Ogólnie uważam mój dom za nawiedzony (szurania, spadania itp.) Jednak moja koleżanka z klasy bije mój dom na głowę.
Koleżanka podwójnie nie lubi, gdy ktoś bliski umiera. Nie tylko dlatego, że już go nie zobaczy. Ba, po śmierci wciąż widzi duchy!
Zmarła jej babcia, mieszkająca razem z nią. Jeszcze przed pogrzebem, chyba dzień po śmierci...
Chciała położyć się spać.
Spojrzała.
Spojrzała na równoległą ścianę.
Przy niej stała...
Stała babcia.
Po pogrzebie, jak ręką odjął, babcia nie pojawiała już się w domu. A przynajmniej nie skarżyła się na obecność umarlaków
Ponoć w dniach między śmiercią a pogrzebem duchy błąkają się po świecie, ******ąc jakiegoś miejsca na nim...
Co sekundę jakaś osoba umiera...
Dla mnie to nie jest straszne. Widziałam gorsze rzeczy. U mnie po śmierci dziadka stolik się sam trząsł,okno się otworzyło i zgasło światło. Na dodatek nagle zrobiło się zimno w pokoju, chociaż na dworzu było dosyć ciepło jak na wieczór. Potem poczułam musnięcie na policzku i zobaczyłam czyjś cień. A potem stolik przestał się trząść, światło się zapaliło i okno się zamknęło. To wszystko trwało jakąś minutę.
Komentarz
Dla mnie to nie jest straszne. Widziałam gorsze rzeczy. U mnie po śmierci dziadka stolik się sam trząsł,okno się otworzyło i zgasło światło. Na dodatek nagle zrobiło się zimno w pokoju, chociaż na dworzu było dosyć ciepło jak na wieczór. Potem poczułam musnięcie na policzku i zobaczyłam czyjś cień. A potem stolik przestał się trząść, światło się zapaliło i okno się zamknęło. To wszystko trwało jakąś minutę.