To moja nowa historia ,która opowiada o tym , że w życiu nigdy nie jest tak jak tego byśmy chcieli ..... oraz wszystko nigdy nie jest zgodne z naszymi oczekiwaniami.......i , że my jesteśmy tylko statkiem którym steruje nasze życie......
A więc :
Akcja rozgrywa się w mieście Sunset.
Rodzina Ejsymont'ów ,sięga wielu pokoleń,więc za dużo by to o nich wszystkich pisać

.
Ale zacznę od Magdaleny Ejsymont ,

która wyszła za Brada Welingtona , który nie był bogaty a wręcz bardzo biedny....Ale żeniąc się z Bradem została przy swoim nazwisku ponieważ jej nazwisko było bardzo popularne .Jej rodzina słynęła z tego , że była to najbogatsza rodzina w mieście i ojciec Magdaleny był znanym w całym mieście lekarzem.Po 5 miesiącach szczęśliwego małżeństwa


, zamieniło się w bardzo smutne i wogóle nie tętniącym życiem .Brad zachorował na bardzo rzadką i ciężką chorobę i umarł...
Zapisał testament swoim córkom .których już niestety nie zdołał zobaczyć.jeszcze przed jego chorobą Magdalena zaszła w ciąże, a miesiąc przed śmiercią dowiedział
się ,że będzie to dziewczynka i to nie jedna , tylko 2 -bliźniaczki (był tak bardzo szczęśliwy).Choć jeszcze ich nie widział ani nie znał to już je kochał z całego serca.Zawsze troszczył się o Magdalenę i jej brzuszek w , którym były jego maleństwa......
Zapisał im testament,kazał żonie nigdy do niego nie zaglądać , dopiero jak u rodzi się pierwszy wnuk to wtedy może zobaczyć i przekazać cały testament.W ostatnich minutach jego życia ,

przytulił się do brzuszka Magdaleny i nasłuchiwał jak maluszki drapią mamę małymi paluszkami ,które się dopiero rozwijały...
Zdążył jeszcze tylko powiedzieć , że KOCHAŁ, KOCHA I zawsze będzie KOCHAŁ Magdalenę i ich dzieciątka i kiedy to powiedział , spłynęła mu po policzku łza

a z nią spłynęło także jego całe życie, oraz szansa na zobaczenie swoich pociech........



Magdalena długo nie mogła się otrząsnąć po śmierci Brada ,dopiero kiedy urodziły się Cristina i Diana (bo tak chciał Brad by nazywały się jego córki) trochę się uspokoiła i zaczęła się cieszyć córkami i je samotnie wychowywać (rodzice często jej pomagali przy dzieciach ).Rodzice często jej mówili , że powinna sobie kogoś znaleźć by nie była samotna i by dzieci nie były wychowywane bez ojca . Magdalena nawet nie chciała słyszeć o jakim kolwiek innym mężczyźnie , który miał by niby zastąpić Brada .......i wychowywać dzieci Brada .
-Z resztą wy możecie mi zawsze pomóc przy dzieciach .... ( z żalem rzekła do rodziców) .A więc Magdalena wychowywała swoje dzieci z pomocą rodziców i szło jej nawet świetnie, ojciec zapewnił jej stałą pracę jako lekarz ... wspinając się po szczeblach kariery osiągnęła szczytowy szczebel-sławnego chirurga.Lata mijały a dziewczynki stawały się coraz większe....i przystwarzały także coraz więcej problemów (bo wiadomo czym starsze dziecko tym większy problem)Magdalena nie dająca sobie czasem rady szła na altankę do jej rodzinnego gdzie poznali się z Bradem na rodzinnym przyjęciu i tam zawsze rozmyślała o nim i o nich kiedy byli jeszcze razem po odejściu od altanki zawsze wiedziała co uczynić(bo duchowo się z nim porozumiewała) ...... Nie kryła swoich łez kiedy tam przebywała...
Ciąg dalszy nastąpi .......
Na razie bez zdjęć , ale myślę , że następny odcinek będzie ze zdjęciami . To na razie tyle;)
Komentarz
A ciąg dalszy już wkrótce ...
jestem wściekła , bo teraz nie mam rodziny ;((( Więc nie będę już pisać tej historii od nowa .
Przykro mi bardzo ;(((
Mam identyczny problem
Nie warto brać jakichś domów z dodatkami... tylko , że te domy mają takie piękne dodatki i nie umiemy im się oprzeć