hymmm... To zależy jaki chcesz uzyskać efekt.Jeśli chcesz ,żeby było ciekawiej i bardziej kolorowo ,to umieszczaj zdjęcia-sytuacje.Jak chcesz ,żeby było mniej kolorowo ,ale za to wyobraźnia pracowała to nie umieszczaj zdjęć.A może zrobić ankietę ;kto chce zdjęcia ,a kto nie chce?
Kiedy rose spytała matkę czy może iść na imprezę do przyjaciółki to matka powiedziała tak ale do 12 musisz wrócić do domu i nie pij alkoholu tylko soki :>
Kiedy rose spytała matkę czy może iść na imprezę do przyjaciółki to matka powiedziała tak ale do 12 musisz wrócić do domu i nie pij alkoholu tylko soki :>
Następnego dnia, Rose zerwała się z łóżka bardzo wcześnie. Zjadła śniadanie, ubrała się i wybiegła na zewnątrz. Przypomniała sobie, że gdzieś widziała stary rower. I nie myliła się. Szczerze mółwiąc rower był BARDZO stary, ale jechać się dało. Dziewczyna musiała kupić książki i wszystko inne.
Okazało się, że Black street jest ogromne! Mogłoby robić za odzielne miasteczko, ba, miasto! Ale wszystko było takie ciemne i przygnębione i...brudne. Po ulicach chodzili bezdomni, małe dzieci żebrały, ludzie kłócili się o wszystko. Uliczki między sklepami były niesamowicie zaludnioe. Rose zeszła z roweru i zaparkowała go na parkingu dla rowerów. "Pewnie mi go ktoś ukradnie"-pomyślała z niepokojem.
Weszła do sklepu z napisem "Księgarnia". Za ladą stała młoda dziewczyna, o blond włosach, malująca rzęsy. Na półkach stały równo poukładane rzędy książek.
-Dzień dobry.-powiedziała.
Dziewczyna za ladą jakby się obudziła.
-Co? A, tak dzień dobry. Co podać?
-Poproszę książki z tej listy.
Blondyna szybko odnalazła co potrzebne.
Naszczęście nikt roweru nie ukradł. Rose zajrzała jeszcze do sklepu z ubraniami, papierniczego i lodziarni. Ale cały czas czuła to przygnębienie. Wydawało jej się, że to nie Marget Town, że jest daleko, bardzo daleko. Dlatego odetchneła z ulgą wracając do domu.
Komentarz
A moglibyście na.pi.sa.ć, czy do historii mam wtsawiać zdięcia, tak jak kilku forumowiczów?
Zdjęcia możesz dodawać, ale tylko ludzi.. przynajmniej tak ja myślę : D
O co Ci chodzi?
Jeśli chodzi o historię...
Jest bardzo interesująca.
Ale to historia w któej tylko ja pi.sz.ę?
Monia, ile ty masz lat?
Rozdział 14
Zakupy do szkoły.
Następnego dnia, Rose zerwała się z łóżka bardzo wcześnie. Zjadła śniadanie, ubrała się i wybiegła na zewnątrz. Przypomniała sobie, że gdzieś widziała stary rower. I nie myliła się. Szczerze mółwiąc rower był BARDZO stary, ale jechać się dało. Dziewczyna musiała kupić książki i wszystko inne.
Okazało się, że Black street jest ogromne! Mogłoby robić za odzielne miasteczko, ba, miasto! Ale wszystko było takie ciemne i przygnębione i...brudne. Po ulicach chodzili bezdomni, małe dzieci żebrały, ludzie kłócili się o wszystko. Uliczki między sklepami były niesamowicie zaludnioe. Rose zeszła z roweru i zaparkowała go na parkingu dla rowerów. "Pewnie mi go ktoś ukradnie"-pomyślała z niepokojem.
Weszła do sklepu z napisem "Księgarnia". Za ladą stała młoda dziewczyna, o blond włosach, malująca rzęsy. Na półkach stały równo poukładane rzędy książek.
-Dzień dobry.-powiedziała.
Dziewczyna za ladą jakby się obudziła.
-Co? A, tak dzień dobry. Co podać?
-Poproszę książki z tej listy.
Blondyna szybko odnalazła co potrzebne.
Naszczęście nikt roweru nie ukradł. Rose zajrzała jeszcze do sklepu z ubraniami, papierniczego i lodziarni. Ale cały czas czuła to przygnębienie. Wydawało jej się, że to nie Marget Town, że jest daleko, bardzo daleko. Dlatego odetchneła z ulgą wracając do domu.