Zakazna "miłość" czyli Dziecinnie proste

«1
dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
Chyba każdy zna Landgraabów i Alto,bo ta historia jest właśnie o nich

Gdy Holly i Malcolm byli młodymi dorosłymi,spotkali się w parku i rozmawiali długo,aż się zaprzyjaźnili.Holly darzyła Malcolma dużym zaufaniem więc chociaż ich staruszkowie się nienawidzili zaprosiła go do domu.Ojciec Holly(matka nie żyje) przywitał Malcolma podejrzanie przyjaźnie,a potem poprosił córkę na rozmowę do drugiego pokoju.
-Co ty sobie wyobraż***?-nieprzyjaźnie zaczął Nick
-Ale tato!To mój kolega!-zburzyła się Holly
-Teraz tak mówisz,a potem "Kocham go","Nie mogę bez niego żyć" i inne.Holly,został mi tydzień życia,pokłóćcie się w tym czasie,proszę-powiedział Nick dramatycznie,a ponieważ gołębie serce Holly łatwo można zmiękczyć,szybko uległa ojczulkowi.Już chciała iść do Malcolma,ale Nick ją zatrzymał
-Dobrze robisz,Landgraabowie są zazdrośni o nasz majątek i chcą go nam za wszelką cenę wykraść,on nie jest inny Holly,no idź.-powiedział.Holly ruszyła w stronę Malcolma.
-Malcolm,tak sobie myślę,że powinniśmy...-powiedziała Holly
-...iść na górę.Zgadzam się,chodźmy-przerwał Malcolm Landgraab i pociągnął Holly,która wzruszyła niepokojąco ramionami w stronę swojego taty.Malcolm wiedział o czym rozmawiała z Nickiem i co chciała powiedzieć,więc jej przerwał.
Gdy Malcolm i Holly byli na górze,Nick ruszył za nimi.Malcolm nie był wcale głupi,chciał,żeby Nick szedł za nimi.Zostawił uchylone drzwi do pokoju,w którym byli,żeby ojciec Holly mógł ich zobaczyć.
-Malcolm...-znów Holly zaczęła znów,a Malcolm znów jej przerwał-całując ją.Przestraszona,dziewczyna nie mogła nic zrobić,a wściekły Nick wpadł do pokoju,gdy akurat jej się spodobało.Malcolm zadowolony oderwał się od Holly i ruszył w stronę drzwi,a gdy je przekroczył omal nie zwymiotował,bo dla niego pocałować kogoś,kogo się nie kocha to dla niego nie lada wyczyn(nie tylko dla niego).Poszedł do łazienki,dokładnie wyszorował usta i zęby.Tym czasem u Holly:
-Mówiłaś,że się z nim pokłócisz,a całujesz się z nim?!-rozzłoszczony Nick zaczął krzyczeć na córkę
-Tato,to on zaczął mnie całować!-broniła się Holly
-Co ja sobie myślałem?!-Nick krzyczał non stop.Przestraszonej Holly pojawiły się łzy w oczach.Właśnie Malcolm wchodził do pokoju.
-Wynoś się z mojego domu!-krzyknął Nick do Malcolma,który stanął w miejscu
-Nie,Holly mnie tu zaprosiła i nie wyjdę póki...-niedokończył,bo Nick rzucił w niego książką.Wtedy Malcolm uciekał ile sił w nogach,bo wiedział,że nie żartuje.Holly zapłakana wyszła z domu.A jej ojciec usiadł na fotelu i myślał co on takiego zrobił.Postanowił wyjść przed dom i poczekać na córkę.Czekał,czekał i czekał , ale Holly nie wracała.Tym czasem u Landgraabów:
-Świetnie synku-powiedziała Danuta do Malcolma.
-Gdzie ojciec?-spytał Malcolm
-Ojciec synku,zaczął się wczoraj dusić i dziś umarł.-odpowiedziała Danuta
w oczach Malcolma pojawiły się łzy,położył się na łóżku i rozmyślał:
"Dwa dni mnie w domu niemal nie było,dwa dni umierał mój ojciec,dwa dni mnie przy nim nie było.To moja wina,co ja takiego zrobiłem?!Kosztem taty,skłóciłem Holly i Nicka.Żałuję...żałuję...ża"To słowo nie zanikało mu z pamięci.Chodził skostniały powtarzając to słowo,rano,w pracy i wieczorem prześladowało go.Nick dwa dni czekał na Holly,bez skutku.Po jego głowie chodziło to samo słowo,tylko,że on,został sam,nie miał nikogo,kto by go pocieszył.Malcolm miał matkę,która troszczyła się o niego.Nick nie wytrzymał,rozwiesił ulotki w mieście,zapłacił fortunę za reklamy telewizyjne i radiowe,bez skutku,Holly zniknęła...

Ciąg dalszy nastąpi...

Fajne?Dużo ciekawsze od "Zaginięcia Alicji Forester",prawda?

Edit:Nudzi mi się więc jeszcze dopiszę.

Holly ukrywała się w lesie,z dala od cywilizacji,ale wzięła komórkę,więc napisała do Malcolma "Spotkajmy się przy jeziorze znajdującym się najdalej od miasta".Szła i szła,aż dotarła,ale Malcolma nie było,nawet nie odebrał SMS'a,a Holly jak głupia godzinami leżała na trawie i czekała...Później wstała i zbudowała chatkę,bo nadzwyczaj jej się tu spodobało.Rano listonosz odwiedził rezydencje rodziny Alto,ujrzał nieprzytomnego Nicka leżącego na schodach.Listonosz zadzwonił po pogotowie,ale było za późno.Nick w nocy dostał zawał i po godzinie zmarł w szpitalu.O 17:00 już leżał na cmentarzu.Holly,chociaż pisała o tym cała prasa,nic nie wiedziała,zapominając o ojcu ruszyła na cmentarz,pomodlić się za matkę.Obok grobu Vity stoi jeszcze jeden nagrobek,Holly parzy,Nick Alto!Zaczęła płakać,płakała całą noc,pewnie płakałaby jeszcze dłużej gdyby nie to,że zemdlała.Rano w wieżowcu biurowym rozstrzygano testament:
"W przypadku mojej śmierci cały mój dom i dobytek przekazuję mojej jedynej córce Holly.Wyspę "Alto" przekazuję moim siostrzenicom-Viktorii Van i Anette Van.Działkę w Riverview przekazuję mojemu przyjacielowi Carolowi Fox,górę Ma'nos
przekazuję bratankowi Andrewowi Alto."
-Przecież Holly zaginęła!-powiedział Łukasz,początkowy prawnik
-Trzeba dom przekazać miastu!-powiedział Ignacy,inny początkowy
-Nie można,trzeba wypełnić testament.-powiedział Antoni
-Znajdziemy Holly.-powiedział Wojciech.
Tym czasem pani Jadwiga Miła znalazła Holly na cmentarzu i zadzwoniła po policję
-Na cmentarzu leży nie przytomna kobieta,przy grobie Nicka i Vity Alto!"Policjanci wiedzieli o co jej chodzi więc szybko przyjechali.Zbadali Holly i stwierdzili,że nic jej nie jest.
-Uff...Już myślałam,że się spóźniłam.-powiedziała pani Jadwiga.Policjanci zabrali Holly na komisariat i położyli na kanapie.Obudziła się po 10 minutach
-Gdzie ja jestem?co się stało?-spytała.
-Jest panienka na komisariacie,zemdlała.-odpowiedział policjant-odziedziczyłaś dom po ojcu.Mogę Cię odprowadzić.
Holly pojechała z policjantem do domu.Odkluczyła go kluczami,które dostała od policjanta.Weszła i zobaczyła cień.

Ciąg dalszy nastąpi...

Komentarz

  • AlicjaAlicja Posty: 7,018 Member
    edytowano czerwca 2010
    Super historyjka - Czekam na ciąg dalszy.
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Alicja1957-Dzięki,"Pewnego razu w Riverview" jest super.

    Nikogo w domu nie było,tak Holly się tylko wydawało.Holly chodziło po głowie "Żałuję..." tak jak Malcolmowi i Nick'owi kiedyś.Poszła na spacer po drodze spotkała Malcolma,nie uświadomiła sobie,że śmierć jej ojca to nie jej wina tylko jego.Holly zauroczona Malcolmem na nic nie wpadła,na to,że to on był w jej domu.
    -Hej.-powiedział sztucznie Malcolm,a Holly uśmiechnęła się do niego szczerze.Malcolm zaczął prawić Holly komplementy.A ta była coraz bardziej zakochana.Po godzinnym spacerze zaprosiła Malcolma do domu.Wreszcie zobaczyła,że zniknęła słynna Ofiara Meduzy.Holly ukryła twarz w dłoniach,a Malcolm próbował ją pocieszać,próbował,bo nie najlepiej mu szło.Tak naprawdę cieszył się z cierpienia Holly.Pewnego razu Malcolm zaprosił ją do siebie.Danuta chociaż była już stara przywitała Holly z niezwykłą charyzmą.Landgraabowie chcieli udowodnić,że to co mówił Nick to nieprawda,ale tak na serio to była prawda.Holly tak była zajęta,że nawet nie zauważyła Ofiary Meduzy stojącej w kącie,ze znajomymi literkami z dzieciństwa ułożonymi w napis "Holly Alto",który napisała pisakiem gdy była małym dzieckiem.Przenocowała u Landgraabów i rano wróciła do domu.Weszła na domowy strych i znalazła filmy z jej dzieciństwa.Włączyła je i oglądała.Vita uczyła Holly chodzić.Z tyłu była jakaś postać.Holly zatrzymała film i przyjrzała się postaci.Nie mogła uwierzyć,bo to była Danuta Landgraab,jeszcze jako nastolatek z dużą torbą,grzebiąca w ich szafce.Dotarło do Holly,że ojciec mówił prawdę,ale wciąż wierzyła w odmienność Malcolma.Podeszła do okna.Zobaczyła beżowy Cabriolet wyjeżdżający z garażu Landgrabów.10 minut później telefon Holly zadzwonił,był to Malcolm
    -Holly,wyjeżdżam w sprawach prywatnych,wrócę za miesiąc nie dzwoń.-powiedział
    Holly milczała więc się rozłączył.Było jej smutno,bo zamiast "miłego" Malcolma Landgraaba w sąsiedztwie miała tylko wredną Danutę Landgraab.Minął miesiąc,Holly cały miesiąc prawie przesiedziała przy oknie miewając napady płaczu.Malcolm wrócił.Holly nie czekając sekundy wybiegła mu na powitanie.Rzuciła się mu na szyję,a z samochodu wysiadła młoda kobieta o tropikalnej urodzie.
    -Kim ona jest?-spytała Holly
    -To Viktoria Andrews.Moja żona.-odpowiedział Malcolm,obejmując tą dziewczynę
    -Żona?-pisnęła Holly.

    Ciąg Dalszy Nastąpi...
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano czerwca 2010
    Świetna historia. O wiele lepsza od tej poprzednej.
  • AlicjaAlicja Posty: 7,018 Member
    edytowano czerwca 2010
    No no - jaki podlec z tego Malcolma :/ A tak serio - to przyznam się, że nigdy nie grałam rodziną Langraabów, bo jej po prostu... nie lubię :) No i miałam rację! :evil:
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Ja tak naprawdę grałam,ale nie dokońca,bo mieszkala z nimi Bella Kawaler.Prawdziwych Langraabów wyrzuciłam i gra
      łam Bellą.
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Ja przeważnie będę pisać co dzień,to raczej nie długo

    Edit:Wróćmy do historii

    Nic nie mówiąc uciekła ocierając łzy.Weszła do domu i rozmyślała "Jak on mógł mi to zrobić,po tym wszystkim,PO POCAŁUNKU"To dowodziło tylko jak bardzo nie znała Malcolma,bo gdyby go znała domyśliła by się,że Malcolm wcale Viktorii nie kochał,ożenił się,by zrobić Holly na złość.Viktoria nie była lepsza,ona również nie kochała Malcolma.Wyszła nie za niego,ale za jego pieniądze.Nie wiedziała w jakiej sytuacji się znajduje Malcolm.Holly naprawdę go kochała,płakała za nim dzień i noc,aż uznała,że nie może tak siedzieć i wyszła z domu,wciąż jeszcze szlochając.Poszła do znanej z przeszłości chatki z Kryształowych Źródeł.Holly oglądając chatkę stwierdziła,że jest w nienaruszonym stanie.Weszła rozmarzona do środka i zobaczyła drewniany podest oraz kocyk w kratę leżący na nim.Położyła się na podeście,przykryła kocem i wspominała czasy kiedy to ona tu mieszkała.Od razu przypomniała jej się dramatyczna prawda o śmierci Nick'a,przed wczesnej.Holly zerwała się na równe nogi,kopnęła podest i zrzuciła kocyk na ziemię.Nie mogła znieść prawdy o zawale.Pobiegła bardzo szybko na cmentarz,biegała już szybko,bo chodź miała samochód,nie umiała jeździć.Weszła do niewielkiego mauzoleum,w którym spoczywała cała rodzina Alto.Ze łzami w oczach ominęła ojca i zatrzymała się przy babci.
    -Och,babciu.Spotkałam się z Malcolmem,zaprosiłam go do domu,chciałam się z nim pokłócić,ale on mnie pocałował,więc tata na mnie nakrzyczał.Uciekłam z domu i błąkałam się po lesie.Znalazłam miłe jeziorko,zbudowałam przy nim chatkę.Zobaczyłam tatę na cmentarzu i płakałam,aż znalazła mnie policja.Landgraabowie zaprosili mnie na noc,potem Malcolm wyjechał,a gdy wrócił...miał żonę!-Holly opowiadała powoli swojej zmarłej babci historię,która ją spotkała,dwa ostatnie słowa powiedziała wybuchając płaczem.Nagle poczuła czyiś dotyk na ramieniu.

    Ciąg Dalszy Nastąpi...
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano czerwca 2010
    SUPER ta historia! :thumbup:
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Nareszcie znalazłam czas,żeby dopisać.

    Holly spojrzała na ramię i zobaczyła srebrno-przeźroczystą dłoń.Podskakując obróciła się gwałtownie.Przeźroczysta dłoń należała do Jenariki Alto-babci Holly(nie wiem jak na prawdę miała na imię).Jenarica spojrzała na nią troskliwym wzrokiem jakim to zawsze spoglądała na Holly w młodości.Holly wystraszona patrzała na swoją babcie ze łzami radości-nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć.Jenarica wzięła pochodnię i ujawniły się schody,srebrna postać pokazała Holly,że ma zejść.Narazie nie padły żadne słowa,wszystko odbywało się w milczeniu
    -Babcia?-spytała Holly będąc na dole,było tam całkiem ciemno.
    Jenarica weszła i zapaliło się światło.Holly rozejrzała się po piwnicach mauzoleum,było to spore pomieszczenie wypełnione rzeźbami,portretami,obrazami i obrazkami.Jej uwagę zwrócił wielki marmurowy,podwójny tron i spalona drewniana rzeźba jelenia.
    -Tak-odpowiedziała po chwili jej babcia,zanim Holly zadała kolejne pytanie
    -Co to za miejsce?-spytała,rozglądając się po pomieszczeniu
    -Nie znasz historii tych przedmiotów?-spytała ją Jenarica.Holly pokręciła głową na boki więc Jenarica zaczęła opowiadać-Kiedyś pokolenie moich dziadków mieszkało w malutkiej chatce przekazywanej od pokoleń...5 dzieci i tatuś.Pewnego razu gdy Victor i Gammy osiągnęli pełnoletniość,Victor sprzedał drewniany domek i kupił wielką parcele poza miastem.Jego siostra,3 braci i tatuś nie wiedzieli o tym interesie więc jak wracał z rodziną z wycieczki do domku,zatrzymał ich pan w ogrodniczkach
    -Zaraz,zaraz...A dokąd to?-powiedział nie oczekując odpowiedzi
    -Do domu-tatko jednak odpowiedział,a pan się głośno roześmiał:
    -Co?Ten pan sprzedał nam ten domek więc mamy do niego prawo...
    Edit:
    -Co?!My mamy prawo!-tatko przerwał budowniczemu
    -Ten oto pan nam sprzedał mały drewniany domek-pan wskazał Victora,na którego w tej chwili wszyscy się spojrzeli,Victor zaczerwienił się i skulił głowę w ramiona.Wzrok taty wyrażał (Czy to prawda?!),a Victor kiwnął głową.Victor,Gammy,Josh,Euzebiusz,Piotr i tatko patrzyli jak gromadka panów zdzierają deski ścian.Gammy łkała w koszulę taty,a Josh,Euzebiusz i Piotr starali się być silni,ale łzy świeciły im się w oczach,a Victor,Victor stał po drugiej stronie drogi i wpatrywał się w buty.Nagle pobiegł do rodziny
    -Mam bilet do Las Simas-wrzasnął
    -Tak,JEDNOOSOBOWY!-odpowiedziała Gammy
    -Mogę pojechać-powiedział,a inni,rozczarowani,słuchali niechętnie go dalej-zagrać w casynie i wygrać pieniądze na dom!...
    Tu Jenarica przerwała widząc,że Holly już jej nie słucha.Holly przyglądała się jeleniowi,aż zobaczyła...
    Ciąg dalszy nastąpi
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • klaudia2312klaudia2312 Posty: 1,485 Member
    edytowano czerwca 2010
    Super ta Twoja historiA! Wciagnęla mnie i dam ja do swoich zakladek na forum! Nie wchodze tu czesto wiec nie wiem co sie tutaj dzieje, ale jak weszlam i zobaczylam ten tytul pomyslalam: 'Hmmm, zobacze...' i weszlam. Dzieki tobie bede wchodzic w ten dzial. :)
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Dziękuje za słowa uznania :oops:

    Zobaczyła odcinek ściany różniący się od innych ścian.Holly wpatrywała się w ścianę,a Jenarika obserwowała jej każdy ruch,po chwili zaczęła dotykać ściany jakby *****ła ukrytego guzika,który otwiera tajne przejście.
    -Tam nic nie ma.Ta ściana była zniszczona więc ją odbudowano trochę innymi cegłami-powiedziała Jenarica z niepokojem,chodź starała się go ukryć.Holly zignorowała ją i *****ła dalej.Po dłuższym czasie zaprzestała,z powodu żadnych postępów.Oparła się czołem o ścianę.Po chwili coś zdrowo huknęło.Holly gwałtownie odskoczyła od ściany,która zatrzęsła się i wysunęła do przodu.Holly podekscytowana zaczęła oglądać ścianę.
    -To nie wygląda bezpiecznie,odsuń się-powiedziała Jenarica maskując irytacje.Holly odwróciła głowę w stronę babci i wróciła do ściany.
    -Zostaw to!-krzyknęła Jenarica.jej głos nie brzmiał troskliwie i czule jak zwykle,powiedziała to szorstko i ostro.Holly odskoczyła od ściany i spojrzała na babcie Jenarikę ze strachem świecącymi od łez oczami.Naprawdę się wystraszyła.Jenarica patrzyła na Holly takim wzrokiem jak ojciec,który karze swoje dziecko,czyli ostro z surowością tak jak Nick patrzył na Holly po pocałunku z Malcolmem.
    "Malcolm!"pomyślała dziewczyna"Zupełnie o nim zapomniałam!"Holly oczy błyszczały się wciąż od łez,jeszcze bardziej jej się zaświeciły na myśl o Victorii,pięknej Amerykance,która,jak się jej wydaje,całkiem zawróciła Malcolmowi w głowie.Był już ranek więc babcia-duch zniknęła.Holly zaczęła badać ścianę.Przesunęła ją z boku więc popchnęła do końca.Za ścianą była komnata,w której zajaśniały białe pochodnie.Dziewczyna zobaczyła czarne,marmurowe trumny i czarną skrzynkę z wyrytymi napisami"Do Holly Alto".Holly otworzyła skrzynke,w której był list.Odczytała go...
    Ciąg dalszy nastąpi...
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    "Witaj Holly
    Jesteś w grobowcu moim i mojej żony(!).Niektórzy pomyśleli,by,że to koniec,ale nie Ty Victor Alto(!)"
    Na dnie skrzynki była kostka,malutka kostka z otworem do klucza.Do kostki przeczepiona kartka Na samym końcu.Holly myślała jak to możliwe,żeby Victor napisał ten list.Napisał go przed laty,kiedy żył?Ale skąd wiedział,gdzie będzie ich grobowiec?Napisał go po śmierci?Może wstał z grobu jak Jenarica w nocy.Ktoś inny go napisał?Jako postęp czy prawda?Ta myśl szybko umknęła jej z głowy,bo jak benetrowała strych jako dziecko znalazła zżółkłą katrtkę.Babcia wytłumaczyła jej,że to własnoręcznie pisany wiersz Victora do jego zmarłej żony-Lilianny Frio.To było takie samo pismo jak na tamtej kartce.Jenarica sama widziała jak Victor pisał ten wiersz.Holly wciąż dźwięczał w głowie ten wierszz:
    Siedziałaś sama w pustej odchłani,
    Marzyłaś,że się wydostaniesz,
    Byłaś nikim właściwie,
    Ale wierzyłaś w jedną chwilę

    Wiedziała,że nie jest to cały wiersz,ale dalej nie pamiętała.Zobaczyła na podłodze karteczkę,jej część,reszta była oderwana.Lacoś zamazanera... i oderwane.Schowała list,kostkę i karteczkę do kieszeni.Gdy wybiegła z cmentarza usłyszała wołanie o pomoc.
  • klaudia2312klaudia2312 Posty: 1,485 Member
    edytowano czerwca 2010
    Ale wciaga ta twoja historia...
  • NrisaNrisa Posty: 233
    edytowano czerwca 2010
    SUPER ta hisoria !Strasznie wciąga ^^
  • miszyszmiszysz Posty: 3,845 Member
    edytowano czerwca 2010
    Niezwykła opowieść! Brawo i oby tak dalej!
  • CrisamiadaCrisamiada Posty: 642 Member
    edytowano czerwca 2010
    Super historia.Podoba mi się
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Dzięki za komentarze :XD:

    Rozejrzała się.Z rezydencji Ćwirów unosił się dym i błyskały pomarańczowe płomyki.Holly nie czekała sekundy,zadzwoniła do Słonecznej Straży Pożarnej i ruszyła w stronę domu.Widać było ciemny zarys postaci,opadającej z sił,machającej rękami.Holly odwaga wpłynęła do serca i weszła do płonącego domu.Słyszała chrypiący krzyk i kaszel.Pobiegła do okna,w którym stała postać.Holly złapała ją w ostatniej,bo całkowicie opadła z sił.Wyciągnęła postać na dwór i okazało się,że był to Mortimer Ćwir.Ułożyła go na ławce i zobaczyła,że bluzka jej się pali.Bez zastanowienia wskoczyła do sadzawki.Wyszła,a skóra błyszczała jej jak diamenty,jak ujął to Mortimer,który obudził się właśnie w tym momencie.
    -Dziękuję-pisnął i przybliżył się do Holly,która sztucznie uśmiechnęła.On poczuł coś do niej,a ona?Nawet tego nie zauważyła.Maślane oczy i kiwanie się na boki-nic jej tego nie uświadomiło.A uświadomiło komuś innemu.Malcolm wraz z Victorią szli na spacer.Victoria snuła plany przeniesienia się do Chams Les Sims,a Malcolm przytakiwał,chociaż wcale jej nie słuchał.Zobaczył Mortimera kiwającego się do Holly.Zatrzymał się,a Victoria za nim.
    -Słuchasz mnie?!-powiedziała ostro
    -Tak,tak-Malcolm machnął do niej ręką.Victoria pociągnęła go za sobą dalej.Holly najwyraźniej to widziała i spojrzała tęsknym wzrokiem z stronę,gdzie chwilę temu zniknęli.Potem gdy byli już dalej,ruszyła za nimi.Malcolm właśnie na to liczył.Dotarła,aż na cmentarz.Victoria liczyła pieniądze na ławeczce,a Malcolm stał nad grobem ojca.Holly przekroczyła bramę.
    -Jak mogłaś?!
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano czerwca 2010
    Co?!-Holly była oburzona.O co mu chodziło?!
    -Zdradzasz mnie!-krzyknął Malcolm,a Holly zrobiła krok do tyłu i zmarszczyła brwi.
    -Jak to?!-Holly krzyknęła,nic nie rozumiała.Jak on śmiał?!Z kim niby?!Przecież nie są razem,chociaż Holly by tego chciała.
    -Myślisz,że nie widziałem?!Z Mortimerem!-Malcolm czuł odrazę do Holly,a ona po raz pierwszy była na niego zła.Zupełnie nie wiedziała o co mu chodzi.Viktoria dostrzegła Holly i Malcolma i ruszyła w ich stronę
    -Spadaj paniusiu!-odepchnęła Holly do tyłu.Holly wróciła w dawne miejsce i odepchnęła Victorię
    -A bo co?!Co mi zrobisz?!-Holly po tych słowach odwróciła się i poszła do znanego mauzoleum
    -Kotku,za ten czyn należy mi się nagroda-Victoria przytuliła się do Malcolma,który wyciągając portfel podejrzliwym wzrokiem patrzył na drzwi,w których Holly przed chwilą zniknęła.
    Gdy była już w mauzoleum pociągnęła pochodnię,którą kiedyś pociągnęła Jenarica ujawniając przejście do podziemi.Holly zeszła na dół zmierzając w stronę grobowca Victora.Przycisnęła jedną szarą cegiełkę i drzwi otworzyły się.Jeden ruch,jeden moment,zanim jak kłoda upadła na ziemię.
  • miszyszmiszysz Posty: 3,845 Member
    edytowano lipca 2010
    Czekam na dalszą część ale historia super
  • simunia12simunia12 Posty: 235 Member
    edytowano lipca 2010
    Zgadza sie Super historia już się doczekać nie moge dalszej części
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano lipca 2010
    Mortimer patrzał jak jego dom staje w płomeniach,zamienia się w popiół.Straż nie zjawiła się.Nagle Mortimerowi pojawiły się łzy w oczach i chciał wejść do środka. Zatrzymał go starzec
    -Co Ty wyrabiasz?!
    -Kim pan jest?!
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top