Simka s.u.k.c.e.s.u

Kassia27Kassia27 Posty: 436 Member
Tutaj umieszczę historię mojej simki - Savannah Even.
Savannah była typową kobietą s.u.k.c.e.s.u - mieszkała w pięknej willi, miała wielu znajomych, urodę i mnóstwo pieniędzy. Dla przeciętnego sima byłby to szczyt szczęścia. Ale niestety nie dla niej.
screenshot174p.jpg
Spędzając godziny marzyła o życiu pełnym przygód. Śniła o dalekich podróżach w nieznane, o innym simie, który by ją zrozumiał...
Pewnego dnia została zaproszona na "typowe" przyjęcie dla urzędasów. Z pozoru niewinna rozmowa otworzyła jej drzwi do nowego świata - Diana, jej współpracowniczka powiedziała, że chyba może załatwić dla niej wycieczkę, na której odpocznie i poczuje się jak w swoich marzeniach. Savannah bez zastanowienia powierzyła jej zastępstwo w firmie i wzięła namiary do organizatora wyprawy.
screenshot177y.jpg
Miejsce spotkania wydało jej się dość dziwne: Melina w sam raz dla bandy chuliganów, ale za bardzo chciała się wyrwać z otaczającego ją świata, że nawet nie pomyślała o powrocie do domu.
screenshot175.jpg
Weszła i zobaczyła grono niepokojących typów. Wzrokiem poszukała tego, który miał jej zagwarantować wspaniały wypoczynek i...ciąg dalszy nastąpi.
Proszę o szczere komentarze do historii.

Komentarz

  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano lipca 2010
    Fajne,ciekawe
  • RikivikiRikiviki Posty: 1,382 Member
    edytowano lipca 2010
    Wciągające
  • Kassia27Kassia27 Posty: 436 Member
    edytowano lipca 2010
    Dzięki.
    Po chwili znalazła sima ubranego w podarte dżinsy i czarną koszulę. Gestem ręki zaprosił ją do swojego stolika przy ścianie. Rozpoczął rozmowę:
    -Witam piękną panią w naszych skromnych progach, w czym pomóc? - jego głos był lekko drwiący i nieprzyjemny.
    - Znajoma powiedziała mi, że umiesz załatwić mi wakacje pełne przygód, takie, na których nie będzie mi towarzyszył reporter z Towarzystwa niezniszczalnych przedsiębiorstw czy jakiś wścibski detektyw ******ący rewelacji. - Savannah starała się mówić pewnie, ale nie było to łatwe, bo co chwilę czuła spojrzenia złoczyńców siedzących naprzeciw i obmyślających jakiś spisek.
    - Tak, tak...Mam kwaterę w Egipcie na odludziu, więc mógłbym Ci ją wypożyczyć na jakiś czas...oczywiście za rozsądną sumę. Powiedzmy jakieś 8 tysięcy.
    Savannah nawet nie rozważając propozycji wyciągnęła z torebki gotówkę i wręczyła jegomościowi. Ten z uśmiechem obejrzał plik pieniędzy i wyciągnął z brudnej saszetki bilet na samolot.
    - Proszę. - powiedział i podał jej świstek. - przyjdź na lotnisko jutro około jedenastej, będę czekał.
    - Dziękuję i do widzenia!
    Savannah energicznym rokiem podążyła w stronę wyjścia. Gdy była już w samochodzie uważnie obejrzała bilet. Napisy były po arabsku, więc nic nie rozumiała. Schowała go głęboko do torby i włączyła silnik. Musiała być szybko w domu, aby zdążyć spakować walizkę.
    (zdjęcia dam później)CDN

    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano lipca 2010
    Troszkę krótkie,ale świetne ;)
  • Kassia27Kassia27 Posty: 436 Member
    edytowano lipca 2010
    Do Natalii:To nie koniec, będę jeszcze pisać :wink:.
    Savannah wkładała walizę do samochodu. Jak najszybciej chciała się dostać na lotnisko. Zapaliła silnik i ruszyła.
    screenshot186z.jpg
    Gdy znalazła się tuż pod portem lotniczym znalazła "organizatora". Był tak samo ubrany jak wczoraj. Gdy podeszłą do niego powitał ją udawaną grzecznością:
    -Witam panią. Do odlotu samolotu mamy jeszcze trochę czasu, więc może pójdziemy na trochę w jakieś mniej uczęszczane miejsce?
    -No...ale dlaczego? - Savannah uznała za stosowne zapytać go o powód odejścia z lotniska.
    -Dałbym pani kluczyki do mojej kwatery, mógłbym pani o.p.o.w.i.e.d.z.i.e.ć o miejscowych i takie tam...- starał się utrzymać spokojny ton głosu.
    - Dobrze, więc chodźmy - znów zwyciężyła chęć o.p.u.s.z.c.e.n.i.a miasta i udania się na wakacje.
    Szli w stronę o.p.u.s.z.c.o.n.e.g.o, slumsowego osiedla. Savannah przestraszyła się trochę, w końcu to było naprawdę upiorne miejsce. Jej towarzysz przystanął.
    -Dlaczego stajemy? - Savannah coś nakazywało trzymać się na baczności.
    screenshot185a.jpg

    -Zaraz się pani dowie - powiedział z sarkazmem i wybuchną nieprzyjemnym śmiechem.
    Z za ruin kamiennicy wyszli trzej złoczyńcy, których widziała wczoraj. Jeden trzymał w ręku sztylet. Savannah spanikowała. Zaczęła krzyczeć i chciała uciec, ale przestępcy zagrodzili jej drogę ucieczki. "Organizator" nadal się śmiać.
    Ciąg dalszy nastąpi.
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano lipca 2010
    Ciekawe
    Mi chodziło,że krótkie części ;)
  • Kassia27Kassia27 Posty: 436 Member
    edytowano lipca 2010
    dziecko99 napisał użytkownik:
    Ciekawe
    Mi chodziło,że krótkie części ;)
    Aaa...;)
    Savannah nic nie czuła, bezwładnie leżała ni ziemi. Niewiele pamiętała z ostatnich kilku godzin...a może dni? Straciła rachubę czasu i nawet nie wiedziała czy jest dzień czy noc.
    screenshot187xu.jpg

    W pewnej chwili coś się stało. W jej ciele jakby zaczął się tlić malutki płomień nadziei. Była przekonana, że to koniec, a w tym momencie wszystkie obawy zniknęły. Poczuła się nagle lekka i wolna. Dziwna siła kazała jej wstać. I wstała! Savannah myślała, że to sen - że nie została oszukana przez złoczyńców, że nikt nie wbił jej noża w serce, że wcale nie leżała nieprzytomna przy ruinach kamiennicy.
    Odzyskała świadomość i zmysły. Spojrzała na siebie i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Była w pięknej, białej sukni, a na placach znajdowała się para skrzydeł.
    screenshot189.jpg

    I wtedy wszystko stało się jasne - ona umarła i wróciła, ale jako anioł. Szybkim korkiem skierowała się do domu. Odkryła, że może biec z prędkością samochodu. Będąc przy swojej parceli poczuła ukłucie żalu - na drzwiach wisiała tabliczka "Na sprzedaż". Dokładnie obejrzała taras, drzwi wejściowe, kwiaty i schody. Łza spłynęła jej po policzku. Nie umiała cieszyć się z tego za życia.
    Za domem jedna rzecz zwróciła jej uwagę, a był to grób, jej grób. Podeszła do niego i przeczytała epitafium. Jej uwagę przykuły też kwiaty - róża w szklanym wazonie. Nie wiedziała, kto je tu postawił, ale na pewno musiała ich uświadomić, że żyje...w pewnym sensie.
    screenshot192j.jpg

    Zaczęła s.z.u.k.a.ć telefonu. Zawsze miała go w kieszeni, ale teraz przecież była aniołem i nie mogła zadzwonić do znajomych. Postanowiła więc ich osobiście odwiedzić.
    CDN.
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano lipca 2010
    Fajne ^^
  • Asiula99775Asiula99775 Posty: 4,128
    edytowano lipca 2010
    No nic, historia ciekawa. Trzeba przyznać, że zaskakująca ^
  • Kassia27Kassia27 Posty: 436 Member
    edytowano sierpnia 2010
    Dziękuję za pozytywne komentarze, ale chwilowo zawieszam pisanie (znów mi padł laptop). Gdy tylko zyskam dostęp do simsów, to napiszę ciąg dalszy.
  • Werciax3Werciax3 Posty: 592 Member
    edytowano sierpnia 2010
    Super Historyjka! :3
    **** dalej jak będziesz mogła.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top