Już zakończyłam problem "brak-pamięci-i-zapisków" pora na kolejny odcinek. Teraz sobie z powrotem ściągam Riverviev, aby móc wprowadzić tam kopię mojej ulubionej podróżniczej rodzinki (kopia-bo nic się nie zapisało. Dobrze, że miałam Szalonych w studiu)
Rozdział 9: Życie w Bridgeport i nowy zespół
Eddie i Ditto, dwaj nieustraszeni bracia podróżnicy, ostrożnie świecili pochodnią w podziemnym pomieszczeniu, do którego właśnie weszli. Byli zadowoleni z siebie. Szczególnie rad był Ditto, ponieważ odkrył na chińskim targu tajemne przejście do tych piwnic.
-Myślisz, że tu jest bezpiecznie?-spytał Eddie.
-Mam taką nadzieję-odpowiedział jego brat.-Spójrz, tam jest jakaś wystawa.
I rzeczywiście, zza starej, nieco juz popękanej szyby widać było stare, chińskie relikty.
-A może je weźmiemy?-spytał Eddie.
-Żartujesz! Jeszcze nas do więzienia wsadzą. Kto wie, czy nie ciąży na tych reliktach klątwa? A może, jak je weźmiemy, uruchomi się pułapka? Lepiej nie ryzykować. Lepiej zrobić im zdjęcie.
-Ach! Zdjęcie! Zapomniałem wziąć z hotelu aparatu!
-Mniejsza z tym, chodźmy dalej.
Bracia poszli dalej. Idąc wąskim korytarzem, trafili do sali. Po ich lewej stronie znajdowały się zablokowane drzwi, a naprzeciw-napis na ścianie. Ditto, który znał chińki simlisz i w ogóle był bardziej doświadczonym podróżnikiem niż Eddie, tłumaczył znaczki na ścianie:
-Czy ty sądzisz, że nadajesz się na wojownika? Ha, ha! Zobaczymy, czy przeżyjesz wsród moich straszliwych pułapek! Głupi Chińczyk. Oczywiście, że damy sobie radę!-skomentował napis na ścianie.
-Najpierw zróbmy coś z tą kłodką-niechętnie mruknął Eddie.
-I ty masz być podróżnikiem...-z politowaniem uśmiechnął się Ditto.-Tu jest jakiś podest. O ile wiem, takie podesty robią wiele pożytecznych rzeczy!
"Na przykład uruchamiają straszliwe pułapki Pana Chińczyka", pomyślał Eddie. Jednak nie chciał wymęczać swojego brata przełącznikami, dźwigniami (pouczaniem go) i ********* kluczy. Przełamał się i stanął na podeście.
Łańcuch z jednej strony pękł. Łańcuch z drugiej strony pękł. Kłódka pękła. Teraz mogli przejść przez drzwi. Bracia otworzyli je i ruszyli naprzód.
Jednak stanęli w złym miejscu.
Ziemia zadudniła.
Pod wpływem ich ciepła uruchomiła się pułapka.
*****
-Witajcie w naszym klubie.
-Heeeę? Od kiedy to TWÓJ klub? Kupiłaś licencję? Podpisałaś kontrakt? Ukradłaś go? Skoro go ukradłaś, to dlaczego nie rozwiązałaś zagadki pt. Kto ukradł knajpkę?
Jak zwykle wracamy do naszych ulubionych Adelaye i Bena. Adelaye była tak podekscytowana Kujonem (dyskoteką, nie TP) że Ben dla świętego spokoju zabrał ją do knajpki w centrum. Winda zadzwoniła i narzeczeni weszli. Wreszcie zatrzymała się na 10 piętrze. To właśnie cecha miasta Bridgeport-wszystko na wysokim poziomie.
-Zobacz, perkusja i kontrabas!- Ben szturchnął Adelaye.
-Tak, może zagramy? Nie-mam lepszy pomysł. Załóżmy zespół!
-Yyym...?
-Co ty taki niekapowny? Z-e-s-p-ó-ł-m-u-z-y-c-z-n-y-!
-A! Zespół! Dobra... Jak go nazwiemy?
-No proszę, już mi wystarczy tego myślenia! Wiesz, kto ukradł tą zaginioną szczotkę do zębów z ostatniego zlecenia?
-Kto? Ty sama? Czy może jakiś duch?
-Nie! Nikt! Ten dzieciak sobie wszystko zmyślił! Schowała ją do drugiej łazienki... Pomyśleć że chodziłam po parku i pytałam wszystkich o tą durną szczotkę! A właśnie widziałam taki ładny okaz motyla! Nie mamy go w kolekcji! Proszę, wymyśl nazwę. Pliiiz!
-Dobra. Więc... Szalni Narzeczeni! A jak się pobierzemy, to się zmieni.
-Niezły pomysł! Więc, wystarczy zatwierdzić w wytwórny muzycznej...
-To ja idę poćwiczyć na perkusji-oznajmił Ben.-Jakby co, to się dołączysz.
-Okej!
-Co ty tu robisz?-Miksolog był dziwnie rozdrażniony. Przeszkodziło mu to, że Adelaye stoi w pobliżu baru z drinkami.
-Noo, ale miły PAN jest.-odparowała Adelaye.-Jak PAN chce, to sobie pójdę.
-Pytam się-co tu robisz? To mój bar!
Tak się przekomarzali, aż w końcu doszło do bójki!
-Taak, w Bridgeport mieszkają bardzo mili Simowie...-mruknął Ben gdy zobaczył Adelaye bijącą się z miksologiem. Nie zwlekając, dołączył się do bójki. Dwoje na jednego to znacząca przewaga, więc po chwili Adelaye i Ben z dumą powalili wrednego miksologa.
-Ech, poddaję się. Umiecie karate czy co? Szacun-sprecyzował.
Narzeczeni krzyknęli "Ju-huu!" i przybili piątkę. Eee, to w końcu nie wiem, to przyjaciele czy narzeczeni?
*****
Wróćmy do rodziny Kingerfint. Luc właśnie postanowił męczyć ciotkę i matkę swoimi pytaniami.
-Czy to Sunset Valley?
-Tak, Luc.-odpowiedziała Ruth
-Czy tu mieszka rodzina Ćwir?
-Tak, Luc.-odpowiedziała Beatrice.
-Czy tu mieszkał ten klaun?
-Tak, Luc.-odpowiedziała Ruth
-Czy tu są magicy?
-LUC, USPOKUJ SIĘ WRESZCIE!-krzyknęła Beatrice.
*******
Godzina 21.44.
Halo, zapomnieliście?
Ben stuknął się w czoło.
-Kujon!
-Ano właśnie, zapomnieliśmy o Kujonie!
Nawet lepiej. Nie popełniasz już błędów składniowych, jak co to zdarzają ci się literówki, ale to też dosyć rzadko.
Nawet fajnie, początek z tyk "twoim klubem" był nawet fajny.
Zaczęłaś wstawiać zdjęcia, co mnie cieszy. Szkoda, że ja tego drugiego nie widzę. Nad zdjęciami musisz jednak popracować. Nie musisz dawać od razu scenę walki, możesz no dać jak Adelaye kłoci się z barmanem, albo coś. I ten klub jakiś pusty... Nad zdjęciami popracuj. Pamiętasz jak dawałam zdjęcia na konkurs osobistości? Wtedy starałam się zrobić jak najlepsze ujęcia. Chodzi w tym przede wszystkim o to, by się dobrze prezentowały. Popatrz na historie ze zdjęciami i konkursy, np. Top Model. Tam jest świetnie pokazane i tło, i sama postać.
To na tyle, dam jeszcze ogólną ocenę:
9/10 - jest coraz lepiej, ale pi.sz.esz coraz lepiej.
Pzdr
~Taliana
Nawet lepiej. Nie popełniasz już błędów składniowych, jak co to zdarzają ci się literówki, ale to też dosyć rzadko.
Nawet fajnie, początek z tyk "twoim klubem" był nawet fajny.
Zaczęłaś wstawiać zdjęcia, co mnie cieszy. Szkoda, że ja tego drugiego nie widzę. Nad zdjęciami musisz jednak popracować. Nie musisz dawać od razu scenę walki, możesz no dać jak Adelaye kłoci się z barmanem, albo coś. I ten klub jakiś pusty... Nad zdjęciami popracuj. Pamiętasz jak dawałam zdjęcia na konkurs osobistości? Wtedy starałam się zrobić jak najlepsze ujęcia. Chodzi w tym przede wszystkim o to, by się dobrze prezentowały. Popatrz na historie ze zdjęciami i konkursy, np. Top Model. Tam jest świetnie pokazane i tło, i sama postać.
To na tyle, dam jeszcze ogólną ocenę:
9/10 - jest coraz lepiej, ale pi.sz.esz coraz lepiej.
Pzdr
~Taliana
Hurra! Udało mi się! Staram się pracować nad 10 odcinkiem. Nie będą to kulisy . Będzie to miks: będą Podziękowania, Opowieść i... I... Pracuję, co jeszcze mogłoby tam być. Nie chcę być wredna, ale w twoim opisie też znalazłam błędy składniowe :twisted: . Hm, pusty bar... Nie trafiłam w miejscówkę, poza tym to się działo ok. 12-13 czasu gry, kiedy bary są jeszcze trochę opustoszałe. Co jest do robienia w mieście w dzień, kiedy wszystko pozamykane, wszystkie fajne miejsca poodwiedzali, potrzeb nie mogę zaspokoić, bo znalazłam myk z potzebami statycznymi... A praca? Dla Adelaye coś by się znalazło, ale nie chcę jej męczyć . Ben pracuje w nocy-wiadomo, w dzień duchy się nie pokazują. Knajpki i speluny pozwalają nie umrzeć z nudów
Dodam jeszcze takie ciekawostki:
1.Pod chińskim targiem rzeczywiście jest grobowiec, pełen pułapek, również z ostrzeżeniem jednego Chińczyka
2.Tak, w Sunset mieszkał Tragic Clown-teraz spoczywa na cmentarzu, ponieważ utonął. W The Sims: Światowe Życie był bodajże Smutny Klaun opłakujący pomnik innego klauna.
W opisie tego pomnika jest napisane, że pomnik został postawiony na cześć komika, który zginął tragiczną śmiercią.
The Sims 3 w morzach i nie tylko, pływa ryba, która chyba w pewien sposób jest tam na cześć klowna. Zwie się tragiczny błazen i ma na nosie zabawny pomponik. Możemy snuć, że jest to wcielenie klowna. Smutny klown - tragiczny błazen. Synonimy. A klown zginął w wodzie. To jest zbyt gorzka ironia od twórców.
3.W Sunset jest też magik-na szczęście żyjący-który na kilka simowych minut pojawia się w parku, a potem odjeżdża w siną dal (nawet na jakąś parcelę) i znika.
Oddaje głos za porzuceniem i zajęciem się czymś ciekawszym. Rodzinka szaolnych narzeczonych nie zyskała raczej popularności. Śmieszne historie ci nie wychodzą.
Okej. Czekam jeszcze na 2 głosy. Jak do Wielkanocy nikt się nie zgłosi, to P I S Z Ę do 15-16 odcinków (lub rzucam to w niepowiem co) . Zaczęłam wątek Ditta i Eddiego, wątki Kingerfintów i Narzeczonych (oraz Eddiego, Ditta i Narzeczonych) nie połączyły się... Dlatego chcę to przedłużyć. Niewiem ,czemu, ale 1 część (wg mnie stosunkowo gorsza) była bardziej popularna, albo teraźniejsi czytelnicy wstydzą się cokolwiek napisać... DAJCIE KOMENTARZ
1 DAJCIE GŁOS. Buu . Co myślicie o historyjce przygodowej pt. "Na piasku i w lasku" ? DAJCIE GŁOSA. PLIIZ!!
Właśnie. O co w tym wszystkim chodzi i dlaczego to ****ę? Odpowiedzmy na drugie pytanie. W pierwszej chwili jedyna mądra odpowiedź, jaka nasuwa mi się do głowy, to Niewiem!
Właśnie, nie wiadomo! W takim razie, możemy się zapytać Po co są książki? Po co jest telewizja?
I też w pierwszej chwili odpowiedziałabym Niewiem! A jednak...
Gdyby nie telewizja książki i Simsy ( ) na pewno wiele, wiele osób nie miałaby co robić. Na przykład zimą. Chyba zimą nie można cały dzień mrozić się na dworzu, prawda? Albo siedzieć i siedzieć i nic nie robić.
Więc... Po co to ****ę? ****ę to, ponieważ kogoś to może zainteresować, ktoś może ***** czegoś na forum... Po prostu ****ę to, by nie umrzeć z nudów! Ja kocham pisać!
... O co w tym opowiadaniu chodzi? Moja ulubiona kwestia Niewiem??
Dobra, dobra. To nieprawdopodobne, by autor nie wiedział, o co chodzi w jego opowiadzaniu, powieści, wierszu, piosence (Hm. Piosence... O czym to się śpiewa... O domu zabaw i o parasolce! Świetne teksty, nie ma co 8) ). Dobra, dobra. Pierwsza część przedstawia perypetie narzeczonych z Twinbrook (Twinbrook, Twinbrook, Twinbrook ach to ty! I love Twinbrook!), a druga... No cóż, też perypetie Adelaye i Bena... Z tą małą różnicą że przeprowadzili się do Twinbrook i doszła rodzinka Kingerfint.
No właśnie... Kolejny problem! Pt.
Kingerfintowie to dziwna i tajemnicza rodzina. Uwielbiają przeszkadzać innym, a szczególnie sławom. Nic dziwnego, że Kingerfintowie nie mają przyjaciół. Jak już wcześniej pisałam, Kingerfintowie przyjaźnią się tylko między sobą. W naszym opowiadaniu występują:
x Ruthonya Kingerfint, potocznie Ruth
x Beatrice Kingerfint, potocznie Beace
x Luc Kingerfint.
Rozdział 10 pt. Wśród wampirów
There's a ghost trought me...-leciało z głośników.
Adelaye i Ben byli na dyskotece Kujon i, ogólnie mówiąc, świetnie się bawili. Kula dyskotwkowa obracała się, reflektory rzucały niesamowite świetlne kształty na podłogę, a wokół latało konfetti.
-Ta dyskoteka zbyt sztywno się nazywa-krzyknął Ben
-Że co? Nic nie słyszę!! Za głośno tu!!
W tej chwili zadzwonił telefon Adelaye.
-Halo?
-Aa.. Ten... Tego... Jestem Moxie Logan-Sławna trenerka Loli Belle zachowywała się, jakby to ona rozmawiała z kimś sławnym-Cz..czy to pani jest detektywem??
Gdzie ta spinka?! Jak można włamać się do domu chociażby bez spinki?! Nie, to nie złodziej tak gorączkowo myślał. Tak myślała Adela*.
Wreszcie.. JEEEST! Adelaye wetknęła spinkę w dziurkę od klucz i zaczęła ją obracać, poruszać, szarpać, byleby drzwi się otworzyły. Zamek puścił. Adelaye ostrożnie weszła do mieszkania i szybko przemknęła się do salonu.
****
KAP
KAP
KAP
Wróćmy do Kingerfintów. Jak wcześniej pisałam, nocowali w zatęchłym motelu. Na dodatek z dziurawym dachem. Każde "kap" jakie towarzyszyło spadającej do naczynia kropli sprawiało, że Kingerfintowie dostawali apopleksji.
-Ja się stąd umywam-oświadczył Luc i zaczął kierować się do wyjścia.
-A ty dokąd-mruknęła Beatrice w połowie przez sen
-Do samochodu. Tu nie można spać!
-Mhm, przez twoje jęki-ziewnęła Beatrice i zasnęła.
****
Adela coś znalazła. Drobny, staromodny łańcuszek ze złota. To na pewno własność Moxie. Zrobiła komórką zdjęcie biżuterii i przesłała Moxie MMS-em.
Pani Logan, znalazłam coś, co może być Pani pamiątką rodzinną. Czy to ten naszyjnik?
Moxie po dziesięciu dla Adelaye sekundach grozy (bo przecież ktoś mógł wejść do mieszkania) odpisała:
Dziękuję! Rzeczywiście, to ten. Bardzo bym prosiła o szybki zwrot : ) . Moxie Logan
Ale Adelaye jak na razie wolała zdjąć odciski palców z naszyjnika i z paru innych rzeczy w mieszkaniu.
Gdy podeszła do regału i zaczęła zbierać ślady, usłyszała kroki.... Ktoś wszedł do mieszkania.... Adelaye usłyszała głos...
-Well, wu teva! Now wu esti idrk plazma... (Już jesteś wampirem! Musisz napić się krwi...)
-Really? Q Okog? (Naprawdę? Z kogo?)
"No i wpadłam" pomyślała Adelaye."Albo ja stanę się wampirem, albo umrę. I nie będę mogła pokazywać się jako Duch bo Ben mnie wciągnie do swojej straszliwej machiny! A może nie wciągnie??? A może nie umrę??? Kto jest tym wampirem???"
No i stało się....
Do pokoju wparowała Lilly-Bo Chique. "Dobrze, że nie Beau" pomyślała Adela, jednak potem zauważyła, że poziom niebezpieczeństwa jest taki sam. Lilly-Bo miała dziwną, szarą cerę, a gdy otworzyła usta ze zdziwienia, wyraźnie było widać k ł y . Lilly-Bo stała się wampirem...!
****
Godzina 9.00 rano.
"Gdzie jest Adelaye"? myślał Ben. "Nie było jej caŁĄ noc. A jak coś się stało?!"
Ponuro powlókł się do kuchni, aby usmażyć gofry.
C.D.N.
*Skrót od Adelaye, czasem nie chce mi się pisać, albo żeby nie popełnić literówek .
Dzisiejsza ocena będzie niska.
*literówki - mnóstwo
*błędy składniowe -też takie widziałam
*logika - niektóre zdania są dziwnie ułożone, to samo ze zdjęciami
*zdjęcia - szkoda gadać.Ściągnij Photoscape, Gimp, albo po prostu próbuj je robić ładnie a nie na odwal
*akcja, brak humoru - tak jak w punkcie, zaczęła się akcja, nawet fajni, tylko, że zero w tym humoru. Proponuję ci to zamknąć/usunąć i założyć nowy temat. Historia mogłaby być detektywistyczna, albo przygodowa. Do komedii się nie nadajesz.Zdjęcia są koszmarne, na jednym z nich Moxie tańczy w Kujonie, chociaż pis.z.esz, że to ona dzwoniła do Adeli z zupełnie innego miejsca.
Nie wiem pis.ze się oddzielnie.
Słabiutko dzisiaj. Nie będę nawet głębiej wczytywać się w tekst, bo jestem już zmęczona.
Ocena końcowa: 6/10
I zwróć uwagę na pogrubiony tekst. Tutaj na forum trzeba albo mieć dużo lubiabych użytkowników, albo dobrą rękę do czegoś - inaczej nie licz na to, że twoja historia/dzieło/blog/film/cokolwiek będzie popularna i ludzie chętnie odwiedzą twój temat.
Tak, wiem, że Moxie tańczy w Kujonie. Nie przypominałam sobie innego nazwiska, poza tym w grze też Logan dzwoniła ze zleceniem, chociaż w najlepsze tańczyła kilkanaście centymetrów dalej :shock:
Nawiasem mówiąc: przygotowuję historię przygodową, ale żeby to wszystko ogarnąć, moi Simowie muszą mieszkać w Egipcie albo muszę stworzyć świat Egiptopodobny. W grze pojawiał mi się taki błąd, że potem można było mieszkać w Al Simharze, ale głupek nie chce przyjść :XD:
Komentarz
Rozdział 9: Życie w Bridgeport i nowy zespół
Eddie i Ditto, dwaj nieustraszeni bracia podróżnicy, ostrożnie świecili pochodnią w podziemnym pomieszczeniu, do którego właśnie weszli. Byli zadowoleni z siebie. Szczególnie rad był Ditto, ponieważ odkrył na chińskim targu tajemne przejście do tych piwnic.
-Myślisz, że tu jest bezpiecznie?-spytał Eddie.
-Mam taką nadzieję-odpowiedział jego brat.-Spójrz, tam jest jakaś wystawa.
I rzeczywiście, zza starej, nieco juz popękanej szyby widać było stare, chińskie relikty.
-A może je weźmiemy?-spytał Eddie.
-Żartujesz! Jeszcze nas do więzienia wsadzą. Kto wie, czy nie ciąży na tych reliktach klątwa? A może, jak je weźmiemy, uruchomi się pułapka? Lepiej nie ryzykować. Lepiej zrobić im zdjęcie.
-Ach! Zdjęcie! Zapomniałem wziąć z hotelu aparatu!
-Mniejsza z tym, chodźmy dalej.
Bracia poszli dalej. Idąc wąskim korytarzem, trafili do sali. Po ich lewej stronie znajdowały się zablokowane drzwi, a naprzeciw-napis na ścianie. Ditto, który znał chińki simlisz i w ogóle był bardziej doświadczonym podróżnikiem niż Eddie, tłumaczył znaczki na ścianie:
-Czy ty sądzisz, że nadajesz się na wojownika? Ha, ha! Zobaczymy, czy przeżyjesz wsród moich straszliwych pułapek! Głupi Chińczyk. Oczywiście, że damy sobie radę!-skomentował napis na ścianie.
-Najpierw zróbmy coś z tą kłodką-niechętnie mruknął Eddie.
-I ty masz być podróżnikiem...-z politowaniem uśmiechnął się Ditto.-Tu jest jakiś podest. O ile wiem, takie podesty robią wiele pożytecznych rzeczy!
"Na przykład uruchamiają straszliwe pułapki Pana Chińczyka", pomyślał Eddie. Jednak nie chciał wymęczać swojego brata przełącznikami, dźwigniami (pouczaniem go) i ********* kluczy. Przełamał się i stanął na podeście.
Łańcuch z jednej strony pękł. Łańcuch z drugiej strony pękł. Kłódka pękła. Teraz mogli przejść przez drzwi. Bracia otworzyli je i ruszyli naprzód.
Jednak stanęli w złym miejscu.
Ziemia zadudniła.
Pod wpływem ich ciepła uruchomiła się pułapka.
*****
-Witajcie w naszym klubie.
-Heeeę? Od kiedy to TWÓJ klub? Kupiłaś licencję? Podpisałaś kontrakt? Ukradłaś go? Skoro go ukradłaś, to dlaczego nie rozwiązałaś zagadki pt. Kto ukradł knajpkę?
Jak zwykle wracamy do naszych ulubionych Adelaye i Bena. Adelaye była tak podekscytowana Kujonem (dyskoteką, nie TP) że Ben dla świętego spokoju zabrał ją do knajpki w centrum. Winda zadzwoniła i narzeczeni weszli. Wreszcie zatrzymała się na 10 piętrze. To właśnie cecha miasta Bridgeport-wszystko na wysokim poziomie.
-Zobacz, perkusja i kontrabas!- Ben szturchnął Adelaye.
-Tak, może zagramy? Nie-mam lepszy pomysł. Załóżmy zespół!
-Yyym...?
-Co ty taki niekapowny? Z-e-s-p-ó-ł-m-u-z-y-c-z-n-y-!
-A! Zespół! Dobra... Jak go nazwiemy?
-No proszę, już mi wystarczy tego myślenia! Wiesz, kto ukradł tą zaginioną szczotkę do zębów z ostatniego zlecenia?
-Kto? Ty sama? Czy może jakiś duch?
-Nie! Nikt! Ten dzieciak sobie wszystko zmyślił! Schowała ją do drugiej łazienki... Pomyśleć że chodziłam po parku i pytałam wszystkich o tą durną szczotkę! A właśnie widziałam taki ładny okaz motyla! Nie mamy go w kolekcji! Proszę, wymyśl nazwę. Pliiiz!
-Dobra. Więc... Szalni Narzeczeni! A jak się pobierzemy, to się zmieni.
-Niezły pomysł! Więc, wystarczy zatwierdzić w wytwórny muzycznej...
-To ja idę poćwiczyć na perkusji-oznajmił Ben.-Jakby co, to się dołączysz.
-Okej!
-Co ty tu robisz?-Miksolog był dziwnie rozdrażniony. Przeszkodziło mu to, że Adelaye stoi w pobliżu baru z drinkami.
-Noo, ale miły PAN jest.-odparowała Adelaye.-Jak PAN chce, to sobie pójdę.
-Pytam się-co tu robisz? To mój bar!
Tak się przekomarzali, aż w końcu doszło do bójki!
-Taak, w Bridgeport mieszkają bardzo mili Simowie...-mruknął Ben gdy zobaczył Adelaye bijącą się z miksologiem. Nie zwlekając, dołączył się do bójki. Dwoje na jednego to znacząca przewaga, więc po chwili Adelaye i Ben z dumą powalili wrednego miksologa.
-Ech, poddaję się. Umiecie karate czy co? Szacun-sprecyzował.
Narzeczeni krzyknęli "Ju-huu!" i przybili piątkę. Eee, to w końcu nie wiem, to przyjaciele czy narzeczeni?
*****
Wróćmy do rodziny Kingerfint. Luc właśnie postanowił męczyć ciotkę i matkę swoimi pytaniami.
-Czy to Sunset Valley?
-Tak, Luc.-odpowiedziała Ruth
-Czy tu mieszka rodzina Ćwir?
-Tak, Luc.-odpowiedziała Beatrice.
-Czy tu mieszkał ten klaun?
-Tak, Luc.-odpowiedziała Ruth
-Czy tu są magicy?
-LUC, USPOKUJ SIĘ WRESZCIE!-krzyknęła Beatrice.
*******
Godzina 21.44.
Halo, zapomnieliście?
Ben stuknął się w czoło.
-Kujon!
-Ano właśnie, zapomnieliśmy o Kujonie!
Ben i Adelaye pędem pobiegli na dyskotekę.
Nawet fajnie, początek z tyk "twoim klubem" był nawet fajny.
Zaczęłaś wstawiać zdjęcia, co mnie cieszy. Szkoda, że ja tego drugiego nie widzę. Nad zdjęciami musisz jednak popracować. Nie musisz dawać od razu scenę walki, możesz no dać jak Adelaye kłoci się z barmanem, albo coś. I ten klub jakiś pusty... Nad zdjęciami popracuj. Pamiętasz jak dawałam zdjęcia na konkurs osobistości? Wtedy starałam się zrobić jak najlepsze ujęcia. Chodzi w tym przede wszystkim o to, by się dobrze prezentowały. Popatrz na historie ze zdjęciami i konkursy, np. Top Model. Tam jest świetnie pokazane i tło, i sama postać.
To na tyle, dam jeszcze ogólną ocenę:
9/10 - jest coraz lepiej, ale pi.sz.esz coraz lepiej.
Pzdr
~Taliana
Hurra! Udało mi się! Staram się pracować nad 10 odcinkiem. Nie będą to kulisy
Dodam jeszcze takie ciekawostki:
1.Pod chińskim targiem rzeczywiście jest grobowiec, pełen pułapek, również z ostrzeżeniem jednego Chińczyka
2.Tak, w Sunset mieszkał Tragic Clown-teraz spoczywa na cmentarzu, ponieważ utonął. W The Sims: Światowe Życie był bodajże Smutny Klaun opłakujący pomnik innego klauna.
Więcej o Smutnym i Tragic Klaunie
3.W Sunset jest też magik-na szczęście żyjący-który na kilka simowych minut pojawia się w parku, a potem odjeżdża w siną dal (nawet na jakąś parcelę) i znika.
Mam już koncepcję
Czyli:
KULISY
HISTORIA
LECZ
Mam pytanko: Kontynuować tą opowieść czy ją porzucić i zająć się czymś ciekawszym? :-) Czekam na 3 głosy na TAK lub na NIE
1 DAJCIE GŁOS. Buu
Zacznijmy od kulis, których tematem głównym jest:
Właśnie. O co w tym wszystkim chodzi i dlaczego to ****ę? Odpowiedzmy na drugie pytanie. W pierwszej chwili jedyna mądra odpowiedź, jaka nasuwa mi się do głowy, to Niewiem!
Właśnie, nie wiadomo! W takim razie, możemy się zapytać Po co są książki? Po co jest telewizja?
I też w pierwszej chwili odpowiedziałabym Niewiem! A jednak...
Gdyby nie telewizja książki i Simsy (
Więc... Po co to ****ę? ****ę to, ponieważ kogoś to może zainteresować, ktoś może ***** czegoś na forum... Po prostu ****ę to, by nie umrzeć z nudów! Ja kocham pisać!
... O co w tym opowiadaniu chodzi? Moja ulubiona kwestia Niewiem??
Dobra, dobra. To nieprawdopodobne, by autor nie wiedział, o co chodzi w jego opowiadzaniu, powieści, wierszu, piosence (Hm. Piosence... O czym to się śpiewa... O domu zabaw i o parasolce! Świetne teksty, nie ma co 8) ). Dobra, dobra. Pierwsza część przedstawia perypetie narzeczonych z Twinbrook (Twinbrook, Twinbrook, Twinbrook ach to ty! I love Twinbrook!), a druga... No cóż, też perypetie Adelaye i Bena... Z tą małą różnicą że przeprowadzili się do Twinbrook i doszła rodzinka Kingerfint.
No właśnie... Kolejny problem! Pt.
Kingerfintowie to dziwna i tajemnicza rodzina. Uwielbiają przeszkadzać innym, a szczególnie sławom. Nic dziwnego, że Kingerfintowie nie mają przyjaciół. Jak już wcześniej pisałam, Kingerfintowie przyjaźnią się tylko między sobą. W naszym opowiadaniu występują:
x Ruthonya Kingerfint, potocznie Ruth
x Beatrice Kingerfint, potocznie Beace
x Luc Kingerfint.
Rozdział 10 pt. Wśród wampirów
There's a ghost trought me...-leciało z głośników.
Adelaye i Ben byli na dyskotece Kujon i, ogólnie mówiąc, świetnie się bawili. Kula dyskotwkowa obracała się, reflektory rzucały niesamowite świetlne kształty na podłogę, a wokół latało konfetti.
-Ta dyskoteka zbyt sztywno się nazywa-krzyknął Ben
-Że co? Nic nie słyszę!! Za głośno tu!!
W tej chwili zadzwonił telefon Adelaye.
-Halo?
-Aa.. Ten... Tego... Jestem Moxie Logan-Sławna trenerka Loli Belle zachowywała się, jakby to ona rozmawiała z kimś sławnym-Cz..czy to pani jest detektywem??
-Taak, to ja-mruknęła Adelaye-O co chodzi?
-Boo... Jjaa... Zaginął mój cenny naszyjniikk... ****-oddejrzzewwam...
I tu Moxie zająknęła się jeszcze bardziej...
...
...
...
-Ja podejrzewam Beau Merricka-Logan odzyskała swój normalny głos.
Dla tych, którzy nie wiedzą, kto to Beau-Beau to w a m p i r !
-Pani by go przepytała i przeszukała jego dom... To cenna pamiątka rodzinna.. Proszę...-błagała Moxie.
-Dobrze-I Adelaye rozłączyła się.-Muszę iść-rzuciła do Bena
-Zlecenie? W nocy?-zdziwił się Ben.
****
Noc...
Przeciekający dach... Stary, zatęchły motel na drodze wylotowej z Sunset... Porażka!
Rodzinka Kingerfintów musiała gdzieś przenocować, prawda?
Ale dlaczego w tym śmierdzącym motelu??
Luc też tak myślał...
Beatrice też tak myślała
I Ruth też...
-KIEDY NASTANIE RANEK?!-krzyknęli równocześnie
****
Gdzie ta spinka?! Jak można włamać się do domu chociażby bez spinki?! Nie, to nie złodziej tak gorączkowo myślał. Tak myślała Adela*.
Wreszcie.. JEEEST! Adelaye wetknęła spinkę w dziurkę od klucz i zaczęła ją obracać, poruszać, szarpać, byleby drzwi się otworzyły. Zamek puścił. Adelaye ostrożnie weszła do mieszkania i szybko przemknęła się do salonu.
****
KAP
KAP
KAP
Wróćmy do Kingerfintów. Jak wcześniej pisałam, nocowali w zatęchłym motelu. Na dodatek z dziurawym dachem. Każde "kap" jakie towarzyszyło spadającej do naczynia kropli sprawiało, że Kingerfintowie dostawali apopleksji.
-Ja się stąd umywam-oświadczył Luc i zaczął kierować się do wyjścia.
-A ty dokąd-mruknęła Beatrice w połowie przez sen
-Do samochodu. Tu nie można spać!
-Mhm, przez twoje jęki-ziewnęła Beatrice i zasnęła.
****
Adela coś znalazła. Drobny, staromodny łańcuszek ze złota. To na pewno własność Moxie. Zrobiła komórką zdjęcie biżuterii i przesłała Moxie MMS-em.
Pani Logan, znalazłam coś, co może być Pani pamiątką rodzinną. Czy to ten naszyjnik?
Moxie po dziesięciu dla Adelaye sekundach grozy (bo przecież ktoś mógł wejść do mieszkania) odpisała:
Dziękuję! Rzeczywiście, to ten. Bardzo bym prosiła o szybki zwrot : ) . Moxie Logan
Ale Adelaye jak na razie wolała zdjąć odciski palców z naszyjnika i z paru innych rzeczy w mieszkaniu.
Gdy podeszła do regału i zaczęła zbierać ślady, usłyszała kroki.... Ktoś wszedł do mieszkania.... Adelaye usłyszała głos...
-Well, wu teva! Now wu esti idrk plazma... (Już jesteś wampirem! Musisz napić się krwi...)
-Really? Q Okog? (Naprawdę? Z kogo?)
"No i wpadłam" pomyślała Adelaye."Albo ja stanę się wampirem, albo umrę. I nie będę mogła pokazywać się jako Duch bo Ben mnie wciągnie do swojej straszliwej machiny! A może nie wciągnie??? A może nie umrę??? Kto jest tym wampirem???"
No i stało się....
Do pokoju wparowała Lilly-Bo Chique. "Dobrze, że nie Beau" pomyślała Adela, jednak potem zauważyła, że poziom niebezpieczeństwa jest taki sam. Lilly-Bo miała dziwną, szarą cerę, a gdy otworzyła usta ze zdziwienia, wyraźnie było widać k ł y . Lilly-Bo stała się wampirem...!
****
Godzina 9.00 rano.
"Gdzie jest Adelaye"? myślał Ben. "Nie było jej caŁĄ noc. A jak coś się stało?!"
Ponuro powlókł się do kuchni, aby usmażyć gofry.
C.D.N.
*Skrót od Adelaye, czasem nie chce mi się pisać, albo żeby nie popełnić literówek
*literówki - mnóstwo
*błędy składniowe -też takie widziałam
*logika - niektóre zdania są dziwnie ułożone, to samo ze zdjęciami
*zdjęcia - szkoda gadać.Ściągnij Photoscape, Gimp, albo po prostu próbuj je robić ładnie a nie na odwal
*akcja, brak humoru - tak jak w punkcie, zaczęła się akcja, nawet fajni, tylko, że zero w tym humoru.
Proponuję ci to zamknąć/usunąć i założyć nowy temat. Historia mogłaby być detektywistyczna, albo przygodowa. Do komedii się nie nadajesz.Zdjęcia są koszmarne, na jednym z nich Moxie tańczy w Kujonie, chociaż pis.z.esz, że to ona dzwoniła do Adeli z zupełnie innego miejsca.
Nie wiem pis.ze się oddzielnie.
Słabiutko dzisiaj. Nie będę nawet głębiej wczytywać się w tekst, bo jestem już zmęczona.
Ocena końcowa: 6/10
I zwróć uwagę na pogrubiony tekst. Tutaj na forum trzeba albo mieć dużo lubiabych użytkowników, albo dobrą rękę do czegoś - inaczej nie licz na to, że twoja historia/dzieło/blog/film/cokolwiek będzie popularna i ludzie chętnie odwiedzą twój temat.
Nawiasem mówiąc: przygotowuję historię przygodową, ale żeby to wszystko ogarnąć, moi Simowie muszą mieszkać w Egipcie albo muszę stworzyć świat Egiptopodobny. W grze pojawiał mi się taki błąd, że potem można było mieszkać w Al Simharze, ale głupek nie chce przyjść :XD:
Ponepate (simlish-Do widzenia)