Ciemna strona Marget Town

«13
olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
Rozdział 1
"To chyba nie ta ulica..."

Był jasny, ciepły, letni poranek. W jednym z domów, na jednej z uliczek niewielkiego miasteczka Marget Town, budziła się 16-letnia dzieczyna, Rose.
-Rose, chodź tutaj szybko!-dziewczyna usłyszała głos swojej mamy.-Telefon do Ciebie! Jakaś koleżanka ze szkoły!
Dziewczyna wstała, podeszła do telefonu, i zaspanym głosem powiedziała:
-Halo?
-Rose, niebyłam wczoraj w szkole, podaj mi lekcje! Proszę!-Rose usłyszała głos Megan, nowej dziewczyny.
-Jasne, ale nie wiem gdzie mieszkasz! Powiedz mi.
-Magnolia street, 18.
-Ok, przydę do Ciebie po śniadaniu. Cześć.
-Cześć.
Rose rozłączyła się. Weszła do pokoju, ubrała się w czarny, obcisły top, granatowe getry i tenisówki. Uczesała swoje czarne, poplątane loki i zeszła na śniadanie. W pośpiechu połknęła wszystkie kanapki, i pognała do wyjścia.
-Magnolia street, 18.-myślała.-Znam to miasto dość dobrze, ale tej ulicy nie kojarzę! Jest chyba za Chats street. Wiem gdzie jest Chats street! Pójdę najpierw tam!
Dziewczyna udała się w drogę. Po 15 minutach była na miejscu. Stanęła przed skrzyżowaniem. Na szczęście był tam drogowskaz, tyle tylko, że wszystkie litery były zamazane.
-Pięknie!-pomyślała Rose.-No to zrobimy wyliczankę. Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego bęc.-wypadło na ulicę po lewej stronie dziewczyny. Poszła w tamtym kierunku. Niebo poszarzało, i zrobiło się ciemno. Czyste domy i wypielęgnowane trawniki, pozamieniały się w szare kamienice, i zarośnięte ogrody. Między ulicami kręciły się dziwne typy.
-To chyba nie ta ulica!-pomyślała Rose.


Będzie ciąg dalszy. Czekam na komenty!

Komentarz

  • HHHelenkaaHHHelenkaa Posty: 8,884 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Ciekawe.Czekam na C.D.

    P.S. Jakbyś mogła to wskocz na moją telenowele,bo jest już nowa historia,a nie rozdział.
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • natalii96natalii96 Posty: 43
    edytowano kwietnia 2010
    Wciągający początek :), tylko dlaczego taki krótki :(
  • cytrynqacytrynqa Posty: 394 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Olizgs , jestem normalnie w szoku :D
    Ta historia jest super ma takie piękne rozwinięcie i są opisane wszystkie szczegóły no po prostu bajka :)

    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Dzięki :D Ciąg dalszy będzie dzisiaj lub w piątek!

    EDIT:Mam już rozdział drugi!


    Rozdział 2
    Złoczyńcy

    Nagle, Rose poczuła przenikliwy ból, z tyłu głowy.
    -Co jest?-zdążyła tylko powiedzieć, zanim zemdlała. Zza dziewczyny wyszło troje łobuzów. Zaczęli przeszukiwać dziewczynę. Zabrali jej portwel, komurkę, złotą biżuterię i srebrny zegarek na rękę, po czym uciekli. Minęło może pół godziny, kiedy Rose spała. Kiedy się obudziła, nie wiedziała gdzie jest, i kim jest.
    -Co? Jak ja się tu znalazłam? I kim ja wogule jestem?-pytała samą siebie. Wstała z chodnika i rozejrzała się wokoło. Poszła w kierunku knajpy, która stała na przeciwko niej. Kiedy weszła do środka, usłyszała jakąś fałszującą muzykę i dużo rozmów. Włożyła rękę do kieszeni, ale nie znalazła portfela. Nagle zauwazyła stół do pokera, przy którym siedziało dwoje mężczyzn. Podeszła do stołu i zapytała:
    -Zagramy panowie?
    -Jasne!-odpowiedział brzydszy z nich, chociaż obaj wyglądali paskudnie. Zaczęli grać. Grali długo, ale w końcu Rose odeszła z 10$ w ręce.
    -Lepsze to, niż nic.-pomyślała. Dziewczyna podeszła do baru, i zamówiła kebab i colę. Zjadłą i wyszła z tej knajpy. Zaczęło robić się ciemno, więc dziewczyna postanowiła znaleźć jakieś schronienie. Przeszła kawałek tej ulicy, i nagle, w oczy rzucił jej się stary budynek poczty. Budynek był naprawdę stary, i raczej nikt tam nie pracował. Weszła do środka, i zobaczyła porozrzucane koce.
    -Najwyraźniej, już ktoś tu był!-pomyślała Rose. Położyła się na ziemi, przykryła kocem i poszła spać.

    W piątek ciąg dalszy!

    A to coś ciekawego:

    To Rose

    http://www.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=1831325
    To mama Rose
    http://www.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=1771517

    To Megan

    http://www.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=1793908

    Kiedy dojdzie więcej ważniejszych postaci, też dodsam linki!
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • natalii96natalii96 Posty: 43
    edytowano kwietnia 2010
    Biedna Rose :( bardzo mnie wciągneło :) świetnie p.i.s.z.e.s.z :)
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Dzięki :D Mam jeszcze zeszyt, i tam p.i.sz.ę inną opowieść, a moje koleżanki mówią, że mam talent! Dzięki :D

    EDIT: Mam czas na.p.i.s.a.ć dzisiaj!

    Rozdział 3
    Pani Mistchelle



    Kiedy Rose obudziła się, padało, i to strasznie. Dziewczyna przeczekała tą burzę w budynku poczty, a była to najstraszniejsza burza, jaką widziała. Niebo był całe w czarnych chmurach, z których raz, po raz uderzały pioruny. Robiły przy tym tyle hałasu i światła, że nie da się tego opisać. Kiedy przestało padać, dziewczyna wyszła na zewnątrz.
    -Trzeba znaleźć jakieś lepsze schronienie, i pracę, aby zarobić trochę dolarów!-pomyślała dziewczyna. Przeszła kilka razy wzdłuż ulicy, i dopiero za szóstym, czy siódmym zauważyła dużą, białą tablicę, z czerwonymi napisami. Pisało:


    Zatrudnię!
    Zatrudnię młodą dziewczynę, aby sprzątała mój dom, oraz gotowała posiłki. Wynagrodzenie to pokój i wyżywienie, a także 50$ tygodniowo. Chętnych proszę zgłaszać się do mojego domu na Black street 23.

    -Blac street, to na pewno ta ulica. Muszę się zgłosić!-postanowiła Rose. Przebiegła między kilkoma kamienicami, i zobaczyła ten dom. Był duży i średniowieczny. Robił olbżymie wrażenie. Dziewczyna zapukała do drzwi. Po kilku minutach otworzyła je miło wyglądająca starsza pani.
    -Dzień dobry, jestem...-dziewczyna zawachała się. Niby co miała powiedzieć? Nagle, coś sobie przypomniała.
    -Jestem Rose. Przyszłam w sprawie pracy.
    -W sprawie pracy?-odezwała się starsza pani.-Oczywiście. Nazywam się Elizabeth Mistchelle. Chodź za mną!-staruszka zaprowadziła Rose, po schodach na samą górę, na strych.
    -To twój pokój.-oznajmiła. Pokój był mały, a dach był nisko nad głową, tak, że wyższsi ludzie musieli schylać głowę. Stało tam łóżko, szafka nocna, komoda, szafa, stolik i krzesło.
    -Przyjmujesz pracę?-spytała pani Mistchelle.
    -Jasne!-Rose odpowiedziała bez chwili wahania.
    -Wspaniale! Twoje pierwsze zadanie: umyj podłogę w salonie!-starsza pani mówiąc to, wręczyła Rose wiadro z wodą i szmatkę, po czym zeszła nie wiadomo gdzie. Po chwili Rose także zeszła na dół, i wzięła się za mycie podłogi.

    A to pani Mistchelle:
    http://pl.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2297262
    To akurat nie jest moje dzieło

    Dom pani Mistchelle
    http://www.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2027990
    To też nie jest moje dzieło
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • HHHelenkaaHHHelenkaa Posty: 8,884 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Fajna Historia ;).Czekam na C.D.
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Rozdział 4
    Tajemniczy pan Mistchelle


    Rose myła podłogę, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
    -Rose otwórz! To na pewno mój mąż, John!-krzyknęła pani Mistchelle. Dziewczyna otworzyła drzwi. Za nimi stał mąż pani Mistchelle, ale całkiem różnił się od żony. Wyglądał na młodszego, ale dziwnego. Po prostu miał w sobie coś dziwnego.
    -Dzień dobry panu. Nazywam się Rose i pracuje tutaj.-przedstawiła się dziewczyna.
    -No dobrze, Rose. Zanieś moją walizkę do sypialni. Jest na drugim piętrze.-rozkazał. Dziewczyna wzięła walizkę i zaniosła do sypialni. Już miała położyć ją na stoliku, kiedy otworzyła się, i wyleciały z niej wszystkie papiery. Rose zaczęła w pośpiechu chować papiery, jednak nie mogła powstrzymać się, aby nie przeczytać. Wzięła książkę w brązowej oprawie, która wygldała jak pamiętnik, i faktycznie nim była.

    środa, 19.05.2010r.
    -To wczoraj! -pomyślała dziewczyna i zaczęła czytać dalej:

    Skończyłem prace nad miksturą. Jedna kropelka tej substancji, potrafi zabić na miejscu. Już jutro, stara Elizabeth odejdzie w zaświaty, a ja, jako jedyny żyjący dziedzic, posiąde cały jej majątek!

    -O nie! On dzisiaj zabije panią Mistchelle!-pomyślała Rose. Spojrzałą jeszcze raz na walizkę, i spostrzegła małą, przezroczystą szklaneczkę z zielonym płynem. Dziewczyna wzięła płyn i wylała go, a dziennik zabrała i pobiegła do pani Elizabeth.
    -Proszę pani!-krzyknęła i pokazała pamiętnik.-Niech pani to przeczyta! Staruszka powoli czytała, a po chwili chwyciła za telefon i zadzwoniła na policję. Nie minęło 10 minut, a John, siedział zakuty w kajdanki. Kiedy policja odjechała, pani Mistchelle podeszła do Rose i wręczyła jej 100$.
    -Proszę pani, ja nie mogę, ja...
    -Należy Ci się!-uśmiechnęła się starsza pani.


    To John:
    http://pl.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2296812
    Nie moje dzieło
  • rgx97rgx97 Posty: 7,593 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Bardzo ciekawa historia! :D
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Dzięki :D

  • cytrynqacytrynqa Posty: 394 Member
    edytowano kwietnia 2010
    Świetnie :D
    Kocham tą historię :)
    Czekam na ciąg dalszy :d
  • natalii96natalii96 Posty: 43
    edytowano kwietnia 2010
    Świetna historia ! Strasznie żałuje że akurat wyjeżdżam i nie będę miała dostępu do Internetu :cry:
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano maja 2010
    Wielkie, olbrzymie dzięki :D Oto następny rozdział:


    Rozdział 5
    Kot i Chłopak

    Rose pracowała u pani Mistchelle już kilka dni. Nadeszła niedziela, i jak codziennie, dziewczyna poszła do pracodawczyni, aby dowiedzieć się, co ma robić.
    -Nic, moja droga.-odrzekła starsza pani.-Umówmy się, że każdą niedzielę, będziesz miała wolną.
    Dziękuję!-wykrzyknęła Rose i pognała do drzwi, aby wyjść na zewnątrz.
    -Gdzie by tu iść?-zastanawiała się dziewczyna. Nagle, pod nogami przebiegło jej jakieś małe kociątko. Rose, nie wiadomo dlaczego, pobiegła za kotem. Nagle natrafiła na przeszkodę, i z hukiem upadała na asfalt. Dziewczyna wsatała, i zobaczyła w co przywaliła, a przywaliła w młodego chłopaka, mniej więcej w jej wieku. Kociątko stanęło przed Rose, wyraźnie zaciekawione tym, co się dzieje.
    -Och, przepraszam, nie chciałam na Ciebie wpaść.-wymamrotała dziewczyna.
    -Nic nie szkodzi!-uśmiechnął się chłopak.-Jestem Eric.
    -A ja Rose.-odpowiedziała dziewczyna. Dopiero teraz przyjrzała się chłopkowi. Miał brązowe włosy i niebieskie oczy. Był przystojny.
    -Może przespacerujemy się?-zaproponował.
    -Jasne!-zgodziła się Rose biorąc kociaka na ręce. Poszli do parku i usiedli na ławce. Długo rozmawiali. Okazało się, że Eric mieszka tu od dziecka, razem z matką i dwoma siostrami. Jego Ojciec wyjechał do Ameryki. Rose nawet nie zauważyła, że zrobiło się ciemno.
    -Oj, ja już muszę iść.-powiedziała ze smutkiem dziewczyna.
    -Rozumiem.-powiedział Eric.-Mieszkam na tej ulicy, pod numerem 34, może kiedyś przyjdziesz?
    -Przyjdę w przyszłą niedzielę!-ucieszyła się dziewczyna. Wzięła kota, którego już nazwała Milano, i wróciła do domu pani Mistchelle, któa bez żadnej kłótni zgodziłą się na kota. Dziewczyna dała mu miskę mleka i uszykowała posłanie. Kot usnął szybko, jednak ona ciągle kręciła się w swoim łóżku, jednak po kilku godzinach wreszcie usnęła.



    http://pl.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2303295
    To Eric, nie moje dzieło


    Rozdział 6
    Jeden dzień z życia Rose


    Dziewczynę obudziło ciche miałczenie. To był oczywiście Milano.
    -Jesteś głodny koteczku?-powiedziała Rose wstając łóżka. Wzięła pustą miskę i nalała mleka, po czym postawiła na pogłodzę, a Milano szybko podbiegł do miseczki. Dziewczyna ubrała się i poszła na dół, do pani Mistchelle.
    -Co mam zrobić, proszę pani?-zapytała.
    -No więc, zrób mi dwie kanapki z serem, i sobie też coś przygotuj, a potem zobaczymy.-powiedziała staruszka. Rose poszła do kuchni, i przygotowała kanapki. Potem, pani Mistchelle kazała dziewczynie, aby wyczyściła okna we wszystkich pokojach. Okien, w całym domu nie było może dużo, ale pokoi...Szkoda gadać! Dziewczyna skończyła je myć dopiero przed obiadem. Zjadła go, i w pośpiechu wzięła się za następne zadanie: wyczyścić wszystkie dywany. Dywanów było bardzo, ale to bardzo dużo. Cały czas do kolacji zająło dziewczynie czyszczenie dywanów. Zjadła kolację, nalała mleka dla Milano i wpakowała się do łóżka. Zasnęła od razu.

    Słaby rozdział, wiem, ale nie mam weny.


    Rozdział 7
    Wizyta u Erica

    Kiedy nadzeszła niedziela, Rose, od razu ubrała się, i pobiegła sz.uk.ać domu z numerem 34, bo tam mieszkał Eric. Po kilku minatach odnalazła starą, szarą kamienicę. Na podwórku przed kamienicą słychać było płacze, krzyki i szczekanie psów.
    -Miła okolica.-zironizowała dziewczyna. Weszła do kamienicy, i odnalazła mieszkanie nr. 8. Zapukała 2 razy. Po jakimś czasie drzwi otworzyła Lora, starsza siostra Erica.
    -Czego?-spytała nieprzyjaźnie.
    -Tutaj mieszka Eric?
    -Ta. A ty to kto?
    -Jestem Rose, przyjaciółka Erica.
    -A, tak, Eric opowiadał o to bie. Wejdź.-odpowiedziała już przyjaźniej, i wpuściła dziewczynę do środka, po czym zaprowadziła ją do salonu. Salon był niewielki, urządzony w pastelowych kolorach. Na starej kanapie siedziała Marica, młodsza siostra.
    -Erica teraz nie ma. Wróci za pół godziny.-oznajmiła piskliwym głosem, Marica.
    -A gdzie on jest?-zapytała Rose.
    -A skąd mamy to wiedzieć?-odpowiedział głos dochodzący z kuchni.
    -"To pewnie jego matka, Lena"-pomyślała dziewczyna i usiadła na kanapie.-To ja tu poczekam.-powiedziała na głos. Po pół godzinie, do domu wrócił Eric. Wyglądał na zaskoczonego przyjściem Rose. Nie był zachwycony. Szybko wyprosił dziewczynę, mówiąc, że nie ma czasu, i że ma dużo obowiązków.
    -Przyjdź za tydzień!-krzyknął, za nim zamknął drzwi za Rose. Dziewczyna wyszła z kamienicy, i spojrzała na zegarek.
    -Dopiero 9! Muszę pozwiedzać tą ulicę!-powiedziała sama do siebie.

    Lora
    http://pl.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2167597

    Marica
    http://pl.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2318140

    Lena
    http://pl.thesims3.com/assetDetail.html?assetId=2316315

    Tylko Lora to moje dzieło

    Czekam na komenty!!!
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • natalii96natalii96 Posty: 43
    edytowano maja 2010
    W końcu miałam chwile żeby nadrobić zaległości :) ale zauważyłam, że dawno nie było nowego rozdziału ale i tak czekam i będę dalej czekać na 8 rozdział :)
  • kwiatek9819kwiatek9819 Posty: 12
    edytowano maja 2010
    Błagam ciebie!!!Tą historię skończ!!!
  • olizgsolizgs Posty: 1,462 Member
    edytowano maja 2010
    Rozdział 8 już nie długo. Zdarzy się coś zaskakującego. Czekajcie!

    EDIT: Macie co chcieliście!

    Rozdział 8
    Śmierć i testament

    Kiedy Rose obudziła się piewnego czwartkowego ranka, od razu zeszła na dół, ponieważ usłyszałą jakieś głosy. Kiedy zeszła do salonu, dziewczyna zobaczyła kilka osób wyglądających jak lekarze.
    -Kim panowie są?-Rose zapytała mężczyznę stojącego obok.
    -Jesteśmy lekarzami.-odpowiedział mężczyzna przyjaznym głosem.
    -Ale co panowie tu robią?
    -Przyszliśmy tu po panią Mistchelle, któa zmarła tej nocy na zawał.
    -Że co?-Rose spojrzała na lekarza ze zdziwieniem. Nic do niej nie docierało.
    -Pani Mistchelle nie żyje? To jest nie możliwe! Jak to się mogło stać?-pomyślała dziewczyna i opadła na fotel, po czym straciła przytomność. To było dla niej za wiele.
    Rose obudziła się około dwunastej. Leżała w swoim łóżku. Obok niej stał ten sam lekarz.
    -O, widzę, że się obudziłaś.-usłyszała Rose. Przyjrzałą się jemu. Był młodym chłopakiem, może 18 letnim. Wyglądał przystojnie.
    -Tak, już mi lepiej.-odpowiedziała dziewczyna lekko nie przytomnym głosem.-Jestem Rose.
    -A ja David. Jest pewna sprawa...znasz treść testamentu pani Mistchelle?
    -Treści nie znam, ale wiem gdzie on jest. Zaprowadzę pana.
    -Proszę, mów mi po imieniu.-powiedział David i ruszył za nią.
    Po kilku minutach byli na miejscu. Rose otworzyła małe pudełeczko za szklaną szafeczką, potem otworzyła kolejne, mniejsze, i wyjęła z niego srebrny, ozdobny kluczyk. Kluczykiem otworzyła małą szafkę z ozdobnym rysunkiem konia biegnącego przez płomień ognia. W szafeczce znajdował się biały papier, testament. Dziewczyna zaczęła czytać:
    -W razie mojej śmierci, cały dom oraz dobytek przekazuję mojej nie ocenionej Rose. Wyspę Death przekazuję ciotce Marie. Dom w Los Angeles przekazuję Jonatanowi oraz Jane. -Rose skończyła czytać. Po raz kolejny tego dnia, nie mogła uwierzyć, że to nie sen. Jak pani Mistchelle, mogła jej coś dać?
    -Wygląda na to, że jesteś bogaczką. Do zobaczenia.-powiedział David, wręczył jej jakiś papier, i wyszedł. Na kartce widniał napis:
    Spotkajmy się jutro w restauracji "Czarny Pies" o 17. David.
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • kwiatek9819kwiatek9819 Posty: 12
    edytowano maja 2010
    Świetne, myślałam że już nie napiszesz dalszej części.
  • blondi1650blondi1650 Posty: 57 Member
    edytowano maja 2010
    Rozdział 9
    Spotkanie z Davidem


    Następnego ranka, Rose była dziwnie przygnębiona. Brakowało jej tej miłej starszej pani. Brakowo ciepłego głosu. Normalnie, to o tej porze, dziewczyna myła by podłogę, odkurzala, myła okna, albo coś innego. Tego poranka siedziała w kuchni i popijała kawę. Nagle coś przyszło jej do głowy. Przecież ona ma 16 lat, powinna chodzić do szkoły!
    -Jutro się tym zajmę.-powiedziała sama do siebie.-Dzisiaj mam spotkanie z Davidem. O 16:50 była już gotowa. Czarne, długie włosy rozbuściła, i wepnęła małą spinkę. Założyła czarnę, obcisłą *******ę do kolan, oraz białe bolerko. Na szyji zapięła piękny, diamentowy naszyjnik, który pięknie połyskiwał w słońcu.
    -A ty Milano, nie rób bałaganu!-zwróciła się do kota, który siedział w konciku i lizał swoje małe łapki. Słysząc głos Rose, zamiałczał i podbiegł do dziewczyny.
    Rose wyszła. Restauracja "Czarny Pies" była dość daleko. Dziewczyna podeszła do czarnego jaguara(samochodu oczywiście). Drzwi otworzył jej Alfonso, szofer. Dziewczyna usiadła na skórzanym siedzeniu. Po chwili ruszyli. Minęło kilka minut, i już byli na miejsccu. Rose weszła do restauracji. Wzrokiem zaczęła *****ć Davida. Nie zauważyła go, więc pomyślała, że jeszcze nie przyszedł. Usiadła przy najbardziej oddalonym od drzwi stoliku. Czekała dwie godziny, ale nikt nie przyszedł. Czekała drugie dwie. Nadal nic. Czekała aż do północy. W końcu, pan Tresh wyprosił ją, ponieważ już miał zamykać. Dziewczyna wsiadła do jaguara, i zaczęła myśleć. Dlaczego on ją wystawił? Rose pomyślała, że nie powinna się tym zadręczać. Weszła do domu, i przebrała się w luźniejsze ubranie. Położyła się do łózka. Zasnęła bardzo szybko.

    Już tłumaczę, czemu to ja napisałam, a nie Oliwia. Jeseśmy przyjaciółkami, i umówiliśmy się, że mogę n.a. p.i.s.a.ć kilka rozdziałów, ponieważ ona sama nie ma czasu.
  • dziecko99dziecko99 Posty: 2,178 Member
    edytowano maja 2010
    Fajne,a następny może "Czy ktoś widział Rose?",jak jej mama jej *****.
  • blondi1650blondi1650 Posty: 57 Member
    edytowano maja 2010
    Wielkie dzięki za ten pomysł! Bardzo ciekawie to może wyglądać. Na pewno wykorzystam ten pomysł :D
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top