Oto historia Johnego: zwykłego nastolatka z Chicago. Będę pisał w rozdziałach, z resztą dość krótkich. Oto rozdział 1:
Rozdział 1: Koniec szkoły!!!
Ze szkoły przy Lake Shore Drive wychodzą uczniowie. Patrzą tęsknie na jezioro Michigan, i nie mogą się doczekać aby w pierwszy dzień wakacji zanurzyć się w chłodnych falach. Oczywiście, mogą to robić podczas roku szkolnego, ale banda Johnego obiecała sobie że zrobią to dopiero w wakacje. A więc wyszli z tej szkoły zamartwiając się jak odrobią straszliwie trudną pracę domową. Ale Johnego ten problem nie dotyczył. Nie był najlepszy z matematyki, ani z historii, ale za to z Przyrody potrafił sobie poradzić. Wrócił do swojego domu. Nikogo w nim nie było, ale rodzice ostrzegli go przed tym i wziął zapasowe klucze. Przekręcił 1 zamek, 2 zamek i wszedł do zimnego, wentylowanego przedpokoju. Była to dla niego nieziemska ulga, gdyż na podwórku panował nieziemski upał. Zdjął plecak i zorientował się że czegoś nie ma. Komórka. Miał piękny, dotykowy telefon LG. I zgubił go. Szybko wrócił do szkoły i razem z woźnym zaczęli jej s.z.u.k.a.ć. Niestety do tej pory nie znalazła się. Kiedy do domu wrócili rodzice, skrzyczeli go strasznie. Aby dzwonić dostał dość nową Motorolę. Chciało mu się płakać. Położył się na łóżku i zaczął łkać w poduszkę. Jego ciotka, zorganizowała specjalny wyjazd na obóz skautów. Ale nawet to go nie pocieszało. W sierpniu miał wyjechać do Nowego Yorku, gdzie mieszkał jego wujek. Czuł, że te wakacje nie będą lepsze ani gorsze od pozostałych. Zaczął zastanawiać się nad sensem życia, i co by się stało gdyby to wszystko nagle zniknęło. Pogrążając się w tym wszystkim próbował zasnąć, jednak niezbyt mu się to udawało. Ale w końcu pokonał siebie i zasnął. Miał dziwny sen. Sen w którym świat był lepszy. Lepszy, aż do granic wyczerpania...
I jak, podoba się? :roll:
0
Komentarz
PS Mam pytanie do dziecko99 i olizgs : Skąd macie takie fajne sygnatury?
Sorry za mały offtop
Kiedy będzie następny rozdział?
A tak poza tym to ciekawe ale szkoda, że krótkie.Czekam na kolejny rozdział
Rozdział 2: Wakacje
Johny obudził się o 7:30. Zwykle wstawał o 6:00, aby zdążyć na autobus. Nie mógł uwierzyć że wreszcie wakacje. Sięgnął po telefon, by zadzwonić do Sama, jego najlepszego przyjaciela. I przypomniał sobie wczorajsze wydarzenia. Komórka, koniec szkoły... Miał zatelefonować gdy jego telefon zadzwonił. Melodia piosenki rozbrzmiała po jego pokoju. Spojrzał na ekran i zobaczył znane mu imię. "Sam". Jednak coś tu nie grało. Skąd znał jego numer? Przecież zmienił go, gdy zgubił komórkę. Odebrał.
-Cześć, tu Sam - usłyszał głos
-Cześć Sam. - lekko drżącym głosem odpowiedział - dlaczego dzwonisz?
-Chciałem się spytać jak pierwszy dzień wakacji. Co u ciebie? - spytał. Johnnemu coś nie pasowało. Sam miał inny głos.
-Spotkajmy się. - odparł - Za chwilę, w parku. - I rozłączył się. Wiedział że coś jest nie tak.
W parku nie było Sama.
-Tak jak myślałem - powiedział
-Cześć Johnny - odrzekł głos z telefonu. Coś walnęło Johnnego w głowę.
-Sam? - zapytał, i zemdlał.