Domyślam się, że wcale nie wiecie, o co tu chodzi. Najpierw wat trochę wprowadzę... Dawno, dawno temu, kiedy nie miałam jeszcze problemów z wysyłaniem rzeczy na tę stronę miałam historię Mandy Green. Minął rok. I teraz znowu będziecie mogli czytać te nudne wynurzenia. Ale nie moje - Mandy!
(Jeśli chcecie dowiedzieć się, co było wcześniej - w moim studio znajdziecie bodajże cztery części "Z pamiętnika Mandy Green". Smacznego!)

Tak, tak. To znowu ja. Minęło sporo czasu i będę musiała to wszystko nadrobić. Nie będzie trudno. Pewnie zauważyliście, że wyglądam... nieco inaczej. Musiałam się przeprowadzić. Ale zacznę od początku. Po rozwodzie rodziców mieszkałam sobie w spokojnym Riverview. Co jakiś czas spotykałam się z Rob'em i mamą, ale ogólnie mieszkałam z tatą. Jednak - był wojskowym. Niedawno kazali mu jechać na wojnę. Strasznie to przeżyłam, ale nie miał wyboru. A, że ja nie mogłam zostać sama, a do mamy nie chciałam się wprowadzić z przyczyn oczywistych - wiejska dziewczyna taka jak ja musiała przeprowadzić się do miasta!

To osoby do których się wprowadziłam - moje ciotki. Są młodszymi siostrami mojej mamy. Mój tato nie miał rodzeństwa. Tak, więc ta po lewej to Ashley - jest sławna, ale właściwie nie wiadomo dlaczego. Trochę jak Kim Kardashian... Ta po prawej to Nicole. Jest w znanym zespole. Raz gra na perkusji, a raz na gitarze... potrafi grać na wszystkim. Tak, więc musiałam się do nich wprowadzić. Nie chciały, żebym w mieście zrobiła z siebie - i z nich pośmiewisko, więc zmieniły mi fryzurę i mój "styl" jeśli można to tak nazwać.

Teraz zamiast mieszkać w małym domku na wsi, mieszkam w wieżowcu w centrum miasta. Chodzi o Bridgeport. To miasto na drugim końcu kraju, ale musiałam się przeprowadzić. Mieszkam tutaj dopiero dwa dni. Z ciotkami nieźle mi się układa, ale jeszcze ich za dobrze nie znam. Z czasem się to pewnie zmieni. Tak, czy inaczej mam nadzieję. Dużo osób może pomyśleć, że jest mi teraz wspaniale - mieszkam w mieście ze sławnymi ciotkami, ale brakuje mi ciszy i spokoju, jaki panował w Riverview. Tutaj nie jest tak rodzinnie. Mama czasami przyjeżdża do Ashley i Nicole, ale nic nie zastąpi mi mojej kochanej wsi, własnego podwórka, znajomych i tego wszystkiego, co miałam tam.

Salon w tym mieszkaniu jest mały, jak to w wieżowcach, ale jest ładnie oszklony. Miło się tutaj nawet czasami siedzi. Czasami nawet lepiej niż w moim dawnym domu.

To jest mój pokój. Ciotki specjalnie go dla mnie urządziły. Nie ma tutaj jakiś niewadomo jakich luksusów, więc mi się podoba. I cieszę się, że mam swój własny pokój i nie muszę go z nikim dzielić.

Tego wieczora ciocia Ashley postanowiła zapoznać mnie z miastem. A właściwie chodziło tu tylko o pójście do baru. Nie musiałyśmy korzystać z metra, bo bar był tuż obok naszego domu.

Jazda windą. Jako dziewczyna ze wsi mimo iż wiedziałam, co to jest winda i nie raz z niej korzystałam, miałam obawy. Właściwie zawsze je miałam, kiedy jechałam windą. Boję się, że winda stanie w miejscu, albo spadnie. Jestem młoda i zamierzam jeszcze trochę pożyć.

Kiedy już byłyśmy w barze ciotka zapytała, co chcę wypić. Legalnie mogłam już "kosztować" alkoholu, ale nie piłam go nigdy. No oprócz tej imprezy u kolegi dawno temu... Aha i to, że mogę już pić, nie oznacza, że jestem dorosła. W moim kraju jest inaczej. A ja mam szesnaście lat.

Później ciotka trochę za bardzo wyluzowała i... tańczyła na stole. Ale właściwie ona robi to na każdej imprezie bez względu na to, czy to urodziny, ślub, czy pogrzeb.

Wróciłyśmy o 00:52. A następnego dnia miałam iść do szkoły. A wolałabym nie spóźnić się pierwszego dnia w nowej szkole. Zaraz zasnę, więc kończę. Dobranoc...
Komentarz
Rano obudziłam się tak, jak w Riverview. Też musiałam iść do szkoły, ale tym razem to była szkoła z innymi ludźmi i w ogóle inna. Dzisiaj jeszcze będzie sielanka, ale jak już tutaj trochę pochodzę... Na pewno nie znajdę tu wielu przyjaciół, bo w tym mieście żyją same gwiazdy i ja będę szarą myszką. No oby tak nie było. Smutno jest mi też z powodu Cyrusa Shallow... no wiecie, byłam w nim zakochana jeszcze jak mieszkałam w Riverview, teraz już mi się świetnie z nim układało i musiałam się wyprowadzić. Tutaj pewnie nie znajdę chłopaka.
Szkoła wygląda tak samo, ale tutaj czuję się bardzo nieswojo. Pierwszy dzień, to może będzie fajnie. Ale lepiej by było, gdybym poszła tutaj od nowego roku szkolnego, a nie w połowie, jak teraz.
Koniec pierwszego dnia i przeżyłam. I pewnie dziwicie się, dlaczego stoję przed Ośrodkiem Naukowym... Po prostu to moja praca domowa. Napisać recenzję z tego, co się widziało i o tym, o czym opowiadali w różnych miejscach. Mi akurat wylosowali Ośrodek Naukowy. Tak szczerze, to było bardzo fajnie. Może zostanę naukowcem... nie, to tylko żart! Nie wiem jeszcze, kim zostanę. W tym mieście mam więcej perspektyw i mogę być kim chcę. Nie jestem jeszcze dorosła, ale szesnaście lat to jest już coś. W tym roku będę mieć 17. Teraz jest Kwiecień, a ja w Sierpniu mam urodziny. Może będę już mieć przyjaciółkę... tego nie wiem.
Po drodze do domu postanowiłam trochę zboczyć z trasy i pojechałam do biblioteki. Kiedy mieszkałam jeszcze na wsi nie odwiedzałam biblioteki często, bo wolałam "imprezować" z koleżankami. Teraz spróbuję się trochę wyciszyć i może pouczyć, bo szczerze mówiąc, to dawno tego nie robiłam.
W bibliotece poznałam pewną dziewczynę. Zaczęłyśmy gadać i po chwili byłyśmy już jak przyjaciółki. Niestety musiałam iść do domu, bo było już bardzo późno. Szkoda, bo na prawdę świetnie się z nią dogadywałam. Na szczęścia wymieniłyśmy się numerami i możemy dzwonić do siebie. Z chęcią się z nią jeszcze spotkam. Nawet chodzi do mojej klasy, a ja jakoś jej nie zauważyłam. Ale jutro będziemy siedzieć razem!
Kiedy wróciłam do domu ciotki nawet nie zauważyły, że nie nie było cały dzień. Jak wychodziłam, to spały, a teraz robią jakąś imprezę na tarasie. Nie będę się wtrącać. Chyba pójdę spać, bo chcę się wyspać.
Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Było jeszcze wcześnie, koło dwudziestej. Dlaczego zdawało mi się, że jest późno? Nie wiem. Ta moja chora psychika... Postanowiłam zadzwonić do Jess (bo tak miała na imię nowa przyjaciółka Mandy) i trochę pogadać.
Gadałyśmy w końcu całą noc. W końcu popatrzyłam na zegar i było "trochę" późno. Musiałyśmy skończyć gadać. Szkoda, bo z Jess świetnie się dogadujemy.
Położyłam się spać i natychmiast zasnęłam. Nie musiałam się nawet starać zasnąć. Jutro środa. Drugi dzień w szkole, nauka. Ale chyba dostanę niezłą ocenę za tę recenzję. No mam nadzieję, bo trochę się przy niej namęczyłam. Dobranoc...
Kiedy w Riverview się budziłam zawsze czułam zapach świeżego, wiejskiego powietrza. A tutaj... spalin. Nie za miło tutaj jest, ale przecież nie mam wyboru. Muszę tutaj mieszkać, aż... nawet nie wiem, do kiedy mam tutaj mieszkać. Aż tato wróci? Aż mama rozstanie się z nowym facetem? Jednak jednej myśli nie mogę się pozbyć - że muszę iść do szkoły, bo się spóźnię!
Jestem fanką:):):)
Bardzo dziękuję, że wam się podoba. Staram się pisać historię bez żadnych zjawisk paranormalnych, bo stawiam na naturalność. I bardzo wam dziękuję za wsparcie, bo to właśnie wy mobilizujecie mnie do pisania tej historii. W poniedziałek, albo we wtorek będzie nowa część.
Oby tak dalej.
Znowu do szkoły. To dopiero drugi dzień, ale mi już się nie chce chodzić. Plusem jest jednak to, że mam już tutaj przyjaciółkę. Dzisiaj po szkole się pewnie spotkamy. W tym mieście jest gdzie się spotykać, ale też nie ma. Jest tutaj dużo miejsc, ale w Riverview było dużo pięknych parków itp. A ja ciągle o tym Riverview. To moja przeszłość, więc powinnam o tym zapomnieć. Jednak nie mogę, bo przecież się tam wychowywałam. A teraz to jest tak daleko, że nawet nie mogę tam pojechać, żeby sobie popatrzeć.
Od razu po szkole miałam się spotkać z Jess, ale powiedziała mi, że musi najpierw wrócić do domu, bo jej tato będzie się denerwował. Nie znam jej taty i na dodatek nigdy u niej nie byłam. Spotkamy się trochę później w punkcie widokowym, czy jak to się tam nazywa. Nie byłam tam, więc Jess chce mnie trochę oprowadzić. A w szkole było świetnie. Poznałam resztę mojej klasy, nawet mnie polubili. Tylko jedna dziewczyna była trochę wredna, bo chłopak, który jej się podoba ciągle ze mną gadał. Mi tam on się nie podoba. Jest sławny, ale słyszałam o nim okropne rzeczy. Na przykład, że chodzi z dziewczynami tylko po to, żeby wzbudzić jakiś skandal, albo coś w tym stylu. Lepiej nie będę się z nim przyjaźnić.
Ponieważ miałam jeszcze trochę czasu, wróciłam na chwilę do domu. Okazało się, że ciocia Nicole wyjeżdża w trasę koncertową. Będzie w wielu różnych miejscach, więc nie będzie jej kilka miesięcy. Zostanę tylko z ciocią Ashley, ale jakoś damy radę. I tak właściwie, to ja się sama sobą zajmują, one tylko pozwalają mi mieszkać u siebie.
Jess zadzwoniła, że nie może niestety wyjść z domu, bo jej młodsza siostra by sama została. Zaproponowała, żebym do niej poszła. Trochę się wstydziłam, ale to przecież moja przyjaciółka, a dla niej zrobię wszystko!
Kiedy u niej byłam poznałam jej siostrę, Evę. Jest trochę starsza niż myślałam, ale nie dziwię się, że w tym mieście trochę strasznie jest zostawiać dzieci same w domu.
Później Eva poszła do swojego pokoju i same siedziałyśmy i gadałyśmy o rzeczach ważnych, nieważnych i o takich, o których nie powinno się gadać. Jak to dziewczyny. Jeszcze tydzień temu mieszkałam w Riverview i nie miałam tam takiej najlepszej przyjaciółki, tylko takie bardziej koleżanki. A teraz mam i koleżanki i najlepszą przyjaciółkę. Dziwię się, że taka ładna dziewczyna jak ona przyjaźni się właśnie ze mną. Powiedziała mi, że to nie było tak, że nikt się nie chciał z nią przyjaźnić, tylko ona czekała na "tę jedyną". Przyjaciółkę oczywiście!
Brat Jess wreszcie wrócił i mogłyśmy wyjść na miasto. Ale nie chciało nam się do tego punktu widokowego. Postanowiłyśmy pójść do salonu urody. Jess chciała zmienić ogólnie swój image, a ja tylko tę durną fryzurę, którą zrobiła mi ciotka. No i może zrobiłabym sobie makijaż...
Nie wiem, co wy o tym sądzicie, ale moim zdaniem wyglądam świetnie. Już nie jak zwykle jakie ulizane włosy, tylko jak na prawdziwą nastolatkę przystało, coś ładnego na głowie. Zapłaciłyśmy i poszłyśmy dalej odbijać miasto.
Byłyśmy trochę głodne, więc poszłyśmy do restauracji. Tak się cieszę, że mam z kim spędzać czas! Uwielbiam Jess. To najlepsza przyjaciółka, jaką można mieć. Jeśli macie, to wiecie, o czym mówię.
Kiedy zjadłyśmy, miałyśmy pójść do kina, ale... zadzwoniła moja mama. Bardzo rzadko dzwoniła i tylko w jakiejś ważnej sprawie. Wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie, ale myślałam, że zrobi to trochę... później. Ale jednak nie. Moja mama wychodzi za mąż! Znowu!
na razie przeczytałam pierwszy odcinek i mi sie podoba
przeczytałam resztę i moja ocena:
fajnie. podoba mi się.
pi.szesz prosto i zrozumiale a to (wg mojej polonistki) jest najważniejsze.
jeszcze jedno:
kiedy będziemy mogli spodziewać się kolejnego odcinka?