... poczuła silny powiew wiatru przez co straciła na chwilę orientację. Zauważyła, że dziewczynka wstała o własnych siłach i wyjaśniła jej co się dzieje.
- To wszystko to moja wina...
- Ale jak to?! Dlaczego ten mężczyzna zabija wszystkich ludzi?!
- To ja jestem temu winna... Otóż ten kto spojrzy mi w oczy zostaje zamordowany z rąk tego mężczyzny...
- A co ze mną?!
- Ty jesteś wybrana...
- Ale do czego?!
Niestety Kornelia nie otrzymała odpowiedzi. Dziewczynka odwróciła i stała nieruchomo. Kornelia zrozumiała, że Piotr się nie odwracał aby nie spojrzeć w oczy dziecka. Uciekał on od niej...
- Co teraz muszę zrobić?
- Musisz sprawić abym dostała się do świątyni...
- Ale jakiej?!
- To bez znaczenia... Ale musisz się spieszyć inaczej umrzesz...
Kornelia wyjęła z kieszeni okulary przeciwsłoneczne i założyła je dziewczynce aby nikt nie spojrzał w jej oczy...
... nagle w samochodzie zgasł silnik. Kornelia chciała wysiąść i sprawdzić co się dzieje lecz dzrwi się zatrzasnęły. Nagle rozjaśniło się niebo od reflektorów helikoptera. Kornelia spojrzała w góre. Po linach ********** byli komandosi którzy mieli porwać Kornelie. Nagle podjechały pojazdy SWAT-u. Zaczeła się strzelanina...
...kornelia zauważyła inne drzwi więc chciała nimi uciec.pobiegła po drodze się potknuła i przeturlała się na dwór.ale zapomniała o dziewczynce więc biegnie spowrotem po dziewczynke jest przy samych drzwiach i nagle drzwi się zatrzasneły...
... podeszli do niej komandosi z shotgunami wymierzonymi w nią. Zaczeła krzyczeć. Jeden z nich powiedział :
- Cicho byj jeśli chcesz by ktoś jeszcze cię uratował.
On został przy niej a reszta poszła.
Nagle podszedł SWAT-owiec, zastrzelił komandosa i zabrał Kornelie do helikoptera...
-A co z Anią?-Kornelia ciągnęła do dziewczynki leżącej bezwładnie na ziemi
Co jakiś czas Ania podglądała jednym okiem co się dzieje.Kornelii ulżyło,klęknęła na dziewczynką niby pogrążona w żałobie puściła oczko do Ani.
Wzięła ją na ręce i ruszyła za SWAT-owcem.
Kornelia z Anią na rękach wsiadła do helikoptera.Nie wiedziała po co i dokąd leci.Kiedy jej głowa opadła bezwładnie na ramię ,a oczy zmrużyły się ,znów usłyszała TEN głos;ktoś ,kto chciał ją zabić był z nimi w helikopterze...
... ojciec proboszcz. Nagle Ania zaczęła świecić jasnym światłem i nagle wszyscy helikopterze zmarli z rąk ojca. Kornelia wyskoczyła wraz z Anią. Upadły na ziemię turlając się po stromym zboczu.
- Dlaczego oni umarli?!
- Dlatego, że spojrzeli mi w oczy a ta postać która zabija tych ludzi to ojciec z świątyni. Dlatego muszę patrzeć w ludzkie oczy aby on zabijał. Muszę to robić, ponieważ on chce mnie zabić.
- Chcesz mi powiedzieć, że on musi zabijać niewinnych ludzi aby Cię nie dorwał?
- Tak... Dlatego musisz mnie zawieść do świątyni i położyć na ołtarzu aby to wszystko skończyło się raz na zawsze.
- Ale dlaczego ja?
-...
-Och,to nie pora!
-Ja nie chcę cię złożyć!
-Kornelio,ja nie umieram,zawsze będę z tobą.
Kasztanowe włosy Ani ukrywają jej łzy.
-Zróbmy to raz na zawsze!-Ania śmiało podniosła głowę
Ruszyły,Kornelia nędznie spojrzała na wysoką górę,na którą miały się wpiąć.
Po godzinie były na szczycie.Kornelia ze wstrętem spojrzała w dół.Pokonały tę drogę tylko w godzinę.
-Tam! Tam jest świątynia!!!-wykrzyknęła Ania wskazyjąc palcem małe światełko na horyzoncie
Kornelia była zrozpaczona ,ale i pełna wiary.Dokona tego.Zrobi to dla Ani.Wzięła dziewczynkę pod ramię i ruszyła.Nagle poczuła coś dziwnego.Spojrzała na ręce dziecka;dalej krwawiły.Była jeszcze jedna rzecz:odgłos helikoptera,który zbliżał się niemiłosiernie.W końcu zza skarpy wyłoniły się światła.
-Szybko! musimy się śpieszyć-krzyknęła Kornelia,ale odgłos helikoptera zagłuszał ją.
Był blisko,zbyt blisko...
Ania wydała z siebie dziwny dźwięk,helikopter zachwiał się i spadł na sam dół.Kornelia wpatrywała się z otwartymi ustami w dymiący helikopter.
-Jak ty to...
-Nie czas na to!-Ania przerwała
-A kiedy będzie?!-Ania zatrzymała się
-Przecież mówiłam,że cię nie op.usz.czę.
-Jak to jest,że ja cię nie zabiję a On tak?
-...
-Och!Skończmy tę pogawędkę tracimy czas!A co do Twoich rąk...[Kornelia oderwała kawałek swojej koszuli]Owinę Ci je tym.Teraz możemy ruszać.-Kobieta usmiechnęła się pocieszająco do Ani.
Szły tak w kierunku światełka ,które cały czas robiło się większe aż w końcu ich oczom, pokazała się ogromna świątynia.Kornelia podbiegla i już stawiała nogę na pierwszym ze 3872 stopniu kiedy usłyszała pisk Ani
-Nieeeeeee!!!
Jednak było za późno...
- Teraz mogę Ci powiedzieć dlaczego zostałaś wybrana... Otóż Czy ja Ci kogoś nie przypominam?
Kornelia zastanowiła się chwilkę i zrozumiała... Ania to jest jej nie narodzona córka! Kornelia 10 lat temu poroniła ciążę. Od początku wydawało jej się, że ma coś wspólnego z Anią...
- Szybko! Chodźmy do ołtarza! - krzyknęła Ania.
Obydwie pobiegły na sam koniec świątyni. Kiedy Kornelia położyła dziewczynkę na ołtarzu nagle zza ciemnych chmur wyłoniło się jasne światło - to nie było słońce. Ania zaczęła się unosić w zmierzać w kierunku tajemniczego światła - i zniknęła.
Kornelia nie mogła powstrzymać łez... Nagle! Ciemno, nic ie było widać...
Kobieta obudziła się w łóżku i pomyślała, że to wszystko to był po prostu sen. Kiedy wstała poczuła, że ma coś w ręku... To był kosmyk włosów dziesięcioletniej dziewczynki...
P.S. I tak oto zakończyliśmy rozdział o Ani ale to nie oznacza końca powieści.
Dalsza jej część zaczyna się trzy lata później, kiedy Kornelia ożeniła się i urodziła dziecko.
Rozdział II
Minęły trzy lata. Kornelia zdążyła się już ożenić z Robertem i urodzić małą dziewczynkę - Anię. Całą swoją historię spisała do książki, która stała się światowym...
"Mówiłam,że Cię nie op.usz.czę".Pewnego razu Kornelię obudził krzyk.Wstała,za oknem śmignęło coś białego.Kornelia potarła oczy i położyła się z powrotem.
Dręczyła ją jednak myśl co to mogło być.Obudziła się w południe.Akurat ********* wiadomości.Kobieta usiadła z zamiarem oglądania.Okazało się że bilety do zoo są tańsze o 50 procent!Postanowiła się tam wybrać.Kiedy przyjechała do zoo postanowiła zrobić sobie zdjęcie.Wyszło cudowne.Jednak kiedy je robiła znów usłyszała krzyk,a kiedy sprawdzała podgląd zdjęcia za nią biegła biała postać ,która z przerazeniem patrzyła w obiektyw...
Komentarz
- To wszystko to moja wina...
- Ale jak to?! Dlaczego ten mężczyzna zabija wszystkich ludzi?!
- To ja jestem temu winna... Otóż ten kto spojrzy mi w oczy zostaje zamordowany z rąk tego mężczyzny...
- A co ze mną?!
- Ty jesteś wybrana...
- Ale do czego?!
Niestety Kornelia nie otrzymała odpowiedzi. Dziewczynka odwróciła i stała nieruchomo. Kornelia zrozumiała, że Piotr się nie odwracał aby nie spojrzeć w oczy dziecka. Uciekał on od niej...
- Co teraz muszę zrobić?
- Musisz sprawić abym dostała się do świątyni...
- Ale jakiej?!
- To bez znaczenia... Ale musisz się spieszyć inaczej umrzesz...
Kornelia wyjęła z kieszeni okulary przeciwsłoneczne i założyła je dziewczynce aby nikt nie spojrzał w jej oczy...
P.S. Jak ma na imię dziewczynka?
- Cicho byj jeśli chcesz by ktoś jeszcze cię uratował.
On został przy niej a reszta poszła.
Nagle podszedł SWAT-owiec, zastrzelił komandosa i zabrał Kornelie do helikoptera...
Co jakiś czas Ania podglądała jednym okiem co się dzieje.Kornelii ulżyło,klęknęła na dziewczynką niby pogrążona w żałobie puściła oczko do Ani.
Wzięła ją na ręce i ruszyła za SWAT-owcem.
-Nie!-Kornelia położyła Anię na kanapie i zasłoniła ją sobą
-Ty jesteś Jeżyk!-ryknęła na cały głos ksywkę postaci,która zaczęła leniwie bić brawo
- Dlaczego oni umarli?!
- Dlatego, że spojrzeli mi w oczy a ta postać która zabija tych ludzi to ojciec z świątyni. Dlatego muszę patrzeć w ludzkie oczy aby on zabijał. Muszę to robić, ponieważ on chce mnie zabić.
- Chcesz mi powiedzieć, że on musi zabijać niewinnych ludzi aby Cię nie dorwał?
- Tak... Dlatego musisz mnie zawieść do świątyni i położyć na ołtarzu aby to wszystko skończyło się raz na zawsze.
- Ale dlaczego ja?
-...
P.S. Do dziecko... Ja pisałem pierwszy.
-Ja nie chcę cię złożyć!
-Kornelio,ja nie umieram,zawsze będę z tobą.
Kasztanowe włosy Ani ukrywają jej łzy.
-Zróbmy to raz na zawsze!-Ania śmiało podniosła głowę
Ruszyły,Kornelia nędznie spojrzała na wysoką górę,na którą miały się wpiąć.
Do Rgx'a :Ale o co chodzi?
Ps.Pozdrowiłam go
-Tam! Tam jest świątynia!!!-wykrzyknęła Ania wskazyjąc palcem małe światełko na horyzoncie
Kornelia była zrozpaczona ,ale i pełna wiary.Dokona tego.Zrobi to dla Ani.Wzięła dziewczynkę pod ramię i ruszyła.Nagle poczuła coś dziwnego.Spojrzała na ręce dziecka;dalej krwawiły.Była jeszcze jedna rzecz:odgłos helikoptera,który zbliżał się niemiłosiernie.W końcu zza skarpy wyłoniły się światła.
-Szybko! musimy się śpieszyć-krzyknęła Kornelia,ale odgłos helikoptera zagłuszał ją.
Był blisko,zbyt blisko...
-Jak ty to...
-Nie czas na to!-Ania przerwała
-A kiedy będzie?!-Ania zatrzymała się
-Przecież mówiłam,że cię nie op.usz.czę.
-Jak to jest,że ja cię nie zabiję a On tak?
-...
Szły tak w kierunku światełka ,które cały czas robiło się większe aż w końcu ich oczom, pokazała się ogromna świątynia.Kornelia podbiegla i już stawiała nogę na pierwszym ze 3872 stopniu kiedy usłyszała pisk Ani
-Nieeeeeee!!!
Jednak było za późno...
Kornelia zastanowiła się chwilkę i zrozumiała... Ania to jest jej nie narodzona córka! Kornelia 10 lat temu poroniła ciążę. Od początku wydawało jej się, że ma coś wspólnego z Anią...
- Szybko! Chodźmy do ołtarza! - krzyknęła Ania.
Obydwie pobiegły na sam koniec świątyni. Kiedy Kornelia położyła dziewczynkę na ołtarzu nagle zza ciemnych chmur wyłoniło się jasne światło - to nie było słońce. Ania zaczęła się unosić w zmierzać w kierunku tajemniczego światła - i zniknęła.
Kornelia nie mogła powstrzymać łez... Nagle! Ciemno, nic ie było widać...
Kobieta obudziła się w łóżku i pomyślała, że to wszystko to był po prostu sen. Kiedy wstała poczuła, że ma coś w ręku... To był kosmyk włosów dziesięcioletniej dziewczynki...
P.S. I tak oto zakończyliśmy rozdział o Ani ale to nie oznacza końca powieści.
Dalsza jej część zaczyna się trzy lata później, kiedy Kornelia ożeniła się i urodziła dziecko.
Rozdział II
Minęły trzy lata. Kornelia zdążyła się już ożenić z Robertem i urodzić małą dziewczynkę - Anię. Całą swoją historię spisała do książki, która stała się światowym...