To moja druga historia,tak jest
Zaczynało się lato,słońce paliło skórę.
W małej,pomorskiej miejscowości uczniowie klasy szóstej zalewali się potem,a nauczycielka od matematyki bezlitośnie wypytywała.Julia odliczała minuty do końca tych męczarni
Jeszcze 30 minut,o nie!Ta kobieta to robot,jak ona może tak wypytywać w taki upał?I wygląda na to,że czuje się świetnie.Ale spokojnie to już koniec roku szkolnego i będą wakacje.O,Malinowski idzie do tablicy!
Tomek Malinowski chwiejnym krokiem podążał pod tablicę.
Zetknął się z panią Lasek.Co się stało?Zatrzymał się
-Malinowski!Na co czekasz?
Tomek znów ruszył i rozwiązał zadanie jak najszybciej.W drodze do ławki szepnął Julii
-Ona jest zimna jak lód.
Nie,nie chodziło mu o uczucia,tylko o temperaturę ciała
Jak to możliwe?!Jest 38 stopni!Zgłoszę się pod tablicę,muszę to sprawdzić
Julia kochała przygody i tajemnice,planuje zostać detektywem,ale nieco leniwa,potrafi marzyć,ale nie potrafi zrobić czegoś,by te marzenia spełnić
-Ja chcę-wyrwało jej się
-Dobrze,Julio,po raz pierwszy,od kiedy się tu uczysz się zgłosiłaś
Tak,tak to prawda,ale jestem kiepska z matmy,tak jak z kilku innych przedmiotów,ale świetnie sobie radzę na informatyce i plastyce.Raz pan od informatyki powiedział mi,że jestem świetną hakerką,haha,nie mogłam z tego.Ale pani od matmy nie jest taka skłonna do żartów i prawdopodobnie jest lodowata.
-Wesołkowska!
Pani Lasek potrafi przerywać rozmyślenia.Ale trzeba iść
Jeszcze tylko kroczek i dotknie młodej skóry nauczycielki.I już!
O ja!Tomek gadał prawdę,ona jest lodowata.Jest tak gorąco,aż cała się trzęsę z zimna,ale się klasa musi na mnie dziwnie patrzeć,a jak Lilka!O tak,ona to się zdziwi.Ale niestety,nie mam jak jej wytłumaczyć tego wszystkiego,ona siedzi od zewnętrznej strony klasy,czyli tam gdzie nie ma dojścia.Uch...Na słowo mi nie uwierzy.
-Ej,Magda-Julia szturchnęła koleżankę z ławki-Zimno mi.
Chciała sprawdzić jej reakcję,ale usłyszała tylko pociągnięcia nosem,więc spojrzała do Magdy.Magda miała mokre oczy.
-Ty płaczesz?-zdziwiła się Julia
-Nie.A co?-Madzi drżał głos,chociaż starała się mówić normalnie i nie uronić łzy
-Nic-Julia ściszyła głos
No tak płacze.Znowu.Pewnie z tego samemu powodu co wcześniej,tak,za 5 dni wakacje.Dlaczego ją to smuci?Banalne pytanie!Ona przecież "kocha szkołę",taa jasne,ona kocha się podlizywać nauczycielom,a najbardziej Wrednowłosej,czyli Laskównej,czyli matematyczki.Ona jest najsroższa,więc "najlepiej być dla niej miłą i uczyć się matematyki".Nie lubię Brzezińskiej,ona jest taka...dziwna,w zły sposób i mnie denerwuje.Pff...
Nagle,rozległ się dzwonek
Już?Ale to 30 minut zleciało!Nie sprzeciwiam się,wręcz przeciwnie
Uczniowie pchali się do drzwi,a Julka oczywiście też
-Julio,pozwól,mam do ciebie sprawę.
Czego ona ode mnie chce?
0
Komentarz
Julia posuwała się małymi kroczkami
-No chodź,chodź
Wrednowłosa postukała w biurko,czy to dobrze wróży?Nikt nie spotkał się jeszcze z takim gestem.Było grzebanie we włosach,tych "stylowych" włosach z pasemkami,było przerzucanie ślepo kartek zeszytu.O ja!Co znowu przeskrobałam?
W tym samym czasie Iza podsłuchiwała rozmowę
-Ej,Ty,plotkara!-Lilka miała minę dziewczyny pewnej siebie-Zjeżdżaj stą***** cię kultury uczył?Tak wiem,to twoja mamusia,która kulturę zna tak jak ty.
Julia i Lilka nienawidziły Izy
-Spadaj rudowłosa!-Iza zdecydowanie zwróciła się w stronę Lilii.Lilka miała rude włosy i zawsze zazdrościła Izie pięknych blond i Julii "kasztanowego jedwabiu".
W tej chwili Julka wyszła z klasy cała biała
-Jula,co ci Wrednowłosa powiedziała?-zmartwiła się Lila
Nie,jeszcze jej nie powiem,nie powinna wiedzieć,nie może.Tylko co jej powiedzieć?Skłamać nie mogę,Lilka jest inteligentn,skapnie się,to co ja jej odpowiem...Byle co!
-Jaka Wrednowłosa?-Spojrzała niewidzącym wzrokiem na przyjaciółkę
-Julia!Gadaj!
-Słuchaj,nie wiem,nie pamiętam,ale to było coś dobrego
-Dobrego?!Zwykle dostawałaś tylko ochrzan!
A ty co tak zdziwiona?Tak wierzysz w przyjaciółkę?Mogę dostać pochwałę,zamiast obelgi.Ale ni,to nie była pochwała,Wrednowłosa oświadczyła mi zdziwiona dobrą ocenę z wypytywania.Omg!Ale to nie wszystko,ona mi dała...zadanie!
Co się działo w klasie
-Słucham,proszę pani
-Dostałaś 5 z wypytywania,ale nie po to cię wezwałam.
-To po co?
-Dostaniesz sprawę
-Co?! Jaką sprawę?
-Zawsze chciałaś być detektywem
-Skąd pani to wie?!Nikomu nie mówiłam!Nawet Lilii.
Rozmowę zakończyło milczenie pani Lasek i niecierpliwość Julii
Skąd ona to wiedziała?Lodowatość i to.Co to znaczy?
A historia na razie wciągająca ^
Ja to nie umiem tak pisac..
Gratuluje
-Lily,idę do domu,zrywam się z tego nieoficjalnego spotkania,kryj mnie-Julia założyła torbę na ramię.
-Idę z tobą.Nikt nie może nas zatrzymać w szkole poza planem!
Mądra jest.Ale trochę wolałabym być sama,cóż.
W parku
-Lilka,wiesz to wszystko mi się miesza
Lila skłonna do pomocy przyjaciółce wysłuchała całego wydarzenia
-Nie powiedziałaś mi?Mi?!
-Co?
-Twoje marzenie
-Ekhm...To mój sprawdzian był.
-Cii...Słyszałaś?-Lilka ściszyła głos
O co jej chodzi?
Lily objęła Julię i wskazała krzak.
-Daj spokój,to pewnie ptak-Julia uważała za przesadę,drobne szmery w krzewie
Z krzaka wyleciał ptak co prawda,ale Lilka zostawała przy swoim.Co tam może być?Pantera?Lew?Taa,jasne.Lily przesadza,ale jednak sprawdzę
Julka włożyła głowę w krzak z białymi kwiatkami.
O ja,tam było pusto,ale była duża jaskinia.I leżał jakiś kawałek materiału.
Lilka wzięła materiał na ręce
-Przecież to szalik Wrednowłosej!
Jeśli tą szmatę można nazwać szalikiem
Lilka schowała szalik do swojej jeansowej torebki.I udały się na spacer po Redzkich ulicach.
-Jak myślisz co ten szalik robił w krzakach?-spytała nagle Lilka
-Może ona nas śledzi...
-Dlaczego?
No tak,przecież o niczym jej nie mówiłam,to nic nie wie.Chyba muszę jej powiedzieć...
-Lilka dziś na lekcji...
-Już wiem,wszystko.
-Skąd?
-O temperaturze dowiedziałam się od Tomka,potem Wrednowłosa chciała ze mną rozmawiać,mam ci pomóc.
-Wiesz już jaka to sprawa?
-Myślałam,że ty wiesz...
W mgnieniu oka dziewczyny doszły na ulicę sportową.Skręciły do jednego z wielu szeregowców stojących na tej ulicy.Biały segment długiego budynku obrośnięty był częściowo bluszczem.Julia zamaszyście otworzyła drzwi wejściowe.
-Babciu!-rzuciła torbę z książkami w kąt przedpokoju.Do nosów dziewczynek dotarł słodki zapach babcinego specjału-Ciasta Sadowego.
Do Julii cały zdążył już przesiąknąć tym cudownym zapachem.
-Mmm...A co to za okazja?-spytała Julka wchodząc do jasnej kuchni.
-Mamy gościa-szepnęła Renata Wesołkowska do swojej wnuczki
Przy stole siedziała młoda kobieta.
-Ciocia!-Julia podbiegła do swojej cioci.Aneta wyciągnęła z torebki mały pakunek.
-To dla ciebie-uśmiechnęła się
-Dzięki
-Dzień dobry-Lilka weszła do kuchni.
-Witaj Lilko!Tak dawno cię nie widziałam-Anetka uścisnęła rękę Lilki.
To chyba pójdziemy na górę
-Woof,woof!-
Radosne szczekanie przerwało drogę do Julkowej sypialni.A do holu wbiegł radosny Golden Retriver.
-Timmi!-Julia poddała się psim pieszczotom
Kochany piesek,ale muszę coś Lilce wyjaśnić
Timmi jakby odczytał myśli Julki wrócił do zadomowego ogródka.A przyjaciółki poszły na górę.Weszły do pokoju obwieszonymi plakatami z Jardem Leto i innymi członkami zespołu muzycznego 30 second to Mars[^^].
-Chyba już powinnaś wiedzieć dlaczego mieszkam tylko z psem,bratem i babcią...
Wszystkie informacje o Redzie w mojej historii są prawdziwe!
Co innego, gdy zdarzy się to przez nieuwagę i rzadko... P i s z więc swoją historyjkę dalej - czyta się ją z przyjemnością, ale jednocześnie z wielką trudnością, gdyż BRAK SPACJI powoduje zmniejszenie przejrzystości tekstu. Pozdrawiam - Alicja
Co do historii, to świetna. Naprawdę wciąga. I jestem pod wrażeniem niektórych zwrotów, typowych u dobrych pisarzy. Gdyby nie ten nieszczęsny brak spacji i wyrazy, które czasem się powtarzają, mogłabym bez żadnych wyrzeczeń stwierdzić, że to moja ulubiona historia. Ale trzeba przyznać, już niewiele brakuje do tego zaszczytnego tytułu. A powinnaś wiedzieć, że ja z natury jestem wybredna ^
-To przez pożar...
-Oboje zginęli?-Ugh, ładnie tak przerywać?
-Nie. Tata robił nam jajecznicę, poszedł się ogolić, ale zapomniał o wodzie na herbatę. W czajniku parowały ostatnie krople wody. Koniec. Po jakimś czasie zapaliły się mamine firanki. Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Mama rozczochrana wyszła z sypialni. Widząc ogień zawołała tatę. "Zgaś to!" krzyczała mu do ucha, u mnie była koleżanka-Emilka. Słysząc krzyki poszłyśmy zobaczyć co się dzieje, mama bełkotała coś do telefonu, a tata nosił wodę i koce, żeby gasić płomienie. Gdy ogień sięgnął sufitu, tata uciekł, nie przejmując się naszym losem. "Uciekajcie,dziewczynki!" zawołała mama w naszą stronę.Poszłusznie z Emilką pobiegłyśmy ku wyjściu,mama biegła kilka kroków za nami, aż buchający ogień zagrodził jej drogę.Emilka już wybiegła z domu, a ja zatrzymałam się, chciałam mamusię "wydobyć" z holu, żeby mogła z salonu wyjść spokojnie na zewnątrz. "Uciekaj!Nic mi nie będzie" Rzuciła w moją stronę. Wycofywałam się powoli, aż wyszłam. Czekałam na mamę, aż wyjdzie. Wycie wozów strażackich było już bardzo blisko. Strażacy widząc stan sytuacji wyskoczyli już z jadącego pojazdu i wbiegli do niegdyś przytulnego domku w Gowinie. Emilka już poszła do domu, nie była moją przyjaciółką. Obserwowałam dom sama, bo tata jak zwykle był zajęty swoimi sprawami. Gasnął ostatni płomień... Panowie w skafandrach wynieśli martwą mamę. Nie mogłam uwierzyć "Co teraz będzie? Jak sobie poradzimy bez mamy" spojrzałam załzawionymi na ojca "My?O nie kochana musisz sobie sama radzić. Ja mam własne życie. " I odszedł zdecydowanym krokiem. Karol Pietrucha Wesołkowski nigdy nie będzie tu, ani w moim sercu mile widziany.
-Wow. Ile miałaś lat?
-Chyba 4, ale byłam nadzwyczajnie inteligentna
-Tylko szkoda,że z wiekiem tą inteligencje potraciłaś, hi hi.
Taa,śmiej się, śmiej. Nie potraciłam inteligencji tylko wiedzę szkolną. Znaczy, nigdy jej nie miałam.
Julia zaczęła przechadzać się po pokoju.
O żesz, co to? W coś wdepnęłam.
Wdepnęła oczywiście w Timmi'kową niespodziankę.
-O nie! Moje nowe białe skarpetki! -Załamała się,a Lilka prychnęła ze śmiechu.
Z czego ona się śmieje? Każdemu się zdarza. Jak zdejmę skarpetkę to popamięta. Kto w ogóle wpuścił Timmi'ego do mojego pokoju? Kazik!
Brat Julki nie miał co prawda na imię Kazik,tylko Patryk, ale ze zwykłej "życzliwości" zyskał od siostry taki przydomek. Lilka z przyjaciółką weszły do pokoju obok. Kasia Wieczorek siedziała na krześle od biurka obserwując wokalne popisy Patryka,który skakał po łóżku. Uważał Kasię za swoją dziewczynę.
-Kto wpuścił Timmi'ego do mojego pokoju?!
-Napuściłaś go na mój zeszyt od Religii! Tam na szczęście nie ******* dużo, bo musiałem wszystko przepisywać!- Patryk przestał skakać
Większość nastolatek kocha Bimbera i podobne do niego gwiazdki. Ludzie z mojego otoczenia nawet nie mieli o nich pojęcia ***óki ich nie usłyszeli xD
A historia fajna ^
-A ty co? -burknęła Lilka do Kaśki.
-Ten zapach...
-Nie podoba ci się?! To nie do mnie pretensje tylko do twojego "chłopaka"-syknęła Julka
-To my chodzimy?! - spytała Kasia Patryka
-Nie! No coś ty! Ekhm... -Patryk podrapał się po nosie
-Kłamca! -ryknęły Lilka i Julka jednoczeście
-Jesteś niemożliwy! -krzyknęła Kasia, a Julia wyłączyła radio
Ha, ha , zaczyna się afera. Ciekawe jaką będzie miał minę jak ona się na niego obrazi
-Ale... No, ale!- Patryk zeskoczył z łóżka -To tylko słowo,daj spokój, ono nic nie znaczy
- Tak jak nasza przyjaźń! -prychnęła Wieczorkówna i wyszła trzaskając drzwiami.
Twardziel z niego, żeby z taką miną przejść przez to wszystko?! Ale na pewno się jeszcze rozklei. Jak wyjdziemy.
-Chodź, Lilka. Zostawmy tą ofiarę losu samego ze swoją rozpaczą.
I dziewczyny wyszły z pokoju Patryka.Julia zatrzymała się i po tajemnie obserwowała go. Patryk nieustannie próbował unieść kąciki ust, ale opadały w mgnieniu oka na dół.
Aha! Taki z niego twardziel!
-Ściszylibyście ten durny kompu...
Widok ten kompletnie ją zaszokował. Patryk leżał na podłodze i dosłownie dusił się ze śmiechu.
-Patryk to nie jest śmieszne. Przestań.
Patryk purpurowy z wysiłku wykrztusił tylko:
-Nie... mogę...