Tak, tak, wiem. Pod względem zaskoczenia, to przebiłam kącik Pati ^
No ale od dawna chciałam coś napisać. Tak więc drżyjcie i rozpaczajcie!
A co do historii, wymyślam ją raczej na bieżąco. I będzie się można trochę pogubić, z powodu tego stylu pisania. Uprzedzam z góry, w każdym fragmencie p.i.szę jako inna osoba. A co do obrazków, to może będę je potem dawać, chwilowo mi gra nie działa.
Ale zaczynając
Rozdział pierwszy
12.05.2009
Morze. Falujące i piękne. Czasem wydaje się być takie bezpieczne, innym razem zdradliwe.
Jestem tu pierwszy raz? To miejsce wydaje się być takie znajome. I ci ludzie.. Zaraz! Przecież to Andrzej! Mój Andrzej! A tam Kamil i Paweł!
- Ewa! Gdzieś Ty była? Czekaliśmy na Ciebie! - nagły głos Andrzeja wyrywa mnie z zamyśleń. A więc jestem Ewą. Chwilowa nuta zapomnienia. A potem już wszystko jasne.
- Przepraszam! Jakoś tak .. wyszło. - Przecież nie mogę im powiedzieć, że bałam się tu przyjść. Jednak nadal jakiś głos w mojej głowie powtarza "Wynoś się! Wynoś się stąd! Jak najprędzej!". Chyba powinnam się wyspać..
- No to co, idziemy? - pyta Paweł. Jest on wysokim blondynem o niebieskich oczach. Ciężko go nie lubić.
- A jak! Nie ma czasu, do stracenia - odpowiada Kamil. Przeciwieństwo Pawła - niski brunet.
Tak, ale pójście na tą budowę, tylko po to, żeby się uchlać, moim zdaniem jest idiotyczne. Niewypowiedziane spostrzeżenie. Ale szczere. Rzeczywiście nie chcę tam iść.
15 minut drogi. Następnie przejście przez płot. O cholera, moja bluzka! Dziura wielkości ręki, która zrobiła się na plecach. A potem, już tylko się wdrapać. I jesteśmy!
Tutaj ma powstać nowy Hotel. W końcu to idealne miejsce. Tak blisko Bałtyku.. I miasto niedaleko. Jednak w tej chwili, to tylko słabe konstrukcje. Wszystko może się zaraz zawalić..
- Ej! Ktoś tam jest! - Cichy krzyk Pawła. Ojoj, to nie wróży nic dobrego..
- Gdzie? - Pytam cicho. Oby nie usłyszeli tej nutki strachu w moim głosie.
- Nie bój się mała! Zaraz się nimi zajmiemy. - Tak, typowe u Kamila.
Ale rzeczywiście ktoś tam jest. Jest ich dwóch. Dwaj mężczyźni. Jeden dosyć gruby. I łysy. Ubrany trochę jak ochroniarz. Drugi - ulizany. Wysoki, ciemny, czarne włosy, dość długie, ale spięte. Ubrany w garnitur. Co tacy dwaj tutaj robią?
Paweł podchodzi do ulizanego od tyłu. Kamil i Andrzej zbliżają się do grubasa. Cholera! Myślałam, że to tylko żarty! Ci goście nie wyglądają na takich, z którymi można zadzierać!
łysol zauważył Kamila! Wyciąga coś.. to broń?!
- Uciekajcie! - Nie wiem, czy na coś zda się mój krzyk.
Ale już za późno. Działo się to tak szybko. Dźwięk pitoletu. I Kamil leży w kałuży własnej krwi. Żyje?
Nie mam czasu na zastanowienie, ulizany mnie zauważył..
AAA!! - Krzyk rozrywający noc. Mój? Gdzie ja jestem? Kim jestem? Tu jest tak ciemno..
xxx
- Ugh .. - Co to znowu było?
- Kochanie, wstawaj. Maja znowu miała koszmary. - spokojny głos mojego męża. Już wszystko jasne.
Jestem Beata. Nie pracuję, zajmuję się domem. Mam męża i córkę - Maję. Niestety, ona od dobrego miesiąca ma koszmary. Noc w noc budzi nas jej krzyk.
- A nie możesz sam iść? - mój głos jest straszny, gdy chce mi się spać.
- Dzisiaj Twoje kolei.
- Ech, no dobra.
Próba wstania. I głowa ląduje na poduszce. I kolejna. Udało się, siedzę.
Kurcze, muszę się ubrać. Jak Maja by zareagowała?
Dobra, s.z.u.k.a.nie szlafroka. Nic nie widzę, przez zaspane oczy! Ach, jest.
Gdzie są te drzwi? Ciekawe, czy gdybym zapaliła światło, mój mąż by się obudził. A może już nie może zasnąć?
Ach, znalazłam. To teraz trzeba dość do jej pokoju.. Kurczę, jak to daleko!
Dobra, jestem pod drzwiami. Głęboki wdech i ..
- Maju, kochanie, znowu miałaś ten straszny sen? - Pytam najmilej jak potrafię.
- Tak - odpowiada zapłakana córka.
- Moje biedne dziecko. A co Ci się śniło?
- By-byłam nastolatką. Nazywałam się Ewa.. Oni nas zabili!
- Maju, ale to był tylko sen.. Spokojnie. Jesteś moją Mają i nigdy nie pozwolę Cię skrzywdzić. A teraz, proszę, idź spać. Jutro musisz iść do szkoły - Delikatne słowa. Ale czy prawdziwe? Każda matka nie chce, aby jej dziecko zostało skrzywdzone. Więc skąd przemoc?
- Dobrze .. - Pada odpowiedź. Zadziwia mnie, jak w wieku 8 lat, może tak płynnie wymawiać wyrazy.
Całus w czoło i powrót do pokoju.
- Jaki koszmar tym razem? - Niewierygodne, jak jego to ciekawi.
- Coś o morderstwie nastolatków..
- Ech, skąd to się bierze?
- Nie wiem. Ale nie mówmy już o tym, dobrze? Jutro idziesz do pracy.
- Wiem. Dobranoc.
- Dobranoc.
xxx
13.05.2009
Nagły dźwięk rozrywający uszy. Ech, trzeba kupić nowy budzik!
Kolejny dzień. A żona.. Właśnie, gdzie ona jest?
- Kochanie .. ? - Tak, ona już wstała. Ale ja też powinienem. Nie dosyć, że chodzę do pracy, to jeszcze muszę Maję do szkoły podwozić.
Wstaję. Tak, garnitur. Bycie bisnesmenem bywa irytujące. Tylko gdzie on jest.
Szybki prysznic, golenie.. Teraz już mogę się ubrać.
I już mogę zejść na śniadanie. Ten zapach, ach!
- Mm.. co tak pachnie? - nie kłamię, zapach jest piękny.
- Naleśniki! - nie spodziewałem się odpowiedzi córki. Więc humor Mai się poprawił?
- A co to za okazja? - Tak, takie śniadanie to rzadkość.
- A co za różnica? - Tym razem odpowiada żona. - Smacznego!
- Dziękuję.
Popijając kawę, s.z.u.k.a.m porannej gazety. Jest.
Co? Znowu na pierwszej stronie jakieś morderstwo? To już jest żałosne..
"Czwórka przyjaciół weszło na teren budowy. Znaleziono ciało dwójki chłopców. Ale co z resztą?"
Sam nagłówek odstrasza..
C.N.D.
Miło by było, dostać szczere komentarze.. o ile jakieś będą xD
0
Komentarz
Ale wyrzutów robić Ci nie będę, bo sama zrobiłam coś strasznego
Mi się historia podoba, fajnie napisana. I widzę, że napisałaś (chyba specjalnie dla mnie xD), że w każdym fragmencie ******* jako inna osoba ; )
To z pisaniem jako inna osoba, to nie wymysliłam dla konkretej osoby.. Dla ciebie tylko uprościłam cały tekst xD Dzięki ^ Ach, dziękuję. Co jak co, ale pochlebnego komentarza kogoś, kto napisał takie świetne opowiadanie raczej się nie spodziewałam ; )
Co do tych niedociągnięć, to już poprawiam ^
No ale, czas na ciąg dalszy. I dobrze radzę - patrzcie na daty
Rozdział drugi
15.06.2006
- Posłuchaj, Pawle. Nikt nie będzie Ci robić łaski. Musisz nam coś o sobie powiedzieć, inaczej nie dostaniesz się do tej szkoły.
I co stary dziadzie? Myślisz, że jak nie dostanę się do tej szkoły średniej, to będzie załamka? **** prawda! Grubas, myśli, że jest cool, bo ma idiotyczne okulary i łysinę. Ja tam nie chciałbym być takim starym pierdzielem.
- Nie obchodzi mnie to. Mój życiorys, moja sprawa.
- Proszę być milszym! Twoje podanie jest niepełne. Twoje wyniki w nauce są godne podziwu, jednak jeżeli nic nam o sobie nie powiesz, nie będziemy mogli Cię przyjąć. A to będzie ogromna strata dla szkoły, jak i dla Ciebie.
- Tak, tak, tak. Rozumiem, super.
Czego ten dziad jeszcze ode mnie chce?!
- Nie pyskuj! Posłuchaj, dam Ci czas do jutra, na zmianę zdania, potem Cię wypiszę, jeżeli się nie zgodzisz. Ale proszę, przemyśl to.
- Ok, ok.
- Do widzenia.
- Cześć.
Wreszcie!
Jestem Paweł. Obecnie mam 16 lat. Od jakiegoś czasu usiłuję dostać się do jakiejś szkoły średniej, ale nijak mi to nie wychodzi. Dlaczego tym idiotom z placówek tak zależy na tym, jak kiedyś żyłem? To jest tylko i wyłącznie moja sprawa. Może i moje osiągnięcia są godne podziwu, ale ja zapiszę się wyłącznie do takiej szkoły, gdzie nie będę musiał nic o sobie mówić. Może to nierealne, ale mam to gdzieś. I nie będę ich okłamywać co do tego, co było kiedyś. Brzydzę się kłamstwem. Wiem, jestem wyjątkowy.
xxx
14.05.2009 10:28
- Znowu spóźnienie!
Heh, gdy szef jest zły, oddycha tak, jakby zaraz nos miał mu odpaść.
- Wiem ale .. ale .. - kurczę, jakie wyjaśnienie mogę teraz dać? - ale .. - wiem! - ale byłem u tej kobiety.. tej ze sprawy o zdradzie. Są nowe ślady!
- Nie umiesz kłamać, Badura! Jeszcze raz się spóźnisz, a wylecisz!
- Ale .. ale ja..
- Zamknij się wreszcie! - W takich momentach zastanawiam się, co ja tu jeszcze robię .. - Mamy nową sprawę dla Ciebie.
- N-nową? Ale ja jeszcze nie rozwi..
- Nie obchodzi mnie to! - Mógłbyś się manier nauczyć, i mi nie przerywać. - Jedziesz nad morze!
- A z jakiej to okazji?
- Z żadnej, baranie! Nad Bałtykiem zamordowano grubkę bacho.. młodzieży - Nadal nie lubisz dzieci? - Na budowie nowego hotelu. Znaleziono ciała dwójki z nich, jednak wiemy, iż było ich czworo. Musisz ustalić, co tam się stało i znaleźć pozostałą dwójkę - żywą albo martwą.
- Ale to tyle godzin drogi! Dlaczego nie może się tym zająć tamtejsza policja?
- Bo pomyślałem, że trochę pracy Ci nie zaszkodzi i zgłosiłem Cię na ochotnika.
- Pięknie..
- No, już! Nie marudź, tylko idź stąd! Masz tam być o 16!
- Że co .. ?!
- Dalej! Akta sprawy będziesz czytać po drodze.
A potem, jak gdyby nigdy nic, dał mi te akta i wypchnął mnie za drzwi.
14.05.2009 11:15
Dojechałem samochodem do domu i spakowałem się najszybciej jak potrafiłem. Ale czy to wystarcza? Godzina 11:15. Jeżeli nie będzie korków i będę miał szczęście, to dojadę w 4 godziny.. A w najgorszym wypadku 6. Jedenasta, dwunasta, trzynasta, czternasta, piętnasta.. w najlepszym wypadku będę koło czwartej. A w najgorszym o szóstej. Pięknie! Ależ on mnie wkopał!
14.05.2009 12:49
A jednak! Korek!
Jestem policjantem. Co mu szkodziło dać mi radiowóz? Spokojnie bym ominął to zahamowanie w ruchu ulicznym! A tak, ech.. Jeżeli się spóźnię, to zwalę na niego.
14.05.2009 15:01
No nieźle. Za godzinę muszę tam być. Choć tak swoją drogą, to to trochę idiotyczne, że muszę być tam na konkretną godzinę. Zwykle podczas śledztwa starałem się dotrzeć jak najszybciej, ale nigdy mi nie mówiono, że mam się stawić o tej, czy o tej porze.
14.05.2009. 17:23
- Jestem! Jestem! Przepraszam za spóźnienie, ale był straszny korek! - mój krzyk słychać na kilometr.. Nie miało wyjść tak głośno.
- Yy.. a za co pan przeprasza? To normalne, że ludzie, a szczególnie ci mieszkający tak daleko, nie przychodzą punktualnie. Komendant uprzedzał nas, że możesz przyjechać dosyć późno. To dobrze, że nie musiałeś przyjść na dziesiątą, gdy już zjawiła się tu policja.
- Ale .. ale czy to oznacza, że nie musiałem być tu punktualnie o 16 .. ?
- Chłopcze, kto Ci takich głupot naopowiadał? Miałeś przyjść, jak najprędzej się uda.
- Aha .. - A to menda! Okłamał mnie! Gdy wrócę, składam wypowiedzenie!
- Więc możemy zaczynać?
- Yy.. Oczywiście.
- Muszę panu powiedzieć, że to bardzo miło z pana strony, że dobrowolnie przejechał pan taki szmat drogi, tylko po to, aby sprawdzać jak idą prace tutejszej policji.
- Yy.. tak.. - Ale on oberwie!
- Dobrze jesteśmy. Tutaj znaleziono ciało blondyna. Wiemy, że nazywał się Paweł Arciszewski. Urodził się w Bydgoszczy, w 1990 roku, jednak po śmierci ojca przeniósł się tutaj, do Gdyni. Wiemy, że jego matka piła, jednak to nie sprawiło, aby obniżył się w nauce. Wręcz przeciwnie - był jednym z najmądrzejszych w klasie. W 2006 roku próbował dostać się do wielu placówek szkoły średniej, jednak z nieznanych powodów zreygnował z nauki. Dostał się do możliwie najprostszej uczeli. Takiej dla nieuków. Musiał jedynie podać swoje imię i nazwisko, imiona rodziców oraz miejsce urodzenia i zamieszkania.
- Dobrze, ale co to ma do rzeczy?
- To, kim on jest. A tam, metr dalej leżał Andrzej Lipski. Był on ...
- Dobrze, dobrze. Co za różnica?
- Nie obchodzi to pana?
- Emm.. nie bardzo.
- Szczerze, to dziwi mnie to. Ale pomijając. Wiemy, że była jeszcze z nimi Ewa Michalak i Kamil Leja, jednak ich ciał jeszcze nie znaleźliśmy.
- To ... yy.. pracujcie dalej i mówcie mi na bierząco o postępach.
- A pan nie ma zamiaru nam pomóc?
- Jeszcze muszę się zameldować w hotelu. Zaraz po przyjeździe przyjechałem tutaj. Muszę się wszystkim zająć, bo potem będzie za późno.
- Oczywiście, rozumiem.
xxx
14.05.2009 14:46
- Jak to Andrzej nie żyje ?!
- Proszę, niech się pani uspokoi! - Ech, nienawidzę przynosić takich wiadomości.
- Jak mam być spokojna?! Moje dziecko! - I tu nagły atak płaczu..
- Spokojnie!
- A .. a już .. w - wiadomo .. kto .. ?
- Nie, ale policja już jest na tropie.
- Ach .. - I kolejny wybuch. Ciężka ta robota..
C.N.D.
Styl pisania jak najbardziej interesujący.
Potrafisz zaciekawić stylem pisania jak i akcją xD (musiałam to dodać,chociaż nie ma po co xD)
Rozdział trzeci
29.01.2010 21:34 okolice granicy Polsko - Słowackiej
Śnieg. Noc. To daje tak piękne połączenie. Widok na miasto skąpane w białym puchu podczas spokojnej nocy. Oświetlone wygląda pięknie, a co dopiero w śniegu. Ta perspektywa wydaje się być przyjemna. Świat, przed którym się ucieka, ten pełen nienawiści, smutku i rozpaczy, jednak może być piękny.
Niestety, to nie potrwa wiecznie. Przyjdzie wiosna i wszystko się stopi. Pokaże śmiecie zalegające na ulicach. Zniszczenia, wywołane zimą.
Ach, co ja mówię! Nie zostało dużo czasu. Poranek zniszczy piękny widok. Rano to nie będzie to samo. Słońce odkryje brud ulicy, smród śmieci leżących na brzegu zamarznietych jezior, przeróżne kolory śniegu splamione odpadkami. I właśnie dlatego kocham życie na pustkowiu.
Kim jestem? Dobre pytanie. Sama już nie wiem. Moje życie zakończyło się rok temu. Nie pamiętam kim wtedy byłam. Nie pamiętam co się stało. Nie pamiętam konkretnej daty. Ale wiem jedno - jestem nikim.
Nienawidzę tego kim jestem. W mojej głowie nadal przelatują strzępki wspomnień z dawnego życia.
Dziesiąte urodziny. Pamiętam, że dostałam wtedy nowy rower. Ale nie umiałam na nim jeździć. Po siódmej wywrotce rozpłakałam się i już nie wsiadłam.
Pierwszy dzień w gimnazjum. Myślałam, że w publicznej szkole panuje inna moda. Ubrałam białą, obcisłą bluzkę z deklotem. Miała piękne koronki, ale była na mnie trochę za mała, wystawało spod niej trochę mojego ciała. Dodatkiem była krótka, ciemna spódnica. Myślałam, że wtopię się w tłum. Zabłysłam - jako największa p.u.s.z.czalska. Długo miałam przez to problemy.
Mam też przeróżne strzępki wspomnień. Płacz jakiejś kobiety, prawdopodobnie mojej matki. Ból na twarzy, podczas pobicia przez jakichś gości. Szok i nagły ból przeszywający całe ciało podczas wiadomości o śmierci psa.
Zastanawiało mnie kiedyś, jaka byłam. Podejrzewam, że na każdym kroku raniłam moich bliskich. To była codzienność. Byłam nikim i nie chciałam się z tym pogodzić. I to jest kolejna rzecz, za którą się nienawidzę.
To i wiele, wiele więcej łączyło się w logiczną całość tego, kim byłam. Ale nie chcę złożyć układanki. Nie, nie takiej prawdy oczekuję.
xxx
13.05.2009 9:21
- Maju, piękny rysunek. - Pochwała od wychowawczyni. Tak, jestem świetna jeśli chodzi o rysowanie. Jednak każde miłe słowo wkurza innych z klasy, co daje mi pewną satysfakcję.
- Dziękuję. - Odpowiadam, uśmiechając się szeroko.
Wychowawczyni robi dziwną minę, jakby próbowała powstrzymać śmiech. To pewnie przez moje dziury w zębach.
Jestem nieco mądrzejsza niż reszta klasy. Nie jakoś niezwykle, ale jestem. Jestem wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Cieszy mnie to. Nie lubią mnie za to, że jestem idealna. Ale to ich problem. Nie znają się.
- Dobrze dzieci, a teraz kończcie swoje piękne rysunki. Idziemy do parku zbierać liście.
Piękne?! Tylko moje mogą być piękne! Oni nic nie umieją!
xxx
13.05.2009 9:21
- Panie Antczak, nie wygląda pan najlepiej.
Tak, wiem że starasz się sprawiać wrażenie że się o mnie troszczysz, ale nie wychodzi Ci to najlepiej. Nie będzie romansu z prezesem. A teraz daj mi pracować.
- Nic, ciężka noc. - Ciekawe czy zauważyła tę celową nutę irytacji w moim głosie.
- Co, z żoną się nie układa? Ale.. zawsze są inne chętne kobiety, które ..
- Wystarczy! Można wiedzieć, co pani sugeruje?
- Ja .. nie .. nic ..
- Tak, własnie widzę. A teraz proszę wyjść, jestem zajęty.
- Ale..
- Wynocha!
Wyszła, trzaskając drzwiami. Bez przeprosin, bez 'Do widzenia'. Czyżbym przesadził?
Tak, ale mam wiele pracy, a ona jedynie mi przeszkadza. Zasłużyła na coś takiego. Bisnes ostatnio się nie kręci, muszę się tym zająć. A na dodatek myśl o Mai nie daje mi spokoju. Co, jeśli naoglądała się jakichs nieodpowiednich filmów i stąd te koszmary?
xxx
14.05.2009. 19:01
Po wielu godzinach poszukiwań wreszcie udało mi się znaleźć hotel! Co za ulga! Już bałem się, że nie będę mieć gdzie spać.
Zdaje się, że sprawa ciał tych nastolatków nie posunęła się zbytnio, bo nie dostałem o niej żadnych wieści. Szkoda, widocznie też będę musiał popracować.
Swoją drogą, to może być nawet ciekawe. A gdybym to rozwiązał... Czy trafiłbym do gazet? Ach, sława, bogactwo, pieniądze. Fajnie by było być znanym policjantem.
Tylko muszę się jeszcze zająć tymi .. jak im było .. ? Adam i Paweł? A może Andrzej i Piotr? Nie pamiętam. Ważne, że mogę na nich się wzbogacić.
Na początek trzeba ustalić, co oni mogli tam robić.. Co dwójka nastolatków robi na budowie?
Hmm.. może to byli h.o.m.o.s.e.k.s.u.a.liści, którzy chcieli trochę prywatności, ale zostali przyłapani? Dlatego zginęli?
Ale nie.. nie znaleziono jeszcze ciał jakieś dziewczyny i chłopaka.. Czyli było ich czworo?
Masowy gwałt? Nie, podobno poszła z własnej woli.. Może czworokąt? To wśród nastolatków popularne.. Ale nie, to głównie dzieje się na imprezach..
Myśl, Badura, myśl.. Co oni mogli tam robić..
Może chcieli zdemolować budynek?
Ech.. pomyślę o tym rano, jestem zmęczony...
C.N.D.
17.05.2009. 16:26
Ech, minęły już trzy dni, a śledztwo nadal stoi. Zdaje się, że wrócę do domu z niczym. Nie jest to zbyt wesoła perspektywa. Żadnych wielkich pieniędzy. Sławy. Wielkiego domu z basenem. Nic. Osoby, które to zrobiły, zakładając że takowe były, musiały się bardzo postarać.
17:49
- Coś znalazłam!
Ten krzyk był czymś, co natychmiast poprawiło mi nastrój. Jest jakaś nadzieja!
- Co znalazłaś, Jessico? - Jessica Thompson. Mieszka w Polsce od siedmiu lat. Przeprowadziła się tu, wraz z chłopakiem, w 2002 roku, prosto z USA. Niewiele o niej, jak i o jej życiu prywatnym, wiem. Z tego co słyszałem, rozstali się dwa miesiące temu. Podobno dziewczyna oddała się wtedy pracy policji, aby zapomnieć o rozstaniu. Ale nie można powiedzieć, żeby była jakoś specjalnie uzdolniona.
Podszedłem bliżej, zaciekawiony. Ale to nie "ślad" mnie ciekawił, tylko Jessica. Od kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłem, a było to dwa dni temu, nadal powala mnie jej uroda. Ma ona bardzo wąskie kości policzkowe. Duże, zielone oczy zadziwiają siłą spojrzenia, a rozp.u.s.z.czone, sięgające jej do ramion, jasno brązowe włosy lśnią niezwykle w blasku słońca. Dziewczyna ma ukośną grzywkę. Co do jej figury.. No nie można narzekać, bardzo kobieca. Sama Jessica wygląda bardzo młodo. Gdybym nie wiedział, że ma 31 lat, nigdy bym nie uwierzył.
- Niech pan zobaczy! Komórka. - Tego trzeba było się spodziewać po jej umiejętnościach. Może i jest piękna, ale kiepska w swym zawodzie. - Zdaje się, że jadna z ofiar pisała sms'a, bo jest niedokończony.
- Ech, pokaż.. - Wiem, że nie powinienem dotykać dawodów, ale taki już jestem.
- Dobrze - Tak, widać jak dobrze znasz procedury.
Tak, sms był pisany. Jednak komuś nie udało się go dokończyć. Co za cz.ł.o.wie.k, zamiast zadzwonić wysyła sms'y?!
Nie s.z.u.ka.j.c.i.e nas. Nic nam nie będzie. Wiem, że to co p.i.s.z.ę jest okrutne, ale nie zwracajcie też uwagi na te dwa ciała. Ustalcie, że zigneliśmy i pozw
Na tym kończy się treść tego sms'a. Idiotyzm. Widocznie przerwano osobie, która usiłowała go napisać. Ale co może oznaczać coś takiego? Jaka ofiara mogłaby coś takiego napisać? Nie rozumiem..
xxx
29.01.2010 01:13 okolice granicy Polsko - Słowackiej
Dojeżdżam do granicy. I co powiem tym gościom, co p.rz.e.p.u.s.z.cz.a.ją? Kurczę, jak się na nich mówiło .. ? Nie pamiętam. Nadal wielu rzeczy nie pamiętam.
Może zostawię samochód i spróbuję się przedostać na pieszo? Nie mam paszportu. Żadnych dokumentów. Żadnych pieniędzy. Nic.
Zastanawiało mnie kiedyś, co by się stało, gdybym nigdy nie straciła mojego dawnego życia. Hmm.. Prawdopodobnie byłabym teraz w ciepłym domu, razem z moją rodziną. Mój brat, Dawid, kończyłby teraz jakieś 10 lat. Czas tak szybko leci..
Więc po co szłaś na tę budowę? Wiedziałaś, że coś się wydarzy, ale mimo to poszłaś. Gdybyś tego nie zrobiła, nie tkwiłabyś teraz w tym samochodzie. Tym śmierdzącym, starym vovlo, w którym jest tak zimno. Jesteś nikim. Gdybyś tam nie poszła, miałabys rodzinę, dom, pieniądze, osobowość. Ale nie, Ty wiedziałaś lepiej. W papierach jest napisane, że nie żyjesz. Nie powinno Cię tu być. I nie wyglądasz na żywą. Jesteś jedynie wrakiem człowieka.
Jakiś głos w mojej głowie powtarzał mi to coraz częściej. Czyżby tak brzmiało poczucie winy? A może ja już zwariowałam? Cokolwiek to jest, ma rację. Nie tylko co do wypadku, ale również do tego, kim jestem.
Wrak człowieka? Rzeczywiście, nie wyglądam najlepiej. Nigdy jeszcze nie byłam tak chuda. Patrząc na mnie ma się wrażenie, że kości zaraz przebiją skórę. Włosy, które kiedyś były blond, teraz przybrały dziwny odcień szarości. Mam obgryzione paznokcie, bo nie mam czym ich obcinać. Prawie nie śpię. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się wyspałam. Na mojej bladej twarzy wyraźnie rysują się czarne plamy pod oczami. A ubranie? Ach, szkoda gadać. Stara, podarta bluzka, z napisem 'Come back to life', którą kiedyś ukradłam na jakimś targu, ma już za sobą dni swojej świetności. Jest poddarta. I śmierdzi. Zdaje się, że kiedyś miała krótki rękaw, ale teraz jest tak jakby na ramiączkach. Spodnie dżinsowe, które mam jeszcze od tamtego dnia, trzymają się już lepiej. Co prawda cały kolor z nich zszedł, ale przynajmniej nie są dziurawe. Buty.. Ech, za duże trapery. Nie miałam czasu patrzeć na rozmiar, w tamtym obuwniczym mieli kamery. Mam jeszcze zieloną - o ile zielenią można nazwać ten dziwny odcień - kurtkę, którą znalazłam jakiś czas temu na pewnym wysypisku. Jest bardzo ciepła. Nie rozumiem, jak ludzie mogli wyrzucić coś tak dobrego. Ale to tylko plus dla mnie.
xxx
13.05.2009 15:25
- I jak było w szkole, Maju?
- Normalnie. Ale ja caaały dzień rozmyślałam o Ewie.
- Jakiej Ewie? - Nie mam po co kryć zdziwienia.
- No tej, która została porwana na tej budowie!
- Co? - Co to ma wszystko znaczyć?!
xxx
13.05.2009 15:25
Oj! On nic nie wiedział! I co ja mam mu teraz powiedzieć?! Wiem! Wykorzystam mój stary sposób na małe dziecko!
xxx
13.05.2009 15:26
- Nio bo mi się śniłia takia Ewia, któja zośtała pojwana.
- Jak to Ci się sniła? - O nie! O by to nie było to, o czym ja myślę!
- Nojmajnie. Djatego ksiciałam.
- Kochanie, czy nie oglądałaś przypadkiem jakiegoś programu nie dla dzieci?
- Nie! Śkąd! To nie dla mnie. One sią takie nudnee..
- Na pewno? - Nie wierzę, żeby mała dziewczynka mogła wymyślić taką historię. A jeśli jej nie wymysliła, musiała gdzieś o niej usłyszeć.
- Ije jazi mam powtaziać? Na pewnio!
- A w szkole nikt nic Ci nie mówił o czymś takim? - Co to za kraj, że dzieci mówią o takich rzeczach?!
- Nie.
- Na pewno?
- Na pewno. Mogę iść się pobawić?
- Ale .. No dobrze.
I pobiegła na podwórko. Jak, u licha, mogła usłyszeć taką historię?
C.N.D.
EDIT: Jestem w szoku! "Cz.ł.o.w.iek" też cenzuruje?
Mi sie tam podoba co napisałaś ; ))
<a href="http://chomikuj.pl/?page=250414">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/Gry.filmy.gif" />
</a>
Rozdział piąty
24.05.2009. 14:22
Gdyby nie fakt, iż znaleźliśmy dwa ciała i komórkę, mógłbym przyp.usz.czać, że to zbrodnia doskonała. Żadnych śladów. Nic. Ludzie z policji od tygodnia zajmują się wszystkim.
Przeszukaliśmy ciała. Kule od postrzałów zostały wyjęte. Nie zostawiono przy tym żadnych śladów.
Nasi specjaliści zajęli się komórką. Na niej były ślady. Właścicielki. Dowiedzieliśmy się, że należała do niejakiej Ewy Czerwińskiej. Siedemnastolatka. Blondynka. Opis zdobyty przez osoby, które ją tam widziały tamtego dnia pasuje do zdjęć.
"Z tą trójką chłopców była dziewczyna. Młoda, coś koło 16-18 lat."
"Tak, widziałam. Była z nimi tam."
"Ta dziewczyna która tam była, była blondynką. Bardzo chuda, ale nie jak anorektyczka. Wiele brakowało jej do doskonałości. I była płaska jak deska."
To tylko nieliczne opinie świadków. Osób, które rzekomo widziały tę grupke wchodzącą na teren budowy. Ale ja coś im nie wierzę. Jeżeli ich widzieli, to czemu nie powtrzymali trójki bachorów? Przecież na kilometr widać, jak tam jest niebezpiecznie.
xxx
29.01.2010 02:15 okolice granicy Polsko - Słowackiej
Zatrzymałam się na postój w pobliskim lesie. Jestem już zmęczona. Próbuję zasnąć, jednak sen nie przychodzi. Dookoła panuje ciemność. I cisza. Cisza, którą zmąca jedynie burczenie w moim żołądku. Jestem taka głodna. Kiedy ostatnio coś jadłam? Trzy, cztery dni temu? Przy moim trybie życia ciężko jest zachować rachubę czasu. Jest zima, więc dużo trudniej o pożywienie. Będę musiała dzisiaj wybrać się do jakiegoś sklepu. Małego. Bez ochrony, kamer itd. Najlepiej samoobsługowy.
03:56
Ile już tu leżę? Nadal nie mogę spać. Ilekroć zamknę powieki, widzę martwe ciało Andrzeja. Minęło już tyle czasu, a ja nadal nie potrafię otrząsnąć się po jego śmierci. Jak ja mogłam do tego dopuścić? Dlaczego go nie zatrzymałam? Żyłby teraz, tak jak ja, czy Kamil.
Kamil.. Ciekawe, jak mu się powodzi. Czy nadal jest z tą jego lalą? Czy ci ludzie, których wynajął mają z nim jeszcze jakiś kontakt? A może on już nie żyje?
Ach! Ta myśl zabolała. Nienawidzę go, fakt, ale wiedza, że tylko ja jeszcze trzymam się przy życiu, jest nie do zniesienia.
4:10
Ścierpłam już od leżenia na tylnym siedzeniu samochodu. Leżenia, nie spania. Ani na chwilę nie zmrużyłam powiek.
Czy to przez strach? W końcu jestem w lesie. Sama, w wielkim lesie, pełnym wygłodniałych zwierząt, które tylko czekają na takich jak ja. Uzbrojona jedynie w samochód, który w dodatku coraz częściej nie chce zapalić. Paliwo jest już na wyczerpaniu. Niedługo będę musiała ukraść nowe auto.
Ale jak mogę się bać? O co? O moje życie? Żałosne życie osoby, która nie powinna już żyć? Dające jedynie ból? Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam szczęśliwa.
A może to myśl o Andrzeju wywołuje u mnie emocje sprawiające, że nie umiem spać? Jego zakrwawione ciało.. Wyraz strachu i zaskoczenia na twarzy.. Te obrazy nigdy nie znikną już z mojej pamięci. Jak Kamil mogł..?
Ale nie, to też nie to. Przedtem było gorzej, wspomnienia bolały, rany po stracie bliskiej osoby piekły żywym ogniem. Ale wtedy mogłam spać. Więc czemu teraz nie?
Oczekiwanie..
Dziwne poczucie ekscytacji.. Ale czym? Czy to dlatego nie śpię? Oczekuję na coś? Ale na co?
Ach.. za parę miesięcy minie rok od tej tragedii. Czy to na to czekam? Na możliwiość żałoby? A może świętowania tego w jakiś szczególny sposób? Ale po co?
Znużona rozmyśleniami czołgam się na przednie siedzenia samochodu. Nie mam zamiaru nigdzie jechać. Chcę tylko włączyć radio.
Przez długi, oj bardzo długi czas, jest to moje jedyne źródło rozrywki. Może włączą jakąś miłą muzykę? A może pojawi się jakiś ciekawy artykuł? A może coś w wspomną o tamtym wydarzeniu?
Bolesne ukłucie w samo serce. To nie na rocznicę tego dnia czekam, tylko na jakiś reportarz. Dawniej media o tym huczały, jednak teraz wszyscy zapomnieli.
Zapomnieli o tamtym miejscu, gdzie życie straciły dwie, a właściwie trzy osoby. O bólu, jaki czuły. O rodzinach, które straciły swoje dzieci. I o mnie. Już oficjalne nie istnieję.
Kolejne ukłucie, które rozchodzi się po całym ciele..
xxx
16.05.2009 7:12
Trzy dni. Już całe trzy dni Maja powtarze swojej matce o Ewie. Jednak gdy ja wchodzę do pokoju, w którym rozmawiają, natychmiast zmienia temat. Co to, u licha, ma znaczyć?
Wczoraj zobaczyłem w wiadomościach reportaż o jakichś dzieciach, które zginęły na budowie. Kamil, Andrzej, Paweł i ... Ewa. Czy to o nią może chodzić? Czy Maja oglądała wiadomości? To do niej niepodobne. Jednak z tego, co mówiła Kasia, moja żona, ona opisuje całe zdarzenie bardzo szczegółowo. To wprost niezwykłe. Jak umysł dziecka może pomieścić takie informacje? I zapisać ja tak szczegółowo i wyraziście? Jak gdyby tam była...
Uspokój się! Nawet o tym nie myśl! Pewnie obejrzała jakiś reportarz!
Nakazałem sobie być spokojnym, jednak nie wychodzi mi to zbytnio. Jakaś część mnie każe mi poważnie porozmawiać z córką. Ale na co to się zda?
W tej chwili najważniejsze to ustalić, jak dowiedziała się o takich strasznych rzeczach.
C.N.D.
Aga: Dzięki ^
Rozdział szósty
16.05.2009 19:24
Ostatecznie postanowiłem, że zwalę na żonę sprawę Mai i Ewy. Ona ma z nią lepszy kontakt i w ogóle. Teraz tylko muszę ją jakoś przekonać do tego..
xxx
17.05.2009 16:15
Tak, a jednak dałam się namówić.
"Ale to nasza córka. Ze mną nie chce rozmwawiać, więc liczyłem na to, że Ty coś zrobisz. Naprawdę się o nią martwię"
Ton jego głosu.. To, jak na mnie patrzył.. Ta iskra w jego spojrzeniu.. Nie mogłam się nie zgodzić.
A teraz żałuję. Co ja mam jej powiedzieć?
- Kochanie.. Chciałabym Ci się o coś .. zapytać..
- Tak?
- No bo .. ymm.. - Co ja mam jej powiedzieć? - Bo słyszałam .. że .. jak mówiłaś tacie o Twojej koleżance .. Ewie. Chciałabym ją .. poznać. Może.. może mi coś o niej opowiesz?
- Ewie? To nie jest moja koleżanka! Nie lubię jej!
- A .. co się stało?
- Bo ona pozwoliła zabić Andrzeja! Nic nie zrobiła, zeby go uratować! Tylko śtała i płakała, jak dziecko!
- Ach.. co?
Co to ma wszsytko znaczyć?! Mąż miał rację, to nie jest normalne! Ale.. jak do tego doszło? Czy to wina złego wychowania?
- To, cio powiedziałam. Ewa jest żałośna.
- Skąd ją znasz?
- Nie wiem.
- Ile ona ma lat?
- 17.
Ugh..
- Jak długo ją znasz?
- Od 5 lat.
- I-ile?
- 5 lat.
- Uch.. Czy ona.. pokazywała Ci coś ... brzydkiego?
- Widzę wszystko to, co ona widzi.
- Em.. a skąd ona jest?
- W sumie to nie wiem, nie mówiła mi..
- ... - To takie .. nieprawdopodobne. Może rzeczywiście oglądała wiadomości? Nie wierzę, żeby ona mogła zadawać się z .. takimi .. dziewczynami. - Kochanie, oglądałaś ostatnio wiadomości? Może ..
- Nie! Dlacego wszyscy mnie o to oskrażają?
- Bo trudno uwierzyć, że to Twoja .. znajoma.
- To nie jest moja znajoma!
- Więc skąd o niej wiesz?
- Bo.. bo .. bo .. bo ona .. ona jest ..
I w tym momencie nagle się rozpłakała. Co to wszystko ma znaczyć?
xxx
19.06.2009. 17:23
Naprawdę zainteresowała mnie ta sprawa. Nie, żeby pieniądze mnie już nie ciągnęły, nadal mam na nie chrapkę. Ale całość jest taka.. tajemnicza. Zginęło dwóch chłopców, dwójka innych nastolatków zaginęła. Minął miesiąc. Sprawa już dawno powinna być wyjaśniona. A jest? Nie. Śledztwo stoi w miejscu.
Już dawno wróciłem do domu. Tamtejsi policjanci obiecali, że będą mnie informować na bieżąco. Albo tego nie robią i już się wszystkim zajęli. W co nie wierzę. To policja, nadal posiadają jakieś obowiązki.
Ech, to taki pierwszy raz. Pierwszy raz, gdy tak zainsteresowała mnie sprawa. Nie wiem, skąd to się bierze. Całe akta znam już na pamięć. Jedno jest pewne - muszę ją rozwiązać.
C.N.D.