dorośli zniknęli. "Dorośli zniknęli? Chyba nie jest ze mną aż tak źle?". Zauważyła Maję i od razu do niej podeszła.
- Co tu się dzieje? Nic nie rozumiem...
Pytanie Angeliki otrząsnęło Maje z zamyślenia.
- Sama tego nie rozumiem, wszyscy sądzą, że dorośli i ci z starszych klas zniknęli. Może to jest po prostu jakiś głupi żart.
Wyciągnęła z kieszeni telefon komórkowy, szybko wybrała numer domowy - brak sygnału, internet także nie działał. "Coś tu z pewnością jest nie tak, mam dziwne poczucie jakby to wszystko się już zdarzyło"
- A jeżeli to wszystko to prawda? W mieście także poznikali?
Nagle ogarnął ją strach. "To nie skończy się dobrze, na pewno"
"Może ja też zadzwonię do ciotki?". Sięga po telefon, jednak po wybraniu numeru nie otrzymuje odpowiedzi.
- To jest chyba prawda. Nie wiem co robić!
"Najchętniej pojechałabym do Londynu. Martwię się o moją ciotkę". Dziewczyna nerwowo zaczęła stukać rękoma o stół.
- Nie wiem jak Ty ale ja mam ochotę stąd iść. Nie wytrzymam tu dłużej.
Gregory podsłuchiwał rozmowę Mai i Angeliki. Nie mógł zrozumieć jak to się stało że dorośli znikneli.. "Myślę że ktoś za tym stoi a może się mylę.."
Chłopak podszedł do dziewczyn i dołączył się do rozmowy:
-Cześć, sory że się wtrącam, ale chciałbym wiedzieć jak to się stało, może wy coś wiecie?
- Niestety nie mam pojęcia dlaczego to się stało. To jest takie dziwne, że aż sama nie mogę w to uwierzyć...
Rozgląda się wokół. Spostrzega grupę uczniów, którzy wychodzą ze stołówki. "Może idą się rozejrzeć po mieście? W sumie niegłupi pomysł".
- Może my też pójdziemy? Sprawdzimy co się dzieje w mieście.
Chowa telefon do kieszeni i daje znak, że chce już iść.
Po wypowiedzi Angeliki Gregory miał ochote wyjść na zewnątrz."W sumie Angelika ma racje..Ciekawe czy na zewnątrz będą jacyś dorośli.. Może znajdzie sie ktoś kto będzie wiedział więcej niż my..
Gregory podniósł się z krzesła.
-No.. w sumie możemy iść. Maja idziesz?
Helena wróciła do domu. Poszła do salonu,idąc wołała imię ciotki - nikt nie odpowiadał. Dziewczyna usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Nie było obrazu,były tylko zakłócenia. Skakała po wszystkich kanałach - nic. Postanowiła zadzwonić na policje. Brak sygnału. Dorośli na prawdę zniknęli.
- C-co się dzieje? - powiedziała do siebie
Dziewczyna schowała komórkę do kieszeni,założyła kurtkę i wyszła na dwór. Niedaleko od jej domu stał automat z napojami. "Muszę się czegoś napić" Kliknęła w guziczek przy napisie "Coca Cola" i sięgnęła do kieszeni - zauważyła ,że nie wzięła pieniędzy. "Niech to szlag" Rozejrzała się dookoła. Cofnęła się o kilka kroków i kopnęła z całej siły automat. Po chwili wyleciała pus.zka . "Po tylu latach picia coli jedna za darmo mi się należy. W sumie to wzięcie jeszcze jednej nikomu nie zaszkodzi"
-Idę z Wami, tylko, że do miasta jest parę kilometrów. Mam nadzieje, że ci z miasta będą coś wiedzieć. Odpowiedziała Maja, po czym wszyscy zaczęli się zbierać do drogi. ,,O co tu chodzi? A jeżeli oni także nic nie wiedzą? Co się z nami stanie, jeżeli wszyscy powyżej piętnastego roku życia nie wrócą? Czy my także znikniemy?"
Orsay jak zwykle siedziała w sadzie akademii. Tu na ogól było cicho ale teraz słychać było szumy i gwar. A nie było to podobne do popołudniów w Coates. Zawsze nauczyciele pilnowali abyś nie szwendał się po akademii.Było cicho i spokojnie.
Okno w pokoju Orsay wychodziło na sad więc gdy ogrodnik szedł na obchód ogrodów, wymykała się i siadała pod swoim ulubionym drzewem. Wyryła tam napis DEADLY. Czemu? To pierwsze co przyszło jej na myśl, gdy pierwszy raz siadła pod tym właśnie drzewem i zaczęła myśleć. Myślała o swojej matce której już nigdy nie zobaczy. Myślała o swym ojczymie który nigdy nie kochał jej matki a był z nią tylko dla pieniędzy. Myślała o powrocie do domu. Do Los Angeles.
Orsay postanowiła pójść do stołówki. Nie martwiła się, że ktoś ją zobaczy bo nauczyciele byli pewnie zajęci uciszaniem i uspokajaniem innych dzieciaków. Po prostu szła do stołówki.
Gdy weszła na korytarz usłyszała rozmowę dwóch nastolatków. Krzyczeli, że są wolni, nie ma dorosłych, zero zakazów i nakazów!
"Nie ma dorosłych? O czym oni gadają? Dobra pójdę przed szkole, może czegoś się dowiem"
Wyszła przez główne drzwi i od razu zobaczyła Gregorego.
- Ej, Gregory! Poczekaj! Maja ty też! Moment!
- No świetnie... Jednak to prawda. Wszyscy dorośli zniknęli!
P.S.
Miałem kopię. xD
- Normalnie jak w tanim horrorze.
Zażartowała Maja, po czym zauważyli dziewczynę stojącą przy automacie z napojami. Podeszli do niej pytając czy wie co się dzieje.
P.S. Rafał ja tamtą wersje też usunęłam xD
Maja podeszła do Heleny.Stali za nią Angelika i Gregory. Dziewczyna zmierzyła ich wzrokiem "Ahh,to ci z Coates. Teraz wszyscy z wzgórza tu się zlecą.". Dziewczyna lekko się skrzywiła.
- Czy wiesz co się tu dzieje? - spytała Maja
- Hmm. Nie ma dorosłych. Byli i nie ma. Nie da się do nikogo zadzwonić, telewizja i internet nie działa. Dzieci podzieliły się na grupy. Jedni panikują,inni kradną , jeszcze inni się cieszą,a ja piję colę - powiedziała i uśmiechnęła się
- Witajcie w świecie bez dorosłych - powiedziała półgłosem bardziej do siebie niż do nich
- Musimy coś zrobić, nie wiemy przecież kiedy wszystko wróci do normy. Nie wiadomo także co się może jeszcze wydarzyć, najlepiej się nie rozdzielajmy. A więc co robimy? - powiedziała poprawiając krawat.
- A może by tak poczekać kilka dni. Jak sytuacja się nie zmieni to zaczniemy panikować lub coś wymyślimy. Może to wszystko jakieś zwidy? Może dorośli pojechali na jakiś zjazd? Może nawdychaliśmy się jakiś oparów i przez to mieliśmy zwidy,że zniknęli,a na prawdę tylko sobie spokojnie wyszli. Nie ma co panikować i planować niczego d.o.p.ó.k.i nie dowiemy się wszystkich szczegółów tej zaplątanej układanki.
Dziewczyna odwróciła się na pięcie. Przeszła kawałek,znowu się odwróciła i podeszła do Mai.
- A i jeszcze jedno. Jestem Helena. Miło mi poznać.
- Ja jestem Maja, a to Gregory, Angelika i Orsay. - powiedziała poprawiając grzywkę.
- Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że w to wszystko jest zamieszany ten wybuch elektrowni sprzed lat.
"Co ja gadam? Może Helena ma racje i się czegoś nawdychaliśmy."
- Możliwe,ale nie wydaje mi się by wybuch po latach pożarł dorosłych.
Dziewczyna chwilę pokrążyła dookoła nich,a potem spojrzała w niebo.
- Zastanawialiście się dlaczego świat był taki 'idealny'? Dorośli zyskali władzę nad dziećmi i uczyli je by były dobre. Pilnowali bezpieczeństwa i reszty. Dzieci miały wtedy własne zachcianki. Chciały jeść słodycze ,ale one kosztowały,a ukraść się ich nie dało,bo dorośli pilnowali sklepu. Dzieci przez 'głupie nakazy' były złe na rodziców i mogła budzić się w nich chęć władzy nad nimi. Świat 'idealny' był czymś co nie podobało się dzieciom. Teraz gdy nie ma dorosłych dzieci robią co chcą. Zaczną się kradzieże ,zamieszki , pożary , bijatyki ,a na końcu głód. W skrócie możemy robić co chcemy,ale nie wyjdzie nam to na dobre. Czemu wszyscy co stawali się 'dorośli' i mieli trochę oleju w głowie zniknęli? Czy to apokalipsa? Chyba zacznę wierzyć w wróżbę końca świata w 2012.
Dziewczyna podeszła do automatu z napojami i kopnęła go kilka razy. Wyleciało 5 pus.zek z colą ,usiadła na ziemi i położyła przed sobą pus.zki.
- Proszę,częstujcie się.
- Ale jeżeli oni nie wrócą, to chyba ktoś z pobliskiego miasta tu przyjedzie? Wątpię, aby to się wydarzyło na całym świecie, w końcu ktoś musi się zająć tymi małymi dziećmi. Mam nadzieje, że mój brat sobie poradzi. -mówiła po czym wróciła do rozmyślań.