Witam i ogłaszam wszem i wobec [czy jak to tam się mówiło] że to co teraz przeczytacie...zresztą po prostu przeczytajcie i oceńcie 8)
1.
-Niech pan jedzie szybciej!-warknął szczupły mężczyzna odrywając nos od jakichś papierów.Taksówka od 2 minut prawie nie ruszyła z miejsca.
-Nie widzi pan tego korku przed nami!
Mężczyzna spojrzał na zegarek i lekko zbladł
-Za 10 minut muszę być na miejscu!
-Co ja panu poradzę...
Młodzieniec zawahał się chwilę po czym spakował wszystko do torby podróżnej,wyskoczył z taksówki i zaczął biec ulicą.Taksówkarz krzyczał coś do niego ale on nie zwrócił na to uwagi,po prostu biegnąc.
Po chwili zatrzymał się z myślą że już za późno jednak coś kazało mu próbować do końca.Zobaczył auto które stało już przed korkiem...
"Może jedzie w stronę portu"...-pomyślał,chociaż praktycznie już bez żadnej nadziei.Podbiegł i zapukał w szybę auta na skrzyżowaniu
-Jedzie pan do portu?
-Nie,ale to nie daleko...mogę pana podwieźć
Kiedy Marcin wsiadł do samochodu,zabłysło zielone światło i ruszyli
-5 minut...-jęknął
...
-Dziękuje-krzyknął i co sił w nogach zaczął pędzić do statku,który zaraz miał odpływać.
Marcin pokazał bilet i w ostatniej chwili wsiadł na statek do Polski.
Koniec części pierwszej.
*5 minut nie pewnej ciszy po czym nastąpiły oklaski*

Mówcie co poprawić,i czy w ogóle kontynułować.To taki wstęp więc nie myślcie że tylko na tyle mnie stać
Komentarz
Wejdziesz ?
Zapraszam: http://forum.thesims3.com/jforum/posts/list/262492.page
2.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
Zaczął padać deszcz.Marcin po włożeniu walizek do kajuty zajął się zwiedzaniem wycieczkowca,był piękny i było na nim wiele atrakcji ale niestety w większości zamkniętych przez deszcz.Na statku było mnóstwo ludzi więc mężczyzna zaczął s.z.u.k.a.ć bardziej ustronnego miejsca.Po 20 minutach s.z.u.k.a.n.i.a zrezygnował bo chyba każdy miał ten sam pomysł już przed nim.Zmęczony ruszył w stronę kajuty.Położył się a przed snem zauważył jeszcze piorun który walnął nie daleko od statku.
............................................
około 10 godzin później
Marcina obudziło silne szarpnięcie na statku,był sztorm.Kiedy się rozbudził stwierdził że jest 3 w nocy,pewnie zasnąłby znowu gdyby nie to że na wycieczkowcu zaczął wyć alarm.Zerwał się na równe nogi,przebrał się i wyszedł z kajuty.Panowało wielkie poruszenie.Przez myśl przebiegło mu że statek tonie jednak starając wyrzucić z siebie tą myśl pobiegł za innymi.Na korytarzu panował straszny tłok.Po chwili biegania za innymi Marcin stwierdził że osoby przed nim nawet nie wiedzą gdzie idą,przecisnął się więc przez panikujący tłum i skierował się w przeciwnym kierunku.Chciał sprawdzić co się dzieje ze statkiem i czy burza miała na to wpływ.Drzwi za którymi były mechanizmy statku-to był jego cel.Niestety gdy tam dotarł zastał wielki pożar...paliło się czerwone światło które sygnalizowało uszkodzenie statku.Usłyszał słaby głoś "ratunku..." po czym pobiegł w tamtą stronę.
Koniec części 2
-Auć!-krzyknął automatycznie odskakując.Ogień lizał jego dłonie.
Krzywiąc się z bólu rozejrzał się za gaśnicą jednak nic takiego nie znalazł.
Statek przechylił się na prawą stronę.Do pomieszczenia napłynęła woda.
Trochę płomieni zgasło,jednak nie pocieszyło to Marcina.Wiedział już że zatonięcie statku było kwestią minut.
Brodząc w lodowatej wodzie sięgającej mu do kostek zaczął s.z.u.k.a.ć jakichś oznak życia.Woda przybierała ze sporą prędkością.
Już miał zawracać,jednak coś przykuło jego uwagę.Woda w jednym miejscu falowała...podszedł tam i zauważył mocno poparzonego i przygniecionego przez coś człowieka.Nie dawał oznak życia jednak Marcin nie miał zamiaru go zostawiać.Ostatnimi siłami odgarnął gruz i wziął na ręce mężczyznę w podeszłym wieku.
Tracił siły,woda sięgała już po kolana...łzy napłynęły mu do oczu.
Wyszedł z powrotem na korytarz ,w którym cały czas paliło się czerwone światło.Na statku panowała dziwna cisza...
Czuł że nie ma już sił,ale przystając co chwilę zaczął iść przed siebie...właściwie już nie wiedział po co.Łódź przechyliła się jeszcze bardziej...woda z wielką prędkością płynęła w jego stronę...ostatnim jego wspomnieniem sprzed wypadku było słowo "dziękuje"
Koniec części 3
Ale jak zawsze jest jedno ale.. spacja po znakach interpunkcyjnych xD
Przy okazji: opowiadanie jest na podstawie tych tematów o Bezludnej, czy to Twoje pomysły? ^
I dzięki za radę
Część 4
Po sztormie na wyspie wyszło słońce,lekki wiatr owiewał palmy,krzaki,trawę...wszystko wskazywało na to że to będzie piękny dzień...
Jak sięgnąć wzrokiem było widać piękny ocean...jednak w pewnym momencie w stronę wyspy zaczęły napływać różne odłamki metalu,drewna,kawałki ubrań...aż w końcu dało się zauważyć kilka wycieńczonych osób płynących na odłamkach różnych rzeczy...
A tak na serio to ciekawie się robi...
Na plaży oprócz wielu odpadków można było zauważyć dwie wycieńczone osoby.Przez godzinę leżały na piasku...spały.W końcu kobieta w białej poszarpanej s.u.k.i.e.n.c.e dźwignęła się na nogi.Przez pół sekundy starała się ustać po czym upadła i zwymiotowała.Rozejrzała się wokół,zauważyła starszego człowieka leżącego na piasku.Czołgając się podeszła do niego...oddychał.Rozejrzała się znowu,zobaczyła tysiące elementów statku płynącego na oceanie.Zakręciło jej się w głowie,po minucie zemdlała.
Leżąc na jakiejś walizce dryfował nie wiedząc dokąd...miał mnóstwo siniaków,krwawił w wielu miejscach...był tak wycieńczony że nie mógł się poruszyć,nie mówiąc o próbie p.łynięcia gdziekolwiek.Zamknął oczy,chciał z całego serca być w innym miejscu...w domu
Koniec części 5