Nowe życie

«13
ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
Boję się, że coś nie wyjdzie, że nie będę miała tematu do kolejnych rozdziałów, boję się, że Wam się nie spodoba, ale... Chcę spróbować. Jak coś będzie źle to mówcie, nie umiem pisać, w głowie brzmi to najlepiej. Pozdrawiam, liczę na małą krytykę, ale też na szczerą opinię.
Opowiadanie jest o ciemnowłosej, szczupłej 20 latce o imieniu Emily :)

Z trudem wstałam z trawy. Szyja okropnie mnie bolała, gdy dotknęłam ją ręką, na dłoni były plamki krwi. Nic nie pamiętałam. Znaczy, powoli sobie przypominałam, co się działo, ale jeszcze nie tak dokładnie...
Byłam w klubie i tam podeszła do mnie jakaś nieznajoma... Tak, podeszła i zapytała się, gdzie w tym mieśce można poszaleć oprócz klubu, w którym się znajdowałyśmy. Wymieniłam kilka fajnych imprezowni, a ona powiedziała, że potem mi się odwdzięczy czymś superowym... Potem wyszłam z klubu i w drodze do domu myślałam o tym, że zapomniała mi dać tą "nagrodę". Nagle ona mnie dogoniła i powiedziała, że ma zapłatę, a potem... Potem... Auć, szyja mnie zabolała! Potem... Ugryzła mnie?! Ugryzła?! Tylko to mam w pamięci. Na samą myśl o tym robi mi się dziwnie w żołądku. No cóż, może po prostu się przewróciłam i walnęłam głową w trawę, bo byłam lekko pijana, a to wszystko to skutek walnięcia... Nalepiej iść do lekarza.
- Proszę się nie wiercić! - krzyczała pielęgniarka
"Łatwo jej mówić, ona nie ma bolesnego śladu na szyi" - pomyślałam sobie, starając się nie ruszać. Dziewczyna przykładała mi do rany wacika namoczonego wodą utlenioną. Strasznie szczypało. Wreszcie przyszedł doktor.
- Czy mogłaby pani już wyjść? - zapytał pielęgniarkę
Dziewczyna wyszła znudzona. Nie wiem, po co w ogóle wybrała sobie taki zawód.
- No więc, czy pani pamięta, co się stało? - zapytał łagodnie lekarz
- Nie - skłamałam, bo wiedziałam, że i tak mi nie uwierzy. Kto by mógł uwierzyć w to, że ugryzła mnie jakaś dziewczyna z klubu???
- Naprawdę nic?? - facet był wyraźnie zdziwiony
- To znaczy wiem, że byłam w klubie dyskotekowym i wracając z tego klubu byłam po prostu pijana i sądzę, że może się wywróciłam... - przerwałam, nie wiedząc, co dalej powiedzieć
- Ale nie wie pani, skąd ta rana na szyi? Jakby ślady zębów... Nie, to raczej nie to - odpowiedział doktor śmiejąc się lekko - Ma pani oprócz bólu szyi jeszcze jakieś objawy?
- Boli mnie brzuch i mam odruch wymiotny - mówiłam zgodnie z prawdą
- Aha... No, nic, proszę iść do apteki i kupić tabletki przeciwbólowe, a także przeciw wymiotne. I jeszcze proszę w tym tygodniu przyjść do mnie i powiedzieć, jak się pani czuje, bo ja na prawdę nie wiem, co to jest - powiedział doktor w zamyśleniu.
- Dobrze - i wyszłam.
Poszłam do apteki i kiedy już wróciłam do domu, obejrzałam chwilę telewizję sprawdzając, czy gdy będę leżeć na kanapie, ból ustąpi. Lecz gdy nie ustąpił, poszłam do kuchni po szklankę wody, wróciłam, usiadłam na sofie i już miałam połknąć tabletki, gdy zadzwoniła komórka. Lekko zezłoszczona odebrałam. Dzwoniła moja przyjaciółka, Melissa.
- Hej, no jak tam? Pamiętasz, że o 15:30 umówiłyśmy się na p.izzę?
Całkiem zapomniałam. Niestety, w takim stanie nie mogłam iść. Po za tym Melissa ogląda za dużo horrorów i mogłaby sądzić, że ugryzł mnie jakiś "wampir", a potem... Potem... Lepiej nie myśleć...
- Wiesz, nie mogę przyjść... - zaczęłam niepewnie, gdy nagle do głowy przyszła mi dobra wymówka - Mam grypę jelitową, a wiesz przecież, że grypa jelitowa jest zakaźna.
- Aaaa, no to nie, bo wiesz... Nie mogę chorować ze względu na pracę...
Melissa pracowała w sklepie zoologicznym, sama, jako szef i pracownik. To był jej jedyny dochód, a nie była zbyt bogata, więc gdyby zachorowała, straciłaby dużo kasy. Jej marzeniem było prowadzenie własnej sieci sklepów zoologicznych Petsik.
- To pa! Życzę powrotu do zdrowia!
- Pa i dzięki... - odpowiedziałam, niecierpliwiąc się
Gdy się rozłączyła, usiadłam z powrotem na kanapie i już, już miałam połknąć tabletki, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ja to mam szczęście - warknęłam
Otworzyłam drzwi i widząc, kto w nich stał, szybko je zamknęłam. Z trudem złapałam oddech. W drzwiach stała...

Komentarz

  • Taliana97Taliana97 Posty: 3,929 Member
    edytowano marca 2011
    ...dziewczyna, którą wczoraj spotkała w klubie. :D
    To dosyć przewidywalne.

    No fajnie, chociaż używasz trochę potocznego języka. Słow takich jak "superowe", "czadowe" raczej się nie używa w opowiadaniach. Jeżeli już to w dialogach.
    Nawet fajnie pi.sz.e.sz, stosujesz i opisy i dialogi, jest całkiem dobrze jak na pierwszą część. :wink:
    Akcja jest jednak trochę za bardzo przewidywalna. Wiadomo już, że stanie się wampirem, pewnie z tego wyniknie parę innych zdarzeń...itp.
    Czekam na dalsze części. :)
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    Wiem :) Nie wiedziałam jak zakończyć, a z wyrazu "stała" wszystko się wie. "Ona stała", bo nie on i ono. Sorki :oops: Superowym w sensie, że oszczędziłam dialog, bo ona powiedziała "superowym", nie narrator xD Jak ktoś rozumie...
    Ale nikt nie pomyślał zapewne o... Co ja będę gadać :) Na razie tak napiszę, to moje pierwsze opowiadanie
    I jeszcze: mama tego nie czytała, a jak je powiedziałam końcówkę to powiedziała "...wampirzyca" i zgadła! Znaczy, ja to inaczej napiszę... Mojej mamie się wszystko z wampirami kojarzy, bo ogląda Pamiętniki
  • AlicjaAlicja Posty: 7,018 Member
    edytowano marca 2011
    Ashatka - język opowiadania jest świetny - p i s z e s z lekko, bezpretensjonalnie, z wdziękiem. i bez błędów językowych, co nieczęste już na forach... Nawet jeśli przewidywalne jest to, co się stało z Twoją bohaterką - to przecież nikt nie zna jej dalszych losów, a wszystko w Twoich rękach. A właściwie - w "piórze" czy też "klawiaturze" :)
    Powodzenia!
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    Dziękuję bardzo!!!
    Ty p.iszesz bardzo ładnie, naprawdę. Lubię Twoje historyjki ;)

    W drzwiach stała... dostawczyni p.izzy :mrgreen: Hahaha, nikt się tego nie spodziewał :!: :twisted: Nieee, żaaart. Zapomniałam dokończenia tego "...", więc ściągnęłam od Natalii :twisted: Dużo dialogów tu będzie

    W drzwiach stała dziewczyna, którą wczoraj spotkałam w klubie. Nie wiedziałam, co mam robić. Rozsądek mówił (to dość dziwne, jak na niego) "Uciekaj przez balkon! Wieeej!!! Nic ci się nie stanie! Przecież kiedyś uciekałaś przez balkon przed ciocią!", za to serce mówiło "Poczekaj, najwyżej się gdzieś schowaj, ale ona może chcieć dobrze. Jak coś pójdzie źle, to uciekaj przez balkon.". Postanowiłam posłuchać się serca, bo w wielu filmach (romantycznych) bohaterowie słuchają serca, które zazwyczaj podpowiada im dobrze.
    - P-p-proszę w-wejść - powiedziałam drżącym głosem
    Nic się nie stało. Nagle zza drzwi rozległ się głos nieznajomej
    - Wpuść mnie, proszę cię... Chcę coś sprostować... Wywarzę drzwi, jak mnie nie wpuścisz!
    - MOŻESZ WEJŚĆ!!! - wydarłam się lekko zdenerwowana.
    Do mieszkania weszła szczupła, ruda dziewczyna, która wcale nie zdawała się być groźna. Zapytała mnie, czemu siedzę za kanapą.
    - Ehh, przepraszam, ale... Po prostu...
    - ...Po prostu się mnie bałaś. Rozumiem cię. Kto by się nie bał? Pamiętasz, że cię ugryzłam?
    - No, tak.
    - A myślisz, że kim jestem?
    - Moja koleżanka powiedziałaby, że wampirem. Ale to i tak niedorzeczne. Nie istnieje nic takiego jak...
    - Jak co? Twoja koleżanka zgadłaby. Tak, zgadłaby - dodała, widząc moje mocno zdziwione spojrzenie - I to właśnie chciałabym wyjaśnić.
    Zaczynałam powoli cofać się w stronę balkonu porażona tym faktem i gdy na chwilę zamrugałam, zauważyłam, że dziewczyna znikła. Nagle czyjaś ręka znalazła się na moim ramieniu.
    - Nie bój się mnie, zaufaj... - usłyszałam szept dochodzący zza moich pleców - A teraz usiądź spokojnie na kanapie i pogadamy.
    Posłusznie usiadłam na kremowej sofie, a nieznajoma usiadła obok, na fotelu.
    - No więc zacznę od tego, że mam na imię Amelie. Wiem, głupie imię, zupełnie nie nowoczesne...
    - Wcale nie - przerwałam jej, uśmiechając się lekko
    - Tylko tak mówisz... A mam tak na imię, ponieważ zostałam przemieniona w wampira w 1824 roku. Jeśli nie wierzysz, że nim jestem, to mogę ci to udowodnić. Nie chcesz? Wierzysz? Ok. No i w ludzkich latach mam 21 lat. A przyszłam tu dlatego, ponieważ Oficjalna Rada Wampirów mi kazała. "Przemieniłam cię bez pytania", "Mogłam narazić inne wampiry na niebezpieczeństwo swoim lekkomyślnym czynem" itd itp. No i chciałam się zapytać - liczę na szczerą odpowiedź - czy tobie pasuje, że zostaniesz wampirem? Ach, nie mówiłam ci jeszcze tego... Ale nie martw się, Rada wyśle specjalną wampirkę, która powie ci, co od teraz zmieni się w twoim życiu na zawsze... A teraz wróćmy do pytania: nie przeszkazda ci to? Nie jesteś na mnie zła?
    - Nie - odpowiedziałam, bo trochę polubiłam Amelie. Wydawała się miłą gadułką i gdyby teraz, przez moją odpowiedź, stało się jej coś... Nie, nie zasłużyła sobie na to. Chyba.
    - To dobrze, już cię lubię. To pamiętaj o "treningu na wampira". I jeszcze jedno pytanko: chciałabyś spotkać inne "dziwne" osoby? W sensie wilkołaki, wampiry, czarownice itp?
    - A można? - zapytałam szczerze zaciekawiona
    - Oczywiście, że tak! Otóż wchodzisz do baru "Dancing", idziesz do takiego łatwozauważalnego gnoma - inaczej mówiąc, krasnoludka ogrodowego - i mówisz hasło: "nierealne". Dziwne, nie? No i dyskretnie przechodzisz przez dziurę w ścianie (widoczną tylko dla istot magicznych). I już. Wiem, że dziwaczne, ale wymyślił to jeden z najpotężniejszy czarodzieji wraz z wampirem. To ja idę już, żeby powiedzieć, że nie jesteś na mnie zła i że trening może odbyć się już jutro. Zgadzasz się?
    - Taaa... To cześć!
    - Paa!
    Nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim sądzić... Ja wampirem??!! Ja???!!! Będę najgorszym wampirem pod słońcem. Właściwie pod księżycem. Nie wiem, co teraz mam zrobić. A, no tak, tabletki.
    Gdy już połknęłam te nieszczęsne leki, postanowiłam iść do baru "Dancingu". To był jeden z niewielu barów otwartych od 12:00... (była 13:28 )
  • Taliana97Taliana97 Posty: 3,929 Member
    edytowano marca 2011
    Nieźle! Nie spodziewałam się po tobie, aż tak dobrego opowiadania! :-o
    W każdym razie widzę, tu zaczerpnięcia z Harrego Pottera (lub Chorego Portiera, jak to mówią).
    Jest świetnie! Czekam na next :mrgreen:

    A imię Amelie skąd wzięłaś? Czyżby z tej simki z mojego kącika for you? :lol:
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    Dzięki :)
    Co jest zaczerpnięte? Bo nawet sama nie wiem, bo p.iszę jak p.iszę :mrgreen: Na pewno czarodzieje, będzie w którejś części kawałek o Harrym :lol: Ale w pewnym sensie trochę inny... Zwierzę... Nie ważne :mrgreen:
    Taaa, bo miało być Anabel, tylko nie wiem, jak to się p.isze, a po za tym mam już kogoś innego o imieniu Anabel (Annabel, Annabell)

    EDIT: Ciekawe jest to, że gdy p.iszę 13:28 z nawiasem to wychodzi (13:28) :mrgreen: Bardzo ciekawe :lol:

    Szłam szarym, nierównym chodnikiem w stronę tego pubu. Ptaszki śpiewały wesołą melodię, motylki latały w koło kwiatków, niebo było intensywnie niebieskie i bezchmurne, a słońce grzało mnie mocno w plecy. Tak wyglądał koniec marca. Jednak ja nie czułam się zbyt dobrze. Brzuch nadal mnie bolał, a na dodatek, dzięki słońcu, byłam spocona. Byłam także zdenerwowana. No kto by nie był?? Przecież nigdy się nie wie, jak zareaguje np taka czarownica, jak się jej powie "Dzień dobry"!
    Dochodziłam powoli do celu. Wreszcie weszłam do budynku.
    Środek baru "Dancing" cały był wymalowany na czerwono. Na rudej podłodze leżały bordowe dywany, przesiąknięte zapachem papierosów. Ogólnie wszędzie roznosił się ten zapach. Przy pomarańczowych stolikach siedzieli różni faceci. Zazwyczaj starzy i grubi, *s.zukający pocieszenia w alkoholu. Wszystkie stoły do bilarda były zajęte przez wydzierających się mężczyzn. W knajpie było bardzo duszno, nieprzyjemnie i głośno. Postanowiłam jak najszybciej zwiewać z tego pomieszczenia. Rozglądałam się za owym "gnomem", lecz nigdzie nie mogłam go wypatrzeć... "Idziesz do takiego łatwozauważalnego gnoma - inaczej mówiąc, krasnoludka ogrodowego - i mówisz hasło: "nierealne" Taaa... Po kilku minutach s.zukania, znalazłam go. Powoli podeszłam do krasnoludka. Szeptem wypowiedziałam hasło i nagle przede mną pojawiła się średniej wielkości dziura. Weszłam do niej. Po chwili wejście do dziury zamknęło się za mną i nie wiedząc, co mam zrobić, poszłam na czworakach do przodu. Nagle ciemności znikły i wyleciałam z dziury, upadając przy tym kolanami na fioletowy, miękki dywanik. Podniosłam się z trudem, bo kolana bardzo mnie bolały. Wytrzepałam sobie spodnie-rurki i rozejrzałam się uważnie.
    Wnętrze tego pomieszczenia spodobało mi się od razu. Kolorowe ściany dawały wesołą atmosferę łącząc się z dywanikami o ciemniejszych barwach. W koło unosił się zapach wanilii, a przeróżne plakaty ukazujące to jakiś nowy film o wilkołaku, to zapowiedź kolejnej sagi "Zmierzchu", były bardzo ciekawie zrobione i idealnie pasowały do wszystkiego w koło. Niedaleko granatowych stolików był czerwony parkiet oświetlany przez kulę dyskotekową, która nanosiła nań wiele pięknych kolorów, takich jak morski, czy zawadiacko-różowy. Przy stolikach siedziały różne postacie. Najwięcej było jednak wampirów, które chyba lubiły imprezować. Podeszłam do barku, żeby zamówić jakiś drink. Obok, na stołku, siedziała jakaś dziewczyna, chyba czarodziejka, bo miała na sobie tiarę taką, jaką noszą czarodzieje.
    - Cześć - zagadałam
    Ona tylko spojrzała na mnie oschle i odwróciła się w inną stronę. Jednak ja bardzo pragnęłam ją poznać, sama nawet nie wiem, czemu.
    - Coś się stało? - zapytałam ponownie
    - Nie lubię zawierać znajomości. Lepiej odejdź - odpowiedziała ponuro
    - Ale wiesz co, ja... Jestem wampirem - wypaplałam byle co
    - No, i co z tego?
    - To, że mogę cię zjeść - odpowiedziałam, nadal nie wiedząc, co robię
    Nagle usłyszałam lekki chichot i dziewczyna odwróciła się w moją stronę.
    - Wiesz, może nie jesteś aż taka zła, właściwie jesteś śmieszna. Nazywam się Kate - uśmiechnęła się do mnie - A ty?
    - A ja Emily - odwzajemniłam uśmiech - Aaa... Czemu nie lubisz zawierać znajomości?
    - Bo wiele ludzi (tzn "innych", "dziwnych" ludzi) mnie wykorzystuje. Jeśli chcesz się dowiedzieć, dlaczego, to chodź.
    Zgodziłam się, bo byłam szczerze ciekawa, czemu. Powiedziała, że musimy iść na zewnątrz, a gdy się zapytałam, czemu, to odpowiedziała, że tutaj czarów używać nie można. Obydwie przelazłyśmy przez dziurę (tym razem lądowanie miałam o wiele lepsze) i wyszłyśmy na zewnątrz.
    - Gdzie masz auto? - zapytała Kate
    - Na parkingu, koło mojego domu
    - Dobrze, to chodźmy tam
    Nie wiedziałam po co, ale zaciekawiona zaprowadziłam czarodziejkę na parking.
    - Jakie chciałabyś mieć auto? - zapytała Kate oglądając mojego starego Fiata.
    - No... Nie wiem... Może jakieś nowoczesne i szybkie. Takie, żeby można było mi pozazdrościć.
    Dziewczyna upewniła się, że nikt nie idzie i zaczeła mruczeć coś pod nosem. Nagle Fiat lekko się uniósł. W koło niego pojawił się jakiś fioletowy dym, który doszczętnie zasłonił auto. Nagle dym opadł, a na ziemię powrócił nie stary gracik, ale nowoczesne, limonkowe Lamborghini Murciélago. Ze zdumienia nie mogłam wydusić żadnego słowa.
    - To dlatego ludzie mnie wykorzystują. Potrafię perfekcyjnie zamieniać różne przedmioty w inne. Istoty żywe też, np kota w lwa. Wszyscy podlizują się, a potem, gdy zamienię im dany przedmiot w to, o co mnie poprosili, uciekają. Ale ty taka nie jesteś?
    - Nieee - odparłam - Mam go na zawsze?
    - Oczywiście - powiedziała, uśmiechając się.
    Jeszcze nigdy nie byłam tak zadowolona. Podbiegłam do Kate i tak mocno ją przytuliłam, że mało brakowało, a wszystkie flaki wyszłyby jej bokiem.
    - Zaprzyjaźnimy się? - zapytałam
    - Tak - odparła
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • SyriuszSyriusz Posty: 504 Member
    edytowano marca 2011
    Uwielbiam tą powieść. Na serio :mrgreen:
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    DZIĘKI :D
  • Taliana97Taliana97 Posty: 3,929 Member
    edytowano marca 2011
    Wspaniale pi.sz.esz, ale mimo to wyhaczyłam parę błędów językowych. :wink:
    w stronę tego pubu
    Bez "tego"
    motylki latały w koło kwiatków,
    W koło unosił się zapach wanilii,
    Tu masz coś na temat pisowni "w koło" i "wkoło"
    Brzuch nadal mnie bolał, a na dodatek, dzięki słońcu, byłam spocona.
    Bardziej tu pasuje "spowodu słońca". Dzięki słońcu można się opalić. Wtedy przynosi to korzyści. :wink:

    Co do tych zaczerpnięc z Harrego - właśnie przez taki pub, przechodziło się do magicznego świata na ul. Pokątną (nie wiem czy dobrze napisałam nazwę, dawno to czytałam)

    Ogólna ocena: Świetne! 11/10 po prostu! :D
    Czekam z niecierliwością na kolejną część historii! :mrgreen:
  • SyriuszSyriusz Posty: 504 Member
    edytowano marca 2011
    Asha pozwoliła mi zbudować w simsach ten bar. Czekajcie niedługo będzie na GW. :-)
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    To fajnie. Taa, pisałam na szybko... A ostatnio zajmuje mi to z godzinkę...

    EDIT:
    P.isze się spowodu? Nooo tak, jestem już w ostatnim rozdziale 2 cz. Harry'ego (Ego Harry'ego xD)

    Gdy ją tak ściskałam, zauważyłam, że ulicą przechodził okropnie słodki, trochę Shih Tzowaty piesek.
    - Spójrz za siebie - powiedziałam do Kate pokazując jej tego uroczego pieska - Zobacz, jaki ładny! Choodź, pójdziemy go pogłaskać! Mam słabość do psów.
    Gdy dziewczyna zauważyła tego psa zgodziła się i ruszyłyśmy w jego stronę. Piesek, ujrzawszy nas, od razu zaczął zwiewać. Pomyślałam, że się nas boi, ale nie odpuściłam. Coś mnie do niego ciągnęło, a po za tym nie miał żadnej obroży i nikogo przy nim nie było, więc pomyślałam sobie, że może mogłabym go przygarnąć. Podbiegłam do niego i go złapałam. Był mały, więc z łatwością wzięłam go na ręce.
    - Jak myślisz, czy ma właściciela? - zapytałam się Kate
    - Możemy go o to zapytać - odparła
    - Jak???
    - Wystarczy rzucić takie jedno zaklęcie, zaraz... - wyjęła jakiś stary podręcznik - O, mam! Talkusadressus!
    Patrzyłyśmy się z przejęciem na psa, który wyglądał tak, jak przedtem. Nagle usłyszałam czyjś głos. Po chwili zorientowałam się, że owy głos wydobywał się z psa... Zaraz, zaraz! On gadał???!!! Kate szepnęła mi na ucho, że coś się nie udało.
    - No, dobra... Aktualnie nie mam żadnego adresu, bo właśnie wyrzucono mnie z domu... Właściciela też nie mam... - powiedział piesek - A teraz mnie posłuchajcie. Bardzo chciałbym, abyś ty, dziewczyno - zwrócił się do Kate - pozwoliła mi mówić już na zawsze. Umiejętność rozmawiania z ludźmi była jednym z moich marzeń i... I czy mogłabyś spełnić to marzenie?
    - A-ale... - odparła wyraźnie zdumiona czarodziejka - Ja nie znam zaklęcia utwardzającego...
    - Ale ja je znam. Otóż wcześniej jednym z moich właścicieli był jakiś tam czarodziej. Ciągle się mądrzył itp... No to powtórz za mną...
    I gdy Kate powtórzyła jakąś łamankę językową, pies zrobił wyraźnie uradowaną minę. Zapytałam się, czy mogłabym go przygarnąć.
    - No... Jeśli chcesz... - odpowiedział
    - To ja już idę na spóźniony obiad - powiedziałam do przyjaciółki
    Gdy się pożegnałyśmy, weszłam do mojego bloku i wspięłam się po schodach (cały czas trzymając gadającego pieska) na 1 piętro. Otworzyłam drzwi od mieszkania i postawiłam psa na podłodze.
    - No, i jak się chcesz nazywać? - zapytałam
    - Tylko nie jakieś głupio
    - To może... Pimpek!
    - Jeszcze lepiej - Pikuś! - odpowiedział sarkastycznie piesek
    - Nieee... To do ciebie nie pasuje... Tak, Pimpek - odpowiedziałam, uśmiechając się
    Pimpek zrobił się wyraźnie zdenerwowany swoim nowym imieniem. Zawarczał cicho i poszedł do mojej sypialni.
    - Nooo, nieźle! Jaki wystrój! - głos Pimpusia dobiegał zza drzwi - Zgadzasz się, żebym spał gdzie chcę? Pewnie, że tak. A, i czy mogłabyś mi dać coś do zjedzenia? Najlepiej całego kurczaka. Oooo, tak. Głodny jestem. A masz jakieś ciekawe filmy? Chciałbym np jutro sobie jakiś obejrzeć. A teraz pooglądam sobie resztę mieszkania.
    Od razu pożałowałam, że go przygarnęłam. Wydawał się takim miłym pieskiem... A jednak wygląd to nie wszystko... Liczy się też charakter.
    Zjadłam obiad, usiadłam na kanapie i z nudów zaczęłam oglądać całą serię "Zmierzchu". Kiedyś bardzo go lubiłam, ale teraz... Wydawał się jakiś taki... nieprawdziwy. Właściwie, kto wie najwięcej o wampirach? Oczywiście oprócz ich samych. Każdy sądzi co innego. Czosnek, słońce, itd...
    - Aaa, to ten głupi film? Ty masz całą serię tego, jak mu tam... "Z wierzchu"?? Ehh, jak ja nie lubię "Z wierzchu"!
    - "Zmierzchu", nie "Z wierzchu" - odpowiedziałam, lekko się śmiejąc
    - A co w tym śmiesznego?
    - Nic...
    Była już 20:01, a ja czułam się jakoś zmęczona. Może to przez paplaninę Pimpka? Nie wiedząc, kiedy, zasnęłam. A śnił mi się bardzo dziwny koszmar...

    Na szybko pisałam. Znowu W słowie Shih jest link do wikipedii, a w słowie Tzowaty jest link do zdjęć tej rasy :-)

    A, i chciałabym tylko wspomnieć, że w 7cz będzie bardzo ciekawie, z grozą :twisted:
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • Taliana97Taliana97 Posty: 3,929 Member
    edytowano marca 2011
    Super!!!
    Już lubię tego psa :mrgreen: Ma gadane. Nie widać, że jest to pisane na szybko. I proszę cię, nie zrób w tym rozdziale nic złego Pimpusiowi...Ja go tak strasznie lubię!!! Jest o niebo lepszy od Salemka Heli. Przynajmniej nie jest kanibalem. :wink:

    Spowodu - z powodu. Nie wiem, ale ja zawsze (prawie) pi.sz.ę spowodu. Ale jeszcze sprawdź, bo nie jestem pewna.

    Tylko wiesz...są tu pewne podobieństwa do opowiadania Heli...ona może to uznać za plagiat. Ale to tylko moje słowa.

    Ta rasa psów jest cudowna!! Miałam kiedyś takiego. :D
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    PRZEPRASZAM HELĘ ZA JAKIEKOLWIEK PODOBIEŃSTWA PIMPKA DO SALEMA. JEDNAK ON NIGDY NIE BYŁ CZŁOWIEKIEM

    Pimpuś będzie żył... Jak na razie :lol:
    Mam takiego małego breloczka, nazwałam go Pimpek, ma taki sam charakterek. Było to z rok albo dwa lata temu. Postanowiłam Pimpka urzeczywistnić.
    Ja mam, Timeczka
  • Taliana97Taliana97 Posty: 3,929 Member
    edytowano marca 2011
    Jak możesz obrażać Pimpusia, że jest podobny do Salema?? :P To jakiś absurd! Ja tego kota nie lubię, a pieska już tak :wink:


    Kiedy kolejna częśc?
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    Dzisiaj.
    Pomorduję trochę Pimpka :twisted:
    Chyba krócej będzie. Nie wiem, czy dobrze przecinek jest pierwszy w pierwszym zdaniu

    Wstałam z kanapy, obudzona skomleniem Pimpka.
    - Ooo, nie... Znowu ty! - warknęłam
    - Dzięki! Nie wiedziałem, że aż tak bardzo mnie lubisz! Ja ciebie też lubię - odpowiedział z uśmiechem na pyszczku
    - Czego chcesz?
    - Jeść
    - Jest północ!
    - Jeść!
    - Ok...
    I poszłam do kuchni. Już miałam wsypać karmę do miski (wiem, że i tak by nie zjadł psiej karmy), gdy nagle usłyszałam bardzo dziwne dźwięki z salonu. Postanowiłam sprawdzić, co tam się stało. Weszłam do salonu, a tam... fioletowy słoń z napisem "Milka"???!!!
    - Pimpek, coś ty narobił! Pimpek?! Halo!!! - wrzeszczałam wkurzona
    Nikt się nie odezwał.
    Nagle słoń przemienił się w... Harry'ego Pottera! (:mrgreen::lol::twisted: ) A raczej w jego nieudaną podróbę... Harry, zobaczywszy mnie, rzucił jakimś zaklęciem, a ja zrobiłam się nieprzytomna.
    Potem, gdy się obudziłam, zobaczyłam przed sobą Pimpusia.
    - Hej, ja ci to od zawsze chciałem powiedzieć. Nie jestem psem... - zaczął i urwał, bo dostałam od Harry'ego patelnią w głowę.
    Obudziłam się. Wstałam z kanapy. Koło mnie stał Pimpek i gdy zobaczył, że się obudziłam, powiedział:
    - Wiesz... Chciałbym się tu przespać... Mogłabyś iść do swojej sypialni?
    - Oczywiście - odpowiedziałam, lekko zmieszana. Po co miałabym iść?? - Ale... Czy ty na pewno jesteś tylko zwykłym psem?
    Zanim pies zdążył odpowiedzieć, do domu wtargnęli ludzie w czarnych mundurach i darli się w niebogłosy:
    - Mamy ją! Mamy ją! Odkryła tajemnicę! Trzeba ją zabrać!
    Stałam, jak oszołomiona. Znowu dostałam patelnią w głowę, tym razem od faceta w mundurze.
    Znowu się obudziłam, już trzeci raz. Tym razem przez telewizję.
    - O, obudziłaś się! - powiedział Pimpuś - To fajnie, bo chciałem ci powiedzieć, żebyś nigdy nie oglądała tego filmu. Był bardzo krótki, ale okropny. Pokazywali, jak jakaś pani śpiewała, a potem śpiewał jakiś gruby pan i na koniec powiedział "Pa-pa-pa-paluszek..." i chyba uciął sobie palca! Jak takie horrory mogą w telewizji *******ć! I potem pokazywali jakieś chleby, szynki i inne! To wszystko zrobili z tego palca, tak?! I na koniec był napis "Tesco"! Straszne...
    Zaczęłam się okropnie śmiać. Nagle przypomniały mi się tamte sny.
    - Ja śnię, czy nie? - zapytałam dla pewności
    - Nie śnisz. - odpowiedział Pimpek, patrząc się na mnie swoimi wielkimi, zdziwionymi oczami - Ale nigdy nie obejrzysz tego filmu, dobrze? Obiecaj! I jeszcze to "Z wierzchu"...
    - Oj, weź! Co do tego "filmu"... To była reklama. A reklamy pojawiają się w różnych momentach, nawet nie wiesz, kiedy. Jak zobaczysz znowu tą śpiewającą panią to przełącz na inny kanał...
    - Dobrze. Chyba ktoś idzie - odparł Pimpek, strzygąc jednym uchem - Tak, ktoś z ciężkimi butami.
    I rzeczywiście. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do mieszkania weszła wysoka, pulchna pani. Ubrana była w wojskowy mundur, a na nogach miała duże i cieżkie, brązowe kozaki. Twarz miała raczej podłużną, jej rude włosy upięte były w kok.
    - Ja do panny Emily - powiedziała

    Niezrozumiała część zapewne. Sorry, ale to jakby wprowadzenie...
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • KLAUDIA16KLAUDIA16 Posty: 909
    edytowano marca 2011
    No to czekamy na CDN!
  • Renamed12Renamed12 Posty: 2,295 Member
    edytowano marca 2011
    No kiedy? Już się doczekać nie mogę.
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    No już. Głupie zrobiłam... :roll: Ale to jakby wprowadzenie

    Ciekawostka: niektóre sny Emily się spełniają... :twisted:
  • Renamed12Renamed12 Posty: 2,295 Member
    edytowano marca 2011
    A tu!
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano marca 2011
    Jest
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top