Wiem sorki za błędy ale jak na codzień używasz niemieckiego to ortografia ci się pogarsza.
______________________________________________________________
Rzucili się do wydm a na pisaku była struga krwi.
- Co ci do łba strzeliło żeby kogoś zastrzelić - zapytała Klara
- Nieważne.Ważne że zabiłem szefa - odparł.
Odwróciła się.Wszyscy stali jak wryci i patrzyli z przerarzeniem.
- Na co czekacie? - wrzasneła - Do jeepa i pryskamy do Kairu!
Wszyscy z krzykiem się zapakowali do jeepa.
***
Jechali kilka godzin a słońce grzało niemiłosiernie.Po Kairze ani śladu.Samochód nagle się zatrzymał gwałtownie tak,że Klara wyleciała na maskę samochodu,i sturlała się na rozgrzany piach.
- Ała - jęknała żałośnie.Wstała i usiadła na piachu podpierając głową o rękę.
- Cholera,nie zapakowałaś zapasowej opony?! - zapytała z przerażeniem.
Pokręciła głową.
- Trudno.Musimy pchać samochód do Kairu wszyscy razem.
***
Pół godziny później Klara stała na dachu jeepa wypatrując Kair.Nagle zobaczyła sylwetkę domu.
- W lewo,w lewo! - krzyczała - Widzę domy!To napewno Kair!
Nie dam rady - sapnął Clemens - jest zbyt gorąco.
Usłyszeli strzał...
C.D.N
Kto nadchodzi?
Czy morderstwo szefa MarcuCorp to blef?
Czy to spisek?
Co z Admirałem Zinke?
Czy nadejdzie katastrofa samolotu?
Nastepny odcinek:15.08.10
Gdy wróciła do domu,myślała o tym wszystkim.Leżała na łóżku.Nie miała pewności czy to wszystko to nie blef.Wyciągneła ręke na szafkę.*****ła Neetbooka.Znalzał.Wzieła i usiadła na łóżku opierając się o ścianę.Nerwowo biegała palcami po klawiaturze próbując włamać się do baz danych rządu egipskiego.Gdy odgadła hasło *****ła jakichkolwiek informacji o MarcuCorp.Palec gładził prawy przycisk myszki.Kliknąć na "Członkowie MarcuCorp"?,myślała.Nerwowo tłukła się myślami.Strach przegoniło napięcie.W końcu na ekranie zobaczyła członków.Klara wstrzymała oddech.Czyli to prawda.Jej ojciec w MarcuCorp.Klikneła w "Najlepsi spiskowcy".Na czele...Clemens.Czyli to spisek,myślała gorączkowo,zrobili ten spisek...ale dlaczego?,pomyślała wystukując adres bazy danych MarcuCorp,Niby to bezsensu ale coś w tym jest,pomyślała.Będąc już w bazie danych.Klikneła w "Plany i Spiski".Klikneła w pierwszy plan.Był to plan który miał powiększyć Austrię.Bo MarcuCorp zrobiło niezły spisek.Teraz w rządzie austriackim jest 30 członków MarcuCorp.Mają plan żeby austriackie wojska przejeły niemcy z Rostockiem.Czyli całe niemcy oprócz miasta przy granicy,przy Świnoujściu:Ölbeck i okolice.Zrealizowane miało być 23 sierpnia 2013 roku.Czyli w moją osiemnastkę,powiedziała.Wcisneła Print Screen i wysyłała gdzie się dało.Do telewizji,do prasy GDZIEKOLWIEK!
Dwa tygodnie przed osiemnastką Klary,wojsko z okolicy ćwiczyło przed występem.Huczało niezwykle,ale fajnie przylądać się ćwiczeniom kiedy je widać.Klara siedziała w dmuchanym basenie.Woda sięgała jej do pasa.Samolot przeleciał tuż NAD DACHEM!Ale ona nie zwracała na to uwagi.Zastanawiała się czy nie zostać szpiegiem na rzecz rządu...
Czy Klara będzie szpiegiem?!
Czy MarcuCorp przejmie władzę nad Niemcami,Austrią i Szwecją?!
C.D.N
Wiem,wiem akcja za szybko się dzieje ale jakbym zwolniła zanudziłabym was na śmierć.
Ok,złapałam wenę.
_________________________________-
Był upał.Zanużyła się.Otworzyła oczy.I zamkneła.Wynurzyła się.Słońce grzało niemiłosiernie.Wyszła, otrzepała włosy.Urodziny zbliżały się w szybkim tępie.Impreza miała być zrobiona w dużym namiocie w ogrodzie.Rozłożyła na trawie stelaż.Wbiła jeden słupek w ziemię.Powoli puściła,żeby upewnić się,że się nie zawali.
Stelaż był gotowy.Trzeba było tylko narzucić płachtę.Co nie było łatwe.Namiot miał dwa metry wysokości.Zastanawiała się co zrobić.Podniosła jedno oko na drzewo które było nad namiotem.No tak była genialna!Wystarczy wejść na gałąź która była nad namiotem,i narzucić to na namiot!Jednak to niebyło takie łatwe,jak się zdawało.Drzewo nie było ani będem,ani bukiem,ani nawet małym drzewkiem.Nie można było określić jak się nazywało to drzewo.Było tak duże jak buk.Miało zielone kręcone liści i patyczki były nie proste ale,hm,falowane.Klara weszła na gałąź nad namiotem.Pod jej ciężarem gałąź trzasneła.Narzuciła płachtę na stelaż trzymając w ręku jeden z rogów.Pudło.Spróbowała jeszcze raz.Pudło.Gałąź powoli urywała się.Jeśli teraz nie trafię to po mnie,pomyślała.Pudło.Spróbowała ostatni raz.Pudło.Jedną ręką trzymała gałąź nad jej głową,a drugątrzymała rąbek płachty.Narzucała ale ciągle było pudło.W końcu gałąź trzasneła i wylądowała na trawie.Klara zwisała jedną ręką.W końcu trafiła.
Jutro,w niemczech zaczyna się rok szkolny dlatego nie będe mieć czasu zwł****** że będą jeszcze lekcje,aautobus...no,przez 5 dni nie będe mieć czasu.W sobote to wogóle nie będe mieć bo jedziemy do Hamburga na cały dzień.No więc może w niedziele znajde troche czasu żeby napisać.Jak będe w Hamburgu napewno złape wenę xD
Klara stała z mamą przy stoisku z cukierkami.Mama ciągle trajkotała o tamtym i siamtym.Klara w spokoju pakowała do torby foliowej cukierki.
-Po za tym jaki chcesz tort?Truskawkowy czy waniliowy?A może malinowy - zapytała jej mama.
-Malinowy - mruknęła i wrzuciła do koszyka 5 tabliczek czekolady.
-Ok.A zrobisz karaoke? - zapytała jej mama
Klara rzuciłą ją swoim spojrzeniem "No łał"
-Pewnie- mruknęła
Wchodząc na dział z chipsami,cheetosami,chrupkami o rzechów itp. Klara zatrzymała się.Cholera!,pomyślała,co tu robi Tanja?
Otóż niejaka Tanja była z Phillipem przy regale z cheetosami.Mama ciągle coś trajkotała.Tanja spojrzała na Klarę.Ich wzroki skrzyżowały się.Klara udawała że wybiera chipsy.Czuła na sobie JEJ wzrok.Mama ciągle coś trajkotała.Rzuciła na nią wzrok i poszły do działu z napojami.
27 sierpień 2010 dzień przed 18 urodzinami Klary.Pamiętny dzień.Z ogrodu roznosił się głos Klary.
-Przenieś to tam!
-Idź tam!
-Chodź tutaj!
-Wyłącz to!
-Wyłącz tamto!
-Przestaw to tam!
-Przestaw to tu!
Klara była nerwowa.Philipp i Paul robili co mogli żeby przyprowadzić namiot do porządku.
Klara usiadła na drewnianej scenie.Zdenerwowana patrzyła nad wszystkim.
-Ok,to wszystko do jutra - mrukneła.
Chłopacy szybko wyszli z namiotu.Klara poszła do kuchni gdzie mama robiła tort.Klara zaczęła nadmuchiwać balony.
28 sierpień 2010 był jeszcze bardziej nerwowy.Vanessa,Lisa i mama robiły potrway w kuchni a Paul robił ostatnie próby głosników,mikrofonów i sprzętu karaoke.Klara stała przed lustrem w pokoju na łóżku i podłodze walały się ubrania a na toaletce kosmetyki.Klara przymierzała tyle ******** że wkońcu zrobiła wyliczankę.
-Ene due like fake torba borba usme smake deus kosmadeus - gdy w końcu zdecydowałą się na *******ę która była czarno-srebrna i połyskiwała w świetle.No i była na jedno ramiączko.Przymierzyła *******ę.Do tego czarne wysokie buty.Makijaż zostawi na później.Zeszła do łazienki i umyła pod prysznicem.Każdy kosmyk włosów podwineła na wałkach.Wchodząc w wałkach do kuchni zamarła cisza.Vanessa i Lisa zaczeły turlać się po podłodze ze śmiechu a mama położyła głowe na desce.
Klara stała z mamą przy stoisku z cukierkami.Mama ciągle trajkotała o tamtym i siamtym.Klara w spokoju pakowała do torby foliowej cukierki.
-Po za tym jaki chcesz tort?Truskawkowy czy waniliowy?A może malinowy - zapytała jej mama.
-Malinowy - mruknęła i wrzuciła do koszyka 5 tabliczek czekolady.
-Ok.A zrobisz karaoke? - zapytała jej mama
Klara rzuciłą ją swoim spojrzeniem "No łał"
-Pewnie- mruknęła
Wchodząc na dział z chipsami,cheetosami,chrupkami o rzechów itp. Klara zatrzymała się.Cholera!,pomyślała,co tu robi Tanja?
Otóż niejaka Tanja była z Phillipem przy regale z cheetosami.Mama ciągle coś trajkotała.Tanja spojrzała na Klarę.Ich wzroki skrzyżowały się.Klara udawała że wybiera chipsy.Czuła na sobie JEJ wzrok.Mama ciągle coś trajkotała.Rzuciła na nią wzrok i poszły do działu z napojami.
27 sierpień 2010 dzień przed 18 urodzinami Klary.Pamiętny dzień.Z ogrodu roznosił się głos Klary.
-Przenieś to tam!
-Idź tam!
-Chodź tutaj!
-Wyłącz to!
-Wyłącz tamto!
-Przestaw to tam!
-Przestaw to tu!
Klara była nerwowa.Philipp i Paul robili co mogli żeby przyprowadzić namiot do porządku.
Klara usiadła na drewnianej scenie.Zdenerwowana patrzyła nad wszystkim.
-Ok,to wszystko do jutra - mrukneła.
Chłopacy szybko wyszli z namiotu.Klara poszła do kuchni gdzie mama robiła tort.Klara zaczęła nadmuchiwać balony.
28 sierpień 2010 był jeszcze bardziej nerwowy.Vanessa,Lisa i mama robiły potrway w kuchni a Paul robił ostatnie próby głosników,mikrofonów i sprzętu karaoke.Klara stała przed lustrem w pokoju na łóżku i podłodze walały się ubrania a na toaletce kosmetyki.Klara przymierzała tyle ******** że wkońcu zrobiła wyliczankę.
-Ene due like fake torba borba usme smake deus kosmadeus - gdy w końcu zdecydowałą się na *******ę która była czarno-srebrna i połyskiwała w świetle.No i była na jedno ramiączko.Przymierzyła *******ę.Do tego czarne wysokie buty.Makijaż zostawi na później.Zeszła do łazienki i umyła pod prysznicem.Każdy kosmyk włosów podwineła na wałkach.Wchodząc w wałkach do kuchni zamarła cisza.Vanessa i Lisa zaczeły turlać się po podłodze ze śmiechu a mama położyła głowe na desce.
C.D.N
Najmocniej przepraszam moderatorów za dwa takie same posty.Usuncie ten post proszę.
-Co w tym takiego śmiesznego?! - zapytała oburzona
Pod wieczór Klara nerwowo obgryzała paznokcie.Philipp i Paul zaczeli włączać hip-hop
-Bum bum cziki cziki bum - zaczeli śpiewać razem
-O,matko bosko.Przestańcie bo mi uszy pękną.
-Młahaha nie bądz skromna - odpowiedział Philipp
-Jesteście już trochę pijani a nawet goście nie przyszli! - krzyknęła oburzona.
Do namiotu przyszła połowa klasy,z wielki schapsem z kokardą.
-Dzięki za prezent - mruknęła - Ciekawe ile waży...
Goście zaczęli się powoli zbierać...
-Fragment Wycięty-
-Uważaj bo ci przywalę krzesłem! - krzyknęła Klara do Patricka.Chłopak wybuchł śmiechem.Ktoś rzucił colą w Klarę.Zaczęła kichać.
-Atschi!
Blond włosy nagle zrobiły się ciemne.Stała na środku ociekająca colą.
-To zaczynamy karaoke - zapowiedział Patrick
-Fragment Wycięty-
Klara obudziła się.Gdzie była?Rozejrzała się.Na stole w namiocie.Ciekawe co stało się z jej *******ą że była na stole...W zasadzie nic kompletnie nie pamiętała.Założyła *******ę.Czuła ogroooomne pragnienie czegoś do picia.Kac,ogromny.Poczłapała do kuchni.W jadalni mama jadła śniadanie.
-Idź się połóż - powiedziała.
Klara poszła do pokoju.
C.D.N
P.s:Niektóre fragmenty wycięłą bo wiecie...18+ xDD Galguś by się sfrustował że nie wiem co by mi zrobił...
Komentarz
______________________________________________________________
Rzucili się do wydm a na pisaku była struga krwi.
- Co ci do łba strzeliło żeby kogoś zastrzelić - zapytała Klara
- Nieważne.Ważne że zabiłem szefa - odparł.
Odwróciła się.Wszyscy stali jak wryci i patrzyli z przerarzeniem.
- Na co czekacie? - wrzasneła - Do jeepa i pryskamy do Kairu!
Wszyscy z krzykiem się zapakowali do jeepa.
***
Jechali kilka godzin a słońce grzało niemiłosiernie.Po Kairze ani śladu.Samochód nagle się zatrzymał gwałtownie tak,że Klara wyleciała na maskę samochodu,i sturlała się na rozgrzany piach.
- Ała - jęknała żałośnie.Wstała i usiadła na piachu podpierając głową o rękę.
- Cholera,nie zapakowałaś zapasowej opony?! - zapytała z przerażeniem.
Pokręciła głową.
- Trudno.Musimy pchać samochód do Kairu wszyscy razem.
***
Pół godziny później Klara stała na dachu jeepa wypatrując Kair.Nagle zobaczyła sylwetkę domu.
- W lewo,w lewo! - krzyczała - Widzę domy!To napewno Kair!
Nie dam rady - sapnął Clemens - jest zbyt gorąco.
Usłyszeli strzał...
C.D.N
Kto nadchodzi?
Czy morderstwo szefa MarcuCorp to blef?
Czy to spisek?
Co z Admirałem Zinke?
Czy nadejdzie katastrofa samolotu?
Nastepny odcinek:15.08.10
Gdy wróciła do domu,myślała o tym wszystkim.Leżała na łóżku.Nie miała pewności czy to wszystko to nie blef.Wyciągneła ręke na szafkę.*****ła Neetbooka.Znalzał.Wzieła i usiadła na łóżku opierając się o ścianę.Nerwowo biegała palcami po klawiaturze próbując włamać się do baz danych rządu egipskiego.Gdy odgadła hasło *****ła jakichkolwiek informacji o MarcuCorp.Palec gładził prawy przycisk myszki.Kliknąć na "Członkowie MarcuCorp"?,myślała.Nerwowo tłukła się myślami.Strach przegoniło napięcie.W końcu na ekranie zobaczyła członków.Klara wstrzymała oddech.Czyli to prawda.Jej ojciec w MarcuCorp.Klikneła w "Najlepsi spiskowcy".Na czele...Clemens.Czyli to spisek,myślała gorączkowo,zrobili ten spisek...ale dlaczego?,pomyślała wystukując adres bazy danych MarcuCorp,Niby to bezsensu ale coś w tym jest,pomyślała.Będąc już w bazie danych.Klikneła w "Plany i Spiski".Klikneła w pierwszy plan.Był to plan który miał powiększyć Austrię.Bo MarcuCorp zrobiło niezły spisek.Teraz w rządzie austriackim jest 30 członków MarcuCorp.Mają plan żeby austriackie wojska przejeły niemcy z Rostockiem.Czyli całe niemcy oprócz miasta przy granicy,przy Świnoujściu:Ölbeck i okolice.Zrealizowane miało być 23 sierpnia 2013 roku.Czyli w moją osiemnastkę,powiedziała.Wcisneła Print Screen i wysyłała gdzie się dało.Do telewizji,do prasy GDZIEKOLWIEK!
Dwa tygodnie przed osiemnastką Klary,wojsko z okolicy ćwiczyło przed występem.Huczało niezwykle,ale fajnie przylądać się ćwiczeniom kiedy je widać.Klara siedziała w dmuchanym basenie.Woda sięgała jej do pasa.Samolot przeleciał tuż NAD DACHEM!Ale ona nie zwracała na to uwagi.Zastanawiała się czy nie zostać szpiegiem na rzecz rządu...
Czy Klara będzie szpiegiem?!
Czy MarcuCorp przejmie władzę nad Niemcami,Austrią i Szwecją?!
C.D.N
Wiem,wiem akcja za szybko się dzieje ale jakbym zwolniła zanudziłabym was na śmierć.
Zawiedzionych przepraszam
_________________________________-
Był upał.Zanużyła się.Otworzyła oczy.I zamkneła.Wynurzyła się.Słońce grzało niemiłosiernie.Wyszła, otrzepała włosy.Urodziny zbliżały się w szybkim tępie.Impreza miała być zrobiona w dużym namiocie w ogrodzie.Rozłożyła na trawie stelaż.Wbiła jeden słupek w ziemię.Powoli puściła,żeby upewnić się,że się nie zawali.
Stelaż był gotowy.Trzeba było tylko narzucić płachtę.Co nie było łatwe.Namiot miał dwa metry wysokości.Zastanawiała się co zrobić.Podniosła jedno oko na drzewo które było nad namiotem.No tak była genialna!Wystarczy wejść na gałąź która była nad namiotem,i narzucić to na namiot!Jednak to niebyło takie łatwe,jak się zdawało.Drzewo nie było ani będem,ani bukiem,ani nawet małym drzewkiem.Nie można było określić jak się nazywało to drzewo.Było tak duże jak buk.Miało zielone kręcone liści i patyczki były nie proste ale,hm,falowane.Klara weszła na gałąź nad namiotem.Pod jej ciężarem gałąź trzasneła.Narzuciła płachtę na stelaż trzymając w ręku jeden z rogów.Pudło.Spróbowała jeszcze raz.Pudło.Gałąź powoli urywała się.Jeśli teraz nie trafię to po mnie,pomyślała.Pudło.Spróbowała ostatni raz.Pudło.Jedną ręką trzymała gałąź nad jej głową,a drugątrzymała rąbek płachty.Narzucała ale ciągle było pudło.W końcu gałąź trzasneła i wylądowała na trawie.Klara zwisała jedną ręką.W końcu trafiła.
C.D.N
Mój kuzyn z Niemczech/Niemiec już dawno zaczął lekcje
-Po za tym jaki chcesz tort?Truskawkowy czy waniliowy?A może malinowy - zapytała jej mama.
-Malinowy - mruknęła i wrzuciła do koszyka 5 tabliczek czekolady.
-Ok.A zrobisz karaoke? - zapytała jej mama
Klara rzuciłą ją swoim spojrzeniem "No łał"
-Pewnie- mruknęła
Wchodząc na dział z chipsami,cheetosami,chrupkami o rzechów itp. Klara zatrzymała się.Cholera!,pomyślała,co tu robi Tanja?
Otóż niejaka Tanja była z Phillipem przy regale z cheetosami.Mama ciągle coś trajkotała.Tanja spojrzała na Klarę.Ich wzroki skrzyżowały się.Klara udawała że wybiera chipsy.Czuła na sobie JEJ wzrok.Mama ciągle coś trajkotała.Rzuciła na nią wzrok i poszły do działu z napojami.
27 sierpień 2010 dzień przed 18 urodzinami Klary.Pamiętny dzień.Z ogrodu roznosił się głos Klary.
-Przenieś to tam!
-Idź tam!
-Chodź tutaj!
-Wyłącz to!
-Wyłącz tamto!
-Przestaw to tam!
-Przestaw to tu!
Klara była nerwowa.Philipp i Paul robili co mogli żeby przyprowadzić namiot do porządku.
Klara usiadła na drewnianej scenie.Zdenerwowana patrzyła nad wszystkim.
-Ok,to wszystko do jutra - mrukneła.
Chłopacy szybko wyszli z namiotu.Klara poszła do kuchni gdzie mama robiła tort.Klara zaczęła nadmuchiwać balony.
28 sierpień 2010 był jeszcze bardziej nerwowy.Vanessa,Lisa i mama robiły potrway w kuchni a Paul robił ostatnie próby głosników,mikrofonów i sprzętu karaoke.Klara stała przed lustrem w pokoju na łóżku i podłodze walały się ubrania a na toaletce kosmetyki.Klara przymierzała tyle ******** że wkońcu zrobiła wyliczankę.
-Ene due like fake torba borba usme smake deus kosmadeus - gdy w końcu zdecydowałą się na *******ę która była czarno-srebrna i połyskiwała w świetle.No i była na jedno ramiączko.Przymierzyła *******ę.Do tego czarne wysokie buty.Makijaż zostawi na później.Zeszła do łazienki i umyła pod prysznicem.Każdy kosmyk włosów podwineła na wałkach.Wchodząc w wałkach do kuchni zamarła cisza.Vanessa i Lisa zaczeły turlać się po podłodze ze śmiechu a mama położyła głowe na desce.
C.D.N
-Po za tym jaki chcesz tort?Truskawkowy czy waniliowy?A może malinowy - zapytała jej mama.
-Malinowy - mruknęła i wrzuciła do koszyka 5 tabliczek czekolady.
-Ok.A zrobisz karaoke? - zapytała jej mama
Klara rzuciłą ją swoim spojrzeniem "No łał"
-Pewnie- mruknęła
Wchodząc na dział z chipsami,cheetosami,chrupkami o rzechów itp. Klara zatrzymała się.Cholera!,pomyślała,co tu robi Tanja?
Otóż niejaka Tanja była z Phillipem przy regale z cheetosami.Mama ciągle coś trajkotała.Tanja spojrzała na Klarę.Ich wzroki skrzyżowały się.Klara udawała że wybiera chipsy.Czuła na sobie JEJ wzrok.Mama ciągle coś trajkotała.Rzuciła na nią wzrok i poszły do działu z napojami.
27 sierpień 2010 dzień przed 18 urodzinami Klary.Pamiętny dzień.Z ogrodu roznosił się głos Klary.
-Przenieś to tam!
-Idź tam!
-Chodź tutaj!
-Wyłącz to!
-Wyłącz tamto!
-Przestaw to tam!
-Przestaw to tu!
Klara była nerwowa.Philipp i Paul robili co mogli żeby przyprowadzić namiot do porządku.
Klara usiadła na drewnianej scenie.Zdenerwowana patrzyła nad wszystkim.
-Ok,to wszystko do jutra - mrukneła.
Chłopacy szybko wyszli z namiotu.Klara poszła do kuchni gdzie mama robiła tort.Klara zaczęła nadmuchiwać balony.
28 sierpień 2010 był jeszcze bardziej nerwowy.Vanessa,Lisa i mama robiły potrway w kuchni a Paul robił ostatnie próby głosników,mikrofonów i sprzętu karaoke.Klara stała przed lustrem w pokoju na łóżku i podłodze walały się ubrania a na toaletce kosmetyki.Klara przymierzała tyle ******** że wkońcu zrobiła wyliczankę.
-Ene due like fake torba borba usme smake deus kosmadeus - gdy w końcu zdecydowałą się na *******ę która była czarno-srebrna i połyskiwała w świetle.No i była na jedno ramiączko.Przymierzyła *******ę.Do tego czarne wysokie buty.Makijaż zostawi na później.Zeszła do łazienki i umyła pod prysznicem.Każdy kosmyk włosów podwineła na wałkach.Wchodząc w wałkach do kuchni zamarła cisza.Vanessa i Lisa zaczeły turlać się po podłodze ze śmiechu a mama położyła głowe na desce.
C.D.N
Najmocniej przepraszam moderatorów za dwa takie same posty.Usuncie ten post proszę.
Młehehehehehe...
Ale rozumiem Twój Brak weny ;**** dalej !
Pod wieczór Klara nerwowo obgryzała paznokcie.Philipp i Paul zaczeli włączać hip-hop
-Bum bum cziki cziki bum - zaczeli śpiewać razem
-O,matko bosko.Przestańcie bo mi uszy pękną.
-Młahaha nie bądz skromna - odpowiedział Philipp
-Jesteście już trochę pijani a nawet goście nie przyszli! - krzyknęła oburzona.
Do namiotu przyszła połowa klasy,z wielki schapsem z kokardą.
-Dzięki za prezent - mruknęła - Ciekawe ile waży...
Goście zaczęli się powoli zbierać...
-Fragment Wycięty-
-Uważaj bo ci przywalę krzesłem! - krzyknęła Klara do Patricka.Chłopak wybuchł śmiechem.Ktoś rzucił colą w Klarę.Zaczęła kichać.
-Atschi!
Blond włosy nagle zrobiły się ciemne.Stała na środku ociekająca colą.
-To zaczynamy karaoke - zapowiedział Patrick
-Fragment Wycięty-
Klara obudziła się.Gdzie była?Rozejrzała się.Na stole w namiocie.Ciekawe co stało się z jej *******ą że była na stole...W zasadzie nic kompletnie nie pamiętała.Założyła *******ę.Czuła ogroooomne pragnienie czegoś do picia.Kac,ogromny.Poczłapała do kuchni.W jadalni mama jadła śniadanie.
-Idź się połóż - powiedziała.
Klara poszła do pokoju.
C.D.N
P.s:Niektóre fragmenty wycięłą bo wiecie...18+ xDD Galguś by się sfrustował że nie wiem co by mi zrobił...